Dla mnie, to ciekawie zrobiony film historyczny, z doskonałymi aktorami. A pierwszą i ostatnią scenę, jako niepotrzebną propagandę, po prostu omijam. Wtedy oglądanie jest naprawdę fajne.
j.w., stopień przeinaczenia faktów historycznych + nachalna proizraelska propaganda przyprawiają o ból głowy. A szkoda, bo ciekawa historia, opowiedziana niespiesznym rytmem (6h materiału) z kapitalnymi kreacjami P. O'Toole'a i P.Straussa dawały nadzieję na więcej.