Przebieżka przez trendy

Za oknem coraz zimniej, słońce zachodzi, zanim zdąży dobrze wzejść, a pogoda najczęściej nie zachęca do wynurzeń. Z odsieczą przychodzi kolejna edycja "Just Dance". Pląsanie do rytmu z ...
"Just Dance 2022" - recenzja
Za oknem coraz zimniej, słońce zachodzi, zanim zdąży dobrze wzejść, a pogoda najczęściej nie zachęca do wynurzeń. Z odsieczą przychodzi kolejna edycja "Just Dance". Pląsanie do rytmu z wirtualnymi tancerzami jak co roku jest doskonałą okazją na wybudzenie się z letargu. To też ten moment, w którym po aktywność fizyczną sięgają ci, którzy na samą myśl o wyjściu z domu w jesienną słotę reagują alergią.



"Just Dance" jak zwykle nie zawodzi i oferuje graczom listę hitów na tyle gorących, że można poważnie bać się o stan swojej podłogi. Ubisoft sprawnie wykorzystuje panujące trendy, wrzucając do gry mnóstwo piosenek, które królowały w minionym roku na popularnym serwisie Tik Tok. Tym samym zmierzymy się chociażby z "Build a Bitch" influencerki Belli Poarch, "Mood" 24kGoldn albo "Level up" od Ciary. Mnie osobiście cieszy dorzucenie kolejnej dawki kpopu. Oprócz starszych hitów pokroju Blackpinkowego "Boombayah" w grze uświadczymy też debiutujące stosunkowo niedawno aespa oraz ściśle powiązane z "League of Legends" K/DA. Średnio podoba mi się natomiast pomysł wrzucania do gry coverów. Są to co prawda tylko dwa utwory, jednak po tylu latach moglibyśmy oczekiwać tytułu wykorzystującego tylko oryginalne licencje. 



Wśród czterdziestu dostępnych kawałków każdy znajdzie coś dla siebie. Muzyka jest mocno zróżnicowana nie tylko pod kątem rytmów, ale przede wszystkim poziomu trudności. W tym wszystkim pamięta się też o dzieciakach i trybie przeznaczonym specjalnie dla nich. Patrząc na serię z perspektywy lat, należy zwrócić uwagę na pieczołowitość, z jaką wykonana została większość teł i kostiumów wirtualnych tancerzy. Coraz więcej jest tu zmyślnych efektów specjalnych, spektakularnych przebrań i elementów przykuwających uwagę.

Choreografie cechują się różną intensywnością i wielokrotnie chwaliłam sobie fakt, iż Nintendo Switch umożliwia sterowanie bezpiecznie usadowionym joy-conem. Głupio byłoby stracić telefon w ferworze tanecznych wybryków. W tym zakresie też nic się nie zmieniło. Oba dostępne urządzenia wykrywają ruchy bez zakłóceń.



"Just Dance 2022" nie wprowadza spektakularnych zmian w rozgrywce. Kontynuuje za to założenia z poprzedniej części. World Dance Floor nadal grupuje graczy według poziomu zaawansowania i pozwala na zabawę z użytkownikami wszystkich platform, na które została wydana gra. Lokalna rywalizacja natomiast nadal rozgrywa się albo na punkty, albo w tzw. Sweat Mode liczącym spalone kalorie. Ten drugi tryb wciąż pozostawia wiele do życzenia, jeśli chodzi o podawanie prawdziwych statystyk, ale umówmy się – jeśli komuś zależy na prawdziwym liczeniu kalorii, to raczej nie będzie sugerował się numerkami z gry ruchowej. 



Dorzućmy do tego tryb Unlimited, w którym obecnie znajduje się ponad 700 utworów. Przeglądając dostępne piosenki, nietrudno poczuć się jak ten osiołek, któremu dano w żłoby za dużo szamki do zjedzenia. Tu z pomocą może przyjść tryb Quick Mode, wybierający za nas następny kawałek do odtańczenia. Nie marnujemy tym samym czasu na bezmyślne przeglądanie menu i wybrzydzanie.

Kolejne edycje gry Ubisoftu rzadko, o ile w ogóle, wprowadzają jakiekolwiek zmiany do rozgrywki. Po co jednak zmieniać formułę, która od lat sprawdza się i cieszy popularnością wśród graczy. Trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że prędzej czy później zmuszeni będziemy sięgnąć po tryb Unlimited, gdyż podstawowa wersja z pewnością nie usatysfakcjonuje gustów wszystkich graczy.
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
0% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (1 głos).