Recenzja gry Assassin's Creed Odyssey (2018)
Jonathan Dumont

Spartańska odyseja

Przedstawienie losów potomków Leonidasa zajęło Ubisoftowi trzy lata. Przez ten czas udało im się przygotować epopeję nie tylko przywodzącą na myśl to, czym uraczył ludzkość aojda z Chios, ale i ...
Filmweb sp. z o.o.
Odyseusz wrócił do ukochanej Itaki po dwudziestu latach tułaczki. Najpierw, przez dziesięć lat toczył zażarte boje w wojnie trojańskiej. Następnie, w dość fatalny sposób podpadł bogowi mórz i oceanów, Posejdonowi, za co ten rzucił na niego klątwę, skazując go na kolejne dziesięć lat żmudnej i wyniszczającej wędrówki. Podróż ta obfitowała w liczne, niesamowite wydarzenia, które zostały spisane przez Homera i pozostawione potomności. Przedstawienie losów potomków Leonidasa zajęło Ubisoftowi trzy lata. Przez ten czas udało im się przygotować epopeję nie tylko przywodzącą na myśl to, czym uraczył ludzkość aojda z Chios, ale i przewyższającą rozmachem wszystko, co widzieliśmy do tej pory w serii "Assassin’s Creed"

photo.title

Druga wojna peloponeska przyniosła krwawe żniwo zarówno po stronie przegranej strony ateńskiej, jak i wojowniczych, nieustępliwych Spartan. To czas wielkiego niepokoju wśród greckich polis. Konflikty trwają w najlepsze, ziemie targane są wichrami wojny, a jedyne, co zdaje się mieć prawdziwe znaczenie, to dobre samopoczucie i pełne kabzy lokalnych władców. Rzuceni zostajemy w sam środek trwającej pożogi i wcielamy się w Kasandrę lub Aleksiosa. Sama zdecydowałam się na granie postacią kobiecą. Wybór płci nie ma jednak większego wpływu na rozgrywkę. Młoda wojowniczka wkrótce dowiaduje się, że jest tą jedyną, która jest w stanie przynieść pokój Grecji. Pomimo tego że zaczynamy grę na odosobnionej od wielkiego świata wyspie, burzliwa przeszłość spartańskiego rodu szybko wyciągnie dłoń po kobietę, wkręcając ją bez litości w tryby historii, a także zmuszając ją do poświęceń i trudnych wyborów.

photo.title

A każdy z nich ma istotne znaczenie. Twórcy przygotowali dla graczy dziewięć różnych zakończeń. I tylko od decyzji podejmowanych na przestrzeni dziewięciu rozległych rozdziałów zależeć będzie, jakim bilansem zakończy się wojna i jak wiele cierpienia spadnie na prowadzoną przez gracza postać. Zaczynając od drobnych rzeczy, pokroju rozprawienia się z bandytami uprzykrzającymi nam sielankowe życie na Kefalonii, a kończąc na rzucaniu oskarżeń i decydowaniu o życiu i śmierci wysoko postawionych figur rządowych. I zapewniam Was, że nie są to wybory wyciągnięte z gier Telltale Games. Po raz pierwszy w historii serii zastanawiałam się nad dostępnymi odpowiedziami i ścieżkami, jakimi chcę podążać. Decyzje podjęte w jednym rozdziale mogły mieć wpływ na wydarzenia rozgrywające się trzy rozdziały później. Wczytanie wcześniejszego zapisu nie jest więc w tym wypadku żadnym rozwiązaniem.

photo.title

Stojące przed graczem konflikty zbrojne można rozwiązać w różny sposób. Starym, dobrym skradaniem, rozpraszaniem adwersarzy, wciąganiem wrogów w krzaki i ich cichą eliminacją; dalekodystansowym strzałem z łuku, czy też wjazdem na pełnej i rozniesieniu wadzących wojowników mieczem, szarżą, czy też spartańskim kopniakiem. Tak, możemy poczuć się jak Leonidas z "300" i zrzucać znakomitą większość przeciwników ze skały. Często okazuje się to najskuteczniejszym sposobem na pokonanie wysokopoziomowych polemarchów. 

photo.title

Prawdziwe wyzwanie przynosi starcie z łowcami nagród. To nowe rozwiązanie, mające piętnować przewinienia popełnione na greckich ziemiach. Kradzieże, mordowanie cywilów, zwierząt domowych, czy też sprzymierzonych wojsk skutkują wyznaczeniem nagrody za naszą głowę. Im więcej szkód narobimy, tym z większą zaciekłością będą nas ścigać napastnicy. Możemy ich oczywiście zlikwidować, ale niejednokrotnie spłacenie listu gończego okazuje się bardziej opłacalne. Jeśli liczycie na to, że znajdziecie ocalenie w wodzie, nic bardziej mylnego.

