Recenzja gry Wreckfest (2018)

Wrak wrakowi wrakiem

Od kilku lat w Polsce coraz większą popularność zdobywają tzw. wyścigi wraków. Na czym polegają? Na początku trzeba mieć auto – najlepiej takie, które można spisać na straty. W naszej gestii jest ...
Filmweb sp. z o.o.
Od kilku lat w Polsce coraz większą popularność zdobywają tzw. wyścigi wraków. Na czym polegają? Na początku trzeba mieć auto – najlepiej takie, które można spisać na straty. W naszej gestii jest przeprowadzenie w nim napraw tak, aby dało się nim jako tako jeździć i żeby nic z niego nie odpadało. Następnie stajemy w szranki z innymi kierowcami w podobnych pojazdach i staramy się wygrać, albo przynajmniej dojechać do mety.

photo.title

Warto podkreślić, że naszym wrogiem jest też sama trasa wyścigu. Z reguły szutrowa lub błotnista, pełna dziur i wybojów. Nie ma też co liczyć na uprzejmość innych zawodników. Zderzenia, wypchnięcia, otarcia karoserii to normalna sytuacja. Na torze trwa bezpardonowa walka o pierwsze miejsce, a samochód staje się bronią.

photo.title

Choć z opisu wygląda to jak agresywne starcie kilkunastu maniaków motoryzacji, to wszystko odbywa się w atmosferze zabawy i humoru. Wystarczy obejrzeć sobie zdjęcia z dowolnego wyścigu, aby zobaczyć, jak fantazyjnie potrafią być przystrojone wraki, a kierowcy to z reguły weseli i uśmiechnięciu ludzie.

photo.title

Niedawno, po wielu latach spędzonych w fazie wczesnego dostępu, zadebiutował "Wreckfest". Wcześniej znany jak "Next Car Game" tytuł oferuje nam emocje związane z wyścigami wraków. Studio Bugbear Entertainement ma niemałe doświadczenie z tego typu rozgrywką, wszak to oni są odpowiedzialni za powstanie trzech pierwszych odsłon serii "Flatout", które hucznie (i nie bez powodu) były nazywane spadkobiercami idei "Destruction Derby”.

photo.title

Pierwsza i jedyna zasada "Wreckfesta" brzmi: "Masz być pierwszy na mecie lub pozostać ostatnim jeżdżącym, bez względu na wszystko". Co to oznacza? Ano tyle, że nikt nie będzie nas premiować za idealnie przejechane zakręty, utrzymywanie linii wyścigowej czy zasady fair play. I trzeba przyznać, daje to ogromną frajdę!

photo.title

We "Wreckfeście" mamy zasadniczo dwa typy zawodów. Pierwszy to wyścig po zróżnicowanym torze, gdzie należy zająć jak najlepsze miejsce. Na jednej trasie możemy napotkać różne rodzaje nawierzchni oraz spore wzniesienia, ostre zakręty, a także mijanki. Te ostatnie potrafią być całkiem zdradzieckie, ponieważ często w pewnej fazie wyścigu dochodzi do sytuacji, w której rozciągnięta stawka zaczyna się tam mijać. I jak nietrudno się domyślić, o kraksę nietrudno.

photo.title

Twórcy gry stworzyli naprawdę dobry model jazdy, któremu trochę bliżej do symulacji niż prostej zręcznościówki. Nie oznacza to jednak, że trzeba mieć jakieś nadzwyczajne umiejętności, aby opanować pędzącego wraka. Każdy po chwili przyzwyczajenia będzie mógł wyczuć styl prowadzenia auta i błyskawicznie odkryje niuanse pomiędzy przednim a tylnym napędem, większą a mniejszą masą pojazdu.



