Recenzja gry Kirby's Epic Yarn (2010)
Kentaro Sei

Włóczkowy zawrót głowy

Nieokiełznany apetyt Kirby’ego znów wplątuje go w kołowrót zabawnych perypetii. Wiedziony smakiem na pomidorki trafia do kłębuszkowego świata terroryzowanego przez diabolicznego Yin-Yarna.
Filmweb sp. z o.o.
Fani Nintendo z niecierpliwością wyczekują marcowej premiery "Yoshi's Crafted WorldYoshi’s Crafted World". Zupełnie nowe przygody zielonego smoka sprawiają, że krew zaczyna szybciej płynąć, a gdzieniegdzie słychać nerwowe tuptanie zgłodniałych wrażeń. W tym całym ferworze oczekiwania łatwo jednak o przeoczenie innej perełki, której premiera przypadła na początek miesiąca. Przystawką serwowaną przed głównym daniem jest "Kirby's Extra Epic Yarn" – odświeżone przygody wszystkożernego, różowego kłębuszka. Tym razem w wersji włóczkowej.

photo.title

Nieokiełznany apetyt Kirby’ego znów wplątuje go w kołowrót zabawnych perypetii. Wiedziony smakiem na pomidorki trafia do kłębuszkowego świata terroryzowanego przez diabolicznego Yin-Yarna. Żarłok musi przedrzeć się przez multum kolorowych poziomów, pokonać uciskające je istoty i sprawić, by Patch Land był znowu wielki. Znaczy się cały. Z pomocną nicią pospieszy mu Książę Fluff, ubolewający nad tragedią prującego się królestwa.

photo.title

Już od pierwszych minut gry nie sposób powstrzymać wpełzającego na twarz uśmiechu. Feeria barw, nasycenie kolorów, a także wysoki poziom cukru w cukrze sprawiają, że przygody Kirby’ego potrafią rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień. Wszystko dzięki zastosowaniu nie tylko włóczki, ale wycinanek, wyklejanek i innych technik znanych z lekcji plastyki. Posypką na tym torcie wspaniałości jest narrator ze stylizowanym brytyjskim akcentem, dzięki któremu czujemy się jak przy czytaniu najlepszych bajek dzieciństwa.

photo.title

"Kirby's Extra Epic Yarn" wprowadza szereg zmian względem oryginału z Wii. Do wątku głównego dorzucono dwa dodatkowe tryby. W pierwszym z nich wcielimy się w Dedede, w drugim zaś – w Meta Knight. Obie minigry nie są zbyt skomplikowane. Ot, stanowią miły dodatek i odskocznię od i tak niezbyt przekombinowanego wątku głównego.

Dla tych, którzy narzekali na brak wyzwania w oryginalnym Kirbym, przyszykowano Devilish Mode, specjalny tryb, w którym różowy żarłok posiada pasek zdrowia, a przez całą planszę przeszkadzają mu wredne diabełki. Zdecydowano się też na wycięcie trybu co-op. W zamian za to, Kirby zyskał szereg nowych umiejętności. Zamiast standardowego zasysania mocy z przeciwników, nasz bohater absorbuje znalezione po drodze specjalne czapeczki. Generują one oręż, którym może być miecz zrobiony z drutu, jojo, kłębki włóczki, a nawet bomby.

photo.title

Dodatkowo same plansze wymuszają na protagoniście różnorakie transformacje. Poziomy podwodne przemierzymy częściowo jako delfin, umykając sprytnie przed ścigającymi nas maszkarami. W innym miejscu Kirby przemieni się w statek obcych, zasysając zarówno przeciwników, jak i kolorowe paciorki. Wyobraźnia twórców zdaje się nie mieć żadnych ograniczeń i kiedy myślałam, że nie są w stanie mnie już niczym zaskoczyć, szybko zostawałam wyprowadzona z błędu.

photo.title

Widok wycinankowych dinozaurów, turlających się kul śniegu, czy też krainy składającej się z samych słodyczy wprawia w zachwyt pomimo niewielkiego rozmiaru ekranu 3DSa. Grę potraktowano z wielką pieczołowitością i zwrócono uwagę na nawet najdrobniejsze szczegóły. Przejście wszystkich dostępnych światów można zamknąć w około sześć godzin. Wszystko zależy od tego, czy zdecydujemy się maksować przemierzane terytoria, bawić się w meblowanie mieszkania lub odkrywać ukryte poziomy. Nintendo nie zdecydowało się dorzucić do zestawu nowych krain, więc znawcy oryginału mogą odczuć lekki niedosyt. 

photo.title

Wielka szkoda, że Japończycy stracili szansę na wykorzystanie w pełni potencjału drzemiącego w odkurzonych przygodach Kirby’ego. Wprowadzone zmiany nie rekompensują krótkiego czasu rozgrywki. Tym samym gra zapewne znajdzie zainteresowanie przede wszystkim wśród tych, którzy nie mieli do czynienia z Wii albo potrzebują dodatkowych wrażeń przy okazji nowej gry z Yoshim. Aczkolwiek niezbyt wywindowany poziom trudności ma szansę zachęcić najmłodszych do sesji z grą. Rzadko kiedy można przecież trafić na tak uroczą i wizualnie pociągającą platformówkę
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 7/10 dobra