Wszyscy kłamią

Anglojęzyczna premiera "13 Sentinels: Aegis Rim" oraz masa nominacji dla tego fantastycznego tytułu udowodniły, że gracze wciąż są zainteresowani dziwnościami, którym nie dane było wcześniej ...
Anglojęzyczna premiera "13 Sentinels: Aegis Rim" oraz masa nominacji dla tego fantastycznego tytułu udowodniły, że gracze wciąż są zainteresowani dziwnościami, którym nie dane było wcześniej opuścić japońskiego rynku. Potwierdza to również zachodnia premiera "Gnosii", nietypowego miszmaszu "Mafii", "Among Us" i visual noveli.



Gnosia to nieokreślony byt niszczący cywilizacje i stawiający destrukcję gatunku ludzkiego na pierwszym miejscu. Jego priorytetowym celem jest przetrwać, nawet za cenę poświęcenia swoich pobratymców. W przypadku wykrycia infekcji Gnosią nie wolno dopuścić do jej dalszego rozprzestrzeniania się. Już pierwsze uruchomienie gry dobitnie uświadamia nam, że widmo nieuchronnej katastrofy rozpościera się nad załogą kosmicznego okrętu i stanowi dla niej realne zagrożenie.



LeVi, sztuczna inteligencja zarządzająca statkiem, potrafi jednoznacznie określić, czy członkowie załogi są zainfekowani przez Gnosię. Zidentyfikowanie, kto konkretnie stanowi niebezpieczeństwo dla pasażerów, jest niestety niemożliwe. Nie wszystko jest tu tak proste, jak mogłoby się wydawać. Bo wykrycie obcego to tylko jedno z zadań postawionych przed graczem. Całość okraszona jest enigmatyczną, leniwie rozwijającą się fabułą. By poznać ją w stu procentach, konieczne będzie wcielenie się w praktycznie każdą dostępną na pokładzie rolę.



Piętnaście osób skazanych jest na tkwienie w niekończącej się pętli czasowej. Każdy z tak zwanych "loopów" zmienia układ sił między członkami załogi. Losowo generowane role sprawiają, że każda pętla jest unikalna, a droga do eliminacji Gnosii wymagać będzie innego podejścia. Bohaterowie nieustannie kłamią, próbując odsunąć od siebie podejrzenia. Rzucają fałszywe oskarżenia wobec innych, blefują, by osiągnąć własne cele i nie zawahają się przed niczym, by uratować skórę przed wsadzeniem do zamrażalki. Bo jednym sposobem na powstrzymanie morderczych skłonności Gnosii jest zamknięcie jej nosiciela w komorze kriogenicznej. Na pokładzie czai się też większe zło niż sama Gnosia, ale nie chcę zbytnio wchodzić w obszar spoilerów, mogę jedynie zachęcić Was do samodzielnego rozpracowania tej opowieści.



Losowość sprawia, że zależnie od przydzielonej roli, podejmiemy inne kroki służące naszemu przetrwaniu. Jako Gnosia będziemy kierować się przede wszystkim niemalże zwierzęcym instynktem przetrwania. Ujawniając się jako doktor lub inżynier, jednostki zdolne do stuprocentowej identyfikacji zagrożenia, wystawiamy się niejako na odstrzał przez grasujących na pokładzie morderców. Dorzućmy do tego jeszcze fanatycznych wyznawców kosmicznego bytu oraz kilka innych ról i na pokładzie powstanie mieszkanka wybuchowa.

Każda z postaci ma swoje indywidualne statystyki sprawiające, że podejmowany z nimi dialog może doprowadzić do innych rezultatów. Przykładowo – kapłanka Yuriko posiada tak wysoką prezencję, że bardzo trudno dopatrzyć się u niej kłamstwa. Po drugiej stronie mamy stereotypowego kosmitę, którego blefy można odczytać bez większego problemu. I tu graczowi z pomocą przychodzą jego własne umiejętności, których poziom możemy podnosić między kolejnymi pętlami. Jedne z nich sprawią, że łatwiej będzie nam wychwycić kłamstwa towarzyszy, inne zaś ochronią przed zabójczymi zakusami Gnosii. 



Warto tu podkreślić, że nie zawsze opłacalne jest znalezienie zagrożenia "po jednej nutce". Im dłużej działamy w ramach pojedynczego loopu, tym więcej punktów doświadczenia dostaniemy. Czas spędzony na statku wpływa również na obecność wydarzeń podpiętych pod konkretne postacie. Tylko rozpracowanie tła fabularnego wszystkich członków załogi pozwoli na poznanie zakończenia tej pogmatwanej historii. Czy bohaterowie są tylko zbieraniną przypadkowych postaci? Jaki jest prawdziwy cel Gnosii? Dotarcie do rozwiązania dostarczy niesamowitej satysfakcji i będzie wymagało od gracza odrobiny zaangażowania. Wielokrotnie powtarzałam te same sekwencje, gdy okazało się, że nie udało mi się uratować postaci wymaganej do zakończenia wątku lub sama zostałam wsadzona do lodu.

Do pewnego momentu błądzimy w pętlach po omacku, szukając tych kombinacji zdarzeń, które popchną nas fabularnie do przodu. Po mniej więcej sześćdziesięciu loopach gra przyszła mi z pomocą, oferując wyszukiwarkę sekwencji gwarantujących rozwój wydarzeń. Dzięki temu ruszyłam z kopyta, a syndrom "jeszcze jednej pętli" zaczął towarzyszyć mi na stałe. Całokształt zastosowanych mechanik sprawił, że kolejne godziny spędzone przy grze mijały mi w mgnieniu oka, a rozpracowywanie tajemnic okrętu uwięzionego w czasie szło mi coraz sprawniej.

Gry takie, jak "Gnosia" rzadko przebijają się do mainstreamu, pozostając niszowym obiektem zainteresowania głównie tych graczy, których nie zraża mityczna "japońskość". Niech nie zmyli Was formuła visual noveli. Tej grze zdecydowanie bliżej do "Danganronpy", czy też serii "Zero Escape". Bezmyślne przeklikiwanie tekstu zaprowadzi gracza donikąd; nagroda czeka tych, którzy włączą swoje szare komórki i posłużą się sztuką logicznego myślenia.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
50% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
Udostępnij: