It Might Get Loud

1 godz. 37 min.
7,7 11 622
oceny
7,7 10 11622
6 311
chce zobaczyć
6,8 6
ocen krytyków
{"rate":6.8333335,"count":6}
{"type":"film","id":489725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/It+Might+Get+Loud-2008-489725/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Będzie głośno
  • Nonx ocenił(a) ten film na: 7

    Faktycznie The Edge to kompletna pomyłka tego filmu. Prawdopodobnie, każdy, po wszystkim, powiedział sobie "What The F... ?". Jeśli chcieli zaprosić kogoś z innej sfery muzycznej, mogli zaprosić Thurstona Moore`a z Sonic Youth, bo według mnie to jest prawdziwy ekspert od efektów gitarowych. Choć nie do końca wydaje mi się aby Thurston przyjął zaproszenie.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • g_Oral ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx fakt, ten edge to dupa wolowa a nie gitarzysta.tony iommi mogby ciekawe rzeczy poopowiadac.

  • crazytrain ocenił(a) ten film na: 10

    g_Oral Slash zamiast niego -.- the edge nie skomentuję...

  • Dominoday ocenił(a) ten film na: 3

    crazytrain Szczerze sam film wypada słabo. Z Page'a (znakomitego gitarzysty, szczególnie za "schody...") zrobili jakiegoś dziadka wołowego. Kazali mu pieprzyć o tym czego słuchał i jakie były jego początki, zamiast pokazać jak to było w legendarnym Led Zeppelin (oryginalnie ale słabo wykonane). Edge, cóż to co pokazano/ał w tym filmie nie wymaga komentarza. Jestem fanem U2, ale samego Edg'a pokazywać, bez całem otoczki U2 to wyjdzie tak jak wyszło tutaj. No i White, dla mnie zbytni kozak, nie lubię jego stylu gry i tak jak Edge przy grze Page'a wypada słabo. Słabość filmu nie nie jest winą gitarzystów, tylko twórców, którzy wg. mnie pokazali ich od nudnej mało interesującej strony. Polecam zamiast oglądania tego filmu posłuchania "Four Symbols", lub "Joshua Tree".

    Tylko ludzie pamiętajcie to tylko moja opinia więc obrzucanie mięchem nie ma sensu, sam nikogo w poście nie obraziłem, proszą o to samo z waszej strony.

  • Kuna ocenił(a) ten film na: 8

    Dominoday A moim zdaniem film był bardzo dobrze zrobiony i osoby w nim występujące dobrze dobrane. Nie chodziło moim zdaniem o to aby zrobić sobie wspólną orgie podniecania się jak to pięknie było w Zeppelinach i "jaki to ja jestem legendarny". Taki film byłby zwyczajnie patetyczny i niczym by się nie wyróżniał. Sam nie przepadam za U2 ai za Edg'em, nie znałem Whita i nie słuchałem White stripes. Ale o to chodziło. Nie sztuka pokazywać znanych gitarzystów o których wszyscy słyszeli i którzy mają uznaną renomę. Tutaj chodziło o coś innego. Trzej gitarzyści mają różne podejścia do instrumentu, różne doświadczenia, różne początki przeszłość.
    Dobrze pokazuje to początkowy fragment filmu gdzie najpierw Edge mówi o tych swoich efektach a później White mówi jadąc starym samochodem przez jakąś wieś że to nie posuwa muzyki do przodu i mydli oczy (mniej więcej tak). To dobrze pokazuje że twórcy filmu nie mieli zamiaru robić pochwalnej laurki dla fanów tego czy tamtego gitarzysty ale pokazać instrument przez pryzmat człowieka i historie człowieka przez pryzmat instrumentu. To właśnie przez to ten film mi się podobał.
    Co do Page'a to właśnie pokazali go w bardzo ciekawy sposób. Nie ma co się oszukiwać on nie jest już wojującym rockmanem ale właśnie "dziadkiem wołowym". Taki ten człowiek właśnie jest. Led Zeppelin było jednym z elementów jego życia i tak zostało przedstawione. Wynika z tego filmu że było to dla niego trak samo ważne jak granie jakiś ładnych pioseneczek w początkach kariery i jak sesyjne odgrywanie nut za kasę. Wszak każdy medal ma dwie strony. Legenda została przedstawiona jako zwykły człowiek. Chwała autorom filmu że nie pokazywali go jak boga i chodzącą legendę.
    Co do White'a to ja jestem zaskoczony bo gość ma świetny gust muzyczny, to znaczy taki który bardzo odpowiada mojemu! Troszkę posłuchałem White Stripes ale nie podoba mi się za bardzo. Za to pod tym co mówił o bluesie podpisuje się obiema rękami;) Muszę poszukać co on ciekawego ponagrywał właśnie w stylu Fly Farm Blues.
    Zresztą nie chodzi tu o gusta muzyczne. Jak pisałem powyżej chodzi o fenomen gitary, nie chodzi o to kto zagra szybciej kto więcej dźwięków na minutę tylko o to kto jak muzykę czuje. To coś czego się opisać nie da i coś czego się nie da nauczyć. Dobry przykład to kawałek który puszcza White - Son House "Grinni'n in your face". Tak jak jest w filmie powiedziane, nie ma znaczenia to że było to nagrywane na woskowym cylindrze i że nie ma instrumentu, ważne jest uczucie wkładane w muzykę. Każdy z bohaterów filmu pokazuje swoje uczycia które w swoją muzykę wkłada i z kąd one się biorą, przez co były ukształtowane.

  • Dominoday ocenił(a) ten film na: 3

    Kuna W sumie masz rację, może zbyt się przeliczyłem. Liczyłem na coś o Led Zeppelinach, ale dowiedziałęm się tylko, że Stairway to Heaven nagrywali z gitarą 2-gryfową. Nie podobało mi się to, że film balansował między opowieścią - czysto techniczną - o gitarach, poprzez gusta muzyków (które nieco mie zaskoczyły), a kończąc na bajce o trzech skromnisiach. Po takiej "obsadzie" oczekiwałem, cóż opowieścia o tych muzykach, spodziewałem się czegoś w stylu : dojście do sukcesy - okoliczności dojścia - gra w legendarnym/świetnym/średnim zespole - to wsyzstko zmielić i powybierać ciekawostki. Mimo wszystko zaakceptowałem formę taką jaka jest. Historia zmierzała do nikąd, brak wyciągnięcia wnisków (bo z czego), za dużo techniki, w pewnych miejscach przypominało to dokument o specach od sprzętu. Wreszcie kulminacją było to, że zamiast wykorzystać zebranych gitarzystów do opowiedzeniach o nich (niby mamy tego dużo, ale nic z tego nie wynika), mamy techniczną bajkę w stylu "zobacz jaki mam zajebisty sprzęt".
    A tak na marginesie to lubię blues'a

  • kwasnezelki ocenił(a) ten film na: 8

    Dominoday czyli główny zarzut to "myślałem, że oni są inni. że będą jak gówniarze z liceum albo i gimnazjum wspominać pijackie orgie, tłumy fanek rzucające majtki na scenę itp..." Pokazali za to że kochają muzykę, niekoniecznie topową. A jak doszli na szczyt? GRAJĄC! Co tu więcej mówić. Wydaje mi się też, że komentujący nie są gitarzystami, skoro irytowało ich niby zbyt wielka waga przyłożona do sprzętu, techniki.

  • sasietka ocenił(a) ten film na: 8

    Dominoday To słabo się dowiedziałeś, dwugryfowa gitara była potrzebą koncertową...
    Moim zdaniem film wypadł dobrze, mieli to być muzycy, którzy nigdy wcześniej się nie spotkali i tak było. Nikt nie zapowiadał biografi ich zespołów, tylko rozmowę o instrumencie, o sposobie grania, tak też było, poznałeś ich inspiracje i metody, taki był cel.

  • Kuna Kuna, brawo za wypowiedź, zgadzam się w zupełności. Film urzekł mnie gawędziarskim stylem, który być może nie prowadzi do nikąd, ale stwarza niesamowity klimat. Nie zawsze potrzebne jest przedstawianie historii od początku do końca i ze szczegółami, żeby pokazać o co naprawdę chodzi; w szczególności, jeśli chodzi o muzykę.

  • Nonx ocenił(a) ten film na: 7

    Dominoday Po części wszyscy mają rację. Z jednej strony film pokazał trochę inna stronę muzyków, z drugiej równie dobrze mógł trwać 25min. Zbędne przeciąganie niczego. No i do końca nie wiadomo o co chodzi w filmie. Dobrze się zaczął, ale... zabrakło mi konwersacji muzyków (bo to chyba miało być motywem przewodnim). Możliwe, że kiedy przemówił Edge`a wszystkich zatkało, chcieli jak najszybciej uciekać z planu i woleli już nie dyskutować. Wspólne granie tez jakoś się nie kleiło (hmm.. ciekawe przez kogo? "Chłopaki mam fajny riff: E potem C"). Page faktycznie trochę już nie w formie, ale przecież trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, nie ma już 26 lat. Dla mnie facet jest legendą i nic tego nie zmieni. Poza tym nic nowego raczej o sobie nie powiedział (oczywiście jeżeli ktoś zna co nieco jego historie, osobiście polecam "Młot Bogów – Saga Led Zeppelin"). White na pierwszy rzut oka może lekko irytować swoimi głupimi uśmiechami i nietypowym stylem, ale halo, takie mamy czasy i chłopak próbuje się jakoś dostosować. Poza tym to świetny gitarzysta i kompozytor, wiec... bez przesady. O `wiadomo kim` pisać lepiej nie będę, nie mam zamiaru się nikomu narażać (U2 tez kilka fajnych kawałków miało). Koniec końcem zabrakło koncepcji jak by tu zmontować film aby był fajny, więc dostaliśmy coś w stylu `wszystko i nic`.

  • Dominoday ocenił(a) ten film na: 3

    Nonx Po pierwsze, nie nie jestem gitarzystą, po drugie zgadzam się z nonxem w zupełności.

  • Dominoday Bo Page to jest dziadek wołowy. Od 30 lat nie nagrał nic godnego uwagi, więc nie pozostaje mu nic innego jak wspominać początki :-). Mam nadzieje że White nie skończy podobnie, zresztą jak narazie nie nagrał płyty która by go skompromitowała jako muzyka. A zliczając wszystkie jego projekty to już trochę tych płyt się nazbierało. Moim zdaniem niedługo Jack White przerośnie Page.
    A tak swoją drogą nie wiem co ludzie widzą w płycie Joshua Tree. Nudne to i smętne.Za U2 nie przepadam, ale wiem że ten zespół nagrał znacznie lepsze płyty niz wspomniana.

  • Dominoday dziadki wolowe osiagnijcie tyle co Jimi Page w muzyce a pogadamy!oni w 4 byli potega w LZ..osobno juz im nie szlo ale czy to wazne?stworzyli najlepszy zespol w historii....to sie liczy....
    Dominoday napisal ze led zeppelin byli oryginalni ale slabe wykonanie....hehe stary mam nadzieje ze piszesz o ich poczatkach.boze co za fora...parannoja

  • Nonx Rzeczywiście The Edge nie jest gitarzystą, który może się równać z Pagem, czy z Whitem. Ot tak sobie plumka w tym U2, nic szczególnego. Przerost formy nad treścią, jak całe to U2.

  • mamkapelusz ocenił(a) ten film na: 9

    Nonx Page + White + Moore to by było iście wybuchowe połączenie, na pewno zajebiste. Chociaż może jednak dobór Edge'a jeszcze bardziej kontrastuje ich style gry, a przecież chyba taki był zamysł filmu.
    (Ach, tak, wiem, że temat trochę "nieświeży" ale mimo to chciałam się wypowiedzieć)

  • Cerpth- ocenił(a) ten film na: 7

    mamkapelusz Page + B.B. King + Eric Clapton

  • Jockey ocenił(a) ten film na: 9

    Cerpth- Dwóch Bluesmanów w jednym worku ? so sad dude...

  • Mefist24 ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx Wg. mnie Edge rzeczywiscie nie był dobrym pomysłem ale wydaje mi się, że skoro każdy z nich miał reprezentować jeden ze "stylów" gry na gitarze, całkowicie inne światy to zastąpienie go kimś pokroju np. Iommiego jest bezcelowe bo tak jak Page jest gitarzystą hard rockowym, White zaś reprezentował alternatywne i świeże spojrzenie na sposób grania bo jego styl jest przepełniony eksperymentami (chociazby większość "brudnych" riffów i solówek w the white stripes) a szukali raczej kogoś kto przedstawiłby jaką role pełni technologia w muzyce rockowej, gitarowej. Edge był chybionym pomysłem, myśle, że lepiej sprawdziłby się na przykład Tom Morello, który ma ogromne doświadczenie, jest świetnym, kreatywnym gitarzystą, a eksperymenty z gitara są jego wizytowka, jest charakterystyczny, a jest na tyle dobry, ze nie odstawałby poziomem od White'a i Page'a. W przeciwieństwie do Edge'a

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx oceniasz jego grę po filmie czy po przesłuchaniu paru jego płyt? Skoro tylko po tym filmie to musisz być debilem.. np to solo - zajebiste brzmienie,oryginalne, widać ma swój styl, widać w tym ROCK .

    http://www.youtube.com/watch?v=D7dCXL7Q7Dc

  • Nonx ocenił(a) ten film na: 7

    Rockman92 Nie no.. Jasne.. Solo: super.. naprawdę. Niestety z niedomówień, rodzi się miliony plotek.. Nie twierdze że Edge jest bleee totalnie.. to nie o to chodzi, że będziemy się "przekrzykiwać". Chodzi o pewnego rodzaju `elastyczność` muzyczną (miedzy muzykami, oczywiście), którą było widać jak na dłoni (np: w filmie miedzy Jack`iem i Page`m). Edge był po prostu złym wyborem.. (do TEGO filmu, tego "band`u"). Coś nie zaiskrzyło i wszyscy szukają "kozła ofiarnego".. Niestety, ale w tym przypadku Edge, honorowo musi dać sobie ściąć głowę ;)
    Na rozluźnienie atmosfery:
    http://www.youtube.com/watch?v=gcIn4dG6fBc&feature=relat...

  • Rockman92 Rockman92 - BRAVVO!!!!

  • Nonx sorry... ale p. Egde jest cienkim gitarzysta. Dla mnie zupelnie czyms niezrozumialym jest 24 pozycja Edga w rankingu gitarzystow wszechczasow magazynu Rolling Stones !!
    Nie wiem kto i w jaki sposob ukladal ta liste, ale wedlug autorow Edge jest lepszy od : Mark Knopflera, Franka Zappy, Les Paula, Blackmoora....... nawet nie chce mi sie wymieniac. Aaaaaa - najlepsze Gilmour na 82 :) Chyba kasa i PR robia swoje.....

  • Kaguro ocenił(a) ten film na: 9

    dewille Tak samo ja Kurt Cobain na 12 miejscu, a np. Tony Iommi, Eddie Van Halen, Tom Morello, Angus Young i wiele innych lepszych są na niższych miejscach. Ten ranking jest w 75% nieporozumieniem...
    W Nirvanie na jedną piosenkę przypadały 3-4 akordy i nic więcej. Jedyne na co warto zwrócić uwagę to na perkusję.

  • fuManchu ocenił(a) ten film na: 7

    Kaguro Riff ze 'stairway to heaven', to nic innego jak 'taurus' zespołu spirit.

  • eddiman ocenił(a) ten film na: 10

    fuManchu I tu masz racje bo ten specyficzne intro i riff po raz pierwszy pojawia się w tym utworze. Ale nie doczytałeś że Jimmi Page siedział w studiu z tymi gościami i nagrał partię gitarową to tego utworu jako młody chłopak i bardzo znany muzyk sesyjny w UK.

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    dewille bo jest, to zdanie wielkiej ilości krytyków muzycznych i tego nie zmienisz malutki człowieczku z kompleksami.

  • Nonx Jejku, dzieci, nie rozumiecie jednej, zasadniczej rzeczy. Wyjaśnię to tak: widziałam kiedyś filmik na YT z gościem, który trzaskał takie solówki, że aż mu palców na gryfie nie było widać. Widziałam również niejeden filmik z tym małym Azjatą, który gra lepiej niż większość uznanych gitarzystów na świecie. No i co? Czy gdy obudzą Was w nocy i puszczą nagranie któregoś z nich, to rozpoznacie? Nie.

    Page, Edge i White to trio, które wypracowało sobie niepodrabialny i oryginalny styl gry na gitarze. Gdziekolwiek ich usłyszycie, po trzech nutkach ich można rozpoznać, bo nie słychać gitary, tylko ich, ich uczucia i geniusz. Czyżbyście nie rozpoznawali The Edge'a? Oczywiście, że rozpoznajecie, bo ma tak charakterystyczne brzmienie, że będąc na drugim końcu planety rozpoznacie U2.

    Zestawienie muzyków jest idealne: Page Mistrz, Edge Technik, White Buntownik, każdy idealny reprezentant swojego pokolenia. Wszyscy trzej w znaczącym stopniu popchnęli do przodu muzykę rockową, będąc inspiracją dla młodych gitarzystów, wymyślając melodie i piosenki, które zawsze znajdują się w rankingach "Najlepszych piosenek ever".

    Chcąc dyskutować o tym kto szybciej kostkuje i palcuje, należy przeglądać rankingi "Najlepszy technicznie gitarzysta" a nie "Najlepszy gitarzysta", taka moja rada na przyszłość. I porównać ilu tych mistrzów gitary skomponowało piosenki, które zna masowy odbiorca.

  • Anja_Parus Dziękuję ci za ten komentarz. Już myślałam, że nikomu nie odpowiada takie zestawienie gitarzystów w tym filmie ;)

  • peper777 ocenił(a) ten film na: 9

    Anja_Parus BRAWO! Świetnie napisane :)

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx raczej nie każdy tylko poje*ani ignoranci, kto zna dorobek U2 , wiele świetnych kawałków i rozpoznawalny styl the Edge'a kopiowany dziś przez wielu ten nie powie what the f... .

  • Skoczek_gt ocenił(a) ten film na: 9

    Nonx jej te wasze wywody. Film nie miał ukazać który gitarzysta jest lepszy ani nie jest on o karierze tych muzyków w swoich zespołach, tylko o nich samych i przede wszystkim o gitarze. Każdy z nich ma swoje techniki grania i o nich dyskutował a także o początkach twórczości i inspiracjach. White i Page mają sporo wspólnego z bluesem, Edge moze nie i mnie osobiście jego twórczość też za bardzo nie inspiruje ale film nie był też o bluesie. Jak na początku filmu powiedziano : trzech muzyków spotkało się aby porozmawiać o gitarze elektrycznej. :)

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx no nie wiem takie brzmienie nie każdy ma a to partie The Edge'a

    http://www.youtube.com/watch?v=33eAD5Ql0yE

    widzę, że znasz sie na gitarzystach jak świnia na operze.

  • Rockman92 ocenił(a) ten film na: 8

    Nonx

    Co ty chcesz od Edga, zrobił 100 razy więcej dobrych piosenek niż wielu gitarzystów razem wziętych. The Edge jest bardzo oryginalny. Kompromitujesz się krytykując tego jednego z najoryginalniejszych gitarzystów w historii, albo po prostu go nie znasz a oceniłeś go po kilku nutach jakie zagrał w filmie (lol). Edge ma świetne brzmienie nie do podrobienia.

    posłuchaj tego, masz jakieś zastrzeżenia do jego gry?

    https://www.youtube.com/watch?v=85ooFpjhxWQ

    albo jego świetne solo:

    https://www.youtube.com/watch?v=D7dCXL7Q7Dc

    nie wspominając o riffach "the fly", "until the end of the world" itd, można by wymieniać.

  • Nonx ocenił(a) ten film na: 7

    Rockman92 Dzięki za odp na post z 2010r... :0 Ale do rzeczy, OK, Edge to fenomenalny gitarzysta, świetny muzyk z niepowtarzalnym brzmieniem i stylem... zakończmy ten temat, bo o gustach się nie dyskutuje, a tutaj wymiana spostrzeżeń przerodziła się w fanatyczną wojnę. Pozdrawiam.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    Nonx Ble, nienawidzę mdłego U2 , w ogóle jakim cudem jest to zaliczane do rocka? A ten dokument tylko mnie w tym utwierdził bo sam The Edge mówił że szukał uproszczeń żeby dotrzeć do masowego odbiorcy. Zrobił coś oryginalnego to fakt ale przy okazji zarobił na tym masę sałaty. I nawet powiedział na końcu że gdyby nie U2 to może zostałby bankierem. Ogólnie słabo się to wszystko oglądało, strasznie napięta atmosfera panowała. I jeszcze ten przeceniony White.

  • felicytas ocenił(a) ten film na: 8

    Świetny film, The Edge na 24 miejscu gitarzystów wszechczasów, zasłużenie jak najbardziej

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    felicytas Moje argumenty jakoś do mnie bardziej przemawiają.

  • Bo jesteś typową konserwą, która mentalnie zatrzymała się jeszcze w latach 70. Otwórz umysł.

    Pozwól, że zacytuję idealny komentarz z paru linijek wyżej bo wnioskuję, że nie przeczytałeś skoro piszesz takie bzdury.

    "Nie rozumiecie jednej, zasadniczej rzeczy. Wyjaśnię to tak: widziałam kiedyś filmik na YT z gościem, który trzaskał takie solówki, że aż mu palców na gryfie nie było widać. Widziałam również niejeden filmik z tym małym Azjatą, który gra lepiej niż większość uznanych gitarzystów na świecie. No i co? Czy gdy obudzą Was w nocy i puszczą nagranie któregoś z nich, to rozpoznacie? Nie. "

    Śmiesz nazywać Edge'a mdłym gitarzystą a pewnie sam spuszczasz się nad nudnym i usypiającym plumkaniem Zeppelinów.

  • użytkownik usunięty

    pietreeek "Bo jesteś typową konserwą, która mentalnie zatrzymała się jeszcze w latach 70." To ludzie którzy myślą że jak słuchają U2 to dalej słuchają postępowego zespołu to jest mentalne zatrzymanie. Kiedy oni ostatnio nagrali naprawdę dobry album? Na ostatnim była jedna taka dobra piosenka, ale śpiewała ją Lykke Li a gitary The Edge nie było praktycznie słychać. Reszta to były jakieś coldplay'o podobne popłuczyny z jęczącym Bono o czymś co nikogo już nie interesuje. Oto obraz "najlepszego" zespołu świata. Z takim wykreowanym wizerunkiem i hypem jaki nakręcają światowe media jaki oni mają to i z Dody zrobimy najlepszą wokalistkę, znaną na całym świecie.

  • użytkownik usunięty

    Przekomiczna przeróbka. Moim zdaniem lepsze od oryginału:)
    https://www.youtube.com/watch?v=IagcDon-ZJk