Polowanie na Czerwonego Barona

"Red Wings: Aces of the Sky" to zręcznościowa gra. która daje nam możliwość złapania za stery myśliwców z czasów pierwszej wojny światowej. Choć całość kręci się w okół postaci legendarnego ...
"Red Wings: Aces of the Sky" - recenzja
"Red Wings: Aces of the Sky" to zręcznościowa gra. która daje nam możliwość złapania za stery myśliwców z czasów pierwszej wojny światowej. Choć całość kręci się w okół postaci legendarnego Czerwonego Barona, to całkiem niezły tryb fabularny podzielono na dwie części – historie Barona z perspektywy Trójprzymierza oraz z perspektywy Trójporozumienia. W sumie ciężko nazywać to trybem fabularnym, bo jest to raptem kilkanaście misji, które co jakiś czas przebijane są krótkimi, animowanymi wstawkami, jednak spełnia to swoją rolę i motywuje do dalszej zabawy. Poza tym tryb ten możemy przechodzić na podzielonym ekranie z drugim graczem, co zawsze cieszy, bo kanapowa kooperacja wpasowuje się perfekcyjnie w zręcznościowy charakter gry.



Wspomniane misje z trybu fabularnego są krótkie i dynamiczne – w sam raz na przenośną konsolę – oraz całkiem zróżnicowane, dzięki czemu nawet przy przechodzeniu kilku na jednym posiedzeniu nie czuje się znużenia. Poza konkretnym zadaniem mamy też określone warunki, jakie trzeba spełnić, aby uzyskać na koniec wysoką ocenę (w skali od 1 do 3 gwiazdek). System ten możecie kojarzyć z gier mobilnych, jednak tutaj gwiazdki nie odblokowują dostępu do kolejnych misji, ale używamy ich do kupowania ulepszeń. Choć początkowo wydawało mi się to całkiem fajnym rozwiązaniem, to jednak na przykładzie swojej 10-latki zauważyłem, że więcej było z tego nerwów niż radości. Niektóre pułapy zostały ustawione naprawdę wysoko i zdobycie pełnego ich kompletu jest nie lada wyzwaniem, a tym samym – upragnione ulepszenie samolotu znajduje się poza naszym zasięgiem. Poza główną historią w grze znalazło się również miejsce dla trybu przetrwania, w którym musimy pokonywać kolejne fale nadlatujących przeciwników. To również możemy rozegrać we dwójkę na podzielonym ekranie.



Od strony technicznej "Red Wings: Aces of the Sky" prezentuje się naprawdę nieźle. Mamy całkiem przyjemną, pociągniętą cel-shadingiem oprawę graficzną, a sama gra działa bardzo płynnie i może z 2 czy 3 razy podczas jej przechodzenia zauważyłem delikatne spadki animacji. Wspominane wcześniej animowane wstawki wyglądają super, a to co jest na nich przedstawione, opowiada (niestety tylko po angielsku) lektor. Znalazło się też miejsce dla utworów muzycznych odwołujących się do czasów pierwszej wojny światowej, jednak dane nam będzie ich posłuchać wyłącznie w menu i podczas animacji. Wiadomo, wszystko to można by zrobić lepiej i ładniej, ale pamiętajcie, że to niezależna produkcja, która swoją ceną nie zdenerwuje żadnego polskiego rapera.



Koniec końców muszę jednak przyznać, że miło spędziłem tych kilka godzin z "Red Wings: Aces of the Sky". Po przejściu głównego trybu jest tu miejsce na powrót, bo przecież wyniki się same nie poprawią, a i te przeklęte gwiazdki warto byłoby mieć wszystkie. Gra w tej chwili dostępna jest tylko na Switcha i tak chyba najlepiej jest w nią grać na małym ekranie, przenośnie, ale pod koniec tego roku ma też trafić na pozostałe konsole i pecety. Jeśli szukacie miłej, zręcznościowej gierki, aby oderwać się od wielkich AAA, to koniecznie sprawdźcie "Red Wings".
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
25% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Udostępnij: