Naprawdę źle to smakuje. Scen z potworem bardzo mało. Większość czasu to jakieś strzelaniny i wybuchy i głupie dyskusje pomiędzy bohaterami filmu. Potwór zachowywał się jak Predator ale wyglądał jak jakiś zmutowany obcy z serii "Alien". Do tego jeszcze jakiś wątek z lekarzami, lekarstwem, żukiem, Indianami, obcą cywilizacją no i jeszcze jakieś podteksty polityczne o cywilizacji, kapitalizmie, demokracji, historii itd. Po co to wszystko w jednej kupie? Przecież wystarczyło się skupić na jednym: walka ludźmi z potworem w dżungli i już byłoby fajnie. A tu jakaś wielce rozwinięta fabuła... W ogóle zauważyłem jeden rażący błąd. Gdy Dacascos razem z tą laską i chłopcem uciekają po wybuchu tej fabryki jeepem i wywracają w wypadku samochód na dach to jest jeszcze noc - ale już 3 sekundy później jak wsiadają do motorówki to świeci słońce i nagle jest środek dnia! No cóż to za magia?
Film jest męczący, z trudem wysiedziałem te 1,5 godziny aby go wymęczyć do końca. I jeszcze ta żenująca rola Jurgena Prochnowa, ale i Mark Dacascos nie pokazał niczego specjalnego bo nawet nie walczył. Moja ocena: 2/10. Jeśli już chcą podrabiać "Predatora" to niech zrobią to ze smakiem tak jak w "Obserwatorzy 3", "Robowar", "Mrok wszechświata", albo w jednym z odcinków serialu "Grom w raju" gdzie Hulk Hogan na wyspie walczył z predatoro-podobnym czymś.