Recenzja serialu

Queer as Folk (2000)
Steve DiMarco
John Fawcett
Gale Harold
Hal Sparks

Save the last dance for me. Sezon 1

Jedną ze specjalności amerykańskiej kuchni jest hamburger. Jedną ze specjalności amerykańskiego przemysłu filmowego jest remake. Jak dobrze wiemy, oba ‘kąski’ są niezdrowe. Kopiowanie pomysłu, oj ...
Jedną ze specjalności amerykańskiej kuchni jest hamburger. Jedną ze specjalności amerykańskiego przemysłu filmowego jest remake. Jak dobrze wiemy, oba ‘kąski’ są niezdrowe. Kopiowanie pomysłu, oj przepraszam, ubieranie historii w nowe szaty nie wychodzi potomkom Wuja Sama najlepiej. Jak jest w przypadku seriali?

Queer as Folk jest dowodem na to, iż jest nieźle – amerykanie potrafią przebić pierwowzór. Pierwowzór o tym samym tytule powstał w Wielkiej Brytanii. Gejowskie życie nie spodobało się anglikom, gdyż po dziesięciu odcinkach serialu nastał jego kres. Cudowne dzieci ameryki postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Udało im się stworzyć najbardziej kontrowersyjny i jednocześnie bardzo lubiany serial ostatniej dekady.

Opowiada on o losach grupy homoseksualnych przyjaciół, Briana (Gale Harold) pewnego siebie i przystojnego mężczyzny, dla którego liczy się przede wszystkim seks; Michela (Hal Sparks) pełniącego rolę najlepszego przyjaciela, Teda (Scott Lowell) księgowego z niską samooceną, Emmeta (Peter Paige) uosabiającego cechy stereotypowego geja (które o dziwo nie drażnią) i Justina (Randy Harrison), który uświadomi Brianowi, że nie samym seksem gej żyje. Oprócz tego mamy jeszcze parę lesbijek i pro gejowską matkę Michaela.

Queer as Folk pokazuje gejowskie życie bez upiększeń, nie idealizuje go. Odważne sceny seksu z pewnością odrzucą od niego niejedną duszyczkę. Zrozumiałe jest zaprzestanie oglądania go po pierwszym odcinku – można uznać, że jest w nim za dużo seksu, którego zapewne sporo osób oglądać nie chce. Jednak po obejrzeniu kilku odcinków śmiało można stwierdzić, że jest to serial jak każdy inny (w którym serialu się nie pieprzą, a seks nie gra żadnej roli?), a tak naprawdę dylematy osób odmiennej orientacji seksualnej są takie same przed jakimi stają osoby heteroseksualne.

Pierwszy sezon bazuje na wersji brytyjskiej – pojawiają się te same wątki, niektóre co prawda nieco zmodyfikowane (co wychodzi serialowi na dobre). Przedstawione zostały różne aspekty życia homoseksualistów jak i problemy, z którymi się borykają – od homofobii, poprzez akceptację najbliższych, aż do wychowywania dziecka przez dwie kobiety. Najlepszy moment w całym sezonie jest na samym końcu – przepiękna scena tańca dwóch mężczyzn, która udowodniła mi, że sunący po parkiecie mężczyźni nie wyglądają komicznie. Późniejsze wydarzenia pozostawią widza z otwartą szczęką, zszokowanego i urzeczonego na tyle, by mieć chęć sięgnięcia po drugi sezon – to mogę chyba zagwarantować.

Wielkim plusem jest właśnie ta szczerość w przedstawieniu życia bohaterów. Twórcy nie oszukują widzów – a mogliby przecież idealizować obraz społeczności LGBT. Na szczęście tego nie zrobili, przez co są bardzo wiarygodni. Popularność serialu najlepiej o tym świadczy. Po zakończeniu produkcji zyskał on miano kultowego. Od niedawna "Queer as Folk" można oglądać w Polsce. Szkoda że dopiero po dziesięciu latach od momentu jego powstania, ale jak to się mówi: lepiej późno, niż wcale. Szczerze polecam.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
98% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (96 głosów).
Udostępnij: