The Elder Scrolls V: Skyrim

2011
8,6 29 793
oceny społeczności
8,6 10 1 29793
3 322
chce zagrać
powrót do forum gry The Elder Scrolls V: Skyrim
  • Witam serdecznie wszystkich w tę późną zimową porę i bez owijania w bawełnę
    przechodzę do konkretów ;)

    Do Skyrima podchodziłem z dużą dozą rezerwy, po tym jak dość mocno odbiłem się od
    Obliviona, lecz ku własnemu zdziwieniu gra na samym początku wydała mi się
    zadziwiająco dobra - epickie batalie ze smokami, ogromny, rozbudowany świat,
    podejmowanie ważnych, wpływających na rozgrywkę decyzji, ciekawa fabuła, wyraziste
    postacie - po prostu idealne RPG. Niestety po początkowym zachwycie i kilkunastu
    rozegranych godzinach uświadomiłem sobie, że gra opisywana w recenzjach jako
    "idealna" nie istnieje. I nie chodzi tutaj o bugi, które nie pozwoliły mi ukończyć gry bez
    tyldy i magicznych komend czy znikającego konia ;)

    Przede wszystkim pierwszy i największy zarzut - Smoki. Spodziewałem się tutaj
    EPICKICH BITEW, przygotowań, doborze odpowiedniego ekwipunku, taktyki. Myślałem,
    że smok będzie najsilniejszym przeciwnikiem, którego trudno będzie ubić posiadając
    nawet bardzo dobrze wyszkoloną postać. Myślałem, że gdy przemierzając śnieżne
    pustkowia Skyrim usłyszę zew tej bestii, będę drżał i szukał dobrej kryjówki, a gdy po
    wielu godzinach gry ubiję potwora wrzucę o tym film na youtube. Jak jest w
    rzeczywistości? Pierwszy smok, może i zdjął mojemu magowi połowę życia, lecz drugi
    nawet nie drasnął. Naprawdę śmieszy mnie to, że trudniej zabić tygrysa szablozębnego
    niż smoka. W siedzi krążą filmy jak ludzie zabijają je DWOMA / TRZEMA strzałami z łuku.
    Ktoś powie może, że bardzo rozwinięta postać - W parę godzin idzie taką zrobić. I
    zaznaczam, że nie bawiłem się w żadne craftingi, alchemie. Odnoszę wrażenie, że gra
    zrobiona jest dla dzieci, które wszystko chcą mieć na "hita". No i w trailerze gry zamiast
    tego smoka powinna być grupa nekromantów, albo trzy - cztery lodowe trolle bo tylko to w
    moim przypadku stanowiło wyzwanie (tzn zdarzyło mi się paść raz albo dwa).

    Po drugie - zerowa fabuła. Nagle nasza bezimienna postać okazuje się jakimś super
    smoczym dziecięciem, które ma ocalić świat, a może tego dokonać czyszcząc kilka
    lochów z duagrami i ewentualnie pobiegać parę godzin w tam i z powrotem. Zero decyzji
    tylko używanie wszystkich dostępnych opcji dialogowych. Żadnych wyrazistych postaci,
    tandetny wątek główny, a wątki frakcji to już dosłownie śmiech na sali. Po pięciu misjach
    u Towarzyszy nieznany typ staje się heroldem i arcyważną postacią. Po jednej misji
    zresztą zostaje wprowadzony do "kręgu". No tak, by zostać wtajemniczonym wystarczy
    wyczyścić jeden loch i zanieść kowalowi broń kolegi.

    Jak już jestem przy frakcjach - Gromowładni i "oblężenie" miasta. Ulfrik wspomina coś,
    że rozstawia swoje LEGIONY pod Białą Grań. Te Legiony to w istocie pięciu idiotów
    naparzających się z innymi pięcioma idiotami pod murami. Bardziej to przypomina jakąś
    ustawkę kiboli pod stadionem niż faktyczne oblężenie. Tak myślałem, że to będzie jakaś
    batalia w stylu Władcy Pierścieni, dokładnie drugiej części.

    Mikro skala wszystkiego. Wybaczcie, że nie pamiętam imion niektórych postaci ;). Gość, z
    którym jedziemy na początku wozem gada, że kochał dziewczynę z tego miasta. Z jakiego
    miasta ja pytam? Gwiazda Zaranna - 6 domów + kuźnia kowala to miasto? Biała Grań
    jeszcze dość się prezentuje, jednak reszta to zwykle parę chałup przy drodze + gospoda.
    Wszystkie te "miasta" są mikroskopijne. Nie lepiej było by zrobić dwóch, a konkretnych?
    Nie pragnę wcale rozmachu z takiego Assassins Creeda. Wystarczy troszeczkę
    autentyczności ;)

    Zróżnicowanie lokacji i potworów też nie powala. Rozumiem, że gra toczy się w "zimowej"
    prowincji, ale krajobrazy są wszędzie niemalże identyczne. Zapadła mi w pamięć jedynie
    lokacja z górami lodowymi, gdzieś niedaleko zimowej twierdzy. Wszystkie lochy są takie
    same i sprawiają wrażenie wygenerowanych losowo (może tak naprawdę jest?).
    Maszakry do zabicia - Duagry, Duagry, Duagry, Lepsze Duagry, Pająki, Duży Pająk,
    Duagry, Duagry, Duagry, OH SWEET JESUS SZKIELET!, Duagry, Duagry, Najlepszy
    Duagr. Ewentualnie - Bandyta, Bandyta, Bandyta Łucznik, Bandyta Mag, Bandyta,
    Bandyta, Wódz Bandyta. Poza lochami zresztą ciężko spotkać cokolwiek. Łażę w kółko
    dziesięć minut i jeden królik. Ja rozumiem, że te Duagry nie muszą być wszędzie, ale
    niech chociaż zwykłych zwierząt będzie więcej, bo ten świat jest martwy.

    Skalowanie - Główny wątek mogę przejść tak samo na 1 jaki i 20 lvlu. Będę robił misje
    dla frakcji, będę miał 50 lvl, Deadryczną zbroję a gość z rzemieniowym setem zrobi
    wszystko jeszcze szybciej ode mnie, bo przywołuje żywiołaka ognia co mu zabija duagry
    :)

    I kilka randomowych pytań - Czy w tej grze istnieje coś takiego jak strzelanie z
    wyprzedzeniem? Czemu Muiri była zainteresowana mrocznym elfem z tak obrzydliwą
    mordą? Dlaczego wszystko jest tu tak dziecinne (ta chwała "Sithisowi" - kto wymyśla te
    imiona?).

    Wiem, że nie wygarnąłem tej grze wszystkiego, mimo to nie uważam, że jest jakoś
    szczególnie słaba - otwarty, przyzwoitej wielkości świat i sandboxowość może cieszyć.
    Nie czepiam się grafiki ani zbyt drewnianych animacji, bo jakoś nie miało to dla mnie
    większego znaczenia (nie zmienia to faktu, że BN'i mają animację jak kłody drewna). Gra
    może cieszyć na samym początku, wtedy jeszcze stanowi wyzwanie, potem jest coraz
    gorzej. Jeśli mam wystawić ocenę, przyznaję mocne 5. Ew. 6 jeśli nie oceniać jej jako
    RPG a średniowieczne GTA :)

    Jeśli ktoś uzna mnie tu za trolla - trudno. Ponoć każdy ma prawo wygłaszać swoją
    opinię...

  • f67 ocenił(a) tę grę na: 6

    LatajoncaKrowa Dwoma trzema strzałami? - to masz 1 STRZAŁ ode mnie na mistrzu!
    http://www.youtube.com/watch?v=-mLRfmySETY
    Smoki naprawdę nie są jakieś wymagające już grupka arcy-magów potrafi być duużo bardziej wymagająca
    hardcorowy RPG to nie jest dla tych co chcą hardcore to jest Dark Souls
    tam cała gra jest wyzwaniem

  • LatajoncaKrowa Dobre podsumowanie chociaż wiele rzeczy można by do niego dorzucić typu martwe pająki spadające z nieba albo podróż na księżyc po uderzeniu przez giganta, pustki na mapach i mało urozmaicenia . Najbardziej mierna jest interaktywność fabuły a tak naprawdę to jej brak. Zero wyzwań , nie ma sensu budować potężnej postaci wystarczy pierwszy lepszy sprzęt ,zero skilla i smok stanowi taki sam problem jak na 30 lvl. Gra powinna posiadać chociaż system w którym aby zabić konkretnego stwora trzeba się trochę namęczyć. Jeszcze śmiechu warta sprawa - najlepsze zbroje zdobywamy na najwyższych dopiero poziomach , tymczasem nie wiem po co komu są one wtedy potrzebne.

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    LatajoncaKrowa W pełni się zgadzam z krytyką tej gry, Skyrim to niestety kolejny przeciętny produkt, niereformowalnej i zacofanej Bethesdy. Do tej pory ubolewam nad faktem że to nie Bioware wykupiło prawa do Fallouta, mielibyśmy wtedy zapewne sporo innowacyjnych mało rpegowych rozwiązań technicznych, które mogłyby przerażać, ale to co najważniejsze w RPGu czyli fabuła i dialogi na pewno stałyby na bardzo wysokim poziomie. Bethesda niestety cały czas wypuszcza na rynek niedopracowane, zabugowane kopie jednej i tej samej gry.
    Jak by się nad tym zastanowić i wziąć pod uwagę nędze fabularną i żenujące dialogi, albo raczej monologi, to Skyrimowi bliżej do hack-and-slash niż klasycznego RPG.

    Jednak krytyka tej gry na forach internetowych nie ma sensu, już to przerabiałem i wiem że raczej nikt nie zaskoczy Cię żadnym kontrargumentem, zaraz powstanie pięć nowych dwu zdaniowych tematów w stylu:
    "Ta gra jest super, super, super, super, super..." i trolle się będą cieszyć.

    A co do rankingu to Skyrim jest tak wysoko, tylko dlatego że jest nowy, Morrowin, Oblivion i pseudo Fallout 3 - tych gier nie ma nawet w pierwszej setce.

  • smokulec ocenił(a) tę grę na: 10

    torhan Ja bym powiedział, że najlepszym kontrargumentem są te miliony sprzedanych kopii. Ale cóż znaczy opinia milionów wobec zdania torhana, prawda? :)

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    smokulec Cóż w tym wypadku nie pozostaje nic innego jak przytoczyć znaną i lubianą anegdotkę:
    "Gówno jest smaczne, przecież miliony much nie mogą się mylić"

    A to że nie uzasadniam swojej opinii to dlatego że już to zrobiłem między innymi na tym forum i nie zamierzam się powtarzać:
    http://www.filmweb.pl/videogame/The+Elder+Scrolls+V%3A+Skyri...
    http://www.filmweb.pl/videogame/The+Elder+Scrolls+V%3A+Skyri...
    http://www.filmweb.pl/videogame/The+Elder+Scrolls+V%3A+Skyri...

  • torhan Ależ Bethesda zleciła Fallout New Vegas spadkobiercom Fallouta 1,2 - czyli Obsidian Entertainment. Jeszcze się zarzekali że to wcale nie dlatego, że hardkorowi fani Fallouta podnieśli wrzask... tak czy siak - lepiej chyba wybrać nie mogli?...

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    Velocitraktor Tak wiem o tym, ale miałem na myśli pseudo-Fallouta 3. NV jest jedyną grą Bethesdy, która pod względem fabuły wyszła dość dobrze, ale to właśnie dlatego że robił ją Obsidian Entertainment. Niestety wykorzystuje jednak ten sam przestarzały i niedopracowany silnik co Oblivion i jest to jedna z najbardziej zabugowanych gier ever. Dlatego też uważam że nowe Fallouty, miałby szansę wyjść lepiej, gdyby były robione przez Bioware.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 5

    torhan Widzę, że za coś nie cierpisz TES albo i samej Bethesdy, ale nie musisz tego okazywać w tak wyolbrzymiony sposób. A z resztą who cares, myśl sobie co chcesz, pisz sobie co chcesz. Kto chce grać to niech gra, kto nie chce to jego sprawa. Gra jest po prostu, jednym słowem to ujmę: MAGICZNA. Nikt i nic tego nie zmieni, a teraz po 3 latach od premiery dalej jest na topie, moderzy robią z nią prawdziwe cuda.

  • Asvers ocenił(a) tę grę na: 8

    torhan ,,Jak by się nad tym zastanowić i wziąć pod uwagę nędze fabularną i żenujące dialogi, albo raczej monologi, to Skyrimowi bliżej do hack-and-slash niż klasycznego RPG'' - z tego co mi wiadomo genezą powstania cRPG były papierowe erpegi, które były RPGkami z tego względu ze gra umożliwiała nam na stworzenie własnej, uniwersalnej postaci i odgrywanie jej, role-playing-game, a w tym aspekcie Skyrim prezentuje się całkiem nieźle, mamy swobodę w kreacji bohatera i jego poczynaniach, jeżeli chcemy wyrżnąć wioskę w pień, możemy to zrobić, jeżeli chcemy ratować świat możemy to zrobić, jeżeli chcemy olać ratowanie świata i pójść napić się w karczmie, możemy to zrobić. Fabuła i dialogi nie są najważniejsze w klasycznych RPGkach i nigdy nie były, gry BioWare prędzej nazwę grami przygodowymi z elementami RPG. (Z tych nowszych produkcji). Zgadzam się, jeżeli ktoś spodziewa się ambitnej fabularnie historii w Skyrimie nie ma czego szukać, aczkolwiek nazywanie tej gry Hack'n'Slashem jest krzywdzące, bo ta produkcja jest bardziej RPGkowa niż nowe gry CD-Project Red i BioWare razem wziętych.

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    Asvers O ile dobrze pamiętam to dość rozwlekle dyskutowałem z kimś innym o tym samym co piszesz, w tym temacie jakieś kilkadziesiąt postów niżej. Minęły już jakieś 2 lata dlatego niespecjalnie chce mi się wracać do rozważań na temat tej produkcji. Dziwne że komuś chciało się wygrzebać ten temat, myślałem, że wszyscy czytają tylko pięć pierwszych;) Powiem krótko, nie da się jednoznacznie określić gatunku gry, gdyby w GTA można było stworzyć własną postać (w Saints Row można) to gra spełniałaby te same warunki, więc to też prawdziwe RPGegi? Decyzje, dialogi i wybory kształtują postać, dlatego też dla mnie bardziej RPGowe są gry BioWare.

  • Asvers ocenił(a) tę grę na: 8

    torhan Przyznam szczerze ze bliższy mojemu sercu jeżeli chodzi o gry komputerowe jest Mass Effect czy Dragon Age aniżeli Skyrim (głównie przez wzgląd na ciekawe postacie i wciągającą fabułę), aczkolwiek jako miłośnik również papierowych RPGków w Skyrimie dostrzegam o wiele więcej podobieństw do takowych niż w grach BioWare. Tu już nie chodzi o motyw kreacji bohatera aka Saints Row, po prostu z założeń papierowych RPGków bohater ma możliwość wyboru jaką ścieżką podąży i może być kimkolwiek zapragnie - złym, dobrym, neutralnym, szalonym, mądrym, inteligentnym [...]
    Fakt faktem ze w Skyrimie wszystko jest dosyć ograniczone, opcje dialogowe mocno skrócone, dużo rzeczy trzeba dopisywać sobie w głowie, ale wątpię by człowiek był w stanie napisać bogaty scenariusz do tak wielkiej gry.
    W papierowym RPGku to jak będziemy się bawić zależy od mistrza gry prowadzącego przygodę... jeżeli on poprowadzi przygodę kiepsko - sesja jest kiepska. W skyrimie jest podobnie - fabuła jest przewidywalna i kiepska (bo mistrz gry nie był wystarczająco dobry), ale jako RPG nadal jest bardzo dobrą grą.

  • Asvers No mój boże te twoje wypociny to aż żal czytać taką ignorancją od nich bije :D Chłopczyku ta gra to zwyczajny slasher chyba nigdy w prawdziwą grę RPG nie grałeś. Zagraj sobie w Baldurs Gate, Fallouta 1-2 i zobacz wtedy co to jest gra RPG tak dla wiadomości to gry Biowarea. Dla ciebie pewnie diablo to też RPG :D Skąd się tacy ignoranci biorą to trudno powiedzieć. Tam też masz wybór postaci czasem dylematy moralne ubić jakiegoś potworka czy nie:), rozwój postaci :D Tak Skyrim to fajna gra z gatunku slasherów idziesz zabijasz a opcje dialogowe się tylko klika bo są takie nudne i nic nie zmieniają. Tak, gra odniosła sukces także Clash of Clans gra dla dzieci na komórkę ma miliony graczy i jest nazywana strategią :D W końcu miliony graczy nie mogą się mylić co :) Nie mam może takiego negatywnego podejścia grze tej dałbym solidną 7/10 choć jak dla mnie jak grę można przejść używając 2 klawiszy myszki i zero wysiłku intelektualnego to trochę słabo. Ale przynajmniej są fajne widoczki. Także system levelowania skilli i postaci to az się śmiać chce jak piszą tu znawcy że jest realistyczny :D Realizm w grach fantazy no ja was proszę. Czyli jak stoisz i dostajesz ciosy to stajesz się bardziej odporny w walce i wiesz jak używać zbroi :D Także przez ten cały system awansowania walka staje się nudna i głupia strasznie. Jedne potwory mają stałe poziomy (giganty i mamuty) kolejni dostosowują się do bohatera jaki jest w tym sens to nie mam pojęcia. Czyli wychodzi że smoka zabija 1 poziomowy chłystek kilkoma ciosami za to mamut potrafi wyrzucić cię w kosmos :D W póżniejszym etapie gry to omijałem walkę bo ciągle taka sama była i oprócz jakiś śmieci nic z niej nie miałem nawet jak przeciwnik był mocniejszy. W Baldurze przeciwników i ich umiejętności były setki. W Skyrimie szkielet-mocny szkielet-wampiryczny szkielet, pając-mrozny pajak-leśny pająk w sumie wychodziło że jest może z 5-6 przeciwników i tylko zmieniają się im odrobine tekstury i nazwy. Może kogś radowało zabijanie tych prostaczków dla mnie to było nudne. Zabicie Bossa lub smoka w Baldurze to było coś wlaka potrafiłą trwać 10 minut a my kombinowaliśmy z masą czarów umiejętności artefaktów, W skyrimie wystarczyło bezmyślne siekanie jednym klawiszem na grę 10/10 i do tego rasowego RPGa jak niektorzy tutaj twierdzą to trochę za mało. Ale jako bezmyślny slasher dla zabicia czasu idealny więc ocena 7/10 w pełni zasłużona.

  • Asvers ocenił(a) tę grę na: 8

    maciejkrzysztofowiczz Generalnie - powinieneś dostać złotą łopatę za odkopanie mojego wpisu sprzed dwóch lat :)
    No i nie unoś się tak, obrażając mnie, na starcie przypisuje się tobie łatkę internetowego agresora, z którym nie warto zaczynać dyskusji.
    Niemniej - faktycznie wówczas źle ubrałem swoje myśli w słowa i palnąłem kilka głupotek. Więc dobrze będzie, jeśli odświeżę nową wypowiedzią, a przy okazji odpowiem tobie:

    Baldur Gate'y i Fallouty to gry, które korzystały z rozwiązań i mechanik klasycznych gier RPG (papierowych). BG to przeniesienie żywcem na ekrany monitorów drugiej edycji systemu AD&D.
    Zdecydowanie - te tytuły mają więcej wspólnego z pierwotnymi założeniami gier RPG - które miały być komputerowym odpowiednikiem fabularnych gier bez prądu. Obrażenia, statystyki itd opierały się na rzutach kośćmi, dawano nam więcej możliwości personalizowania i odgrywania swojego bohatera.
    Z tym ze, takie gry były bardziej czasochłonne, wymagające więcej skupienia - a przede wszystkim, wyobraźni.
    Ale z czasem komputerowe RPG'ki podążyły w zupełnie innym, bardziej przystępnym i mniej topornym kierunku. Generalnie - dzisiaj cRPGki nie mają już nic wspólnego z papierowymi odpowiednikami, ale to było do przewidzenia - współczesny gracz woli szybkie, widowiskowe i dynamiczne gry. Spełnienie tych oczekiwań przy korzystaniu z podręcznikowych mechanik jest zupełnie nierealne.
    W efekcie - komputerowe RPGki wykorzystują tylko kilka założeń swoich prekursorów, ale znacznie uproszczają je - na potrzeby dynamizmu i prostszej rozgrywki.
    Nie znaczy to, ze współczesne cRPG'ki pokroju Skyrima, cRPG'kami nie są. Są, tylko ze funkcjonują zupełnie inaczej, niż kiedyś. Nie są już przeniesieniem podręcznikowych gier fabularnych na ekrany monitorów.
    Czy to dobre zjawisko, czy złe? Zależy jak na to spojrzeć, na pewno gry takie jak Wiedźmin czy Skyrim są ładne wizualnie i widowiskowe. A jednocześnie prostsze i mniej złożone, do tego stopnia - ze niedzielny gracz szybko się w tym odnajdzie, i w godzinkę opanuje mechaniki rządzące się grą.

    Po prostu, dzisiejsi gracze mają inne oczekiwania, papierowe RPGki przeszły do lamusa i są przeznaczone dla niszy - więc nie ma też dużego popytu na gry komputerowe, które się na nich opierają.
    Ale nie znaczy - ze ten rynek jest kompletnie olewany. Na przestrzeni ostatnich lat, dostaliśmy przecież takie tytuły jak chociażby Pillars of Eternity czy Tyranny. Niskobudżetowe. to prawda - ale nadal solidnie wykonane, i zadowalające miłośników klasycznych RPGków.

  • Asvers Nie, podobną dbałość o szczegóły jak stare rpgi prezentuje Wiedźmin 3 i ta gra podchodzi pod miano rasowego RPGa Fallout 3 i 4 też mają dialogi nowe silniki jednak by przejśc grę nie da rady bezmyślnie klikać przewiń dalej dialog oraz bezmyślnie machać mieczem jak to ma miejsce w skyrimie. Po prostu Skyrim udniosł taki sukces bo jest zwyczajnie prostacki pod względem mechaniki i fabuły. No bo chyba nikt mi nie powie że walka dwoma klawiszami to szczyt finezji, także fabuła nie powala. Wiesz chodzi mi bardziej że producent skyrima dal prosta gre dla ludu w ktorej brak zwyczajnie zycia. Mozna zachwycac sie pieknem gor fajna trawa zimowymi klimatami ale jak sie sporzy na masta to nie ma w nich zadnej wyrazistej postaci wszyscy jednakow drewniani pozbawieni humoru mimiki i zdania. A to nie jest duzo wysilku dodac kilka domkow jakies szczegoly do ubioru okolicy wszystko zwyczajnie wyglada na komputerowo wygenerowane. Czy wszystkie domy musza być tak samo szare tak samo zbudowane nie można dodać kilku kolorowych postaci by to tak samo żyło jak w wiedźminie 3? Okej od biedy skyrima mozna uznac za bardzo zubozaly niedorozwiniety rpg ale od takiej gry mozna oczekiwac wiecej. Bo ja wiem czy tak trudno zrobić by bylo takiego skyrima z klimatami wiedzmina 3 gdzie postacie sa rozne kazda ma wlasna kwestie, lokacje roznorakie, z grafika od skyrima? A ocena 10/10 to na pewno przesada :)

  • Asvers ocenił(a) tę grę na: 8

    maciejkrzysztofowiczz Zgadzam się z twoimi zarzutami w stosunku do Skyrima - niemniej, grę oceniałem w momencie, kiedy nie miałem żadnych wymagań i podchodziłem do tematu bezkrytycznie. Ot, młody, zachwycony gracz. Możliwe ze gdybym zagrał dzisiaj, oceniłbym ją z innej perspektywy.
    Wiedźmin 3 to zdecydowanie gra nastawiona na rozbudowaną i wielowątkową fabułę. Trudno nie zgodzić się z tym, ze dbałość o szczegóły robi wrażenie.
    Tylko ze tak jak pisałem wcześniej - Wiedźmin także odciął się od korzeni, to już nie jest cRPG wykorzystujący podręcznikowe mechaniki. Zasady rządzące się rozgrywką są inne, prostsze i bardziej przystępne niż niegdyś.
    Dlatego nie ma sensu zestawiać Wiedźmina czy Skyrima z Baldurami czy starymi Falloutami - ani przypisywać im łatki ,,tych jedynych, najprawdziwszych RPGków'' (jak próbowałeś to zrobić powyżej)

    To już zupełnie dwie różne rzeczy, definicja komputerowych RPGków na przestrzeni lat mocno ewoluowała. Kiedyś było to coś na zasadzie przekonwertowania gry fabularnej na ekrany komputera. Dlatego było tak mnóstwo tytułów opierających się na systemie D&D, między innymi - BG, Icewind Dale, Neverwinter Nigts.
    A dzisiaj to już odrębny gatunek, tylko nieznacznie wykorzystujący elementy swoich papierowych prekursorów.



  • evilkorniszon ocenił(a) tę grę na: 7

    LatajoncaKrowa Zgadzam się, Morrowind był dużo lepszy. Mnie osobiście zawiodła jakość "artefaktów" możliwych do zdobycia w grze, są one, nawet po maksymalnym ulepszeniu śmiesznie słabe w porównaniu do tego co sami możemy wykreować, nawet nie bawiąc się w picie miksturek/zakładanie sprzętu z bonusem do craftingu. Do tej pory daedryczny czy jakikolwiek inny artefakt był manifestacją mocy jednej z mistycznych sił w Tamriel czy obrazem geniuszu dawno zapomnianego twórcy, a tutaj jedyne co to możemy go sobie tylko powiesić na ścianie. Poza tym tych artefaktów jest stosunkowo za mało i zdobycie jakiegokolwiek wiąże się z wykonywaniem zadań, co nieco zniechęca do samodzielnej eksploracji świata, inaczej niż w Morrowindzie, gdzie przypadkiem można było się natknąć na coś fajnego. Do dużych minusów zaliczyłbym też brak możliwości tworzenia własnych czarów. Nie wiem czemu to wyrzucili, ale do tej pory Elder Scrolls było chyba jedyną grą, gdzie można był robić coś takiego i gracz bardziej wczuwał się w postać maga, który nie tylko jest skazany na posługiwanie się dawną wiedzą, ale też sam bierze udział w jej tworzeniu. Boli to szczególnie przy tym kiedy mistrzowskie zaklęcia, zwłaszcza szkoły zniszczenia są mało użyteczne w walce, za długo się je rzuca i w porównaniu z siłą oręża wypadają blado. Jak ktoś chce się pobawić to można paraliżować wrogów i dla zabawy rzucać burze ognia czy zamieć, ale chyba nie o to chodzi. Nie rozumiem też, czemu nie ma żadnych przedmiotów, prócz miksturek, które zwiększałyby obrażenia zadawane przez zaklęcia, kiedy są takowe dla broni. Osobiście zamiast rzucać nieskończoną ilość słabych zaklęć wolałbym móc rzucić mniejszą ilość silniejszych. Niezrozumiałość tego widać, kiedy walczy się z magami na poziomie mistrz. Najsilniejsi z nich są w stanie wbić w ziemię naszą postać dwoma-trzema pociskami albo nawet jednym w zależności od naszego poziomu, a my dysponując takimi samymi czarami musimy w nich posłać całą serię, jak z karabinu maszynowego... Generalnie uproszczenie mechaniki nie wyszło tej grze na dobrze. W poprzednich częściach ciekawy był wątek zdobywania sławy i stopień reakcji ludzi na naszą postać, wobec czego bardzo przydawała się retoryka, która tutaj w zasadzie pełni tylko rolę ozdobnika. Zupełnie nie zrozumiały jest brak konfliktu gildii między sobą, bo jak można być jednocześnie honorowym Towarzyszem i Złodziejem? Logicznym wydaje się, że złodzieje nie byliby zainteresowani rekrutacją kogoś takiego w swoje szeregi, o Mrocznym Bractwie nie mówiąc... A i jest jeszcze jedna kwestia. Krzyki, w zasadzie to przydają się tylko jak gra się wojownikiem i nieco jak złodziejem. Dla maga przydatny jest tylko "smokogrzmot" i to tylko po to by szybciej ubić latające jaszczurki, które poza tym, że są upierdliwe i potem tylko irytują nie pozwalając skorzystać z opcji szybkiej podróży. Są okrzyki, które oddziałują na walkę wręcz, ale całkowity brak jest takich, które współdziałałyby z magią. Nie wiem jak wy, ale mnie się zdaje, że jak robią równocześnie grę na konsole i komputery to zwykle wychodzi ona gorsza niż gdyby powstała tylko na jeden typ platformy.

  • evilkorniszon ja mam właśnie podobne wrażenie co do wypuszczania gier na kilka platform.
    Najbardziej cierpią tutaj ludzie z PC, bo zazwyczaj z czysto technicznych przyczyn(tak mi się przynajmniej wydaje) gra jest strasznie upraszczana by wygodniej się w nią grało na konsoli. W rezultacie dostajemy właśnie takie byle co które nie stawia nam zbytnio jakiegoś wielkiego wyzwania :<

  • smokulec ocenił(a) tę grę na: 10

    LatajoncaKrowa Czyli krótko mówiąc łoiłeś ponad 50 godzin, ale nie wciągnęła cię? :)

  • smokulec Jako, że to odpowiedź bezpośrednio do tematu - swoim mrocznym elfem magiem po jakichś 8 godzinach gry miałem niemal wszystkie potwory na hita, smoki na jakieś cztery, mamuty na pięć, a zabić się mnie dało tylko wówczas gdy jakiś tygrys szablozębny zaatakował mnie z zaskoczenia więc gra straciła sens. Nie, nie wciągnęła. Gra jest dobra ale jak się biega bez sensu orkiem odzianym w skórę z łukiem i nie robi questów (tak robi kolega) :) Z resztą aby ocenić grę trzeba w nią dłużej pograć prawda? Gdybym grał godzinę i założył tutaj temat "syf 1/10" to byś mnie od trolli wyzywał (zawsze jakiś argument :) ) .

  • Kenavru ocenił(a) tę grę na: 8

    LatajoncaKrowa Granie stylem zabójcy jest dosyć sensowne :) przynajmniej przez jakiś czas ... potem nikt cie nie widzi nawet jak depczesz mu po piętach (baa - palcach :) ) i jesteś w stanie ukryć się będąc okrążonym przez 10 chłopa i załatwiać ich na hita z ukrycia ;p bo wcześniej jeżeli nie jesteśmy w ukryciu to wszystko jest dla nas wyzwaniem ;p
    Co do minimalizmu - zgadzam się - strasznie to irytujące ... już chociażby 2 walka z pierwszym smokiem - gdzie władca wysyla nas wraz ze swoją armią na smoka ... raptem z 6 chłopa + jakieś trupy na miejscu ;p na większe zagęszczenie postaci nie ma ramu/gpu w konsolach :) bo nie wierze że nie dałoby się tam wcisnąć chociaż z 50 ...

  • Kenavru ocenił(a) tę grę na: 8

    Kenavru ale i tak nic nie rzebije DA:2 - z jego przeludnionym zamkiem, tysiącami luda przed murami ... ekhm ... 3 żebraków na krzyż - jakiś stragan - pustki ;D pomijam że ilość lokacji w grze była zatrważająca ;) w sumie większość gier cierpi na tę przypadłość .. już wolałbym żeby modele postaci wyglądały jak z q3 ale było ich wiele niż pare wypicowanych ...

  • bbbosa ocenił(a) tę grę na: 9

    Kenavru Zgadzam się. Zamiast tego tysiąca (sic!) lokacji wolałbym gęstszy i bardziej klimatyczny świat, niż rozwlekły, ale pusty...

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    LatajoncaKrowa Żeby poczuć Skyrima trzeba się od początku wczuwać w postać, tworzyć jest historię i osobowość. Może to brzmi nerdowo ale to przecież "ROLE-PLAYING Game". Chyba tego chcieli twórcy, żeby gracz mógł poczuć krainę, konflikty i całą magię tej gry. Nie wyobrażam sobie grania w tą grę jako pierwszego lepszego slashera czyli kill>level up>kill>level up>boss>endgame. Głównego wątku nie dotykam (to jest właśnie ta magia, mam już ponad 40 godzin, a jestem na 4 misji z wątku głównego) bo po doświadczeniach z Obliviona wiem, że pewnie jakiś epicki to nie jest. Dodam jeszcze, że Dark Brotherhood w Skyrimie jest zadziwiająco dobry, chociaż same kontrakty nie mają tej "epickości" co w Oblivionie (kto grał ten zrozumie o co chodzi :)).

  • Kenavru ocenił(a) tę grę na: 8

    czken10 co niby takiego dobrego w DB w skyrim ? ;)

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    Kenavru nie chce nikomu zepsuć zabawy ale w pewnym momencie dostajesz bardzo interesujące zlecenie :) Potem masz zlecenia, które ułatwią ci zabicie głównego celu no i jak grałeś to wiesz co dzieje się potem. Brakuje tu ciekawszych sposobów zabijania jak w Oblivionie np. podmienianie lekarstwa na truciznę itp.

  • Kenavru ocenił(a) tę grę na: 8

    czken10 wszystkiego brakuje :) a wykonanie finałowego zlecenia nie ma właściwie wpływu na gre, co jest nieco dziwne :) z DB fajny był tylko etap rekrutacji :) Oblivion pod względem questów gildii wypada zdecydowanie lepiej od skyrim

  • PhateAdemar ocenił(a) tę grę na: 7

    Kenavru Podpisuję się rękami i nogami pod Twoimi słowami Kenavru, gildie w obku były naprawdę fajne i wciągające a w Skyrimie...nuda, nuda, nuda, powtarzalność i fabuła tworzona przez amatorów. Co do DB - DB ze Skyrima nie dorasta do pięt DB z Obliviona. Tam to były questy...skradanie się, podkładanie trucizny, cholernie przyjemnie mi się wypełniało tam zadania, miałem ogromną satysfakcję jak zdobywałem premie za odpowiednie zabójstwa, mieliśmy też całkiem fajnie wymyśloną fabułę, bardzo podobało mi się umiejętne dawkowanie informacji przez autorów i podkręcanie tempa kiedy trzeba (te zlecenia znajdowane w beczkach, studniach itd...) No i najważniejsze - LUCIEN LACHANCE - najciekawsza i najlepsza postać w Obku. W Skyrimie brak takich perełek a szkoda :c

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    czken10 Jak można wczuwać się w postać, tworzyć jest historię i osobowość, skoro nasza rola ogranicza się do zadawania krótkich, prostackich pytań i wysłuchiwania odpowiedzi, ewentualnie możemy zastosować też "perswazję" na poziomie neandertalczyka: "Ty musieć wiedzieć więcej (Przekonaj)" - ot całe "dialogi". Do tego rozwój postaci jest prostacki, totalnie niedopracowany i wręcz głupi.

    Jak by tego było mało, to wszystko w Skyrim jest zautomatyzowane i losowo generowane do poziomu gracza. Jak ja mam poczuć klimat RPG kiedy zachodzę do wiejskiego sklepikarza z jakiejś zabitej dechami dziury a on oferuje mi oręż z najwyższej półki po kilka tysięcy za sztukę.

    Mapa skarbu, niby fajna rzecz, ale nie u Bethesdy:
    - skarb ten zazwyczaj "ukryty" jest w wielkiej skrzyni w rowie, nie ma możliwości żeby ktoś przed nami tego nie zauważył,
    - zawartość "skarbu" to losowo wygenerowana i dostosowana do poziomu postaci skrzynia jakich setki w podziemiach. Supcio nie ma to jak znaleźć skarb
    Oto jak wyglądałaby mapa skarbu w RPGu z "duszą":
    - była by opcji kopania, czyli nasza postać machnęłaby raz w powietrzu łopatą i wyskoczyłby komunikat: "nic nie znaleziono"
    - skarb byłby przedmiotem, którego nie da się znaleźć w żadnym innym miejscu, nie musiałby być to wcale legendarny topór zniszczenia, gwałcenia i rabowania, ale np: osobliwie wyglądający naszyjnik, który zmienia kolor w zależności od pory dnia:)

    Słusznie założyciel tematu określił Skyrima mianem średniowiecznego GTA, taka właśnie jest ta gra, nie ma tu ni krzty magii RPG.

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    torhan "Do tego rozwój postaci jest prostacki, totalnie niedopracowany i wręcz głupi." WHAT. Rozwój postaci jest wręcz genialny bo na początku nie wybierasz, że chcesz być magiem destrukcji, z perkiem 1, 2, 3, 4 + odporność na ogień i ma duuużo many. Tutaj zaczynamy z pustym kontem (wybiera się tylko rasę i wygląd) i dalej SAMI rozwijamy swoją postać. Jeśli chcę zadawać więcej obrażeń łukiem to gram łukiem! Nie wybieram łucznictwa jako pierwszego perku na początku gry (Hello Oblivion). Sam mam tak, że przez większość gry grałem łucznikiem ale potem zdecydowałem się na sztylety i nie musiałem robić nowej postaci tylko wystarczyło zacząć używać tej broni.

    Jeśli myślisz, że Skyrim jest zautomatyzowany to nie grałeś w Obliviona, bo tam w pewnym momencie wbijanie kolejnych poziomów byłoby odbieraniem sobie zabawy z gry ( wraz z poziomem zwiększał się poziom przeciwników). Tutaj jest stare, dobre "tam jest miło, tam nie jest miło".

    Dostosowanie broni do poziomu gracza dla skarbów jest dobre, bo chyba nie chciałbyś na 50 poziomie dostać sztylet z poziomu 11? Oczywiście spędzając trochę czasu na szukaniu tego skarbu.

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    czken10 Na wstępie powiem że faktycznie nie grałem w Obliviona, ta kwestia zawsze śmieszy mnie u ludzi lubujących się w produktach Bethesdy: w porównaniu do Obliviona, Skyrim jest rewelacyjny, no i co z tego? Bethesda nie jest jedyną na świecie firmą produkującą gry komputerowe, na tle konkurencji wypada bardzo blado.

    Co do rozwoju postaci to przekopiuje swoją wypowiedź z innego tematu:
    "Rozwój postaci - kolejna "doskonale dopracowana" rzecz, wszelkie próby odejścia od klasycznego rozwoju postaci: zdobywasz X PD - następny poziom, kończą się dramatyczną porażką nie inaczej jest w tym przypadku. Rozwój w Skyrim miałby podstawy sensu gdyby np: po rozwinięciu 5 poziomów skradania, trzeba było wybrać sobie jedną z umiejętności skradania. A tak jest idiotyczny, gdyż musimy rozwijać umiejętności z których normalnie byśmy nie korzystali, żeby nasza postać w ogóle się rozwijała. Mało tego niemal wszystkie umiejętności możemy rozwinąć z automatu do 100 poziomu np:
    - iluzja - puszczamy w dowolnym miejscu, dowolną ilość razy czar wyciszenie
    - przemiana - jak wyżej tylko telekineza
    - zaklinanie + nieskończona ilość złota - kupujemy bądź zdobywamy najtańszy klejnot z duszą i sztylet, zaklinamy i byle jakim czarem i sprzedajemy za ok 200 szt. złota.
    - pancerz, tarcza i przemiana - podchodzimy do grupy powolnych i słabych przeciwników (np: kraby) pozwalamy się atakować i regenerujemy życie czarem, w początkowym etapie w kilkanaście min. wzrost o 20-30 poziomów. WTF?"

    Gdybym np: zapragnął zagrać tępym barbarzyńcom, którego interesowałoby jednie walenie wielkim toporem po głowach, to rozwój mojej postaci praktycznie stałby w miejscu, w pewnym momencie nie mógłbym awansować na kolejny poziom, pomimo iż wykonywałbym questy i zabijał potwory. Rozwój postaci w tej grze jest tragiczny.

    "Dostosowanie broni do poziomu gracza dla skarbów jest dobre, bo chyba nie chciałbyś na 50 poziomie dostać sztylet z poziomu 11? Oczywiście spędzając trochę czasu na szukaniu tego skarbu."
    - tymi słowami podkreślasz tylko moją teorię że ta gra to hack & slash a nie RPG. Grając w Diablo zdenerwowałbym się znajdując tandetą broń na wysokim poziomie, ale w prawdziwym RPGu jest wręcz odwrotnie. Oczekuję możliwie jak najbardziej realistycznego świata gry, który nie jest losowo generowany do poziomu mojej postaci. Tak jak pisałem na przykładzie mapy skarbu: przedmioty, questy, lokacje, eventy powinny być specjalnie przygotowane przez programistów, żeby chciało nam się eksplorować świat, gdyż w każdym zakątku może czekać na nas jakaś ciekawa niespodzianka (przykład takiej gry: Fallout 1&2), a nie losowo generowany slasher, ileż można zabijać draugi w podziemiach!?

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    torhan Dobra podajesz przykłady prostego wbijania leveli, a ja się pytam- PO CO TO ROBIĆ? Przecież robieniem takich rzeczy odbierasz sobie przyjemność z grania!

    " przedmioty, questy, lokacje, eventy powinny być specjalnie przygotowane przez programistów, żeby chciało nam się eksplorować świat, gdyż w każdym zakątku może czekać na nas jakaś ciekawa niespodzianka" Przepraszam bardzo, ale tak w Skyrimie nie ma? Przecież wszystkie te skrzynie ze skarbami, lokacje, questy są przygotowane :| w grze jest 150 dungeonów, które zostały stworzone przez ludzi, a nie "wylosowany". Do poziomu postaci masz losowane jedynie przedmioty, które znajdujesz w skrzyniach, chociaż czasami bo ciężkiej walce z bossem w skrzyni dostajesz jakiegoś crapa. Life is brutal.

    Nie wiem jak Ty, ja uwielbiam sobie po prostu pójść w losowym kierunku bo wiem że zawszę się na coś natknę. Coś bardzo ciekawego czy nie był by to dungeon, fort, obozowisko bandytów zawsze coś tam będzie do odkrycia ( i zabicia )

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    czken10 "PO CO TO ROBIĆ?" -bo można, a nawet trzeba, tak jak pisałem wyżej, powtórzę raz jeszcze, żeby awansować trzeba choć trochę rozwijać umiejętności z których nie korzystamy, ten system rozwoju postaci jest po prostu żenujący. Kompletnie nieprzemyślany jak wszystko u Bethesdy.

    150 zaprojektowanych dungeonów - Super! - co w nich jest takiego fajnego? Wchodzisz do podziemi, które niemal za każdym razem wyglądają identycznie, zabijasz potwory, zbierasz złom, aktywujesz krzyk na końcu i tak w kółko. Zero fabuły, hack & slash po prostu.
    "dungeon, fort, obozowisko bandytów zawsze coś tam będzie do odkrycia ( i zabicia )" - odkrycia i zabicia - no właśnie zgadzamy się chyba nawet że Skyrim to sandboxowy slasher a nie RPG.

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    torhan No jeśli jedyne co chcesz to chodzenie>zabijanie>zbieranie łupu>wbijanie poziomu i tak w kółko, to wydaje mi się, że Skyrim nie jest grą dla Ciebie. Ja grając w Skyrima przeżywam przygodę.

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    czken10 Co? Właśnie nie, właśnie tego nie chce i chyba to jasno wynika z mojej wypowiedzi. Bardzo chciałbym przeżyć przygodę w Skyrimie bo świat jest bardzo ładny i lubię zimowe klimaty, ale tej przygody tam niestety niema. Gdyby chociaż dialogi były na poziomie Bioware to jeszcze chciałoby mi się w to grać, a tak niestety ta bezsensowna turystyka znudziła mi się po kilkunastu godzinach.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 5

    czken10 dokładnie, szkoda gadać z tym trollem, dziwne, że Skyrim po 3 latach nie traci na swojej popularności, chyba nie jest taką beznadziejną grą jak niektórzy tutaj uważają? :D Jak odpaliłem skyrima w tym roku 2014 to znowu mnie pochłonął, znowu oczarował, ta gra to przygoda, idealnie to ująłeś, normalnie jakbyś był tam i przeżywał to na żywo. Nie chcesz kończyć. Teraz jeszcze wszystkie te mody enb, realvision, po prostu miażdżą oczodoły i kompa też :)

  • PhateAdemar ocenił(a) tę grę na: 7

    torhan Sandboksowy slasher - świetne określenie, pasuje idealnie do Skyrima. A co do tego " w porównaniu do Obliviona, Skyrim jest rewelacyjny, no i co z tego? " to powiem Ci, że Skyrim jest moim zdaniem gorszy od Obka, mniejsza dowolność w tworzeniu swojego buildu postaci, uproszczenie rozwoju (ile czasu spędziłem myśląc nad rozwijaniem cech w obku tak by mieć jak największe bonusy) żeby dzieciakom było łatwiej, fabuła gorsza od obkowej (co jest całkiem niezłym osiągnięciem :D) no i gildie w Skyrimie to PO-RAŻ-KA. Do tego debilne zabezpieczenia, steam (kto ku**a widział żeby po kupieniu gry NIE MÓC w nią zagrać tylko zasysać pliki gry, które powinny już na płycie być), co patch to więcej błędów, o takich kwiatkach jak gigant wysyłający nas w kosmos nie wspomnę...Bethesda chciała wypuścić grę 11.11.11 i dlatego ten produkt jest tak niedopracowany...

    Po 25-30 godzinach grę odstawiłem zwyczajnie na półkę, poczekam z rok aż fani wezmą się za to co Bethesda spieprzyła - usprawnią rozwój postaci, naprawią bugi i stworzą PORZĄDNE, ciekawe, wciągające organizacje i questy.

    Wybacz takie odkopanie tematu :D

  • torhan ocenił(a) tę grę na: 5

    PhateAdemar 11.11.11 - nawet nie zauważyłem że taka była data premiery:P Myślę jednak że nie dlatego gra jest zabugowana, tylko dlatego że to po prostu Bethesda:) Znam tą firmę głównie z nowych Falloutów, NV mógłby spokojnie startować w rankingu na najbardziej zabugowaną grę ever! Ale i tak był o niebo lepszy niż Skyrim, myślę że Bethesda mogłaby robić dobre gry, gdyby stale współpracowali z Obsidian Entertainment.

    Słyszałem wiele opinii o tym że Oblivion był strasznie uproszczony względem Morrowinda, teraz słyszę opinię od Ciebie że Skyrim jest uproszczony względem Obliviona, więc boję się myśleć jak będzie wyglądał następny TES.

  • Nnorm ocenił(a) tę grę na: 10

    PhateAdemar Gorszy od Obka? błagam Cię. Oblivion to gra pod każdym względem gorsza. Nie mówię już o idiotycznym skalowaniu przeciwników, ale samej linii fabularnej czyli 4 gildie + nudny wątek główny polegający na zamykaniu bram otchłani, czy o cukierkowym "klimacie". Drzewa, rzeki, domy, postacie - wszystko przypominało jakąś baśń dla dzieci. W Skyrim fabuła tylko na pierwszy rzut oka może się wydawać miałka. Ja też się dziwiłem że oś fabularna w gildiach to 3-4 zadania, aż nagle w losowych zleceniach zacząłem trafiać na całkiem przyzwoite questy. Ponadto podczas podróży po Skyrim, często można natrafić na coś ciekawego. Co do bugów to nie natrafiłem na ani JEDEN. Nie wywalało mnie z gry ani nie musiałem korzystać z konsoli. Dla mnie Skyrim mimo mankamentów - jak choćby walka ze smokami - jest grą świetną. A co do tej całej krytyki, to wrzucanie na Bethesdę jest w modzie - na Morrowinda w końcu też mówiono wiele złego.

    No i klimat oraz świat przedstawiony to bardzo duży plus piątej części The Elder Scrolls

  • bbbosa ocenił(a) tę grę na: 9

    czken10 "Nie wiem jak Ty, ja uwielbiam sobie po prostu pójść w losowym kierunku bo wiem że zawszę się na coś natknę. Coś bardzo ciekawego czy nie był by to dungeon, fort, obozowisko bandytów zawsze coś tam będzie do odkrycia ( i zabicia )"

    1. Z tego wynika, że sam "jedyne co chcesz to chodzenie>zabijanie>zbieranie łupu>wbijanie poziomu i tak w kółko"
    2. Podam Ci taki przykład: jak byłem młodszy, to lubiłem sobie zainstalować GTA, bynajmniej nie po to, żeby przejść grę, ale żeby sobie pojeździć samochodem, postrzelać - tak dla rozrywki. Grając w Skyrima odnoszę wrażenie jakbym nie robił czegoś takiego z własnej woli, ale jakby mnie ktoś do tego zmuszał (a dokładniej NPC którzy w kółko dają takie same questy, czyli - idź, zabij, przynieś). Podoba mi się ta gra, ale zdecydowanie przegrywa z Gothic 1, 2, Wiedźmin 1, 2, Fallout 1, 2, Baldurs Gate i większością innych rpgów z prawdziwego zdarzenia. Tutaj dostaliśmy produkt w którym twórcy poszli na ilość, nie na jakość: mamy wielki świat, tysiąc lokacji i nieskończoność misji (niektóre się powtarzają w kółko - np oczyszczanie kryjówek bandytów), ale całość jest monotonna i płytka, nie tak jak questy chociażby z Wiedźmina czy Fallouta, gdzie nawet te poboczne wiążą się z odrębną historią, fabułą w fabule i różnymi możliwościami ich wykonania, a nie tylko "przebij się przez podziemia, zbierz łup, zanieś X do pana Y, idź do kolejnego NPC i powtórz czynności". Przeszedłem tą grę i spędziłem nad nią wiele czasu, więc wiem o czym mówię.

  • czken10 ocenił(a) tę grę na: 10

    bbbosa "1. Z tego wynika, że sam "jedyne co chcesz to chodzenie>zabijanie>zbieranie łupu>wbijanie poziomu i tak w kółko" Nie. Zaznaczyłem, że "jedyne co chcesz to zabijanie etc.",głownie skupiam się na eksploracji i odkrywaniu.

    Przypadkowo wpadłem na wieśniaka w Solitude, który zaczął coś gadać o swoim mistrzu (bardzo nerwowo). Postanowiłem mu pomóc i pójść do zamkniętego skrzydła Blue Palace. Z tamtego miejsca nagle przeniosłem się do umysłu upadłego króla Tamirel gdzie przywitał mnie sam daedryczny książę szaleństwa-Sheogorath. Całkowicie losowy quest okazał się jednym z lepszych momentów w grze. Jestem pewien, że takich przygód jest więcej. Co do questów typu "idź>zabij>przynieś" jest ich sporo, ale omijam je szerokim łukiem bo zawsze znajdę jakieś ciekawsze zadanie :)

