a wiesz może dlaczego Ayra go nie zabiła mimo próśb ? z nienawiści - na przekór- czy ze go darzyła sympatią?
Gdyby darzyła go sympatią to oszczędziła by mu cierpienia. Zrobiła to raczej na przekór, bo nie można powiedzieć, że nie dałaby rady go zabić
Jestem zdania, że Arya nie dałaby rady go zabić. Spędzili ze sobą za dużo czasu. Co innego zabić kogoś kogo się praktycznie nie zna ale wie się, że jest podłym człowiekiem np Rorge, Polliver. Arya nie jest jeszcze drugim Jaquenem H'garem, tylko 11 letnią dziewczynką, która przeżyła w życiu więcej tragedii niż wiele dorosłych postaci w PLIO. Zauważ, że zabija tylko tych, których nie nawidzi. Być może oszczędzenie Ogara to był właśnie akt łaski.
Był i to chyba na pierwszym miejscu razem z Joffreyem i nienawidziła go do samego końca. Jednak zmieniła o nim trochę zdanie gdy z nim przebywała. Tak samo jak ona nienawidził Joffreya i Cersei i pomógł jej skreślić z listy Pollivera.
No właśnie aktem łaski byłoby dobicie Ogara. Jak sam stwierdził, był już trupem, więc czekała go tylko agonia w mękach. Sam nawet wolałbym wersję, że nie zabiła go z sympatii, ale bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że była to zemsta za jego wcześniejsze czyny. Sama scena z zabraniem mu sakiewki przypominała mi to jak Ogar wcześniej okradł chłopa, który ich przygarnął. Kiedy zaś zbulwersowana Arrya opieprzyła go za to, to ten stwierdził, że tamten chłop i jego córka i tak długo już nie pożyją, więc złoto nie jest im potrzebne. Tak samo Arrya wiedziała, że Ogar tak czy siak tam umrze, więc zabrała mu kasę, ale mąk już skrócić nie chciała. Jeśli jednak Ogarowi uda się przeżyć, jestem w stanie jej wybaczyć ten sadyzm ;)
Dopóki nie wyjdzie kolejny sezon, to nie można być w 100% pewnym, że Ogar umrze. Nawet jeśli w książce wykorkował, to w serialu przecież nie musi się zdarzyć to samo (w końcu film jest na podstawie książki, a nie jej pełnym odwzorowaniem na ekranie). Z tego co wiem w serialu już wprowadzono trochę zmian i nie wszystko odbyło się tak jak w książce, więc może Ogara oszczędzą. Osobiście wolałbym jakby przeżył i kiedyś tam jeszcze spotkał Arryę, gdy ta już wyszkoli się na skrytobójcę. Ktoś już chyba nawet gdybał, że mogłaby go np. odnaleźć Sansa. Nie byłby to głupi pomysł. W końcu Ogar leżał w okolicach Orlego Gniazda, dwa razy uratował Sansie życie, więc gdyby na niego natrafiła, to mógłby zostać jakoś odratowany.
to byłoby już totalne pogwałcenie ważności książki co do serialu. Ogar to za ważna postać żeby mógł żyć wiele rzeczy by się nie zdarzyło gdyby okazało się, że przeżył
-Nie ukradziono by mu chełmu
-Nie byłoby żadnych wiadomości o rozboju i dołączeniu Ogara do bractwa z Królewskiego lasu
-Brienne by go nie szukała
-LS nie złapałaby Brienne
- Jaime nie poszedłby wtedy za Brienne
Nawet gdyby niektóre z tych rzeczy się stały to nie za sprawą śmierci ogara. Prawda jest taka, że gdyby Arya przyznałaby mu dar łaski i zabrała hełm albo chociażby ukryła ciało do żadnej z tych rzeczy by nie doszło a gdyby ogar żył to tym bardziej
Większość widzów zapomniało już o tym kozackim hełmie Ogara w kształcie psiej głowy. Ostatni raz miał go na sobie chyba w 7 odcinku 1 serii. Szkoda, bo był to jego znak rozpoznawczy. W książce po domniemanej śmierci Ogara Rorge udawał go paradując w jego hełmie i urządził masakrę w Solankach. Wina spadła na Sandora.
Wogóle wiele ciekawych wątków poszło w zapomnienie. Dlatego właśnie wolę książkę. Tam wszystkiego jest więcej niż w serialu.
Słyszałaś pewnie domysły na temat pewnego wysokiego, kulejącego, zakapturzonego i milczącego grabarza pracującego przy klasztorze w Solankach. To było w Uczcie dla Wron. Na 95% jest nim Ogar.
Wśród mnichów w tym klasztorze jest bardzo wielu anonimowych kombatantów, bez rodziny, którzy znaleźli tam schronienie.
No czyli on przeżył? To kto w takim razie ukradł mu ten hełm? I kto jest pochowany skoro Ogar prawdopodobnie żyje? I kto spalił te Solanki? :D
W książce po domniemanej śmierci Ogara Rorge udawał go paradując w jego hełmie i urządził masakrę w Solankach. Wina spadła na Sandora.
Ja też nie. I jak wyjdzie reprezentować Wiarę przeciwko Robertowi Strongowi też nie będę mieć nic przeciwko.
Jako, że nie czytałem książki, to tego typu pogwałcenia by mnie nie poruszyły. Rozumiem, że niektóre zmiany mogą się nie podobać zagorzałym fanom wersji literackiej, ale jakby scenarzyści wymyślili jakieś sensowne wątki zastępcze, to może by takie zmiany wyszły temu serialowi na dobre. Ktoś tu wspomniał, że nawet w książce istnieje możliwość, że Ogar przeżył jako jakiś grabarz... i to już jest jakieś pole do manewru dla tej postaci ;) Akurat duet jaki tworzył Ogar z Arryą uważam za jeden z najciekawszych w serialu, dlatego szkoda by było dla mnie jakby go uśmiercili i już nigdy ta dwójka się nie spotkała.