wiem, że wszystkie tu jesteśmy fankami telenowel,ale nie wierzę,że nie ma niczego co Was w nich nie denerwuje:)może przypominają się Wam jakieś śmieszne wpadki:)Jeśli o mnie chodzi to wkurzają mnie strasznie monologi bohaterów-czasami to jest tak, że bohaterowie sobie siedzą gdzieś np. i przez 10 min gadają do siebie, co jest zazwyczaj nudne i niepotrzebne, bo to nic kompletnie nie wnosi do serialu, albo to jak w myślach przywołują jakieś sytuacje co się wydarzyły- hmm na przykładzie Nie igraj z aniołem np.- Marichuy w każdym (dosłownie)odcinku przez co najmniej 5 minut wspominała swój ślub z JM, albo jakieś wspólne chwile,no już mnie przez to szlag trafiał, bo tak raz na jakieś czas to niech sobie wspomina dziewczyna a co, no ale tak co chwilę to już przesada:). Noi to, że czasami to w telkach przesadzają z bajkowością- niby to są takie czasoumilacze, żeby się oderwać od codzienności,ale we wszystkim powinien być umiar. Jeśli chodzi o wpadki to nigdy nie zapomnę jak w Nie igraj z aniołem Ana Julia urodziła dziecko przez spodnie<hahaha>czasem jak mi smutno i sobie o tym przypomnę to się potem śmieję przez godzinę!Oczywiście to tylko takie przykłady, ja strasznie dużo gadam więc mogłabym epopeję na ten temat napisać. Jak coś się Wam przypomni to piszcie to się pośmiejemy:)
Ja też nie mam romantici ;(
Może ktoś z Was mogłaby nagrywać i dawać odcinki "Córki ogrodnika" na net??Oczywiście, jeśli się da... Tylko pytam ;)
Ja może odniosę się do "Zbuntowanych". Oczywiście w tym serialu, były rzeczywiste problemy nastolatków, ale przedstawiono je w mega żałosny sposób. I w tej kwestii nie ma się co oszukiwać dziewczyny. Zwłaszcza jeśli chodzi o rozterki sercowe. To było typowe dla telenowel, rozstają się i wracają do siebie. Ale było coś innego, co bardzo mnie wkurzało. Mianowicie główne pary w serialu miały coś wrodzaju "gry wstępnej", zanim zaczęły ze sobą chodzić. Polegała ona na tym, że zakochani w sobie nastolatkowie, pomimo łączącej ich miłości udawali, że się nienawidzą. Dotego, po tym gdy zostawali parą doprowadzali do rozpadu związku np. mówiąc kolegom/koleżankom, że to tylko zabawa albo jakiś zakład. Później próbowali niedopuścić do odejścia ukochanego/nej udając jakąś ciężką chorobę, jak to zrobił Diego. Albo perfidnie podrywali inne osoby, by wzbudzić zazdrość wybranka serca. Nie sądzę, aby związki nastolatków wyglądały w taki sposób w realu.....albo jestem jakimś dinozaurem. Niedorzeczne było dla mnie to, kiedy jechali do Vacance Club a Roberta odpaliła w jadącym autobusie petardę. I nawet kierowca nie zauważył że ktoś wstał i podpala coś na podłodze pojazdu. Rozśmieszyło mnie równierz, gdy wsiadali do busa. Chodź od wyjścia z EWS do pojazdu dzieliło ich może 50 metrów, oni wsiedli do wózków którymi jeździ się po polu golfowym i podjechali tam. Cóż, widocznie było to dla nich zadaleko.
Jak sobie coś przypomnę to odpiszę.
Heh .W każdej telenoweli są błędy ,niedopracowania i niedorzeczności. Niestety. Szczerze mówiąc ich twórcy mogliby się do nich bardziej przyłożyć. Wiem ,że to tylko telki i nie można od nich wymagać zbyt wiele ale takie rażące błędy jak chociażby poród Marichuy przez spodnie w " Nie igraj z aniołem" nie powinny mieć miejsca. ;)Pozdrawiam!
A to nie Ana Julia rodziła przez spodnie ? :D Bo ja jakoś nie pamiętam porodu Marichuy..
Mnie się nie pomyliło.Miałam napisać Ana Julia ale nie wiem dlaczego napisałam Marichuy.Może dlatego ,że była główną postacią w filmie.Film i wątki doskonale pamiętam gdyż bardzo lubiłam film i wiernie śledziłam wszystkie odcinki.:)
Zawsze śmieszy mnie głupota głównego bohatera - wierzy wszystkim tylko nie ukochanej. I końcówki - sugeruje się widzowi, że jak źli bohaterowie zostają zabici, oszpeceni albo skazani na dożywocie to główni bohaterowie będą żyć długo i szczęśliwie, nigdy w siebie nie zwątpią, zawsze będą sobie wierni i nie pozwolą nikomu zniszczyć swojego szczęścia. Guzik prawda. Jak 150 odcinków darli koty to nagle będą idealnie szczęśliwi?!
swietny temat. mnie najbardziej denerwuje sposob w jaki w telenowelach kreuja glowne kobiece postaci- beksy niezdolne do czynu, czekajace na ksiecia na bialym koniu, wierne i kochajace mezczyzne, ktory je zdradza... gdyby ten motyw powtarzal sie raz na jakis czas to jeszcze by sie dalo wytrzymac ale tak jest w niemal kazdej telenoweli
- zbuntowany aniol- on sypia z niemal kazda spotykana dziewczyna, a ona ma opory zeby chociaz pocalowac innego
- moje serce bije dla loli- lola miala meza, a andres zone. kiedy lola powiedziala, ze spala ze swoim mezem (andres w tamtej chwili mial inna zone w ciazy) wszyscy nagle byli oburzeni jak ona mogla go "zdradzic", jak mozna spac z kims innym niz andres, jak bardzo sie na niej zawiedli
- odmienic los- glowna protagonistka przez niemal cala telenowele uzala sie nad soba i placze
- milosny nokaut/ jestes moim zyciem- on niemal co chwile laduje w lozku z ta zla, a ona ciagle tylko za nim wzdycha, zamiast wyjawic prawde kiedy miala wiele okazji, czeka az on ja sam odkryje zeby ona mogla sie dzieki temu uzalac nad soba
jedyne telenowele, ktore nie zawiodly mnie na polu nudnych, powtarzajacych sie i cukierkowatych protagonistek to:
- santa diabla (swietnie zbudowane glowne postacie)
- internat (chociaz nie wiem do konca czy to telenowela)
- teresa (chociaz ona wlasciwie byla tam antagonistka)
jest jeszcze kilka innych telenoweli, ktore sie dobrze ogladalo pomimo protagonistek "na jedno kopyto" ale wiele skreslilam glownie przez te motywy
jesli zna ktos jakies telenowele z ciakawymi nieprzeslodzonymi postaciami zenskimi (meskie o wiele latwiej znalezc) to bardzo prosze o tytuly. na pewno je obejrze ;)