  • bbbosa ocenił(a) tę grę na: 9

    czken10 Masz rację, sam robiłem tego questa i nie mogę mu odmówić tego, że był ciekawy, ALE: primo - zbyt krótki, secundo - zbyt prosty, tertio - jest to rodzynek, których jednak w tej grze naprawdę brakuje... Dążę do tego, że po prostu takiej różnorodności jest mało! Wracając do porównania z tym nieszczęsnym Wiedźminem: np. musisz uwarzyć jakiś eliksir, najpierw więc musisz iść do kogoś kto zna recepturę, ta osoba chce coś w zamian (jakąś pomoc), potem musisz zdobyć składniki, następnie najczęściej iść do kolejnej osoby, którą trzeba przekonać, żeby ów eliksir sporządziła, a na koniec zanieść komuś kto ma to wypić i podrzucić jej to, albo znów przekonać do wypicia. No to jest taki przykład formy questa: złożony, przemyślany, nie polega na rąbaniu tysięcy potworów i przechodzeniu dunga, w którym na końcu znajdujemy przedmiot, skrótem wychodzimy, "teleportujemy" się do NPC i... koniec. Trzeba się trochę wysilić z opcjami dialogowymi, można faktycznie wczuć się w tą rolę swojej postaci, bo bohater nie jest anonimowy poprzez wybory których dokonuje. W Skyrimie tego nie ma: co z tego, że jestem podłym nekromantą, złodziejem, mordercą? Oprócz tego, że czasem strażnicy rzucą tekst typu "witaj bardzie!" to nie wpływa to w żaden sposób na podejście npc do nas, ani na możliwe ścieżki rozwoju. Fakt, że w Wiedźminie nie możemy stać się nekromantą czy magiem, ale kurde... to jest Wiedźmin! Gramy Geraltem, w końcu to jest gra na podstawie książki, nie może przecież wyglądać tak, że nagle możemy grać magiem, barbarzyńcą czy innym tałatajstwem - fakt, że rozwój nie jest tak rozbudowany, natomiast nie możemy tak wykoksować swojej postaci, żeby rozwalać wszystko i wszystkich bez najmniejszego problemu. Kolejna sprawa to np. questy dla bardów: przecież to porażka jest... jeden raz pomagasz ułożyć balladę i na tym się kończy "bardowanie", bo musisz oczyszczać dungi i odzyskiwać instrumenty, lub jakieś wiersze: ot i cała Akademia Bardów. Nie lepiej wyglądają przecież główne misje Gildii Złodziei - ta misja, żeby spalić trzy ule i wykraść akt własności tej posiadłości... nie pamiętam jak się ona nazywała - nieistotne. Chodzi mi o to, że niby Gildia Złodziei, niby masz działać po cichu, ale ja tam poszedłem, wyrżnąłem wszystkich i misję wykonałem - jednym słowem gówno prawda z tym skradaniem, przekradaniem i tak dalej... Omijasz szerokim łukiem? To jakie Ty misje w takim razie grasz? Nawet wątek główny się do tego ogranicza najczęściej xD.

    Ten król bodajże Pelagius się nazywał ;) i dostajesz kość biodrową potem, którą długo trzymałem w eq zanim zorientowałem się, że jest już na 100% niepotrzebna xD. Natomiast mam bugi i to w oryginałce, bo kupiłem sobie Skyrima oczywiście ;]... Np. w misjach dla Akademii Bardów nie znikają mi z eq przedmioty jak Lutnia Finna (chyba Finna?), jakiś tam flet jeszcze był, niby pierdoła, ale mam takich przedmiotów kilka i nie mogę ich wyrzucić, bo są niby do questa, ale on już jest zakończony no i tak zawalają mi udźwig...

  • ZimnokrwistyAlbert ocenił(a) tę grę na: 6

    czken10 Tak trochę nie na temat, ale jeżeli szukasz RPGa z tego typu questami (Pelagius). To powinieneś zainteresować się serią Fable. (1,2,3) Tam właśnie takich questów jest cała masa, a questy ze Skyrim przy nich to twór jakiegoś przedszkolaka. Jeżeli nie boisz się cukierkowej grafiki, która moim zdaniem jest fantastyczna, to gorąco polecam.

  • bbbosa ocenił(a) tę grę na: 9

    czken10 Ja bym nie chciał, z drugiej strony, na 46 nie znajdę nic lepszego od tego co sam stworzyłem, a naszukać się nie muszę wcale, bo wszystkie skarby są tak na wierzchu, że nie da się ich ominąć xD

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 9

    torhan Rozumiem Pański żal odnośnie dialogów, choć moim zdaniem nie muszą wcale składać się z wielu możliwości, wśród których te właściwe ułatwią w jakiś sposób grę(wystarczy dokonać procesu zapisu i wczytania gry i metodą prób i błędów znaleźć najlepszą kombinację dialogów). W grach takich jak Gothic możliwości również nie było wiele, jednak dialogi były bardzo przyjemne, a prawie każda postać miała wyrazisty charakter.
    Mam zaszczyt zaliczać się do grona graczy z pokolenia Commodore64, natomiast w okresie późniejszym pozwoliłem sobie stawiać na jakość, nie zaś na ilość ukończonych tytułów. W związku z tym nie było mi dane zapoznać się z większością nowości, jednakowoż Skyrim, mimo swoich niedociągnięć, jest grą bardzo udaną. Najbardziej podoba mi się bardzo rozbudowany system tworzenia postaci, co daje motywację do zagrania po raz kolejny. Nie wiem czy jakaś inna gra posiada ów system na podobnym poziomie zaawansowania.
    Krótko mówiąc, Skyrim posiada wszelkie atuty, których brak doskwierał w tytułach takich jak Morrowind czy Oblivion, z kolei brak mu zalet wyżej nadmienionych gier. Pozdrawiam serdecznie.

  • caprica7 ocenił(a) tę grę na: 6

    Jestem zaskoczony pańską pozytywną opinią o grze, która zachęca do przemocy i nienawiści - a te potępiają nauki Jezusa Chrystusa. Ponadto wymieniony tytuł umożliwia grę demonami oraz jaszczurami zbudowanymi na wygląd najgorszych plugastw piekieł. Porządny katolik nie powinien ruszać gry Skyrim. Pozdrawiam serdecznie.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) tę grę na: 6

    caprica7 Szanowny Panie, ja widzę tutaj analogię do Pana Jezusa i Katolicyzmu, w osobie Pana Talosa - człowieka-Boga, nieznawidzonego przez faszystowskie elfy(analogicznie do żydów). Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  • qsc ocenił(a) tę grę na: 7

    caprica7 Oooo straszne jaszczurki twory piekieł
    A Kopernik była kobietą

  • forest122 ocenił(a) tę grę na: 7

    LatajoncaKrowa Dodam, że przeciwnicy to straszni debile, zawieszają się na przeszkodach i wtedy łatwo ich zabić

  • LatajoncaKrowa W końcu ktoś nie bał się trochę skrytykować Skyrima. :P
    Mnie osobiście chyba najbardziej z tych rzeczy boli brak właśnie jakiejkolwiek "epickiej" walki choćby z tym smokiem. Zawiodłem się strasznie. Mało tego - kto to widział, żeby potężny heros, który zabija smoki męczył się z byle robakiem - chaurusem(chyba tak się nazywał ten stwór)? Tak samo wyglądała moja pierwsza walka z Centurionem. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy bałem się nawet do niego podejść, ciągle uciekałem, ale jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie. Walka trwała bardzo krótko, a nie wiedzieć czemu on sam zaatakował mnie może z raz?
    Ludzie ogólnie narzekają na grafikę, a mi się ona bardzo spodobała. W żadnej innej grze nie widziałem takich pięknych widoków, nieba, te lasy, góry, coś pięknego. W końcu czerpałem czystą przyjemność z samego podróżowania i zwiedzania świata.

  • Razielogus ocenił(a) tę grę na: 9

    Skidrow Każdy kto narzeka na zbyt łatwy poziom trudności niech sobie zmieni w opcjach na najwyższy... Po drugie, by mieć pełny wgląd w fabułę należy także czytać książki znajdujące się w grze, jeśli ktoś nie grał przynajmniej w Morrowinda lub Obliviona to wypadało by najpierw zacząć od poprzednich odsłon. "W siedzi krążą filmy jak ludzie zabijają je DWOMA / TRZEMA strzałami z łuku.
    Ktoś powie może, że bardzo rozwinięta postać - W parę godzin idzie taką zrobić. I
    zaznaczam, że nie bawiłem się w żadne craftingi, alchemie." - Jak już pisałem, zmienić poziom trudności większość tych filmików jest kręcona na niższych poziomach. Zapewniam że na wyższym stopniu trudności bez alchemii czy kowalstwa się nie obejdzie. Zwłaszcza gdy gra się typowym skrytobójcą a nie odzianym w stal tankiem. No i sorry ale zdanie o Średniowiecznym GTA mnie zabiło. To nie jest gra akcji a mimo wszystko cRpg z własnym światem i regułami. Dałem 9/10 ze względu na wpadki przy wersji na Playstation 3 i cały cyrk z patchami.