Traktuję ten serial jako guilty pleasure, ale faktycznie mocno trashowe to jest.
Strasznie dużo schematów, a gdybyśmy queerowe postaci zamienili na heteronormatywne to mielibyśmy typową komedię romantyczną z 90s. Główny bohater czasem rozbawia, ale generalnie jest tak przerysowany, że momentami liczysz, że to sarkazm...
Jeden z tych szczególnych, w sumie dość rzadkich filmów/seriali, które nie zdołały wzbudzić we mnie ani krzty zainteresowania losami bohaterów. Jest mi kompletnie obojętne, co też im się przytrafi - za chwilę, w następnym odcinku, kiedykolwiek, ponieważ wszyscy bez wyjątku są nieciekawi, upiornie konwencjonalni w...