Tradycyjny baśniowy motyw przemiany zostaje więc pożeniony z całkiem poważnymi problemami współczesnego świata. Twórcy – reżyser Daniel Chong i scenarzysta Jesse Andrews – wyliczają długą listę
Powiedz mi, jakie jest twoje wewnętrzne zwierzę, a powiem ci, kim jesteś. W przypadku Malwiny, bohaterki "Hopniętych", sprawa jest o tyle prosta, że staje się ona posiadaczką zwierzęcia zewnętrznego, a mianowicie – bobra. Dobra, dobra, powiecie. Przecież to nie pierwsza baśniowa protagonistka, która przechodzi podobną przemianę (ostatnio zdarzyło się to choćby Mei z "To nie wypanda" czy Nimonie z "Nimony"). A ja wam powiem, że w sumie macie rację – tyle że bogactwo zwierzęcych metafor pozwala stworzyć właściwie nieograniczoną liczbę oryginalnych historii. Można więc opowiedzieć i o dziedzictwie, z jakim musi się zmierzyć drugie pokolenie emigrantów, i o niszczycielskiej sile nienawiści do mogącego przybrać dowolną postać innego/obcego. A można też o potrzebie współpracy i harmonii w coraz bardziej podzielonym świecie. I da się to zrobić tak, że wyjdziecie z kina, mówiąc o najlepszym Pixarze od lat.
Disney/Pixar
Ale po kolei: jeśli od dziecka czuliście (albo jako dzieci czujecie) szczególną sympatię do braci mniejszych, możecie zbić z Malwiną piątkę. To dziewczyna, która jak nikt rozumie, że skołatane nerwy najlepiej ukoić, obcując z przyrodą – wsłuchując się w rechot żab nad jeziorkiem i podpatrując zamieszkujące jego okolice stworzenia. Niestety jej ukochane miejsce stoi na drodze do spełnionych obietnic wyborczych burmistrza Dziarskiego. Ot, priorytetem innych przedstawicieli gatunku homo sapiens jest obwodnica pozwalająca na szybszy dojazd do pracy. Gdy trasa zostaje wyznaczona, a do akcji wkracza ekipa budowlańców, los urokliwego zakątka wydaje się przesądzony. Iście ośli upór nie pozwala jednak bohaterce odpuścić. A gdy przypadkiem odkrywa ona tajny projekt swojej profesorki – robotycznego bobra umożliwiającego komunikację ze zwierzętami… entuzjastycznie wskakuje w rolę puchatego gryzonia i staje na czele rewolucji.
Tradycyjny baśniowy motyw przemiany zostaje więc pożeniony z całkiem poważnymi problemami współczesnego świata. Twórcy – reżyser Daniel Chong i scenarzysta Jesse Andrews – wyliczają długą listę grzechów, jakie mamy na sumieniu względem naszej planety: wypędzanie całych gatunków z naturalnych siedlisk, bezrefleksyjne ingerowanie w krajobraz, przekraczanie norm hałasu, zanieczyszczanie środowiska… Choć początkowo wydaje się, że grubą kreską rysują opozycję kultura–natura, rozwój akcji pokazuje, że konflikt między bohaterami nie przebiega w oczywisty sposób, a wierność przekonaniom nieraz zmusi ich do zawarcia nieoczekiwanego sojuszu, weryfikacji poglądów lub sprzeciwienia się istocie teoretycznie stojącej po tej samej stronie barykady. Przy okazji przypominają, że przeciwstawne kciuki i umiejętność abstrakcyjnego myślenia wcale nie wykluczają nas z królestwa zwierząt, a co za tym idzie, powinno nam zależeć, by koegzystować z nimi w harmonii – w przeciwnym razie możemy bowiem na własnej skórze przekonać się, jak brutalne potrafi być prawo puszczy.
Disney/Pixar
Opozycja natura–kultura to zresztą niewyczerpane źródło żartów – zarówno sytuacyjnych czy opartych na międzygatunkowych różnicach obyczajowych (postrzeganie idei łańcucha pokarmowego), jak i słownych (syntezator mowy generujący przemowę króla-bobra). Dzięki temu film przypadnie do gustu nie tylko najmłodszym, ale i nieco starszym widzom. Brawa należą się też twórcom polskiej wersji językowej. Alicja (nomen omen) Bobruk jako Malwina i Paweł Aigner jako Karol tworzą duet, który bawi, ale potrafi też wzruszać. Nie mam wątpliwości, że rodząca się między nimi relacja jest jednym z najpiękniejszych przykładów ekranowych przyjaźni. I choć na tydzień przed rozdaniem nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej trudno wyrokować o przyszłorocznych nominacjach, wydaje się, że więcej niż prawdopodobne, że "Hopnięci" wskoczą na oscarową shortlistę. A wy koniecznie skoczcie do kina.
Rocznik '89. Absolwentka filmoznawstwa i wiedzy o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim. Napisała pracę magisterską na temat bardzo złych filmów o rekinach. Dopóki nie została laureatką VII... przejdź do profilu