Drugim typem wyścigów jest deatchmatch na arenie. Kilkanaście samochodów ustawionych naprzeciwko siebie i… totalna rozwałka! Trzeba jednak wykazać się zmysłem taktycznym, bo bezmyślne walenie autem w przeciwników nie zagwarantuje sukcesu. Trzeba kombinować, nauczyć się celować podczas jazdy na wstecznym biegu, wybierać sobie co bardziej poobijane ofiary, aby je wykończyć.

photo.title

Model zniszczeń i uszkodzeń mechanicznych zachwyca! Uszkodzeniu mogą ulec zarówno zewnętrzne części karoserii, jak i podzespoły. Najpierw, przy pierwszych kontaktach, zaczyna giąć się blacha, potem odpadają części karoserii, a przy większych stłuczkach uszkodzeniu ulega też zawieszenie, silnik czy chłodnica. Nie dość, że cały ten proces został przestawiony dość realistycznie, to na dodatek bardzo efektownie. W powietrzu latają części karoserii, auta potrafią ciągnąć za sobą uszkodzone zderzaki lub błotniki, a z komory silnika wydobywa się chmura dymu. Wszędzie też walają się mniejsze odłamki pojazdów. Uczta dla oczu!

photo.title

Tryb kariery dla pojedynczego gracza potrafi zaskoczyć też nietypowymi zawodami. Na samym początku stajemy do śmiertelnego pojedynku w… kosiarkach. Wbrew pozorom emocji nie brakuje. Innym razem musimy przetrwać wyścig, w którym jedziemy trzykołowym samochodem przypominającym brytyjskiego Relianta Robina, a nasi konkurenci prowadzą amerykańskie szkolne autobusy. Oprócz takich nietypowych pojazdów, w grze do dyspozycji mamy ponad dwadzieścia innych maszyn. Oczywiście nie natrafimy tu na licencjonowane samochody, ale dla wprawnego oka nie będzie problemu z rozszyfrowaniem poszczególnych modeli.

photo.title

Wśród dostępnego czterokołowego "oręża" znajdziemy m.in. amerykańskie muscle cary, japońskie auta sportowe, europejskie kompakty, a także terenówki czy krążowniki szos. Każdy samochód można, a nawet trzeba usprawniać poprzez dokupowanie do nich części. Te mają wpływ na poszczególne parametry związane z prowadzeniem, ale też możemy zainstalować komponenty, które wzmocnią karoserię i sprawią, że podczas destruction derby będziemy w stanie wytrzymać więcej uderzeń.

photo.title

Choć sztuczna inteligencja we "Wreckfeście" stoi na wysokim poziomie i nieraz wirtualni kierowcy potrafią nam się zdrowo odgryźć, to prawdziwe wyzwanie poczujemy dopiero wtedy, gdy uruchomimy rozgrywki sieciowe. Ostrzegam tylko, że tam często panuje istna wolna amerykanka. Kiedy jednak się do tego przyzwyczaimy i wyzbędziemy się resztek myślenia o fair play, jest szansa, że budzi się w nas prawdziwa bestia.

photo.title

Trochę można ponarzekać na przeciętną optymalizację. Bywają momenty, w których płynność gry spada, co zapewne spowodowane jest przez wymagający silnik fizyczny, który musi na bieżąco przeliczać wszystkie uszkodzenia i zachowanie odpadających części samochodów. Na szczęście w większości przypadków gra utrzymuje stałą liczbę wyświetlanych klatek na sekundę.

photo.title

"Wreckfest" powstawał wiele lat i pewnie niejeden gracz zapomniał o istnieniu tej produkcji. Warto jednak zwrócić uwagę na ten tytuł, ponieważ długi czas tworzenia przełożył się na naprawdę dobrą i satysfakcjonującą rozgrywkę. Dawno nie było takiej gry, która pozwalałaby w ten sposób wyżyć się za kierownicą i zrobić to w tak efektowny sposób. Jeśli szukacie dobrej i nietypowej "ścigałki", to Wasze poszukiwania właśnie się skończyły. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).
Paweł Kozierkiewicz
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię