Zawiodłem się

Rozpoczynałem oglądanie tego filmu z wielkim entuzjazmem ponieważ bardzo cenię Brada Pitta i większość filmów, w których występował bardzo mi się podobała. Ponadto nagrody, jakie otrzymał ten film dawały nadzieję a wręcz przekonanie, że będzie co oglądać. Niestety film był po prostu mało interesujący a wręcz nudny, szkoda.

  • Za mało Brada Pitta? Cate też wydusiła z siebie jakieś pół zdania.hehe
    Nudy takie, że do 3 siedziałem i gryzłem paznokcie z napięcia. No, ale nie to ładne co kto lubi itd.

  • Zgadzam się - nudny i przydługi - wiele scen nic nie wnoszących do fabuły, która sama w sobie pozostawia wiele do życzenia. Kolejny film nacechowany amerykańską megalomanią.

  • Nudny jak flaki z olejem, a ten motyw z ta chinka juz wogole z dupy wziety!

    • Gdybys ogladal,to wiedzialbys ze to byla Japonka.

    • Twoja ignorancja nawet nie tyle wyrazą się ze słowa "chinka" ale po prostu wyziera z tekstu "w ogole z dupy wziety". Widać zero myślenia, tytuł uznałeś za przypadek albo jesteś półgłowkiem i nie umiesz powiązać różnych wątków. Po co się brać za takie trudne filmy?

      • Po co zaraz mnie obrazasz. Chyba mam prawo wyrazic swoja opinie?
        Jesli dla ciebie nudny film znaczy trudny to ogladaj sobie dalej te "trudne" filmy i udawaj wielkiego znawce kina!
        PS.Co do "zero myslenia" i bycia "polglowkiem" to definiujesz tym siebie, bo raczej osoby ktore umieja tylko obrazac pasuja jak ulal pod te okreslenia.

        • Ja mam prawo wyrazić swoją, jeśli widzę że wypowiada się ktoś, kto o filmie nie ma zielonego pojęcia. Nie udaję wielkiego znawcy kina, wyrażam opinię jak każdy normalny człowiek.
          Radzę przeczytać jeszcze raz i ZE ZROZUMIENIEM moją wcześniejszą wypowiedź. Napisałam, że nie myślisz, skoro nie umiałeś powiązać motywu JAPONKI(nie Chinki, to dlatego nazwałam Cię ignorantem) ALBO(podkreślam, albo) jesteś głupi i po prostu nie możesz ogarnąć kilku wątków naraz. Powiedz mi, jeśli ktoś, tak jak Ty, wypowiada się na temat tak złożonego filmu "to są flaki z olejem, motyw z chinka z dupy wziety" to jak mam reagować? Cieszyć się, że ktoś nie dość, że nie ogląda filmu uważnie to jeszcze nie zastanowił się nad nim ani chwili? Powtarzam, po co się brać za takie filmy?

        • P.s. Już w tym zdaniu widać Twój tok myślenia - "jeśli dla Ciebie nudny film znaczy trudny". Nie, wcale nie i dobrze o tym wiesz. Dla mnie ten film nie był nudny. Widać się nie zgadzamy, ale ja, w przeciwieństwie do Ciebie mam jakiekolwiek argumenty dlaczego tak uważam a Ty wysiliłeś się na "nudny jak flaki z olejem" co według Ciebie tłumaczy wszystko.

          • Skoro dla Ciebie nazwanie kogos niemyslacym polglowkiem to sa argumenty to bardzo przepraszam ale nie mamy o czym dyskutowac. Argumenty pierwsza klasa!
            Moze i moj komentarz nie byl najwyzszych lotow, ale bylem tak zniesmaczony tym filmwem, ze tylko tyle mialem ochote napisac. Moze i go nie zrozumialem, ale poprostu nie mialem ochoty sie w niego zaglebiac! I nie sadze, zeby moj post byl podstawa do obrazania mnie! Gdybys byla tak super inteligetna jak Ci sie wydaje to zamiast nazwac kogo polglowkiem starala bys sie go przekonac, ze sie myli! Widac w necie wiekszosc udaje kogos kim nie jest.

            • Dalej nie nauczyłeś się czytać ze zrozumieniem.
              Przepraszam i jest mi przykro, że poczułeś się obrażony przeze mnie. Natomiast napisałam ALBO. I to nie były moje argumenty. Wybierz jedną z opcji, bo jak widzisz sama jej nie umiałam wybrać, nie znając się. Poza tym, skoro sam piszesz ze nie miałeś "ochoty sie w niego zaglebiac" to po co piszesz ze byl taki beznadziejny? Mogłeś sobie darować komentarz, przemyslec film w ciagu tygodnia a potem coś napisać.

              • Rece opadaja jak czytam Twoje posty. Nie dosyc, ze nie potrafisz ogarnac tego co ja napisalem to, co gorsze, tego co sama napisalas! Napisalas, ze jestem albo niemyslacy albo glupi czyli tak czy siak mnie obrazasz!
                Poza tym piszesz, ze w przeciwienstwie do mnie masz "jakies" argumenty odnosnie filmu, ktorych nie raczysz przedstawic (wiesz co wogole oznacza slowo "argument"? - ja ich w Twoich postach nie widze).
                To, ze nie mialem ochoty sie w ten film zaglebiac to znaczy, ze w moim odczuciu byl slaby i z calym szacunkiem ale nie ty bedziesz decydowac czy skomentuje ten film na filmwebie czy nie! Zreszta po to jest forum, zeby napisac co sie sadzi o danym filmie.
                Nie klocmy sie juz bo to nie ma sensu. Tobie sie film podobal mi nie i na tym zakonczmy temat. Pozdrawiam.

  • Zgadzam się strasznie nudny i właściwie po godzinie oglądania dalej nie wiadomo o co biega
    Ale chyba nie mam prawa go oceniać, bo wyłączyłam go po tejże 1 godz. a właściwie po momencie, kiedy ta młoda Chinka pokazywała publicznie swojego jak ona to nazwała "włochatego potwora" Poczułam się bardzo zniesmaczona. Ten film jest po prostu obleśny... nie chcę spojlerować, więc nie będę opisywała konkretnych scen. Ale nie dość ten mały chłopiec na skałach, to ta Chinka to grube przegięcie.

    Jestem zawiedziona tym filmem, szczerze nie polecam.

    • "nudny i właściwie po godzinie oglądania dalej nie wiadomo o co biega"

      świetny komentarz. szczególnie spodobało mi się zdanie, które przytoczyłem. nic dziwnego, że zawiodłaś się na filmie.. porada na przyszłość - włącz myślenie/wyobraźnię.

      film z przesłaniem, nie przez przypadek jego tytuł ma taką nazwę. nie ma tu szybkiej akcji, jest natomiast klimat jaki wytwarzają 3 połączone ze sobą motywy. dodatkowo świetna muzyka i dobra gra aktorska. 8/10

      • no właśnie, to jest film z przesłaniem. ale nie wszyscy muszą go rozumiec. Dodatkowo dla niektórych pewnym utrudnieniem była wielowątkowośc fabuły, która dopiero na końcu filmu przynosi odpowiedź na wiele pytań

      • Oglądając ten film a w zasadzie sposób ukazania kilku historii w nim, wzajemnie powiązanych, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że gdzieś już coś podobnego widziałam. Nie trzeba było szukać daleko i naprowadził mnie Gael García Bernal czyli filmowy Santiago, który grał w "Mamucie" jedną z głównych ról. Tylko, że Babel nie sięga Mamutowi do pięt. Tam nie wycięłabym żadnej sceny bo każda jest kluczowa i wprowadza nas w psychikę bohaterów, zaś tutaj wszystko dłuży się niemiłosiernie. Pewne wątki są zupełnie niepotrzebne i tylko wybijają nas z rytmu, Które? A no zupełnie niepotrzebne rozwodzenie się nad historią Japonki- córki biznesmena, i jej dziwne fascynacje mężczyznami, przedłużane sceny z wesela, pokazywanie jakiś tańców przez prawie 10 min i patrzenie jak bawią się ludzie to już zupełny bezsens musiałam przewijać klatkami ten moment. Skłamałabym gdybym powiedziała, że film nie był interesujący. Owszem zapowiadał się naprawdę ciekawie, i tak pewnie by było przez resztę filmu gdyby pozostano przy wątkach rodziny z Maroka, pary Amerykanów i Niani przekraczającej nielegalnie granicę z dziećmi, wtedy moglibyśmy nawiązać z tymi ludźmi jakąś więź i skupić się bardziej na tych wątkach a nie być rozpraszanym w trudnych chwilach przez dziwne popędy Japonki i jej koleżanek.. wystarczyłoby tylko na koniec to, że dotarliby do jej ojca.

        Nie wiem dlaczego ale zazwyczaj kiedy oglądam film, gdzie na webie większość wątków na forum to zachwyty nad jakimś filmem ja jakoś dziwnym trafem nie mogę się z tym zgodzić.. Męczyłam się przez prawie 2,5 godz... Wszystkim za to polecam obejrzenie filmu "Mamut"- coś o naprawdę podobnym klimacie jednak 100 razy lepsza historia i cudowne zdjęcia i wtedy może zrozumiecie moje porównanie do Babel, a raczej babol...

        • "Mamuta" jeszcze nie oglądałam, ale pewnie spodoba mi się, bo nie dość, że gra tam Gael, to jeszcze lubię ten efekt, gdzie parę historii łączy się ze sobą w filmie. Z tego typu polecam również "Amores perros".
          W każdym razie mnie "Babel" zachwycił a już bynajmniej nie zanudził. Ale mogę zrozumieć, że dla niektórych był zbyt "rozwleczony"; w końcu nie cechuje go żywa akcja. A moment Japonki był bardzo ciekawy i nie chodzi tutaj o dziwne fascynacje mężczyznami, ale o to, że czuła się niekochana i nikomu niepotrzebna i szukała miłości gdziekolwiek i u kogokolwiek.

          • co do rozwleczenia to ja lubię takie filmy i bardzo często takie rozwleczone właśnie oglądam, ale w tym coś nie "załapało". Mamut z tego co kojarzę też trwa ponad 2 godziny i żadnej akcji tam raczej nie znajdziemy ale jakoś bardziej chwycił mnie za serce. Poza w tym Gael w Mamucie wygląda naprawdę interesująco ;) Jak ktoś gdzieś kiedyś napisał "lubię flaki z olejem ale te było niedogotowane". A Mamuta obejrzyj koniecznie, myślę, że nie pożałujesz, pozdrawiam :)

            • Oglądałam "Mamuta" i jak dla mnie "Babel" jest znacznie lepszym filmem. W tym ostatnim ukazana jest po prostu szersza perspektywa. Perspektywa znacznie ciekawsza, bogatsza w międzykulturowe konteksty. W Mamucie wszystko oglądamy z perspektywy tylko jednej rodziny. Wątek problemów imigrantów jest zdecydowanie najlepszy z całego filmu.
              "Babel" jest być może trudniejszy, ale dużo ciekawszy. Ja nie miałam wrażenia rozwleczenia i żadnym momencie filmu się nie nudziłam. Podczas oglądanie "Mamuta" tez się nie nudziłam, jednak za mała perspektywa jak dla mnie. Zdecydowanie bardziej polecam "Babel" .

        • Obejrzyj jeszcze raz... to jest jak czytanie ze zrozumieniem - użyj głowy! Kazdy watek dodawal do filmu nastepną część układanki...

          P.S. Filmów sie nie porównuje, tym bardziej takich!

          • Filmów się nie porównuje.. no proszę Cię... ale bez takich głupot... :) porównywać to każdy sobie może co tylko zechce, tym bardziej te 2 filmy o podobnym charakterze i sposobie realizacji. Może zaraz napiszesz, że filmów tym bardziej takich się nie ocenia? Nie masz nic konstruktywnego do napisania to daruj sobie i nie zaśmiecaj tematu. Jeśli już ktoś ma tu problem ze rozumieniem to chyba jedynie Ty bo nigdzie nie napisałam, że tego filmu nie zrozumiałam, po prostu dla mnie niepotrzebnie był rozwlekany o pewne wątki, których jeśliby nie było to dla mnie byłby ciekawszy.

    • Haha, to Ty chyba filmów Almodovara nie oglądałaś - tam dopiero miałoby Cię co obrzydzić.

      Szczerze polecam ;)

    • Na boga,od kiedy Tokio jest stolica Chin???Ktos a taka wiedza faktycznie powinien ogladac tylko ,,Klan".Film SUUUUPER,czs na nim strzelil mi jak z bicza.
      Do tej chwili zaluje,ze sie skonczyl!Arcydzielo!

    • panorama ogromnych nowoczesnych wieżowców to według ciebie Chiny.....? bo nazywasz ją Chinką..... Boże...

    • NIE WIADOMO O CO BIEGA ?????? Boże.... albo masz niskie iq albo mało lat.

    • Racja, mogła się chociaż wydepilować buahahaha!!! Sorry musiałem. Bo mi się przypomniała ta scena.

  • nudny? sorki, ale chyba ktoś nie dorósł do takich filmów.

  • Film może nie nudny ale trochę przydługi. Wynika to przede wszystkim z kilku dłużących się, nic nie wnoszących scen np. to wesele w Meksyku.
    Nastawiony byłem na coś lepszego pod względem emocji, a tak żadna z historii nie poruszyła mnie na tyle, żebym nie mógł zasnąć w nocy.
    =
    Muzyka fajna, fabularnie dobrze, ale całościowo niestety poniżej oczekiwań. Być może za bardzo sugerowałem się pozytywnymi recenzjami.
    6/10

  • Hej

    Ja również odniosłam wrażenie pustości tego filmu. Za mało gry aktorskiej a za dużo ciszy, a chyba to cisza właśnie miała odwalić całą robotę w kwestii tematyki. Męczyłam się strasznie, do tego nerw mnie zżerał co się stanie tym dzieciom w Meksyku ;) Duński "Mamut" bardzo koresponduje z konstrukcją tego filmu, jest natomiast o niebo lepszy - może nie odkrywa Ameryki ale przesłanie i realizacja filmu jest solidna. Do tego również gra tam Gael García Bernal. Polecam tym którzy zawiedli się równie mocno na Bablu:) jak ja. Pozdrawiam

  • scenariusz jest po prostu genialny. Rzadko kto potrafi spojrzeć na świat z tak różnych punktów widzenia, a co więcej zestawić je w tak realistyczny sposób w jednym filmie. Widać, że autor podszedł do sprawy z ambicją. W dodatku świetna gra aktorska i muzyka.
    Jednak zgodze się, że rzeczywiście miejscami za bardzo wali nudą i dlatego film nie jest dla każdego

    • Jeśli szukasz naprawdę genialnego scenariusza gdzie wszystko dopięte jest na ostatni guzik, w którym również patrzymy na świat z różnych punktów widzenia a wszystkich bohaterów łączy jedno zdarzenie to polecam ci gorąco film tego samego reżysera "Amores Perros". Jak dla mnie o niebo lepszy od Babel.

  • No proszę to ja dla równowagi - obejrzałam film POMIMO obecności w nim Brada, którego nie znoszę, i właśnie wyjątkowo mi się podobał. Nie przeczę, że film jest długi, ale bynajmniej nie nudny, wręcz kipi emocjami - chwilami napięcie było wręcz trudne do wytrzymania. Wszyscy podkreślają brak możliwości porozumienia jako główny motyw filmu - ale dla mnie wyjątkowo wyraźne (i szczególnie poruszające) było w nim pokazanie dzieci i ich cierpienia wynikającego z działań lub zaniedbań - nieodpowiedzialności dorosłych. Nieprzypadkowo reżyser zadedykował "Babel" swoim dzieciom.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: