Recenzja filmu Jak wytresować smoka 2 (2014)
Dean DeBlois
Jerzy Dominik

Władcy ognia

DreamWorks wciąż wie, jak wytresować smoka. Pierwsza część cyklu pozwoliła studiu odwrócić wiatr po latach odcinania kuponów od "Shreka" i mylenia autotematyzmu z narcyzmem. Miała świetnie ...
Filmweb sp. z o.o.
DreamWorks wciąż wie, jak wytresować smoka. Pierwsza część cyklu pozwoliła studiu odwrócić wiatr po latach odcinania kuponów od "Shreka" i mylenia autotematyzmu z narcyzmem. Miała świetnie napisanych i animowanych bohaterów, zrealizowane z biglem sceny akcji, niegłupie przesłanie i humor, który nie bazował na przetrawionych gagach. Druga – co raczej nie zaskakuje – jest jeszcze lepsza. 

photo.title


Więcej, szybciej, mocniej! Hollywoodzka reguła dobrego sequela wciąż obowiązuje. Akcja ponownie rozpoczyna się w osadzie wikingów Berk, tym razem jednak stawka jest wyższa. Żyjąca w symbiozie z udomowionymi smokami społeczność staje w obliczu nowego zagrożenia – pałający żądzą zemsty zarówno na ludziach, jak i na skrzydlatej rasie Drago Bludvist szykuje się do podboju wioski i okolicznych terenów, na horyzoncie pojawia się też nieprzenikniony, zamaskowany Smoczy Jeździec. Bohaterowie – nastoletni następca tronu Czkawka i jego smok Szczerbatek – znów ruszą na ratunek swojemu ludowi, ale będą też stroną w nieco bardziej kameralnych konfliktach. Ten pierwszy odzyska dawno zaginioną rodzicielkę. Ten drugi wyznaczy sobie nowe miejsce w hierarchii smoczej społeczności – większej niż kiedykolwiek i reprezentowanej przez gatunki, o jakich wam się nie śniło. 

Tempo, z jakim reżyser Dean DeBlois rozwija kolejne wątki, jest imponujące. Jego film jest przede wszystkim wspaniale udramatyzowany: począwszy od wprowadzenia w postaci smoczego wyścigu, przez wyciszone sceny z bohaterem odbudowującym więź z matką, na rozbuchanej sekwencji batalistycznej skończywszy, reżyser doskonale odmierza natężenie kolejnych atrakcji. Wie, kiedy przyspieszyć i zepchnąć widza na krawędź fotela, a kiedy dać mu chwilę na złapanie oddechu i zachwytu nad cyfrowym krajobrazem. Do tego w inteligentny sposób ogrywa dylematy i traumy dorastających bohaterów. Jeśli pierwszy film opowiadał o budowaniu wiary w siebie poprzez bunt, to w drugiej odsłonie rebeliancka natura musi spleść się w umyśle idealnego władcy z poczuciem odpowiedzialności i gotowością do poświęcenia. 

photo.title

Biorąc pod uwagę pieczołowitość, z jaką kilka lat temu Pixar budował nowe filmowe światy, a Disney reinterpretował własne dziedzictwo, strategia DreamWorks jest zaskakująca. Powodzenie serii o tresowanych smokach zasadza się bowiem w głównej mierze na jednym z bohaterów – wspomnianym Szczerbatku. W tym niepozornym, rewelacyjnie animowanym ciele, spotyka się to, co dzieciakom rozciąga uśmiech od ucha do ucha, a dorosłych po prostu rozczula: odwaga i lojalność, zwierzęca podejrzliwość i przekora, kocia nieufność i psi entuzjazm. Szczerbatek to jednak o wiele ciekawszy bohater i gwarantuję, że w scenie, w której odkrywa pełnię swoich bojowych umiejętności, po plecach przejdą wam ciarki. Dawno nie było w kinie tak epickiego momentu manifestacji mocy i zarazem gotowości do wzięcia za nią odpowiedzialności (Spider-Man mógłby się wiele nauczyć). Rzeczona scena to zresztą wizualna wisienka na torcie – cały film wygląda rewelacyjnie, ale zarówno pod względem inscenizacji, jak i od strony technicznej finał będzie wizytówką studia na lata. 

"Jak wytresować smoka 2" to najlepszy film DreamWorks od czasu drugiego "Shreka". Kropka. Historia jednak lubi się powtarzać. Pytanie więc, jak długo Szczerbatek będzie zarabiał pieniądze, nie tracąc klasy, poczucia humoru i smoczego czaru? 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (438 głosów).
Michał Walkiewicz
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię