Lot balonem

Historia to wyjątkowo wdzięczny temat i niewyczerpalne źródło pomysłów. I reżyserzy bardzo chętnie czerpią z jej niewyczerpalnych zasobów. Tom Harper (serial "Wojna i pokój") postanowił nam ...
Historia to wyjątkowo wdzięczny temat i niewyczerpalne źródło pomysłów. I reżyserzy bardzo chętnie czerpią z jej niewyczerpalnych zasobów. Oczywiście najbardziej ukochanym tematem już zawsze będzie druga wojna światowa, ale na szczęście filmowcy sięgają również i po inne wydarzenia, bo czy dziś wiedzielibyśmy o co chodziło w aferze Dreyfusa ("Oficer i szpieg"), znalibyśmy księżną Dyvonshyre ("Księżna"), czy też pamiętalibyśmy w ogóle o Aleksandrze Wielkim ("Aleksander"). Teraz Tom Harper (serial "Wojna i pokój") postanowił nam przybliżyć historię niezwykłego lotu balonem i jego naukowych konsekwencji w filmie "The Aeronauts".


Rok 1862. Młody meteorolog James Glaisher (Eddie Redmayne, "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda") wierzy, że jest możliwe przepowiadanie pogody. Żeby to udowodnić, musi jednak wzlecieć balonem wyżej niż ktokolwiek dotąd. Wyśmiany przez środowisko naukowiec o pomoc prosi znaną aeronautkę Amelię Wren (Felicity Jones, "Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie"). Pomimo dzielących ich różnic i wzajemnej niechęci wspólnie ruszają ku niebu. Żadne z nich nawet nie przypuszcza, co ich czeka ponad chmurami, ale jeśli chcą wrócić żywi na ziemię, będą musieli w końcu zacząć ze sobą współpracować. 

"The Aeronauts" to film bardzo wyważony i spokojny, w którym nie uświadczymy zbyt wielkich emocji. Akcja toczy się powoli, historyczny lot co chwila jest przerywany retrospekcjami bohaterów pokazującymi, jak w ogóle do niego doszło i dlaczego dla bohaterów jest on tak ważny. Nawet chwile ciszy idealnie tu pasują, no bo po co słowa, kiedy oglądamy niesamowite widoki roztaczających się poniżej balonu chmurami i bezkresu nieba ponad nim. I w gruncie rzeczy więcej tu nie trzeba. 


Do strony aktorskiej, zarówno głównej, jak i pobocznej, również nie mam zbyt wielkich zastrzeżeń. Redmayne i Jones mieli już przyjemność zagrania w duecie w nominowanej do Nagrody Akademii Filmowej "Teorii wszystkiego", gdzie odegrali rolę państwa Hawking. Aktorzy wynieśli z tamtego filmu więź, która sprawia, że są autentyczni w swoich nowych wcielniach. Na początku filmu widzimy, jak bardzo tych dwoje się nawzajem nie lubi, jedno chce przyćmić (a może wręcz upokorzyć) drugie, każde chciałoby narzucić towarzyszowi swoją wolę. Dopiero z czasem bohaterowie zaczynają nawiązywać nić porozumienia, a pod koniec wręcz widzimy iskierkę przyjaźni.

 

Żadne z nich tutaj nie dominuje, każde ma chwilę, aby się pokazać widzowi, wyjaśnić mu swoje motywy i przyczyny swojego postępowania. Każde ma powód, aby lecieć coraz wyżej - on chce udowodnić kolegom po fachu, że ma rację w swoich poglądach, ona szuka w powietrzu odkupienia za dawny błąd. Redmayne stara się jak najwierniej ukazać postać naukowca. W jego wykonaniu Glaisher to zapalony człowiek nauki pragnący znaleźć granice ludzkiego poznania, wielki marzyciel, ale również bezmyślny i zapatrzony w swój intelekt bufon niedoceniający i niedostrzegający zagrożeń. Niemniej nie da się go nie lubić. 

Nieco gorzej wypada tu Jones. Aktorka po raz kolejny staje się wspaniałą partnerką filmową dla Redmayne'a, ale ona jest bardziej irytująca od niego i staje się sztucznym symbolem wyższej sprawy. Odgrywana przez nią postać jest całkowicie fikcyjna, zastępująca rzeczywistego towarzysza Glaishera. Poprzez nią, można niemal dojść do wniosku, że w dobie feminizmu Tom Harper postanowił zrobić przyjemność kobietom i dać im miejsce w świecie odkryć, oraz uczynić z nich przywódczynie dla zmiękczonych naukowców. I to głównie za jej sprawą film zdobył parę nieprzychylnych opinii ze środowiska naukowego.

 

"The Aeronauts" został bardzo ciepło przyjęty przez większość krytyków filmowych. Chwalono go za zdjęcia, efekty specjalne i grę aktorską. Film faktycznie jest wart obejrzenia, dla wszystkich wyżej wymienionych powodów. Dzieło Harpera to przyjemna podróż w nieznane, w której wszystko jest na swoim miejscu. Niestety w Polsce nie mieliśmy przyjemności obejrzenia go, a uważam, że to niepowetowana strata. 
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
Udostępnij: