Jak w tytule. Ten serial chyba funkcjonuje na zasadzie obietnicy składanej widzom i póki można snuć kolejne majaki, kończyć odcinki cliff hangerami i mnożyć niezrozumiałe rzeczy to sobie zadajemy pytania, budujemy jakąś tam mitologię, a tak realnie to nie sądzę aby cokolwiek tutaj miało mieć jakiekolwiek sensowne...
Tak gdzieś w finale. Ok, pokazują tutaj rozwój niektórych wątków, a bardziej wprowadzenie do dalszego rozwijania, co nie zmienia faktu, że większość tego odcinka jest o niczym; znowu mamy powtórkę z poprzednich sezonów, gdzie trzeba było przeciągać do granic możliwości, żeby tylko dobić do tych 10 odcinków.
Ten...