It Might Get Loud

1 godz. 37 min.
7,7 11 626
ocen
7,7 10 11626
6 318
chce zobaczyć
6,8 6
ocen krytyków
{"rate":6.8333335,"count":6}
{"type":"film","id":489725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/It+Might+Get+Loud-2008-489725/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Będzie głośno
  • Damien91 ocenił(a) ten film na: 9

    Czytając wiele poniższych tematów dochodzę do jednego wniosku, że nie warto kłócić się o to
    kto powinien, a kto nie powinien tam być. Każdy ma swojego ulubionego gitarzystę i zawsze
    będzie kogoś brakować. Uważam, że cała trójka jest bardzo dobrze dobrana bo chodziło
    producentowi o KONTRAST. Wiadomo, że super byłoby popatrzeć na Erica Claptona,
    Jimmy'ego Page'a, Slasha czy Joe Satrianiego koło siebie. Chodzi jednak o ukazanie
    KONTRASTU w stosunku do pracy i tego czym dla każdego z nich jest gitara elektryczna,
    brzmienie i inne aspekty muzyczne. W tym filmie bardzo dobrze zawarta jest różnica między
    charakterem każdego z nich, historii w odnalezieniu swojego włąsnego stylu oraz
    przywiązywanie większej wagi do poszczególnych składowych brzmienia (The Edge - Delay,
    Jimmy Page - Przester, Jack White - Oktawer, który np. w repertuarze White Stripes czy jego
    płycie solowej Blunderbuss nadaje prostym akordom bardzo niecodzienniego i
    psychodelicznego brzmienia).
    Nikt wcześniej nie eksperymentowal tak z Delay'em czy rozpowszechnił (jeśli chodzi o gitarę)
    efekt shimmer (wygooglujcie sobie :P). Z kolei Jack White, świetny kontrast do The Edge'a. Nie
    zastanawia się za bardzo nad strunami, rodzajem kabla, stosowaniem do każdego utworu
    innej gitary jak Edge który jest jak dla mnie "matematykiem" i trochę efekciarzem gitarowym
    (pod każdy utwór ma speficznie dobrane ustawienia efektów, wartości pogłosów, delay'ów itp.)
    co oczywiście nie czyni go gorszym od pozostałych muzyków jak choćby Jack'a, dla którego liczy
    się prostota i minimalizm. Jest dowodem na to jak można ukazać, że nieco rozstrojona gitara
    czy pianino w utworach może stworzyć wspaniały klimat. W końcu Jimmy Page ... o tym Panu
    mógłbym zapisać 1000 stron dlatego sklecę jednym słowem - GENIUSZ grający jak dla mnie
    w najlepszym zespole ever - LED ZEPPELIN.
    Nawiązując do innych tematów myślę, że dlatego brakuje tam Slash'a obok Page'a gdyż
    producenci nie chcieli raczej dwóch gitarzystów z jednego mocno rockowego pokolenia. Edge
    pasuje do kontekstu tego dokumentu, pomimo iż wiekowo jest prawie jak Slash, (jedynie
    starszy 4 lata) ale reprezentuje całkowicie odmienny styl gry i walory estetyczne brzmienia
    gitary od Page'a i Slash'a.
    Tak samo jak mijałoby się z celem dobranie dwóch typowych bluesmanów do tego typu filmu
    np. Eric Clapton i B.B King lub dwóch wirtuozów, którzy reprezentują podobny styl w grze i
    nagrywanie utworów instrumentalnych: Steve Vai i Joe Satriani.

    Jeżeli lubicie takie dokumenty gdzie artyści wyjaśniają jak, co, gdzie, dlaczego, opowiadają
    historię, drogę na szczyt; to polecam "Klasyczne Albumy Rocka" na TVP Kultura ;)

    Pozdro :)

  • Aduch ocenił(a) ten film na: 7

    Damien91 W 100% sie z Toba zgadzam A reszta komentarzy jest....

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    Damien91 wreszcie ktoś to sensownie to rozpisał, wkurzało mnie to pastwienie się nad Edgem. Większość krytykujących go zapewne nie zna jego dorobku a oceniła go jedynie po kilku nutach z tego filmu.

  • Kristof1916 ocenił(a) ten film na: 9

    Damien91 Zgadzam się z oceną Edge'a, wyróżnia sie on w swojej grze przede wszystkim skrupulatnością, wszystko jest niby solidne, ale to co gra wydaje sie byc efektem skrupulatnych obliczeń i ślamazarnych kombinacji a nie jak w przypadku White'a po prostu czillowania z giatrka i cygarkiem na ranczo;) po prostu brak mu charyzmy Jacka i nie jest wirtuozem, a tym można, tfu TRZEBA nazywać Page'a. Koleś po prostu jest z innej planety.

    Zastanawiałem sie natomiast kto mógłby wystąpić zamiast Edge'a? Osobiście marzyłby mi sie w tym dokumencie Ritchie Blackmore'a i dowiedział sie wiecej o jego fascynacji muzyką klasyczną ale to ze względu na ślepe uwielbienie jakim go darzę:D Nie wpisuje się w konwecję trzech gitarzystów o trzech rożnych stylach/inspiracjach/PODEJŚCIACH. Żałuje, ze nie da sie przywołać z zaświatów Boba Marley, to bylobybkiejsca faktycznie zetknięcie rożnych swiatow!