Jednocześnie stawką tego sezonu – jeszcze bardziej wyraźnie zarysowaną niż w dwóch powszechnych – jest to, jak przekroczyć horyzont apokaliptycznej wyobraźni, jak wyzwolić się z dystopii.
Drugi sezon „Silosu” kończyła zaskakująca retrospekcja: ze świata po apokalipsie nagle przenieśliśmy się do mniej więcej współczesnego Waszyngtonu. Stany przygotowują się do ataku na Iran w odpowiedzi na atak brudną bombą, a ambitna dziennikarka Helen Drew umawia się na spotkanie z młodym kongresmenem, Danielem Keenem, by dowiedzieć się o szczegółach misji.
Trzeci sezon kontynuuje historię tej dwójki. Narracja toczy się dwutorowo, pierwszy wątek przedstawia śledztwo prowadzone przez Helen i Daniela, którzy trafiają na trop rządowego spisku. Druga pokazuje wydarzenia w Schronie numer 18 po powrocie Juliette Nichols z „czyszczenia”, pobycie w sąsiednim bunkrze i powstrzymaniu rebelii zagrażającej „osiemnastce” zagładą całej jej populacji. Dopiero w ostatnich odcinkach sezonu oba wątki zaczynają się łączyć, a historia „współczesna” odsłania się jako historia powstania świata silosów.
To poszerzenie formuły narracyjnej wychodzi serialowi na dobre. Współczesny wątek dynamizuje narrację, daje jej więcej przestrzeni i oddechu. Historia Helen i Daniela, przywołująca klimaty mogące kojarzyć się ze „Z Archiwum X” czy thrillerem paranoiczno-spiskowym z lat 70., umiejętnie dawkuje napięcie i informacje, utrzymując w ten sposób zainteresowanie widza.
Kino post-apo zawsze więcej niż o przyszłości mówi o lękach czasów, w których powstało. W trzecim sezonie „Silosu”, nie tylko ze względu na współczesny wątek, lęki trapiące rozwinięte społeczeństwa stają się szczególnie widoczne. Na ekranie mamy wojnę z Iranem, aroganckich do granicy szaleństwa technooligarchów uzurpujących sobie władzę, jakiej nikt im nigdy demokratycznie nie powierzył, technologię wymykającą się spod kontroli oraz władzę algorytmów. Wszystko to oglądamy w momencie, gdy nawet szefowie firm zajmujących się sztuczną inteligencją wzywają, by spowolnić rozwój technologii, która w najgorszym wypadku może zmienić się w egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości.
Jednocześnie stawką tego sezonu – jeszcze bardziej wyraźnie zarysowaną niż w dwóch powszechnych – jest to, jak przekroczyć horyzont apokaliptycznej wyobraźni, jak wyzwolić się z dystopii. Władza, jaką urządzenie silosu sprawuje nad jego mieszkańcami, wydaje się absolutna, serial pokazuje jednak, że żadne rządy, nawet te, które próbują kontrolować pamięć i tożsamość poddanych jej ludzi, absolutne wcale nie są. A początkiem wyzwolenia jest zawsze pytanie, jakie w trakcie sezonu zadają nam zarówno Helen, jak i Juliette: dlaczego? Dlaczego mamy uznawać władzę nad sobą? Co daje jej prawo do stosowania przemocy i wydawania nam poleceń?
Te bardzo aktualne kwestie gubią się w nie do końca dopracowanej narracji. Słabości widać zwłaszcza w „silosowym” wątku. Jest on przeciągnięty, w wielu miejscach krąży w kółko, opowiadana po raz trzeci historia konfrontacji mieszkańców Silosu 17 z jego władzą – mimo kilku ciekawych zwrotów akcji – jest dość męcząco podobna do tego, co widzieliśmy w dwóch pierwszych sezonach i na pewno zyskałaby na znaczącym przyspieszeniu jej tempa.
Dwa świetne ostatnie odcinki zdecydowanie podnoszą ogólną ocenę serialu i zachęcają do obejrzenia czwartego sezonu. Będzie on jednak musiał usprawnić tempo i pozbyć się męczącej powtarzalności.
Filmoznawca, politolog, eseista. Pisze o filmie, sztukach wizualnych, literaturze, komentuje polityczną bieżączkę. Członek zespołu Krytyki Politycznej. Współautor i redaktor wielu książek filmowych,... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.