Przeciwnicy ścigają bohatera po wszelkich zakątkach mórz okalających Grecję. Sekcja morska, tak bardzo uwielbiana przez większość graczy "Assassin’s Creed IV: Black Flag", powraca ze zdwojoną siłą. Nie sposób uniknąć podróży morskich, biorąc pod uwagę fakt rozproszenia greckich wysp. By zyskać przewagę, rekrutujemy oficerów o odpowiednich zdolnościach, poszukujemy załogi idealnej i ulepszamy okręt, by nie miał sobie równych w przebijaniu szafirowych fal Morza Kreteńskiego. 

photo.title

Konflikt pomiędzy Spartą a Atenami nie jest tu tylko i wyłącznie tłem. W trybie podboju będziemy mieli realny wpływ na to, która ze stron waśni dominować będzie w Grecji. Opowiadając się za jednym z uczestników, bronimy lub atakujemy poszczególne polis i pośród dziesiątek niezależnych jednostek toczymy walkę o przetrwanie aż do ostatniego żołnierza.

Świat "Assassin’s Creed: Odyssey" jest kopalnią wiedzy o starożytnej Grecji. Mity przeplatają się tu z żywą historią. Na wyspie Lemnos spotkamy czcicielki Afrodyty, które niegdyś na swojej drodze spotkał poszukujący Złotego Runa Jazon. Z kolei Kreta postawi przed graczem monumentalne ruiny pałacu w Knossos. To tylko dwie z dziesiątek intrygujących lokacji przygotowanych przez zespół Ubisoftu. Nie sposób też nie wspomnieć o postaciach historycznych, z którymi dane będzie spotkać się naszej bohaterce. Fidiasz będzie dywagował o swoich problemach z kolejnymi rzeźbami, Sofokles zaś poda w wątpliwość naszą moralność. Wszystkie postacie wpisane są w odpowiednie miejsca w fabule i nie sprawiają wrażenia doklejonych i niepotrzebnych.

photo.title

Twórcy pokusili się również o wprowadzenie mechaniki romansowania. Miłosne uniesienia są dostępne niezależne od płci, ale nie ma co liczyć na obrazoburcze widoki. Niczym w bollywoodzkim filmie, ekran zostaje wyciemniony. Natomiast to, co dzieje się w alkowie, pozostaje tylko i wyłącznie w naszej wyobraźni.

Ukończenie głównego wątku fabularnego zajmuje około 40 godzin. Sama często rozpraszałam się aktywnościami pobocznymi, które odciągały mnie od szalejącej wojny. Poza regularnymi zadaniami, na graczy czekają również wyzwania czasowe, dzięki którym zdobyć można orichalcum, specjalną walutę odblokowującą "te lepsze rzeczy". Zdecydowanie nie można mówić o nudzie. Nie zdradzając za dużo, po spięciu klamry jednego wątku, pozostają graczowi do dyspozycji kolejne dwa, których ukończenie nie będzie możliwe bez wyposażenia bohatera w przyzwoitą zbroję i wysokopoziomowy oręż.

photo.title

Jak w każdej beczce miodu i tu znajdzie się łyżka dziegciu. Nie mam pewności, czy dla graczy, którzy zjedli zęby na "Origins", Odyseja nie okaże się zwykłym reskinem, któremu nie warto poświęcać uwagi. Zaprezentowana przez Ubisoft historia nieustannie zaskakuje i angażuje, jednak wprowadzone zmiany nie są na tyle drastyczne, by mówić tu o kolejnym kamieniu milowym w świecie asasynów. Warto jednak podkreślić, że prowadzona postać nie jest jednoznaczna, ma wyraźnie zarysowany charakter i nie jest tylko marionetką miotaną z rąk do rąk.

Wspomnieć też muszę o rzadkich co prawda, ale jednak obecnych w grze błędach, chociażby takich, jak blokowanie się postaci we fragmentach tła. Gra ma również tendencje do zawieszania się. Autozapis jest jednak na tyle częsty, że utrata postępu gry nie jest w żaden sposób dotkliwa.

photo.title

Chwila oddechu i przemyślenie nowej formuły zdecydowanie wyszło nowym odsłonom "Asasyna" na dobre. O ile do historii egipskiej podchodziłam z małym zaangażowaniem, o tyle tu, w przypadku przygód Kasandry, z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych wydarzeń. Gigantyczna zawartość bez wątpienia umili graczom długie, jesienne wieczory. Przepiękne, zrobione z rozmachem lokacje zachwycą niejednego. Ba, może nawet zachęcą do sięgnięcia głębiej i zapoznania się z meandrami wojny peloponeskiej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 74% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 9/10 rewelacyjna