It Might Get Loud

1 godz. 37 min.
7,7 11 626
ocen
7,7 10 11626
6 319
chce zobaczyć
6,8 6
ocen krytyków
{"rate":6.8333335,"count":6}
{"type":"film","id":489725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/It+Might+Get+Loud-2008-489725/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Będzie głośno
  • jabadaya ocenił(a) ten film na: 6

    Bohater główny - gitara, w trzech rękach "wielkich grajków" - Jimmy Page, The Edge i Jack White. Led Zeppelin i U2 - wielkie firmy, a White Stripes... za 15 lat nikt o nich nie będzie pamiętać, zobaczycie.

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    jabadaya no właśnie, już nawet ten zespół nie istnieje

  • Carlitos ocenił(a) ten film na: 10

    Rockman92 Led Zeppelin też nie istnieje, a jakoś o nich pamiętają.

  • Carlitos Ja pamiętam i kocham :) A blunderbuss rządzi :D

  • jabadaya Nikt nie będzie pamiętał ? Seven Nation Army jest uznawany za jeden z najlepszych kawałków XXI wieku , z jednym z najbardziej rozpoznawanych riffów w XXI wieku...

  • mike_ainsel ocenił(a) ten film na: 6

    cuddy18 Aha, tylko co poza tym? Racja, ten bassowy wstęp wymiata.... ale potem? nuuudy, panie :-D

  • Ariadna1396 ocenił(a) ten film na: 10

    mike_ainsel No nie, akurat myślę że The White Stripes zostanie zapamiętane - oczywiście przez ludzi którzy po prostu lubią ten typ muzyki (zapewne znajdziemy też osoby które LZ nie znają).
    Myślę też że Jack White poza TWS reprezentuje kilka innych niezłych dorobków - choćby zespół The Raconteurs (z boskim Many Shades of Black, Steady as she goes czy Carolina Drama) czy jego solowe nagrania (@Rox15 zgadzam się co do Blunderbuss).

  • _deezee_ ocenił(a) ten film na: 9

    jabadaya Coś mi mówi że jednak będą pamiętać...... White Stripes jest świetne a to że już nie grają może im wyjść na dobre bo szczerze przynajmniej nie spieprzą poziomu jaki sobie wypracowali, jak wiele innych zespołów. Jack to firma sama w sobie, a na pewno jeden z najgenialniejszy gitarzystów w historii i sam też da sobie radę. Ale 10000% racji masz jeśli chodzi o Led Zeppelin - dla mnie najlepszy zespół jaki tylko istniał. Jimmy Page, Robert Plant, John Paul Jones i oczywiście John Bonham stworzyli coś niezwykłego unikatowego każdy kawałek to mistrzostwo świata a "Dazed and Confused" , " Stairway to Heaven" czy "Whole Lotta Love" mówią tylko o poziomie jaki osiągnęli w muzyce, ZAPISALI SIĘ W HISTORII JAKO GIGANCI ROCKA.......

  • Ariadna1396 ocenił(a) ten film na: 10

    _deezee_ W pełni się z Tobą zgadzam! Twoja wypowiedź jeszcze bardziej uwydatnia, jak dla mnie, pytanie - co tam do cholery robił The Edge?

  • _deezee_ ocenił(a) ten film na: 9

    Ariadna1396 Też się zastanawiam..... Widziała bym tam paru innych.

  • Damien91 ocenił(a) ten film na: 9

    _deezee_ Hm... Ja troszeczkę inaczej patrze na ten dokument. Każdy ma swojego ulubionego gitarzystę i dla każdego zawsze będzie kogoś brakować. Uważam, że cała trójka jest bardzo dobrze dobrana bo chodziło producentowi o KONTRAST. Wiadomo, że super byłoby popatrzeć na Erica Claptona, Jimmy'ego Page'a, Slasha czy Joe Satrianiego koło siebie. Chodzi jednak o ukazanie KONTRASTU w stosunku do pracy i tego czym dla każdego z nich jest gitara elektryczna, brzmienie i inne aspekty muzyczne. W tym filmie bardzo dobrze zawarta jest różnica między charakterem każdego z nich i respektowanie innych elementów brzmienia (The Edge - Delay, Jimmy Page - Przester, Jack White - Oktawer, który nadaje prostym akordom bardzo niecodzienniego i psychodelicznego brzmienia), ale i historii w dotarciu do swojego unikalnego stylu. Nikt wcześniej nie eksperymentowal tak z Delay'em czy rozpowszechnił (jeśli chodzi o gitarę) efekt shimmer (wygooglujcie sobie :P). Z kolei Jack White, świetny kontrast do The Edge'a. Nie zastanawia się za bardzo nad strunami, rodzajem kabla, stosowaniem do każdego utworu innej gitary jak Edge który jest jak dla mnie "matematykiem" muzycznym (pod każdy utwór ma speficznie dobrane ustawienia efektów, wartości pogłosów, delay'ów itp.) Jack White to "rzemieślnik" dla którego liczy się prostota i minimalizm (wyjątkiem jest tylko harmonizer za czasów White Stripes :P). Jest dowodem na to jak można ukazać, że nieco rozstrojona gitara czy pianino w utworach może stworzyć wspaniały klimat. W końcu Jimmy Page ... o tym Panu mógłbym zapisać 1000 stron dlatego sklecę jednym słowem - GENIUSZ grający jak dla mnie w najlepszym zespole ever - LED ZEPPELIN.
    Myślę, że dlatego brakuje tam Slash'a obok Page'a gdyż producenci nie chcieli raczej dwóch gitarzystów z jednego mocno rockowego pokolenia. Edge pasuje do kontekstu tego dokumentu, pomimo iż wiekowo jest prawie jak Slash, (jedynie starszy 4 lata) ale reprezentuje całkowicie odmienny styl gry od Page'a i Slash'a.
    Tak samo jak mijałoby się z celem dobranie dwóch typowych bluesmanów do tego typu filmu np. Eric Clapton i B.B King lub dwóch wirtuozów, którzy reprezentują podobny styl w grze i budowanie utworów instrumentalnychj: Steve Vai i Joe Satriani.

    Chociaż po tego typu dokumencie, jeżeli już mówimy o kontraście, to oczekiwałbym spotkania np. Johna Scofielda (Jazz), Joe Satrianiego (Rock, również fakt, że przede wszystkim tworzy utwory instrumentalne) i z młodego pokolenia np. John Mayer (Blues/Pop/Rock). Mogłaby wyjść z tego ciekawa dyskusja pomiędzy nimi.


    Jeżeli lubicie takie dokumenty gdzie artyści wyjaśniają jak, co, gdzie, dlaczego, opowiadają historię, drogę na szczyt; to polecam "Klasyczne Albumy Rocka" na TVP Kultura ;)

    Pozdro :)