Latarka, strzelba, bandaż i hejże, na potwory. Oto ekwipunek klasyczny dla survival horroru, do którego nikt przy zdrowych zmysłach nie dopisałby aparatu fotograficznego. I to takiego bez
Latarka, strzelba, bandaż i hejże, na potwory. Oto ekwipunek klasyczny dla survival horroru, do którego nikt przy zdrowych zmysłach nie dopisałby aparatu fotograficznego. I to takiego bez obiektywu – żeby zrobić nim zdjęcie, trzeba podejść blisko. A jako że cykał będziesz duchy i zjawy…
Remake jednej z najważniejszych japońskich gier grozy rzuca graczy z powrotem do prowincjonalnego Minakami, osady, która zniknęła swojego czasu z mapy po katastrofalnym rytuale okultystycznym. Dzisiaj to pułapka takoż na żywych, jak i na umarłych. To miejsce pomiędzy, znajdujące się gdzieś na styku szarej rzeczywistości i prawdziwego, bynajmniej nie metaforycznego piekła. Klaustrofobiczne ścieżynki, opuszczone domy, gęsta mgła spływająca z gór i cisza, która aż dzwoni w uszach. To tam tytułowy szkarłatny motyl prowadzi siostry bliźniaczki, Mio i Mayu, które przyjechały zobaczyć miejsce, gdzie bawiły się wspólnie jako dzieci. Teraz będą musiały znaleźć drogę wyjścia z Minakami, co, no cóż, łatwe nie jest.
Charakterystyczny element serii "Fatal Frame", czyli Camera Obscura, w odświeżonej wersji samodzielnego sequela działa identycznie; to broń zdolna ranić i egzorcyzmować duchy. Przy tym sam system walki jest prosty, acz mało komfortowy, zarówno na poziomie emocji (co jest pożądane), jak i mechaniki (z czym już gorzej). Ogółem podnosisz aparat i czekasz. Im bliżej przeciwnika jesteś, tym więcej punktów odniesienia łapiesz w kadrze i tym rozleglejsze obrażenia zadaje mu wykonane zdjęcie. Najmocniej uderzasz, kiedy ten szykuje się do ataku, przy czym jest to najbardziej ryzykowne. Musisz ustrzelić dobry moment, żeby fotograficzny kontratak zadziałał.
Teoria brzmi banalnie, w praktyce jest trudniej. Duchy są wytrzymałe, a pojedynki cokolwiek sztywne i nużące, czego nie zrekompensowało mi całe to nowatorstwo. Z czasem, choć sama zasada nie ulega zmianom, jest różnorodniej, bo dostajemy do dyspozycji nowe klisze – od podstawowej, słabej, ale niekończącej się, po rzadkie, zdolne zniszczyć zjawę praktycznie jednym zdjęciem – oraz filtry, które można ulepszać i które spowalniają duchy, tudzież ujawniają odkryte przedmioty. Prócz paska energii mamy też pasek silnej woli, który wyczerpuje się w chwilach strachu wywołanych bliskością ducha lub częstymi unikami, a który konieczny jest do wykonywania zdjęć specjalnych, zdolnych oślepić przeciwnika bądź go na chwilę oszołomić.
"Fatal Frame II: Crimson Butterfly" to nie tylko sekwencje akcji, to klasyczny survival horror. Lwia część gry składa się z eksploracji osady, szukania kluczy, czytania notatek i otwierania kolejnych zamkniętych przejść. To tam buduje się właściwa historia. Minakami prędko okazuje się bowiem wioską zbudowaną nad bramą prowadzącą do świata zmarłych. Żeby ją zamknąć, mieszkańcy odprawili przed laty rytuał, w którym poświęcili siostry bliźniaczki. Wtedy jednak próba ta spełzła na niczym i sprowadziła na wioskę katastrofę. Teraz ofiarami błądzących dusz, szukających sposobu na naprawę tamtego błędu, mają stać się Mio i Mayu. Dlatego też przeciwnicy nie są anonimowymi zjawami; każdy z nich ma swoją historię i imię. Częstokroć groza bierze się tutaj nie tyle ze starć z duchami, ile ze świadomości, że każdy z nich był żywym, czującym człowiekiem.
Tempo gry niejednemu graczowi może wydać się powolne. "Fatal Frame II: Crimson Butterfly" nie bombarduje jump scare’ami, raczej buduje napięcie stopniowo, subtelnie, poprzez ciszę, skrzypiącą podłogę nienaturalnie długich korytarzy, ciągłą obawę, że coś czai się za plecami. Przy czym to rzecz bardzo "japońska", melancholijna, zupełnie inna niż narracje zachodnie. Remake tego nie zmienił, mimo wycyzelowanej oprawy graficznej. Czyli zachowano, heh, ducha gry.
Krytyk filmowy i tłumacz literatury. Publikuje regularnie tu i tam, w mediach polskich i zagranicznych, a nieregularnie wszędzie indziej. Czyta komiksy, lubi kino akcji i horrory, tłumaczy rzeczy... przejdź do profilu