Peaky Blinders (2013-2021)
Peaky Blinders: Sezon 2 Peaky Blinders Sezon 2, Odcinek 5
Odcinek Peaky Blinders (2013-2021)

Episode 5

58 min.
8,4 1 293
oceny
8,4 10 1293
{"link":"/serial/Peaky+Blinders-2013-680981/episode/2/5"}
{"type":"film","id":680981,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Peaky+Blinders-2013-680981/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum s2e5
  • Jak dla mnie odcinek słabiutki. Nie wiem dlaczego, ale czułem się jakbym oglądał zupełnie inny
    serial: przeciągające się sceny, kiepskie dialogi, mnóstwo niezręcznej ciszy- wyglądało to jakby
    scenarzyści nie mieli pomysłu co dalej. Brakowało mi tego czegoś co sprawiało, że Peaky Blinders
    świetnie się ogląda. Jaka jest wasza opinia?

  • kapelusznik ocenił(a) ten serial na: 10

    cervantes006 Świetny odcinek, świetne dialogi, doskonała gra interwałami ciszy, muzyka wymiata, zdjęcia rewelacyjne. Pierwsze, co zrobię po zakończeniu tego sezonu, to kupię Blu-ray.

  • MrXander ocenił(a) ten serial na: 9

    cervantes006 Ciezko mi ocenic , bo ogladalem piaty odcinek miedzy seansami Utopii i Black Mirror , ale uwazam , ze odcinek byl conajmniej dobry za sprawa solidnego wstepu , chociaz takze odnioslem wrazenie jakbym ogladal inny serial . Moze dlatego , ze malo bylo rodzinki Tommy'ego , a cala fabula
    rozwijala sie miedzy jednym "numerkiem" , a drugim , wszyscy chcieli kogos przeleciec , troche tego za duzo jak na jeden odcinek .
    Poki co drugi sezon oceniam 8/10 toche przez sentyment do pierwszego sezonu , ale jeszcze jeden epizod przed nami , w pierwszej serii ostatni odcinek byl najlepszy , wiec wstrzymam sie jeszcze z ocena i licze na powtorke i kolejny soczysty final .

    P.S Campbell musi umrzec jezeli chca krecic 3 sezon , jego postac , ktora powinna straszyc , najzwyczajniej w swiece bawi/denerwuje , nikt nie traktuje go powaznie .

  • cervantes006 Na wstępie, dwie uwagi:
    1. Jak do się do cholery stało, że Cillian Murphy nie zrobił wielkiej, światowej kariery?
    2. Jak to się do cholery stało, że Helen McCrory nie zrobiła wielkiej światowej kariery?

    Ja mogę ten odcinek określić tylko w jeden sposób: <3
    Szalenie mi ten epizod przypadł do gustu, był tak cudownie gęsty od emocji, że mało iskry nie poleciały. Świetnie poprowadzona fabuła, bardzo dobre dialogi, aktorstwo na najwyższym poziomie, montaż, muzyka... jak zwykle, cudo. Jednoczesne prowadzenie akcji na trzech planach z początku odcinka, wspaniale zbudowało napięcie. Scena rzezi i powiastka Solomonsa - perła. Mam dziwne wrażenie, że Hardy się świetnie bawi szarżując, jako Żyd-gangster :D

    Najbardziej szarpiąca nerwy była scena, w której Polly poszła błagać o uwolnienie Michaela... Jej poświęcenie, jako matki, chęć ocalenia syna ścierająca się z próbą zachowania godności, wypadło szokująco. Efekt podkręciły brutalne, okrutne słowa Michaela, które zapewne złamały Polly serce.

    Campbell - zgadzam się, że jego postać się wypaliła i przynudza/irytuje, ale w tym odcinku, może trochę mimowolnie, twórcy jednak uczynili go intrygującym. W całej okazałości pokazali jaka z niego nędzna, żałosna, obleśna kreatura. Trudno go było znieść, był wyjątkowo odrażający, głupi, zły, podły, ale gdzieś tam budził dziwne, pełne obrzydzenia politowanie. No, jak taki śmieć może próbować walczyć z Tommym Shelby?

    Grace - baby zasadniczo nie lubię, ale nie da się ukryć, że wyglądała przepięknie. Pierwsza rozmowa z Tommym była szałowa, miałam ochotę bić Tomkowi brawo za jego bezbłędnie cyniczne i sarkastyczne teksty xD Grace najwyraźniej wciąż nie wie czego chce, ale jest to dość wiarygodne, jestem w stanie ją zrozumieć. Myślałam, że próbowała naciągnąć Tommy'ego na ciążę, ale jednak nie - chyba, że kłamała.

    Jako kinomankę uwiódł mnie pomysł z wprowadzeniem Chaplina xD Cudne to było, uwielbiam takie "smaczki" xD Plus za ponowne włączenie piosenki PJ Harvey... "I've lain with the devil... " - wspaniale to brzmi w połączeniu z serialem. No i świetna piosenka z "czołówki" - zakochuję się w niej wciąż od nowa.

    Trochę rozczarowuje May. Jej wątek nie okazał się w końcu zbytnio znaczący - ot, napatoczyła się bogata panna, odskocznia od rzeczywistości. Szkoda, bo liczyłam jednak na coś więcej.

    Rodzina się rozpada. Tommy sam musi przerzucić cały gnój. Gra się toczy. Gęsty gangsterski klimat spod znaku mordu, seksów, prochów i hektolitrów whiskey, wciąż się utrzymuje. Nie mogę doczekać się zakończenia :D

  • TorZireael Dziwny jest ten świat (a propo uwag), nie da się ukryć, że Murphy to pierwsza klasa jeśli chodzi o aktorstwo (nie wiem czy ktoś z was widział film Peacock, nie żeby fabuła jakaś niezwykle niesamowita ale gościa nie mogłam poznać na początku, zmiana twarzy bez mega charakteryzacji i lateksu... niesamowita). Może ma to związek z tym jakie role wybiera, w jakiego typu filmach chce grać, zwykle nie są to takie które mogą przyciągnąć szerszą publikę.
    Co do Helen...pewnie to samo co wyżej; no i tez trzeba przyznać, że oboje jakoś specjalnie się na salony i do gazet nie pchają a to, niestety, zdaje się być podstawą w tym biznesie.

    Mnie się tez odcinek podobał, tak jak poprzedni, trzeba obejrzeć jeszcze raz ;p
    Mnie jakoś Hardy w tym nie powala, chociaż miałam nadzieję że wywinie numer Włochowi i stanie po stronie Shelby'ch, albo po żadnej.

    Polly... może w następnym odcinku coś się wyjaśni bo brakowało mi tu jakiegoś zakończenia, klamry...
    W ogóle ciężko nadążyć za czasem w tym serialu, czy to ten sam dzień, czy tydzień minął czy dwa...?

    Akurat Campbell mi się podobał w tych odcinkach, swoją droga dziwne, że wszyscy sympatyzują z gangsterem, który macha bronią i wali ludzi po pyskach, pali i zabija a są przeciwko stróżowi prawa, który właściwie robi to samo tylko za przyzwoleniem :p oni się tak bardzo nie różnią. Za to Arthur mi się wydał groteskowy, rozumiem że więzienie ma wpływ na człowieka no ale przedtem nie miał żadnych wątpliwości łażąc po mieście i kozacząc na lewo i prawo, żadnej refleksji po zmasakrowaniu twarzy faceta szkłem, zdemolowaniu czyjejś własności a tu nagle parę nocy w kiciu a ten o malowaniu koni (chyba że nie załapałam żartu czy ironii, zdecydowanie odcinek do powtórnego oglądnięcia)

    W zasadzie nie wiem po co tą Grace sprowadzili, mimo moich obaw nie ma dziecka (chociaż mogło to być ciekawie), chyba, że po tej nocy będzie ;D Profil jej się nieco zmienił, dziwne że Tommy nic nie powiedział na ten temat ;p

    Fakt wątek May jakoś nie powala, zobaczymy jak to poprowadzą, może przewidują coś ekstra na trzecią serię (ciekawe czy będzie).

