Pytanie do wszystkich o miłość. Jej strukturę, esencję, ramy.

Czy ktoś z Was, mógłby być z osobą wyglądającą jak John? Czy miłość ma swoje granice? Nie
przeczytałem za wiele na temat Johna, tak więc pytanie opieram na postaci przedstawionej w
filmie. Był osobą niespotykanie wrażliwą, doświadczoną, wyczuloną na najdrobniejsze emocje,
gesty, słowa. Dusza poety uwięziona w ciele z koszmarów. Czy my, w kontaktach damsko-
męskich, ograniczamy się jedynie do zmysłu wzroku i dotyku? A może, wielu z nas naprawdę
potrafi zajrzeć o wiele głębiej, i na takiej właśnie relacji zbudować długi i piękny związek.
Bylibyście w stanie budzić się obok osoby o takim wyglądzie? Dzielić z nią codzienność, zasypiać
i żyć tuż obok? Dzień po dniu, przez długie lata. Pić razem herbatę, jeść płatki, śmiać się z innych i
z siebie. Gdyby coś takiego przytrafiło się nam, na pewno pragnęlibyśmy czystych i szczerych
uczuć innych osób, ale czy sami bylibyśmy w stanie obdarzyć taką osobę pełną miłością? Z
pocałunkami, pieszczotami. Zapraszam do dyskusji :)

7
  • Raczej nie ma o czym dyskutowac, dla kobiet wygląd nie jest najważniejszy, ale jednak nikt nie bedzie z kims obrzydliwym. Komuś takiemu będzie musiała wystarczyć przyjacielska miłość, która wcale nie musi być gorsza od "pełnej" damsko-męskiej miłości. Zresztą sam człowiek słoń to zaakceptowal i byl szczęśliwy, zresztą nigdy nie zaznał żadnej miłości, więc ta od przyjaciół byla dla niego w pełni satysfakcjonująca.

  • Wierzę, że miłość damsko-męska ma właśnie potężne podstawy w prawdziwej przyjaźni, a do tego dochodzi pożądanie i intensywna chęć spędzenia z kimś całego życia. Więc patrząc pod tym kątem, John mógł prawdopodobnie otrzymać wyłącznie miłość przyjacielską. A jednak przeraża mnie to trochę, bo gdy sobie przez moment wyobrażę, że byłabym w takiej sytuacji... Na pewno tęskniłabym za "romantyczną" miłością. Mamy więc kolejny powód, aby historia Johna wzbudzała w nas współczucie. Chociaż, może faktycznie jest sporo prawdy z stwierdzeniu, że John był z tym pogodzony. Przez wiele lat otaczała go tylko nienawiść, może nawet nie potrafił ośmielić się na to, aby zatęsknić za miłością do kobiety. Przyjaźń była dla niego wystarczającym darem losu.

  • Myślę, że człowiek jest elastyczny i umie się dopasować nawet do najbardziej absurdalnych sytuacji, więc tym tokiem idąc jak najbardziej możliwe jest pokochanie kogoś o ciele potwora ale wartościowej osobowości. Taka miłość, jeśli zaistnieje, będzie bez porównania bardziej wartościową, niż analogiczna sytuacja z człowiekiem przystojnym, a okrutnym. W tej drugiej mamy do czynienia głównie z pożądaniem, które ogłupia i tymczasowo skrywa wady pod pretekstem "zauroczenia", w przytoczonej zaś przez Ciebie nie ma możliwości zwierzęcego pożądania, ale za to zwiększa się możliwość miłości wynikającej z przyjaźni, gdzie pożądanie ewentualnie pojawi się po jakimś czasie (jak najbardziej jest to możliwe, sądząc po przykładach z życia codziennego).

  • Niewykonalne. Chyba że osoby mają pewną dozę nienormalności. Zmęczenia przymuszaniem do kultywowania cielesności. Zmęczenia ludźmi, ich zezwierzęceniem.

  • Jasne ze tak. Kiedy bylam nastolatką myslalam inaczej. Napatrzylam sie na bishonenow i mialam wyobrazenia o milosci rodem z komiksow. Potem przyszly przykre doswiadczenia i obecnie uwazam juz ze wyglad nie znaczy nic i ze w kazdej chwili moze sie zmienic. Pod wplywem choroby, wypadku etc. Najwazniejsze zeby z drugim czlowiekiem czuc więź opartą na czyms wiecej niz przyciaganiu seksualnym. Zreszta czesto tez obrzydliwe są dla nas rzeczy ktore dla innych są obojętne i odwrotnie.

  • Zresztą na swiecie jest wielu ludzi dotknietych deformacjami ciala spowodowanymi chorobą proteusza, dermofibromatozą, dysplazją, zespolem treachera collinsa... czy chocby ciezkimi poparzeniami. Nie przeszkadza im to w znajdywaniu sobie ukochanych a takze w zakladaniu rodzin. Mysle ze problem lezy nie w ciele tylko w glowie.

  • Szukając partnerów oceniamy wygląd bo tak nas przystosowała natura - można większa lub mniejszą wagę przywiązywać do atrakcyjności ale niestety brzydota=słaba partia. Osoby o wyglądzie typowo „chorobowym” jak John Merrick odpadają na starcie bo to świadczy o ich słabych genach i nie zależy to od naszych charakterów, to po prostu dobór naturalny.

  • Ja podzielam tu zdanie Donkiii - Miłość wbrew utrwalonemu przekonaniu romantyków nie jest czymś nadnaturalnym czy metafizycznym - To zupełnie naturalne zjawisko polegające na silnym przywiązaniu do czegoś/kogoś - w przypadku miłości do drugiego człowieka służy budowaniu pozytywnych relacji i więzi międzyludzkich a w efekcie różnych grup,stad zapewniających przetrwanie gatunku - jesteśmy w końcu stworzeniem stadnym. Ewolucja sprawiła że czujemy przywiązanie do tego co jest dla nas z punktu widzenia przetrwania potrzebne - takie cechy odbieramy za atrakcyjne - W przypadku Johna ma on w pewien sposób atrakcyjną osobowość - Jest dobrym partnerem do rozmów co korzystnie wpływa na naszą psychikę - możemy się z takim człowiekiem podzielić wrażeniami,wyżalić się,zwierzyć ,zdobyć pocieszenie,otuchę ,aprobatę - to wszystko jest nam potrzebne do przetrwania -
    Tak więc na tym poziomie można takiego Johna pokochać . Natomiast jeśli chodzi o miłość bardziej cielesną (a taką zdajesz się sugerować) to nie ma na to zbytnich szans (chyba że dana osoba ma jakieś zaburzenia preferencji/parafilie) , normalny człowiek z prawidłową orientacją nie odbierze ciała Johna jako atrakcyjnego gdyż nie zwiastuje ono licznego,zdrowego potomstwa - słabe geny - nie można też liczyć u niego na jakieś fizyczne wsparcie,ochronę czyli cechy typowo męskie - atrakcyjne dla kobiet gdyż zwiastujące zadatki na dobrego męża i ojca - tak więc nie ma mowy żeby ktoś normalny odczuwał fizyczną miłość do Johna i miał ochotę z nim spółkować - chyba że po to aby zrobić mu przyjemność samemu nic miłego nie czując.
    Tak więc miłość i związek z Johnem jest możliwy ale ograniczony do rozmów - o cielesności nie ma mowy gdyż jest zwyczajnie nieatrakcyjny.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: