7,5 4 797
ocen
7,5 10 4797
4 757
chce zobaczyć
{"rate":7.5,"count":2}
{"type":"film","id":473955,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Wallander-2008-473955/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Wallander
  • Szwedzki serial jakoś bardziej mi się podobał. Być może dlatego, że główny bohater tak strasznie nie "Hamletyzował", nawet jak miał problemy "egzystencjalne" to nie przestawał być policjantem i nie biegał na akcję z nienaładowanym pistoletem (patrz odcinek "One Step Behind"). Branagh przeżywa wszystko jak w hinduskim melodramacie, prawie chce się go przytulić, pomimo to uważam, że jest to kawał niezłego kina.

  • klajton Dokładnie, Kenneth Branagh za bardzo wszystko "przeżywa", łzy praktycznie co odcinek. Szwedzki Wallader jest melancholikiem, takim jak go sobie wyobrażałam czytając książki Henninga Mankella. Zupełnie pominięty tu ważny moim zdaniem "element" Walladera- miłość do muzyki operowej.

  • klajton Zgadzam się z wami, problem Kenetha polega na tym, że nawet na chwilę nie przestał być sobą - aktorem szekspirowskim... poza tym inna emocjonalność. Szwedzcy aktorzy są świetni, bo są oszczędni w grze, zostawiają niedopowiedzenie, zawieszenie, tu musi być wszystko wygrane. Bardziej do mnie trafiało zmęczone spojrzenie, zgarbione plecy Kristera niż całe to rozedrganie i spazmy Branagha. Poza tym uwielbiałam te chwile Wallandera przy kieliszku czegoś mocniejszego i z wspaniałą muzyką w tle, on pozostawał cichy, ona mówiła za niego ;) Poza tym pytanie: Czemu BBC nie pozwala Wallanderowi spędzić więcej niż 1 nocy na 6 odcinków w łóżku? Czy to jakiś konkurs: najdziwniejsze miejsce gdzie zaśnie Wallander? Fotel, kozetka w areszcie, ławka, przykrótka kanapka, samochód. Konkurs na następną serię dla widzów: zaproponuj gdzie jeszcze poza łóżkiem mógłby się zdrzemnąć nasz bohater?
    Poza tym - brytyjski Łollander (zgroza z taką wymową, a właściwie czemu? Skoro mówią Jonas a nie Dzonas, Johanson a nie Dzohanson, czemu Łollander?) może jeździ lepszym samochodem (choć co odcinek z inną rejestracją) ale mieszkanie szwedzkiego było pięknym i zamieszkanym azylem, a tu - nuda i pustka.
    Ładna ścieżka dźwiękowa, ale nie tak dobra, jak w szwedzkiej.

  • budzynska1987 ocenił(a) ten serial na: 8

    marionn BBC postanowiło odświeżyć postać Kurta Wallandera ale chyba im za bardzo im nie wyszło. Trochę odebrali mu realizmu. W szwedzkiej wersji Kurt jest bardzo realny. Nie ma w nim nic udawanego. Natomiast dla mnie BBC zrobiło za tkliwą wersję. Choć muszę przyznać ścieżka dźwiękowa jest fajna to jednak brakuje w tle muzyki operowej. Tak czy owak seriale o przygodach a raczej śledztwach Kurta Wallandera są godne obejrzenia.

  • marionn Nie pamiętam wprawdzie wózka Kennetha, ale zdecydowanie nie doceniasz 9-3 Aero. To znakomity bat na wszelkie TDI oraz ich rozdziawionych właścicieli ;)

  • trifle ocenił(a) ten serial na: 7

    klajton Obejrzałam dwa odcinki pierwszej serii i zgadzam się z Wami. Uwielbiam szekspirowską stronę Kennetha, bardzo go cenię jako aktora, ale tutaj trochę przesadza. To nie jest Wallander ("Łolander" mnie niesamowicie irytuje!). Skąd tyle tego płaczu? Dziwna koncepcja. Rzeczywiście brakuje muzyki operowej, była dla niego pewną ostoją przecież.
    Na pewno lepiej się ogląda ten serial bez znajomości książek. Ale wizualnie mi się podoba - Wallander mógłby wyglądać jak Kenneth, reszta ekipy też jest w porządku, okoliczności przyrody są piękne i odpowiednie.
    Mam wrażenie, że zmarnowano potencjał.

  • Mordechaj ocenił(a) ten serial na: 9

    klajton Brytyjski serial jest dość wierną adaptacją książek i Wallander kreowany przez Kennetha Branagh jest bliższy temu powieściowemu niż Wallander Kristera Henrikssona . Książkowy Wallander często zachowuje się nieracjonalnie, nie tak jak powinien zachowywać się policjant np. pomaga w ucieczce przestępcy. Po zabiciu rosyjskiego gangstera- w serialu mordercy obcokrajowca- również przeżywa załamanie nerwowe i hamletyzuje jak to określił kolega wyżej. Muzyka operowa jest bardzo ważna dla Kurta i dziwię się bardzo, że twórcy serialu pominęli ten wątek.

  • lanilorak ocenił(a) ten serial na: 7

    klajton Obejrzałam pierwszy odcinek i strasznie brakuje mi tej szwedzkości i skanskości, hektolitrów kawy, szwedzkiego języka i te imiona, Łalander-NIE. Poza tym ogląda się dobrze, akcja jest (ale zbyt wartka i nie taka ospała i przemoknięta), wątek osobisty też (ale Kenneth przesadza z płaczem i w ogóle za bardzo przeżywa). Zbyt brytyjski ale gdyby zrobiono dokładną kopię to też po co w sumie? Nie mniej jednak Krister od pierwszej minuty był moim Wallanderem, dokładnie takim jakiego widziałam czytając książki Mankella, zmęczonym, przytłoczonym, poświęconym pracy, no i muzyka operowa, którą przecież Kurt uwielbiał, bardzo mi jej brakuje i tego oblicza Wallandera w brytyjskiej wersji.

  • Kocio ocenił(a) ten serial na: 9

    lanilorak Nyberg - najberg, rzeczywiście, wkurzające....

  • Kocio Powiedział Nyberg (Najberg) poirytowany

  • klajton Oglądałam film bez znajomości książek i być może to sprawiło, że mam bardzo dobrą opinię o tym serialu. Zgodzę się z Wami, że Kenneth trochę za bardzo 'przeżywa' i również wzbudził we mnie poczucie, że chce się go przytulić, bo tak mu źle. Niemniej jednak uwielbiam go jako aktora. Moim zdaniem jego fizjonomia świetnie pasuje do Wallandera. Akcja wartka, ciekawe śledztwa, piękne widoki. Jak na amerykańską wersję i tak udawało im się robić długie ujęcia, jakie są w szwedzkich produkcjach. Widziałam jakieś urywki szwedzkiej wersji Wallandera, ale główny bohater - z wyglądu - już mi tak nie podszedł, chociaż może wrócę do oglądania, chociażby, żeby porównać. No i zamierzam sięgnąć po książki.

  • Kocio ocenił(a) ten serial na: 9

    agarctic Paradoks, wolę oglądać wersję BBC, chodź szwedzka wydaje mi się bardziej rzeczywista. Widać spece od technikoloru na wyspach wiedzą jak zrobić show.
    Tak serio, to czegoś mi brakowało w szwedzkiej wersji, jednak po obejrzeniu obu seriali, chyba jednak skandynawska, jakkolwiek mniej holiłodzka, to jednak bliższa realiom.

    [po zastanowieniu] E tam, głupi jestem, nie wiem co lepsze i nie będe się wymądrzał. Ot, co. :P

  • Szem ocenił(a) ten serial na: 8

    Kocio Ja tam wolę wersję BBC. Wiadomo, że oryginał bliższy pierwowzorowi, klimat też. A jednak seria z Branaghem bardziej mi pasuje. Wyjaśnić to można tym, że brytyjska wersja jest po prostu lepiej zrealizowana, ot widać większy budżet i możliwości. Jedyne do czego się nie mogłem przyzwyczaić to ŁOLENDA

    ŁOLENDA
    ŁOLENDA
    łolenda

    Ja się jednak przyzwyczaiłem czytać "walander"

  • bena25 ocenił(a) ten serial na: 5

    Szem Czytałam wszytskie powieści i opowiadania Mankella i bardzo je sobie cenię. Zdecydowanie lepiej dobrani są aktorzy w szwedzkim serialu (2005-2009). Tutaj wielu aktorów mnie osoboście razi: Martinsson za młody, Svedberg ma za dużo włosów a zawsze musiał chronić łysinę, Anne-Brit jakaś trzpiotowata, Lisa Holgersson w moim wyobrażeniu była silną kobietą a nie "Ciotką Klotką" mówiącą Kurtowi, ze łzami w oczach, że wszystko jest w jego rękach... i Wallander który jest w przeciwieństwie do postaci książkowej jest mało prawdziwy, rozchwiany emocjonalnie, no i tak jak innym brakuje mi jego zamiłowania do muzyki operowej...plusem jest faktycznie w miarę wierne oddanie fabuły książkowej.

  • theobserver ocenił(a) ten serial na: 8

    klajton Ja wolę branaghowską wersję, a dlaczego? Dlatego, że Kenny zinterpretował ją po swojemu i tak też ją nakręcił. Gdyby miał trzymać się kurczowo książki, jak jest w wersji szwedzkiej (skądinąd również bardzo dobrej), to nakręcenie kolejnego serialu z identycznymi wręcz postaciami nie miałoby sensu. Tu widzimy coś nowego, bohaterzy stworzeni... no, można powiedzieć, że na nowo. W wersji Branagha ważne jest to, co się dzieje w głowie bohatera, widzimy jego wewnętrzny kryzys, z którym nie potrafi sobie poradzić. Można nawet powiedzieć, że Kenneth znalazł w Wallanderze szekspirowską postać i tak też postanowił ją przedstawić. Jak dla mnie produkcja na plus.

  • foxtrot ocenił(a) ten serial na: 10

    theobserver Ja też wolę wersje BBC. Jest napięcie i świetny klimat, są kolory, i ścieżka dźwiękowa - wspaniała! A ŁOLENDA... juz przestało mnie to wk.....ć ;-)

  • foxtrot ocenił(a) ten serial na: 10

    theobserver A jeszcze kilka słów... odc trzeci 1go sezonu, 38ma minuta... muzyka, las, dzięcioł - magia, potęga! te kilka chwil kompletnie hipnotyzuje!

  • klajton szwedzką wersję oglądałam, Kurt tam dla mnie trochę za bardzo przaśny, racje ma ktoś na forum, że mógłby wyglądać jak Keneth, reszta mogłaby być szwedzka. Ale zasadzam się dziś, obejrzę sobie, wypowiem się. Książki znam i to tez czasem negatywnie rzutuje na oglądany film. pozdr.

  • klajton Obejrzałam, bardzo mi sie podobał, jest subtelniejszy i ma inteligentniejsza facjatę od wersji szewdzkiej:-), zdecydowanie jest tu kreślona postac skomplikowana, z bogatym wnetrzem czego w wersji szewdzkiej nie udało się osiągnąć.

  • Aleksandra45_1 Mam pytanko.Obejrzałem 1 sezon i mi się bardzo spodobało.Czy szwedzka wersja jest o tym samym?tzn te same zabójstwa, ci sami mordercy, takie same zagadki ?Bo jeśli się różni tylko językiem i aktorami to nie będzie sensu tracić czasu.

  • RAB Nie umiem odpowiedzieć czy na podstawie tych samych książek. Cicho myślę , że tak. Dla porównania możesz zobaczyć :-), przypominam, że film jest adaptacją prozy Henninga Mankella

  • RAB Szwedzki serial, to inne scenariusze, nie na podstawie książek, choć też pisane przez Henninga Mankella.

  • ixtl Dzięki wielkie :D

  • klajton Moim zdaniem zarówno szwedzki jak i brytyjski serial są strasznie nudne, w ogóle albo w małym stopniu oddają genialny klimat prozy Mankella. Jednak jeśli musiałbym wybierać, lepsza wydaje się szwedzka produkcja z Henrikssonem.

  • Nina_73 ocenił(a) ten serial na: 7

    klajton W pełni się zgadzam :)))świetne spostrzeżenia:)