7,0 5 264
oceny
7,0 10 5264
4 515
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":1}
{"type":"film","id":696445,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/12+Monkeys-2015-696445/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu 12 małp
  • goodvibestyla ocenił(a) ten serial na: 8

    szkoda i jeszcze do tego trzeba czekać do wakacji

  • Robertog10 ocenił(a) ten serial na: 10

    goodvibestyla 3 odcinki już wyszły

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 10

    Robertog10 Tak :-) Kolejne trzy zostaną wyemitowane w najbliższy piątek (22.06) i tydzień później (29.06) kolejna trójka. W sumie wg IMDB czwarty sezon ma jedenaście odcinków, także emisja ostatnich dwóch jest zaplanowana na 06.07.

    Szkoda, że decyzja o zakończeniu serialu "12 Monkeys" jest ostateczna. Z drugiej strony pierwsze trzy odcinki ostatniego sezonu są na równie wysokim poziomie, co sezon trzeci (najlepszy moim zdaniem, choć drugi również bardzo dobry). Duży ukłon w stronę Fanów i jako jeden z nich Doceniam. Jestem bardzo ciekaw jak go zakończyli. Mam nadzieję, że po obejrzeniu finału zaznam satysfakcji, chociaż teraz nie wiem, co mogłoby wywołać u mnie taki efekt. Jedna z Zalet poznawania cudzej kreatywności ;-)

  • goodvibestyla ocenił(a) ten serial na: 8

    W takim razie trzeba się zapoznać :)

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 8

    goodvibestyla Twój komentarz będzie chyba tematem tego sezonu :-)
    Kolejne trzy odcinki całkiem niezłe, chociaż były słabsze momenty. W zasadzie każda z postaci ma swoją historię zbudowaną trzema sezonami, do której teraz nawiązują. Podobała mi się rozmowa Cola z przyszłości z Ramse z przeszłości - zanim Cole go zabił. Katrina Jones odbywająca rozmowę z sobą samą i zapijająca alkoholem tabletki, by zapomnieć następnego ranka. Deacon i jego wątek również mi się podobał - lubię tego aktora. Natomiast Olivia stała się jedną z pierwszoplanowych postaci sezonu - Świadek, której świadomość może podróżować w czasie dzięki technologii miasta Tytan. Ciekawie przedstawili konsekwencje zabicia Hitlera - Himmler przejął władzę i historia niewiele się zmieniła.

    Wiemy już jaki jest End Game Olivii - ukończyć budowę miasta Tytan, które jest wystarczająco duże/masywne do wytworzenia paradoksu na tyle wielkiego, by zniszczyć(?) / rozerwać(?) czas. Natomiast co do zakończenia - jeżeli rzeczywiście ma to być ostatni sezon, to w zasadzie powinno się głównym bohaterom udać to, co próbują od pierwszego odcinka pierwszego sezonu: zapobiec pladze i "zresetować" czas. Jeżeli dobrze to pokażą, jest szansa na satysfakcję po mojej stronie. Nie będzie jej jeżeli serial urwą na jakimś kolejny rozdrożu.

  • Gdzie można obejrzeć najnowszy sezon?

  • no_bo_co ocenił(a) ten serial na: 8

    Gosikfilm Alltube

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 8

    goodvibestyla Mogę ze spokojnym sumieniem napisać, że naprawdę dobry serial dobiegł końca. Fabuła została poprowadzona tak, że nie ma miejsca na kontynuację. Podsumowując muszę napisać, że serial "12 Monkeys" jest naprawdę ciekawą i ambitną historią opartą na oryginalnym filmie Gilliama. W tym ostatnim Bruce Willis oraz Brad Pitt stworzyli niezapomniane kreacje i nic tego nie zmieni.

    SPOILER

    Ostatni odcinek podwójny podomykał wszystkie cykle / okręgi / koła czasu. Górna część Olivii okazała się być ponad stuletnimi zwłokami będącymi źródłem Plagi. Zasługa Cassandry i jej zdolności do nie zostania uduszoną.
    Demonem okazał się sam James Cole, który jako pierwszy z wszystkich ludzi cofnął się w Czasie (wąż) zapętlając go w ten sposób. To on był źródłem pierwszego paradoksu, który dał początek wszystkiemu z czym walczył.
    Olivia miała oczywiście swoje plany i prawie się jej udało. Podobały mi się sceny pokazujące czerwony promień energii emitowany przez miasto Tytan i sięgający daleko we Wszechświat. Gdy objęło go całego wróciło do swego źródła, by dopełnić się i zamknąć przestrzeń bez czasu. Ciekawie wyglądała czerwona fala idąca po powierzchni Ziemi, która zbliżając się zamykała okręgiem miasto Tytan.