  • tiuric Zdecydowanie trzeba obejrzeć jeszcze raz z napisami, bo ten ich bełkot jest niesamowity ;)

    Hm, Hardy jest w sumie dość groteskową postacią... bardziej niż się spodziewałam, ale jestem pod wrażeniem metamorfozy. I ja też w pewnym momencie sądziłam, że wywinie numer makaroniarzom i to ich zaciuka. Bo tak naprawdę, to co on ma do Blindersów?

    Co do sympatyzowania z gangsterami... Jakby to ująć... "To źli ludzie, ale nasi źli ludzie" ;D Tommy bądź co bądź, ma klasę, ma swój honor i ma wdzięk bad boya. A Campbell ma tylko laskę.

    Pomysł, że Grace i Tommy mogą mieć dziecko, przerażał mnie, ale gdyby rozegrali to w ten sposób, że go oszukała i podpuściła, to byłoby nawet ciekawe i dawałoby pole do popisu dla scenarzystów. Wolę coś takiego, niż powrót love story od siedmiu boleści.

  • TorZireael Dokładnie musiałam się posiłkować angielskimi napisami bo w niektórych momentach nawet maksymalnie podkręcony dźwięk nie pomagał.

    Co on ma do nich? No jak to co: "they're out of f*cking control man".

    Ach ten wdzięk... zbliżenia twarzy Tommy'ego to chyba moje ulubione momenty serii, a pamiętam jak oglądając film gdzie grał jakiegoś psychola, coś tam było, że groził kobiecie co siedziała obok niego w samolocie; nie pamiętam dokładnie, w każdym razie myślałam wtedy: kurcze ale ten gościu dziwnie wygląda i właśnie zbliżenia jego twarzy mnie irytowały, nie wiem czemu...

  • tiuric No tak, ale czy Blindersi dali mu powód, żeby tak uważał? Przecież póki co, nikt nie złamał Kodeksu Solomonsa, nie było żadnej spiny, nie licząc tej awantury o nic, z początku współpracy. Tak więc dla mnie, zdrada żydowskiego gangstera jest cokolwiek słabo umotywowana. Chyba, że zwyczajnie bardziej mu się opłacał sojusz z makaroniarzami, niż z pyskatymi wieśniakami z Birmingham, mącącymi spokojną londyńską wodę.

    Haha, ja też uwielbiam zbliżenia na twarz Tommy'ego - raz, że ma fantastyczną mimikę, ani na chwilę nie wypada z roli, a dwa - ach, te dwa błękitne jeziorka xD Można utonąć - aż zazdroszczę żonie. Padłam, przeczytawszy w artykule, który przesłałaś, że jego oczy mają osobny fandom xD

  • MrXander ocenił(a) ten serial na: 9

    TorZireael Wlasnie nie zdziwilbym sie , gdyby od poczatku Tommy planowal taki spisek z Zydem .

    1. Przeciez Hardy mogl zwyczajnie zabic Arthura , to wiezienie jest lekko naciagane .
    2. Wloch bedzie sie czul bezpiecznie na wyscigu , to bedzie genialna okazja do pozbycia sie go , a w tym czasie Zydzi przejma miasto , Tommy dostanie swoja droge handlowa i pare budek z kebabem .
    3 Natomiast zeby nie bylo nudno - Hardy zabije Campbella i pozamiatane .

  • MrXander Może by tak i było gdyby to Solomon poszedł z białą flaga do Włochów, bo niby jak mogli przewidzieć, że makaroniarz sam sobie Tommym i jego bandą nie poradzi tylko pójdzie po pomoc. Chociaż gdyby Piekarz wykręcił jakiś numer na końcu bym się nie zdziwiła.

    ad 1. Raczej nie mógł go zabić, wtedy Tommy na pewno nie podjął by się wykonania zlecenia Campbella tylko dopiero byłaby rozpierd*wa
    ad 2. Tu właśnie Piekarz może wywinąć numer makaroniarzom, ale nie sądzę żeby był w zmowie z klanem Shelbych
    ad 3. coś musi się stać z Campbellem, jakoś nie bardzo widzę go w następnej serii (zresztą poczekajmy na ostatni odcinek, czort wie co twórcy tam wykombinowali)

  • TorZireael Co się dziwić: duże, błękitne a do tego te rzęsy... nawet ja takich nie mam :p

  • MrXander ocenił(a) ten serial na: 9

    TorZireael 28 dni pozniej , to dla mnie jeden z najlepszych filmow ostatnich lat , takze z ta swiatowa kariera Murphy'ego , to raczej mocno subiektywna opinia , facet po prostu wybiera dobre kino , a nie naszpikowane kasa , efekciarskie twory o beznadziejnym scenariuszu ,a ze spoleczenstwo woli ogladac kolorowe cycki , to juz nie jego wina .
    Zagral tez w Batmanie Nolana i mysle , ze jak kiedys znajdzie sie odpowiednia rola , to Christopher po niego siegnie kolejny raz .

  • MrXander No nie wiem... Ostatnimi czasy jest szał na zdolnych brytyjskich aktorów, którzy podbijają światowe kino - Michael Fassebender, Tom Hiddleston, James McAvoy czy Tom Hardy, żeby daleko nie szukać. Przyjmują różnorodne role, są rozchwytywani, coś ciekawego się z nimi dzieje. A Cillian przemyka gdzieś bokiem, nie ma takiego statusu, jak wymienieni przeze mnie aktorzy.
    Zgadzam się, Nolan powinien znów go przygarnąć do swojego stadka ;D

  • MrXander ocenił(a) ten serial na: 9

    TorZireael Zalezy co rozumiesz jako "cos ciekawego" , ostatnio z wyzej wymienionych pamietam tylko role McAvoy'a w filmie Filth , reszta gra po prostu w efektownych produkcjach pokroju X-MEN i innych komiksowych badziewiach za kupe kasy . Kazdy z ww ma na koncie jakis dobry film , ale jak dla mnie i najwyrazniej dla Pana Murphy'ego , bardziej niz koszt produkcji liczy sie dobry scenariusz i ciekawa historia , dlatego nie zagra kolejnego kapitana mrowki , albo czlowieka trampka ;)

  • MrXander Mam na myśli dokładnie to, o czym piszesz. Nie wiem, skąd ta pogarda dla ekranizacji komiksów - produkcje Marvela są akurat świetnymi filmami w swojej kategorii, a najnowsi "X-Men: Days of Future Past" wyszedł rewelacyjnie pod każdym względem, również aktorskim. I udział w tym widowisku nie przeszkodził McAvoyovi w daniu hipnotyzującego popisu w "Filth". Blockbustery są dla aktorów szansą na wypromowanie się, co z kolei pozwala im zdobywać później role w bardziej ambitnych filmach. Najlepszym przykładem jest Fassbender - gra we wszystkim, od dramatów psychologicznych, poprzez "komiksowe badziewia za kupę kasy" aż do niezależnych produkcji. I dzięki temu awansował do pierwszej ligii. Myślę, że Cillian nie dlatego nie grywa w blockbusterach, że woli ambitne i nie znane szerszej publiczności filmy, ale dlatego, że z jakiegoś powodu mu się nie szczęści. Gdy aktor zbuduje sobie rozpoznawalność, później może już dowolnie przebierać w ofertach i grywać zarówno w wielkich produkcjach. Chociaż kto wie, może Peaky Blinders okaże się dla Cilliana jakąś trampoliną ;)

    Ps. Co do "28 dni później" mnie ten film specjalnie nie urzekł. Był ok, ale spodziewałam się czegoś bardziej innowacyjnego, wciągającego. Mam odnośnie tego filmu poczucie zmarnowanego potencjału.

  • MrXander ocenił(a) ten serial na: 9

    TorZireael Ekranizacje komiksow Marvela , to dobre patrzydla i nic wiecej , zrealizowane wzorowo , ale nie wnosza nic nowego . Ogolnie ostatnie kilka lat nalezy wedlug mnie do telewizji , po obejrzeniu jakiegos swietnego serialu , filmy nie robia juz takiego wrazenia jak wczesniej .Natomiast moja pogarda skierowana w strone ekranizacji komiksow , bierze sie stad , ze nie lubie filmow , ktore wiem jak sie skoncza jeszcze przed seansem , no ale komiksy sa w koncu dla dzieci , a dzieci uczy sie , ze dobro zawsze zwycieza . Dodatkowo , w takich filmach nie ma miejsca na gre aktorska , bo wszyscy zwracaja uwage na efekty i gadzety/zdolnosci bohaterow , aktor wlazi na plan otoczony zielonymi dywanami , wyglasza kwestie , zgarnia kupe kasy , a spece od efektow robia reszte .

