Gus Van Sant to jeden z najodważniejszych i najbardziej oryginalnych reżyserów amerykańskich. W latach 2002 -2007, po krótkim romansie z Hollywood, zrealizował dzieła, ostentacyjnie odbiegające
Gus Van Sant to jeden z najodważniejszych i najbardziej oryginalnych reżyserów amerykańskich. W latach 2002 -2007, po krótkim romansie z Hollywood, zrealizował dzieła, ostentacyjnie odbiegające od klasycznego wzorca filmowej narracji. Od czasu „Gerry’ego” wykorzystując estetykę paradokumentalnego minimalizmu, popełnił kilka filmów, których sens, ukryty „między kadrami”, zawiera się nie tylko w tym co, ale przede wszystkim w tym, jak jest pokazane. Nieprzeźroczystość formy koresponduje w nich z treściami ukrytymi pod powierzchnią pozornie mało istotnych zdarzeń, które, za sprawą warsztatu reżysera, zyskują znacznie głębsze znaczenie. Dowodem, słynna „trylogia pytań bez odpowiedzi”, jak i zrealizowany w 2007 roku w podobnej konwencji obraz „Paranoid Park”.
Bohaterem tego ostatniego filmu Van Santa jest nastolatek imieniem Aleks. Chłopiec niczym specjalnym się nie wyróżnia - ma dziewczynę, chodzi do szkoły, a w wolnym czasie jeździ na deskorolce w miejscowym skateparku. Jego życie przepojone jest przeciętnością, nudą i wszechogarniającym niezrozumieniem. Samotność bohatera uwidacznia się w sposób szczególnie dojmujący, kiedy chłopak popada w tarapaty. Ani szkoła, ani rówieśnicy, nawet rodzice nie okazują się dla niego wówczas jakimkolwiek wsparciem. Rodzice w życiu Aleksa są zresztą praktycznie nieobecni, a jeżeli już się pojawiają, to w tle, przemykając niepostrzeżenie na trzecim planie. Są ostatnią instancją, do której dziecko zwróciłoby się w razie problemów. Obcy, zajęci sobą i tak nic by nie zrozumieli. Mają przecież swój problem - rozwód, mają też swoje kariery, ich syn musi więc wychować się sam. Podobnie jak wielu innych nastolatków z rodzicami łączą go niemal wyłącznie więzy krwi. No cóż, znak naszych czasów, a może po prostu normalna kolej rzeczy.
Nie po raz pierwszy wydarzenie ekstremalne, w tym przypadku tajemnicza śmierć pracownika kolei, służy Van Santowi za pretekst do obserwacji amerykańskiego społeczeństwa. Ważny jest dla niego jednak przede wszystkim bohater - samotny w tłumie, pozostawiony samemu sobie nastolatek, cytując Marię Komornicką, jednostka „wolna, sama, niczyja”. Gus Van Sant, podobnie jak Czechow w dramacie, i Antonioni w filmie, łącząc w sekwencje przebłyski banalnej rzeczywistości, zmienia nudę i prozę osamotnienia w środki artystycznego wyrazu. Przecież tak naprawdę niewiele się tu dzieje, ale w podtekstach, w powierzchownych relacjach z innymi bohaterami rozgrywa się w „Paranoid Park” dramat nastoletniego Aleksa. Jedynym powiernikiem chłopaka okazuje się ostatecznie tylko osobisty pamiętnik, który wypełniwszy swoją terapeutyczną funkcję, zostanie zniszczony, pozostawiając po sobie wyłącznie gorycz niezrozumienia. Wspólnoty bowiem w życiu nastolatka nie ma, są tylko naskórkowe relacje, które w gruncie rzeczy niewiele dla ktokolwiek znaczą.
Gus Van Sant, jak mało który twórca, mimo upływu lat, świetnie rozumie swoich młodocianych bohaterów. Co jednak istotne, młodość w filmach amerykańskiego reżysera, w przeciwieństwie do produkcji wielu jego kolegów po fachu, nie jest synonimem beztroski i naiwnej afirmacji życia, młodość to nieznośny ciężar bytu, to czas niepewności, poczucia wyobcowania, czas, kiedy wszystkiego doświadcza się mocniej, intensywniej, bardziej. Struktura filmu w sposób niemal perfekcyjny oddaje proces dezintegracji kształtującej się dopiero osobowości w obliczu traumatycznego doświadczenia. Zaburzona chronologia, szczątkowy dialog, emocjonalny chłód bijący z każdego ujęcia podkreśla dobitnie samotność Aleksa. Gest wyciągniętej do bohatera ręki pozostanie bowiem dla widza jedynie pobożnym życzeniem, które nigdy nie doczeka się spełnienia.
110
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.