Recenzja serialu

Justified: Bez przebaczenia (2010)
John Dahl
Tony Goldwyn
Timothy Olyphant
Nick Searcy

Strażnik z Kentucky

"Justified. Bez przebaczenia" to amerykański serial z 2010 roku. Produkcja stacji FX, oparta na powieści Elmore’a Leonarda, koncentruje się wokół Raylana Givensa, zastępcy szeryfa federalnego.
Serial jest oryginalną mieszanką: nowoczesnego quasi-westernu i dramatu kryminalnego. Główny bohater kieruje się nieugiętymi zasadami, które nie przystają do współczesnych reguł pracy. Przypomina westernowego szeryfa, który nieustraszenie tropi złoczyńców. Kowbojskiego sznytu dodaje mu kapelusz i trzymany za pasem rewolwer. W roli Raylana Givensa doskonale sprawdził się Timothy Olyphant, bardzo zgrabnie łączący cechy niepokornego strażnika (z) Kentucky. Funkcjonariusz jest intrygujący i niezaprzeczalnie charyzmatyczny. Olyphant świetnie zniuansował cechy nowoczesnego policjanta z na pozór staroświeckim podejściem do pracy policji. Z każdym pojawieniem się na ekranie, kradnie show. 


Równać się z nim może jedynie partnerujący mu nieposkromiony Walton Goggins. Jego Boyd Crowder modelowo wpisuje się w archetyp westernowego bandyty; jest przebiegły, charakterny i bezwzględny. U jego boku błyszczy Joelle Carter jako przebojowa Ava Crowder. Wyraziste postacie to duży atut serialu. Zarówno na pierwszym, jak i na drugim planie bohaterowie są istotni, nie są tylko tłem. Nawet pojedyncze epizody zapadają w pamięć, mają wpływ na fabułę. W ten sposób bardzo łatwo złapać sympatię z serialem oraz wejść w świat Kentucky.

 

Dopełnieniem niepowtarzalnego klimatu produkcji stacji FX jest czołówka, a w szczególności motyw muzyczny. Koresponduje on z serialem, bo podobnie jak fabuła, jest ciekawym miksem nowoczesnego brzmienia, rapu oraz kowbojskiego pobrzdąkiwania na gitarze. Zestawienie paradoksalnie niepasujących do siebie dało tutaj zaskakujący efekt. Coś jak "100 Black Coffins" Ricka Rossa w powstałym kilka lat później "Django" Quentina Tarantino

Pomysł na wątki każdego z 6 sezonów jest prosty: opozycja zły-dobry i walka o różne wpływy. Z jednej strony może nudzić powtarzalność motywów. Z drugiej zaś, postacie i ich odtwórcy wyciągają ze scenariusza więcej, niż mogłoby się na początku wydawać. Twórcy z sezonu na sezon kroczą w coraz to bardziej mroczne i brutalne klimaty. Warto dać szansę "Justified" tak jak szeryf Givens dawał ją swoim przeciwnikom. Tym bardziej że po latach szeryf powrócił w nowej odsłonie. 
1 10
Moja ocena serialu:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?