  • TorZireael Może to coś wyjaśni w tym temacie:

    http://ballyturk.com/2014/06/27/cillian-muphy-happier-on-sta...

  • tiuric Hmmm, bardzo ciekawe, dzięki :)
    Cóż, czyli należy się przygotować na rajd za Cillianem po teatrach ;) Fakt, jest aktorem raczej charakterystycznym i to też wpływa na karierę (chociaż doświadczenie podpowiada, że z każdego można zrobić amanta ;) Swoją drogą muszę obejrzeć jakieś wywiady z nim, bo tak go zachwalają...

    Gdybym chciała być cyniczna, mogłabym napisać, że nie ma takiego aktora, który by wrzucał na przebieg swojej kariery... Oni zawsze mówią, że przy wyborze roli kierują się ciekawym scenariuszem, że produkcja jest "brilliant", reżyser to geniusz, koledzy z planu są fajoscy, a ludzie od przynoszenia wody wykonują wspaniałą robotę... :P

    Oczywiście, wolę żeby Cillian grał w niszowych, ale dobrych rzeczach, niż w czym popadnie, byle budżet był duży. Ale fajnie byłoby, gdyby częściej można by go zobaczyć w bardziej znanych produkcjach, gdzie mógłby dawać takie popisy jak w Blindersach. Myślę, że zasługuje na większe uznanie niż ma.

  • TorZireael Tak wiem o co ci chodzi, i pewnie z ich pkt. widzenia tak jest. Ale ten gość jakoś mi się tak zawsze wydawał wycofany, nieśmiały może nawet, znaczy nieśmiały jeśli chodzi o to zainteresowanie ludzi, mediów. Żeby podać przykład tych wcześniejszych aktorów jakich podałaś, panny piszczą na ich widok aż szklane wieżowce pękają, podobnie Cumberbatch, traktują gościa jak boga niemal, swoją maskotkę. Nie wszystkim to się podoba i nie wszyscy o tym marzą, a podejrzewam że tak by się skończyło również z Cillianem. W angielskiej wiki na końcu jest tam trochę wypowiedzi z różnych wywiadów z tym tematem związanych.

    Na ogół nie oglądam wywiadów przy promocji filmów, te pytania nieraz są tak idiotyczne że głowa mała, ale fajne były te jakie miał wspólnie z Hardym przy Incepcji.

  • tiuric Ano. Popularność może być uciążliwa, a fani żenujący przez swoje zachowanie. Cumberbatcha, którego skądinąd bardzo lubię, wyraźnie to czasem drażni. Ambitny aktor, który nie jest jakąś plastikową lalką, woli być doceniany w kinie, a nie poprzez wrzaski, piski i idiotyczne zaczepki. Cilliana na pewno by to spotkało, bo jak ustaliłyśmy, potencjał ma - zarówno aktorski, jak i wizualny, że tak to określę ;)

    Fakt, jako osoba, która lubi oglądać wywiady z ulubionymi aktorami, mogę potwierdzić - czasem to aż mi żal tych aktorów, że muszą w kółko wysłuchiwać tych samych głupot i jeszcze na nie odpowiadać. Rzadko można trafić na fajny wywiad, którego nie prowadzi pusta blondi albo rozhisteryzowany nerd ;)

  • cervantes006 Dla mnie odcinek był genialny. Aż szkoda, że został już tylko jeden. Przez pierwszą połowę odcinka myślałam tylko "matko, jak Tommy się z tego wyplącze", a potem na szczęście jakoś emocje trochę opadły. Ten sezon z odcinka na odcinek jest coraz lepszy, ale z poprzednim też tak było. Zdecydowanie zgadzam się z opnią TorZireael. :)

  • shanti1993 Dziękuję :)