7 sezon? Rewelacja

Jestem mało wymagający jeśli chodzi o seriale. Do szczęścia wystarczą mi dobra sensowna fabuła, dużo twistów i fajnie nakreśleni bohaterowie. Uważam że Żona Idealna to serial który daje to wszystko od 7 sezonów. Szkoda że serial nie został w Polsce pokazany szerszemu gronu (Umówmy się Universal Channel to nisza). Od 5 sezonu serial notuje tendencje zwyżkową, mam nadzieje że tak pozostanie.

17
  • Ja natomiast jestem bardzo wymagający jeśli chodzi o seriale które oglądam. Żona idealna to jeden z nielicznych które regularnie śledzę od 1szego sezonu. I narazie nie zapowiada się żadna zmiana w tej kwestii :)

  • Też tak uważam, chociaż należałam do osób, przekonanych, że po Willu to już nie będzie to samo. Owszem, nie jest i bardzo dobrze. Serial pięknie wyewoluował z prywatnej historii kobiety i jej romansowo - zawodowych perypetii do recenzji amerykańskiej "równości i sprawiedliwości dla wszystkich" w wersji praktycznej. Nie jest to jakiś moralitet, bez przesady, jednak TGW jest aktualnie chyba najbardziej niegrzeczną produkcją w amerykańskiej telewizji, tej ogólnodostępnej.

  • To prawda, sezon 7 jest świetny... Czy ktoś wie, czy będzie sezon 8?

  • Po ubiegłorocznym odcinku, inspirowanym zamieszkami w Ferguson, nabrałam podejrzeń, a teraz, po historii ze zmanipulowanym przez prolajfowców filmikiem, sugerującym handel płodami, nabrałam pewności, że odcinki muszą być kręcone na bieżąco.
    Biorąc pod uwagę powyższe, no to powiem Wam, że scenarzyści dają radę.
    Szkoda tylko, że znów wyłażą rozbieżności między wrażliwością amerykańską i europejską. Podczas gdy widzom w Europie szczena opada, Amerykanie, zafiksowani na zagadnieniu, z kim Aliszja pójdzie do łóżka, przestają oglądać. Podejrzewam, że mogą mieć także zastrzeżenia, że to już siódmy sezon i ciągle ani jednego zombie, czyli czas zasadniczo stracony.

    • Te nawiązania do najnowszych wydarzeń/spraw/problemów społecznych są doskonałe. Ageizm w pracy - tak jak mnie Howard złości, to kiedy opowiadał, jak jest traktowany przez młodych, zrobiło mi się go żal. Problem rasizmu, szczególnie w tym sezonie mocno postawiony, rozmaite kwestie związane z mediami społecznościowymi, a ze spraw sądowych - sprawa wypadku samochodu z automatycznym kierowcą. Starają się, naprawdę. A może widzą, że to już ostatni sezon, więc idą po całości :-)
      Serial ma coraz wyraźniejsze lewicowe nastawienie i to może się w USA, generalnie konserwatywnych, średnio podobać. Stąd może ten spadek oglądalności. A może problemem jest brak wyrazistej trójki: Will - Kalinda - Bishop?

    • Otóż to kapitalne są odniesienia do rzeczywistości politycznej i społecznych napięć. Jednak jak słusznie większość z nas zauważa Amerykanów interesuje, tylko to kto z kim. Stąd te niepotrzebne dalsze roztrząsanie śmierci WIlla, przypadkowe romanse ect. Chociaż i tak ograniczają ilość tego typu zawartości do niezbędnego minimum.

  • Moim zdaniem 7 sezon nadal jest bardo dobry. Kiedy oglądam bieżące odcinki żałuję, że to będzie już koniec, ale rozumiem ich decyzję. Wiedzą kiedy kończą się im pomysły. Patrzenie na załamaną Alę ściska moje serce, ostatni odcinek udowodnił, że można płakać razem z nią, a po chwili śmiać się. Wiem, że już nigdy nie będzie szczęśliwa i to mnie przeraża, nigdy nie lubiłam i Willa. Może nie życzyłam mu śmierci, ale patrzenie na stan zdrowia psychicznego Ali sprawia, że to była "miłość" Chociaż obecne perypetie z Jasonem radują moje serce tak wiem, że to nic nie zmieni, może ten uśmieszek po "pewnej scenie" znaczy, że odpuściła i jest już dobrze. Tak wiem łudzę się......
    Nudzą mnie sprawy Diane i Carego....