    Dodam, że mam przekonanie graniczące z pewnością, iż nie jesteśmy sami w tym Wszechświecie. Z tego względu "inni" też chcieliby pewnie mieć coś do powiedzenia w kwestii gospodarowania wspólnym dobrem / warunkiem istnienia życia materialnego, jakim jest Czas.

    Zastanawiam się, co przekonało tak wielu ludzi, że bez Czasu każdy będzie mógł wybierać swoje doskonałe momenty, które będą mogły trwać wiecznie. Przecież Czas animuje materię. Tylko w Czasie odgrywa się cała rzeczywistość materialna i bez niego takie doświadczenia byłyby możliwe jedynie w Świadomości. Pod sam koniec po zresetowaniu Czasu, ci bezpośrednio i do końca zaangażowani zachowali wspomnienia swoich osobistych inwestycji sprzed zmiany Czasu. Byli do samego końca świadomi i przygotowani na utrzymanie pełni swoich Tożsamości nawet po zmianie samego Czasu - budulca tej rzeczywistości. Ponieważ Świadomość przekracza materię i poprzez ciała może być tutaj obecna wyrażając się, doświadczając jako samoświadoma materia / materialna Kreatura. My, ludzie budujemy swoje Tożsamości, które mają swe źródło poza tą rzeczywistością, poza materią. I tak rozumiem końcowe sceny pokazane w serialu.
    Jaki był koniec? Trochę naiwny i ku pokrzepieniu serc. Katrina Jones znalazła sposób na wymazanie z Czasu wszystkich jego naruszeń dokonanych przez Cole'a i zmuszenie go (Czasu) do - jak to ujęła Jennifer czekająca na leżaku plażowym - wyplucia go gdzieś i kiedyś. James wraca do Cass, która czeka na ganku ich niegdysiejszego, czy bardziej niebyłego domku. Można się tylko domyślać, że Cass była krótka z Aaronem. Ten ostatni miał cały pierwszy sezon i cześć drugiego, by ją stracić. Wtedy jej życie było jednak wstrząśnięte doświadczeniem niemożliwego: podróży w czasie; to był proces. Jak tym razem to mogło wyglądać? Przecież Cassandra "nagle" - z punktu widzenia jej na samym początku / wieczór spotkania po raz pierwszy Jamesa - stała się zupełnie inną osobą, z kompletnie inną "konfiguracją uczuć". Aaron był tym, który ją zdradził i kochała tego, którego nie mogła znaleźć i sądziła, że utraciła na zawsze. Aarona w niej po prostu nie było; ani trochę.
    Cole wraca do Cass i po kontakcie ustnym żyli długo i umarli. Ponieważ tylko nieuchronny koniec nadaje życiu sens i wartość, co Cole obszernie wyjaśnił Cassandrze, gdy ta wahała się przy panelu kontrolnym Tytana.

    Okazało się, że Hannah, córka Katriny Jones, jest matką Jamesa Cole'a. Wnuczkowi Katriny tylko dzięki posiadaniu jej DNA udała się podróż w czasie. Dziesiątki kandydatów przed nim zginęło śmiercią straszliwą. Babcia Demona jest jednak postacią pozytywną.

    Słowo o postaci Ramse. Gdy teraz się pojawił dopiero zdałem sobie sprawę jak bardzo brakowało mi sposobu w jaki ten człowiek reaguje; te jego pauzy i czasami wrażenie, że za moment się na ciebie rzuci, a on mówi: "Ok".

    Nie można nie wspomnieć o wyborze piosenki Finału: Bill Medley and Jennifer Warne - (I've Had) The Time Of My Life. Śmieszne to było i faktycznie pasowało ;-)

    Oczywiście było wiele uproszczeń i przerysowań fabuły. Na przykład:
    - Cole (karabin maszynowy) i Ramse (pistolet) biegli na kilkunastu ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe i nikt ich nie trafił. Im udało się wyeliminować co najmniej sześciu. Po prostu biegli na nich i strzelali.
    - doskonała słyszalność wspomnianej powyżej piosenki wewnątrz wieży Tytana, zanim w ogóle było słychać samochód. Trochę przesadzili; to była tania zagrywka.
    - "wyłączenie" niemal zakończonej zmiany rzeczywistości poprzez naciśnięcie przycisku. Poof i poszło niebieskie światło wszędzie i cały Wszechświat został ocalony dzięki akcji na Ziemi. Jakbyśmy byli jego pępkiem. Nasz Układ Słoneczny jest w sporej odległości od centrum Drogi Mlecznej w jednym z jej wirujących ramion. Innymi słowy jesteśmy w najlepszym przypadku na przedmieściach, a aspirujemy do stanowienia centrum. Taka refleksja mi się nasunęła, gdy zacząłem pisać ten punkt. To i dodam, że nasza Galaktyka jest jedną z dosłownie Miliardów innych, o których wiemy; ponieważ są dla nas "obserwowalne" / nasz materialny aparatus chemiczno-elektryczny pozwala na detekcję takiej ilości innych Galaktyk. Najczęściej jednak to wydarzenia na Ziemi są decydujące dla miliardów Galaktyk i pozostałych nieobserwowalnych miliardów.
    Chyba każda Samoświadoma Istota doświadcza Siebie jako Centrum wszystkiego, co istnieje.

    Tak jak rozpocząłem; serial Dobry i wart Polecenia.

  • no_bo_co ocenił(a) ten serial na: 8

    Mnie to zastanawia, skąd Jennifer wiedziała, że James pojawi się na tej plaży, czyżby Katrina wyjawiła jej swój plan?

  • Wyderson ocenił(a) ten serial na: 8

    no_bo_co Albo ciągle była Pierwszą i miała swego rodzaju wgląd w to co dzieje się poza czasem czy też "kontaktowała się" z samym czasem.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 8

    no_bo_co Musiała jej powiedzieć o swojej rozmowie z synem Cole'a. Sceny gdy Jennifer spotyka Cole'a w nowej rzeczywistości z pełną wiedza o tym kim jest i wspomnieniem Katriny i maszyny czasu dowodzi jej PEŁNEJ pamięci o innej rzeczywistości. Wciąż była Primary i jestem ciekaw jak ta jakość Ja objawiała się u niej bez zapętlonego czasu.

  • Wyderson ocenił(a) ten serial na: 8

    Generalnie jestem usatysfakcjonowany zakończeniem, chociaż nieścisłości zawsze można znaleźć :).
    UWAGA SPOILER
    np. jakim cudem Cassandra nie została uduszona jeżeli Olivia, będąca nadludzko silna, miała ją "na kablu" albo w którym roku ostatecznie "wylądował" James Cole aka "ostatni dupek" i co w związku z tym stało się z Colem-dzieckiem, który urodził się bodaj w 2oo9 r.? Został "wykasowany/ewaporowany" podczas ostatniej kasującej sekwencji? Czy może od momentu jego pojawienia się na "The Keys" było dwóch różnych Coleów? Dobra... W tym momencie załapałem. :D Jeżeli czas się "zresetował", to Cole nie mógł się urodzić, bo jego matką była Hannah z przyszłości, a bez podróży w czasie jej tam nie było. Czyli "last asshole" był także "first asshole" i jedynym "asshole". Nieurodzenie się Cole'a spowodowało zmiany nawet nie od 2009r., ale we wszystkich poprzednich momentach, w których się pojawiał - średniowiecze, II wojna światowa itd. (czyli znów nie udało się uśmiercić Hitlera :/ ...).
    Niezbadanym prawem Wszechświata byłby fakt, że Cassie miała "flashbacki" z "poprzedniego wcielenia", które oficjalnie się nie wydarzyło - przynajmniej w tej rzeczywistości. Ciekawe czy inni też mieli takie objawy? Jedyne czego szkoda to, że ojciec Cole'a nigdy nie został ojcem Cole'a, tylko zwykłym mechanikiem odludkiem (a w sumie spoko facet) - chociaż może jakoś sobie życie ułożył. No i szkoda przyjaźni Cole'a z Jose Ramsey'em, bo wg tego scenariusza, jak się domyślam, ta też nigdy nie miała miejsca. Ale przynajmniej Ramsey odzyskał syna Sama. Ciekawie pokierowane, bo mimo tych wszystkich zmian i tak jego syn wyglądał dokładnie tak samo - chociaż może nie był dokładnie tym samym Samem :).
    Nie należy zapomnieć o "biedaku" mężu dr Kirschnerze (czy jak mu tam) - taki geniusz, ale nie znalazł się nikt kto by wyłożył grubą kasę na finansowanie jego "project splinter", a jego żona niejaka Jones nie miała dość motywacji, żeby się za to zabrać. Nie pojawiła się przecież asystentka aka córka Olivii i małżeństwo Jones było długie i szczęśliwe. Ciekawe na kogo wyrosła Hannah? Mogli sobie podarować wątek z jednorożcem, chociaż rozumiem, że trzeba było rozładować trochę cały ten patos. Tylko ciekawe jak ojciec Jennifer się na to zgodził? Chociaż jego córka, która nie przeżyła traumy "night room'u" i nie okazywała (przynajmniej tak widocznych) oznak bycia "primary" (prymarną? pierwszą?) mogła się okazać geniuszem i oczkiem w głowie tatusia, a że był świrem, to w sumie mógł jej na to pozwolić. Z drugiej strony Jennifer powiedziała, że sklonuje ptaka Dodo i że jest "honest Abe" (szczera jak Abraham Lincoln, czyli jak myślę, że nigdy nie kłamie) co znaczy, że to też jej się pewnie udało. Ale stworzenie jednorożca widocznie było bardziej spektakularne i warte pokazania. Tylko ja się pytam: gdzie ten jednorożec miał skrzydła? Bo nie zauważyłem.
    Wnioskuję, że wymazanie poprzedniej egzystencji Cole'a i wszystkich podróży w czasie równa się wymazaniem egzystencji Olivii, jej posłańców i wszystkich innych "podróżników", tzn. że nie istniał pierwowzór wirusa i nie mogło być plagi.
    Można było jeszcze na końcu dodać jakieś ckliwe urywki z życia pobocznych postaci, które przewinęły się przez te 4 sezony. Ciekawi mnie jeszcze co z innymi Pierwszymi. Skoro Jennifer wiedziała, gdzie wyląduje Cole, albo przynajmniej go pamiętała znaczy, że miała "stałe łącze" czyli inni Pierwsi też dalej istnieli. I w sumie oni, którzy byli w stanie "wykroczyć poza czas" są jedynym wytłumaczeniem, bo: jeśli Cole nigdy wcześniej nie istniał, to nie mieli powodu budować "broni", która miała go wymazać. Z drugiej strony skoro byli w stanie w średniowieczu zaprogramować coś takiego jak wymazanie Cole'a, to nie potrzebna była ta cała technologia, tylko grupa "natchnionych", żeby posprzątać cały bajzel.
    Wniosek jest taki, że jeśli człowiek bawi się w Boga i próbuje wykraczać przed szereg i łamać prawa natury, które nie powinny być złamane, to sam sprowadza na siebie nieszczęście, bo Wszechświat "buntuje się" przeciwko "hakowaniu / grze na kodach" i w ten sposób zabezpiecza się, żeby wszystko toczyło się "naturalnym" rytmem.
    W sumie, żeby dojść do zakończenia, każdy z głównych bohaterów musiał pośrednio doprowadzić do swojej śmierci/poświęcić się, żeby ocalić świat. W nowym-starym (jedynym jaki kiedykolwiek istniał, przynajmniej w naszej rzeczywistości) świecie istniały ich inne wersje. Czyli w sumie zrobili co chcieli, tylko zupełnie inaczej niż chcieli.
    Swoją drogą to całe poświęcenie się od razu skojarzyło mi się z Potterem i jego wystawieniem się na śmierć Voldemort'owi, więc motyw trochę już oklepany :)
    Jeszcze jedno: co do diaska robiła (stara?) Jennifer w barze z Teddym Deacon'em? Czy to było w nowej rzeczywistości X lat później? W pierwszym momencie sądziłem, że gdy rozwala butelkę na głowie tego faceta, to ratuje swojego brata przed śmiercią (tamten miał wyciągnąć broń i go zastrzelić?)?

  • no_bo_co ocenił(a) ten serial na: 8

    Wyderson Pomyliłeś jednorożca z pegazem.
    A co do starej Jennifer i Deacon'em, to może faktycznie była to nowa rzeczywistość X lat później. Przecież szli wspólnie tym korytarzem, gdzieś tam w przyszłość.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 8

    Wyderson Jak #no_bo_co uważam, że pisałeś o Pegazie :-)
    Z tego co zrozumiałem sceny starej Jennifer z Deacon były w przyszłości nowej rzeczywistości po zresetowaniu Czasu. Przy bardziej wnikliwym zastanowieniu to jest ciekawa sprawa. Czas został zresetowany i rozpoczął swój bieg w chwili pierwszego paradoksu - gdy Cole po raz pierwszy spotkał Cassandrę na parkingu (moment cofnięcia się w Czasie Cole'a). Deacon żył chyba już wtedy - ale ile miał lat? Dziesięć? I wtedy, w takim wieku utrzymał swoją Tożsamość? Czy może Jennifer była jedyną, która pamiętała w ich relacji w przyszłości. Po prostu się z nim zaprzyjaźniła wiedząc, że lubi i ceni go jako człowieka.
    Ponieważ odniosłem wrażenie, że nie tylko Cassandra pamiętała. Miałem wrażenie, że Katrina również. Być może się mylę. Być może pokazali jej reakcję na Jennifer jako "dziwnie znajomą". Pewnie tak - w końcu gdyby utrzymała pamięć, sama prawdopodobnie potrafiłaby zbudować maszynę czasu.
    Jeżeli Cass zachowała szczątki wspomnień, skojarzenia, obrazy, twarz, to w takim razie Świadomość Cass przekroczyła Czas i zachowała część Siebie z innej rzeczywistości. Pozwoliła na to Miłość. Najpotężniejsza siła we Wszechświecie.

  • dominik3128 ocenił(a) ten serial na: 8

    Skoro poprzednią rzeczywistość pamiętały Cass, Jennifer i chyba Katarina, to trzeba założyć, że także Ramsey, Deacon, bo zgodnie z konwencją serialu podróżnicy pamiętają poprzednią oś czasu (drugi sezon jak przesuwają wybuch pandemii o jakieś 2 lata). Dla Ramseya i Deacona taka wiedza w wieku ok. 10 lat musiała być paskudnym doświadczeniem. Przynajmniej logicznie wyjaśnia dlaczego syn Ramseya jest tym samym synem (pamiętając wydarzenia po prostu odnalazł swoją miłość z poprzedniej osi czasu, przecież mogła mu opowiedzieć o swoim dzieciństwie i tak ją odnalazł)

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten serial na: 7

    Wyderson Świetne zakończenie. Wyraźnie było widać zwiększony budżet, a sam scenariusz, zwroty akcji i elementy humorystyczne wypadły znakomicie. :)

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 7

    MartinvonCarstein Podobało mi się, że wiele sytuacji międzyludzkich trwało krótko (np. leciwa Jennifer & Deacon) i akcja cały czas trzymała tempo. Tak jak napisałeś widać było w czwarty sezonie budżet, któremu wyszedł naprzeciw dobry Pomysł.

  • Alston_Alston ocenił(a) ten serial na: 8

    "Poof i poszło niebieskie światło wszędzie i cały Wszechświat został ocalony dzięki akcji na Ziemi. Jakbyśmy byli jego pępkiem. Nasz Układ Słoneczny jest w sporej odległości od centrum Drogi Mlecznej w jednym z jej wirujących ramion. "
    Chyba troszkę za poważnie traktujesz obraz filmowy, który ma funkcje rozrywkowe i nie musi być zgodny z rezultatami nauk. Inna sprawa, że obraz niczego nie sugerował na temat całej rzeczywistości, przynajmniej w sferze wizualnej - nie było widać gdzie ten promień idzie, zaś zmiany po wyłączeniu dotyczyły wyłącznie Ziemi. Efekt czasowy, który był celem Olivii mógł być lokalny. To widz ewentualnie dośpiewywał sobie, choć nie musiał, że unicestwienie czasu ma dotyczyć całej rzeczywistości.

    A propos czasu i podróży w czasie oraz zmiany czasu. Lubię bardzo takie filmy. Jednak podróże w czasie, w takim sensie, za pomocą maszyny, która przenosi kogoś w przeszłość lub przyszłość są niemożliwe. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, że nie ma "gdzie" podróżować. Czas nie jest przestrzenią, choć mówi się o nim jako o wymiarze. Nie istnieje też żadna przeszłość, ani przyszłość, w realny sposób, to jest w taki sposób jak teraźniejszość - jako dzianie się, chwila obecna. Przeszłość z filmów jest przedstawieniem sobie minionej teraźniejszości jako aktualnej i minionej zarazem. Faktycznie przeszłość istnieje, ale nie jako przeszła teraźniejszość lecz w skutkach minionej teraźniejszości, które trwają w teraźniejszości i mogą działać lub być przedmiotem działania. Jeszcze słabsze jest istnienie przyszłości, ta bowiem się nie wydarzyła. Można mówić o jej istnieniu o tyle, o ile jest zdeterminowana teraźniejszością (a tym samym i przeszłością).

    Wracając do podróżowania w czasie. Tak jak nie można podróżować w teraźniejszość, bo teraźniejszość nie jest przestrzenią, tak też nie można podróżować w przeszłość ani przyszłość, ani bowiem nie są one gdzieś, ani nie zawierają one jakiejś przestrzeni czasowej. W dodatku nie są realne. Realne jest tylko teraz.

    Jest jeszcze inny powód, dla którego nie można podróżować w czasie w taki sposób jak to jest pokazane w filmach. Otóż czas, który nie jest rzeką, nie jest linią, ani przestrzenią, ani nie jest też warunkiem rzeczywistości materialnej ani jej animatorem.

    "Przecież Czas animuje materię. Tylko w Czasie odgrywa się cała rzeczywistość materialna i bez niego takie doświadczenia byłyby możliwe jedynie w Świadomości. Pod sam koniec po zresetowaniu Czasu, ci bezpośrednio i do końca zaangażowani zachowali wspomnienia swoich osobistych inwestycji sprzed zmiany Czasu. Byli do samego końca świadomi i przygotowani na utrzymanie pełni swoich Tożsamości nawet po zmianie samego Czasu - budulca tej rzeczywistości."

    ten czas nie jest niczym innym niż rzeczywistość materialna, a dokładniej rzeczywistość zmienna. Nie wszystko co zmienne jest materialne, np. sensy i operacje na sensach zdań nie są materialne, podobnie jak pragnienie Cola i Ramse, by robić rzeczy słuszne itd. Wszystko to, co jest zmienne, jest czasowe. Czas to sposób istnienia tego, co jest z natury zmienne, a dokładniej jest to miara owej zmiany - czas obiektywny, zaś czas subiektywny to świadomość owej zmiany. Sugerować, że można podróżować w czasie, czy przemieszczać się w czasie, to jak sugestia, że możesz podróżować w zmienność krokodyla. Nie ma to faktycznie, zgodnie z wiedzą, żadnego sensu, natomiast pozoru sensu nabiera dzięki wyobraźni i naszej zdolności do tworzenia fikcji, gdzie przedstawiamy sobie rzeczy jako inne niż one faktycznie są.

    Mam jeszcze uwagę, że my nie jesteśmy żadnymi świadomościami, to jest reizacja funkcji świadomości. Jesteśmy istotami świadomymi i nawet samoświadomymi, co więcej, świadomymi naszej przeszłości i oczekujących przyszłości. Ale nie jesteśmy żadną świadomością, ani Świadomością, tak jak nie jesteśmy wyłącznie materialni. Jesteśmy istotami materialno-duchowymi, powstającymi, zmieniającymi się, czasującymi, rozpadającymi się w chwili śmierci, ale zdolnymi do poznania siebie i rzeczywistości, uświadomienia jej sobie, a nawet - uświadomienia sobie najważniejszych dla nas prawd. Przynajmniej niektórych.

  • goodvibestyla ocenił(a) ten serial na: 8

    Jestem po seansie ostatniego odcinka,fajnie że zakończyli tą historię,choć teraz nie wiem czy w końcu faktycznie czerwony las nie nastał czy jednak może odwrotnie :D

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten serial na: 8

    goodvibestyla Czerwony Las, który miał być niczym innym jak przestrzenią bez czasu, nie nastał. Czas został "zresetowany", a konkretnie z jego historii wymazano wszelkie jego naruszenia i dzięki temu przestał być zapętlony (jak rozumiem, w niezliczone ilości cykli - mniejsze i większe).

    Napisałeś "fajnie, że zakończyli tą historię" - użycie "że" było celowe? Cieszysz się, że nie będzie kontynuacji tego serialu? Czy może zwyczajowo napisałeś "że" i chodziło Ci o to, że fajnie zakończyli tą historię? :-)

  • goodvibestyla ocenił(a) ten serial na: 8

    Skoro tak to czemu Railly czekała na Cole'a po wymazaniu czasu ? przecież nie poznali się nigdy.

    Zwyczajowo,choć gdyby twórcy mieli jakiś pomysł na dalsze pociągnięcie historii to czemu by nie.

    https://www.youtube.com/watch?v=X9f5FOL_uB0

  • goodvibestyla czy 4 sezon byl po polsku czy tylko napisy?