Moja ulubiona to ta gdy Maria-w peruce- po swojej rzekomej śmierci-siedziała w barze i o mało nie została zdemaskowana przez Leticię.... Ta podejrzliwa mina Leticii....geniusz!
Nawet dobrze wyreżyserowana telenowela. Choć pojawiało się dużo wątków, które często występują w telciach to jakoś postać Mari sprawiała, że serial był ciekawy (Leticia też).