  • Serial faktycznie trzyma poziom niesamowicie, tzn każdy odcinek jest tak aktualny i dobrze napisany, że czapki z głów.
    Ale też czuć w tym schyłek. Dopieszczanie każdego odcinka jakby był ostatnim. Brak długofalowego rozwoju, swoiste spisanie na straty postaci takich jak Cary czy Diane (zauważcie że ostatnio są pokazani w sposób dość płaski, jednoznaczny, z dość karykaturalnej perspektywy skłóconych wspólników w firmie, a kiedyś byli dość złożonymi i ważnymi w serialu bohaterami). Domykanie i pożegnanie wisi w powietrzu.
    Romans Alicii z Jasonem to taka trochę perełka na koniec i odrobina szczęścia, trochę beztroski, ale też bez opcji niczego ponad to. Fajnie to zobaczyć, ale też wiadomo że sytuacja jest mało rozwojowa i małe szanse że wyjdą poza romans - chociaż zakończenie "Good Wife" rozwodem (od którego serial właściwie mógłby się zacząć) to byłby przyjemny twist i zamknięcie etapu "poświęcenia" dla kariery męża czy dla dzieci.

    Świetny, inteligentny serial. Sezon 7 znakomicie trzyma poziom. Będzie mi brakować "Good Wife" :/

  • Przyznam, że 7 sezon dość długo się rozkręcał, i odstawał poziomem od poprzednich. Ale odcinek 7x15 to już powrót do starej formy i zdecydowanie najlepszy w tym sezonie. Oby tak dalej do końca!

  • Genialny serial. Ze wspaniałą obsadą. A fabuła, świetnie skrojona. Siódmy sezon nie rozczarowuje. Wręcz przeciwnie. Szkoda jedynie że to już ostatni... Ale wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć (podobnie było z moim ulubionym Mentalistą, też koniec po siódmej serii).

  • Nie wiem czemu ale z czasem oglądania tego serialu doszłam do wniosku, że niektóre postacie i ich zachowanie jest strasznie irytujące, Alicia.... chodząca lodowa dama,najbardziej drażni mnie jak umoralnia dzieci sama nie będąc z nimi szczera. Kalinda... i jej totalnie popieprzony związek z mężem...spanie z kim popadnie czy to z facetami czy z kobietami, te jej głębokie spojrzenia, przedłużające się sceny, i wymuszona twardość emocjonalna jest żałosna. Cary... jego manieryczność jest dobijająca... sztuczne reżyserowane uśmiechy, i pozowanie na macho bleeeeeee ogólnie ten serial od 4 sezonu staje się miałki , pozbawiony jakieś logiki, sceny są wymuszone , historie naciągane, flaki z olejem

    • A myślisz, że ludzie są wszyscy tacy sami? Że są bez wad, bez fetyszy, bez manier, tylko wszyscy chodzą uśmiechnięci i zadowoleni z życia jakie wiodą? Właśnie te postacie są dla mnie jak najbardziej realne, wokół nas pełno patologii i odmienności, ale nie każdy wprost o swoich dziwnych preferencjach rozmawia, nie każdy się żali do obcych ludzi. Tu właśnie każda postać ma swoją osobowość i super jest to pokazane, aktorko przede wszystkim.

      • A co mają do tego nudnego serialu wady i fetysze?główna bohaterka to nadęta, sztuczna , wykorzystująca wpływy męża , zdradziecka pinda, odeszła z kancelarii wykradając klientów, tutaj nie ma mowy o dualizmie ..... tutaj jest wszystko wyłożone kawa na ławę. Mam prawo do wyrażania własnych opinii i taka ona jest. Nie lubię głównej bohaterki, bo dla mnie z natury jest zdradziecka, przebiegła i wyrachowana, i dwulicowa - w bardzo negatywny sposób,mam pochwalać negatywne cechy bohaterki tylko dlatego że jest ona "złożona"? nie , nie lubię takich osób w realnym życiu, i nie polubię w fikcyjnym :D

        • Współczuję Ci, że zmuszałaś się do oglądania serialu, który budził w Tobie irytację. Masochistka ;)

        • Mortycja nic dodać nic ująć!! Mam podobne odczucia po obejrzeniu kilku sezonów. Serial na początku mnie wciągnął ale im więcej odcinków oglądałam tym częściej musiałam robić przerwy bo takiej dawki cynizmu, wyrachowania i bezwzględnego dążenia do celu nie byłam w stanie przetrawić. Ten serial to festiwal najgorszych ludzkich zachowań, interesowności, chciwości, zakłamania, brutalności (można by było sporo jeszcze wymieniać) czyli zgrabne połączenie świata prawniczego, politycznego i PR-owego.
          Alicia z sezonu na sezon traciła moją sympatię i szacunek. Wyłaziło z niej stopniowo wszystko, co najgorsze. Taka interesująca prezentacja, na jej przykładzie, pozbawiania człowieka wszelkich ludzkich odruchów, stępianie sumienia i wrażliwości na to, co słuszne a co nie. Liczyła się tylko wygrana, poparcie, kasa, dobry wizerunek. Kosztem prawdy, racji, przyjaźni, miłości i wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość.
          Trudno mi nawet określić dlaczego akurat Alicia jest dla mnie najbardziej irytująca, choć nie tylko ona przecież jest wyrachowana.
          Obecnie oglądam już tylko ze zwykłej ciekawości jak zakończy się ta batalia konkurujących kancelarii. Sposobu odejścia Alici i Cary'ego w żaden sposób nie da się usprawiedliwić, moim zdaniem. To był chyba najpodlejszy sposób, biorąc pod uwagę warunki ich pracy i sposób traktowania.
          Nic to, powoli obejrzę sobie do końca, choć bardziej już teraz interesują mnie poboczne wątki, niż perypetie głównej bohaterki, której przestałam zupełnie kibicować.

          • Brawo..... w końcu ktoś myslący :D

          • a mi się to bardzo w niej podobało. Było prawdziwe. Po takich przeżyciach albo się załamujesz albo stajesz się taka jak ci, którzy cię atakują. By pokonać ich własną bronią.
            Ale fakt, Florrick Agos to była żenada :)

            • Widzisz... ja na przykład widzę jeszcze trzecie wyjście: zostawiasz wszystko za sobą i zaczynasz od nowa odcinając się od wszystkiego, co cię niszczy. Wcale nie musisz stawać się jak oprawca, żeby się przed nim obronić. Dla mnie to prawdziwa porażka.

              • i zostawiasz dzieci z kim? Babcią?
                Kobita poszła do pracy, bo nie miała za co żyć. Poszła do pracy jaką zna. Robiła rzeczy jakie zna. Wyrachowanie przyszło później, gdy mąż chciał ją zacząć wykorzystywać do celów politycznych.
                Jedyne do czego możesz się czepiać, to to, że poszła na studia prawnicze, wiedząc, że prawnicy (amerykańscy) to mendy :)

                • I po co zaraz tak zaczepnie?
                  Dzieci i tak zostawiała z babcią.
                  Poszła do pracy jaką znała ale jej coraz większe aspiracje to już tylko jej wybór. Sama z własnej woli weszła w ten wyścig szczurów. Wyrachowane zachowanie to kwestia osobistego wyboru, nikt i nic do niego nie zmusza. Mogła pracować jako zwykły prawnik, bez parcia na sukcesy i wielką kasę. Nie w tej to w innej kancelarii. Zresztą w najgorszym przypadku mogła pracować gdziekolwiek, nie musiała jako prawnik, przecież chodziło o zwykłe przetrwanie a nie karierę.
                  Co do męża to wiedziała od początku (serialu), ze ją wykorzystywał do swoich celów i godziła się na to. Miała swoje cele, więc wyrachowanie nie przyszło pózniej.
                  Czy się czepiam? Wydawało mi się, że udzieliłam się w dyskusji i po prostu napisałam swoje zdanie. Jeśli Ty to uznajesz za czepianie....
                  A prawnicy to w większości mendy :) I to nie tylko amerykańscy. Tak działa ten system, niestety.

    • Napiszę tak: dla mnie serial siada już od IV sezonu, nie doszłam jeszcze do końca, ale widać tu zmianę Alicii, zmiana ta zaczęła się uwypuklać od momentu, gdy dowiedziała się o zdradzie męża ze swoją przyjaciółką Kalindą czyli od II sezonu. Tak jakby to, w co sama wierzyła upadło, jakby sama przestała wierzyć wyższą rację i zaczęła rachować... Choć Kalinda jest, uważam, o wiele bardziej stała...
      Jest jeszcze coś więcej Amerykanie mają to czego nie mamy my mianowicie podejście, że każdy postępuje wg własnego sumienia i to postępowanie jest dla niego samego najważniejsze i tylko to się liczy, nie inni, a to co czuję... Widać to w innych produkcjach np. w "Dr House", "House of cards" itp.

  • Będzie mi brakowało Alicii. Wspaniały serial, trzymał poziom do samego końca. Od kiedy tylko Gardner opuścił plan, serial poszybował jeszcze w górę! Dziękuję telewizji CBS za ich ciężką pracę. Mam nadzieję, że wkrótce przygotoują nam coś równie genialnego ;)

  • Siódmy sezon to równia pochyła w DÓŁ!!! Cały czas wałkowanie małego pokoju, "biednych" prawników, spraw bez związku z rzeczywistością, etc. Dobrze, że się skończyło.

  • gdzie można obejrzeć 7 sezon?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię