Nie idzcie na dubbing

jw. By film byl tak dobry jak pierwsza czesc trzeba obejrzec z napisami, dubbing zabije ten film! Tak jak w przypadku bylo np. ostatnich Piratów z karaibów - Masakra. Takze z gory od razu moge napisac ze pójście na film z dubbingiem prawdopodobnie rozwali ci caly urok filmu :)

124
  • Serio, ktoś chodzi jeszcze na filmy z dubbingiem? Rozumiem jak idziesz z dziećmi ale na Deadpoola raczej z dziećmi (tymi małymi) się nie idzie.

    • Ja widziałem zwiastun z dubbingiem i głosy są ujdzie w tłoku ale tuszują przekleństwa.W orginale było ich ok.10 w polskiej wersji 1Albo jeszcze inny przykład.Deadpool mówi coś tam taksówkarzowi o pornosach w orginale a w polskiej wersji o logice i ćwiczeniach.Okropne tłumaczenie!

    • Źle zadałeś pytanie ;) To nie tak, że "jeszcze" ktoś chodzi na dubinng tylko "coraz więcej" osób wybiera dubbing.

    • Ja chodzę, na filmy z dubbingiem. I po cichu żałuję tych, którzy nie potrafili się jak dotąd przestawić. Bo dubbing jest po prostu lepszy, tylko trzeba do niego przywyknąć.

      • Od kiedy? Pomyliły Ci się chyba klasyki takie jak Shrek czy Epoka Lodowcowa, które można policzyć na palcach jednej ręki i są to filmy animowane. W tych nowych produkcjach się to nie sprawdza, i nie widzę powodu, by na siłę wszędzie wciskać dubbing, skoro są napisy i ludzie mogą czytać. Przynajmniej widać rolę aktora, co potrafi i wgl.

        • Odkąd się pojawił. Większość krajów świata stosuje dubbing. W produkcjach aktorskich dubbing sprawdza się tak samo dobrze jak w animacjach. Gdyby było inaczej, zrezygnowano by z niego, tymczasem w prawie każdym cywilizowanym kraju Europy i Azji, który stać na to - dość kosztowne podejście - dubbing nie zamiera. To, że tobie się to nie podoba wynika tylko i wyłącznie z tego, że nie jesteś do tego przyzwyczajony i świadomie bronisz się przed tym.
          Czytanie napisów jest wielkim utrudnieniem podczas odbioru filmu. I nie chodzi wcale o nieumiejętność czy nienadążanie czytania tylko o to, że napisy odwracają uwagę i zubażają przekaz tekstowy. Spróbuj sobie oglądnąć film z lektorem, dubbingiem lub polski z jednocześnie wyświetlanymi napisami to zrozumiesz o co chodzi.
          Dubbing nie jest wciskany na siłę, to napisy jako alternatywa dla filmów z dubbingiem są wciskane na siłę. Disney na przykład, nie zgadza się na dystrybucję swoich filmów w Polsce tylko z napisami. Dystrybutorzy aby przyciągnąć do kin takie osoby jak ty, muszą dodatkowo zapłacić za kopie z napisami obok kopi z dubbingiem. I dobrze, jestem za możliwością takiego wyboru.
          Ostatnie zdanie to czyste kuriozum. Jeżeli już to właśnie napisy mogą powodować, że czegoś nie widać.
          Nie jesteśmy przyzwyczajeni do ekspresji słowno-werbalnej osób z innych kultur językowych, tylko dlatego że oglądając filmy amerykańskie trochę do tego przywykliśmy i aktorzy nie wydają się nam tak śmieszni i drewniani jak np. francuscy czy japońscy. Podświadomie bierzemy na to poprawkę. Dubbing niweluje to w dużej mierze, choć oczywiście nie całkowicie.
          Dlatego polskie filmy cieszą się tak dużą popularnością choć są dużo gorsze niż amerykańskie. Bo są w pełni po polsku i są idealnie zbieżne z naszą percepcją słowno-werbalną.
          Więc nie zgrywaj głupa. Ja chodzę na filmy z dubbingiem jak tylko producent uzna, że taka forma jest odpowiednia dla obcojęzycznych wydań, dzięki temu pełniej odbieram film. Ty odbierasz go słabiej, ale sobie z tego sprawy nie zdajesz i nie dopuszczasz do wiadomości. Jak dla mnie może tak zostać. Nie obchodzi mnie to.

          • Oglądałem filmy z dubbingiem i lektorem i odkąd przerzuciłem się napisy, a teraz już nawet bez napisów jeśli film po angielsku, to nie mogę wrócić do lektora, bo mnie drażni. To czy wydają Ci się śmieszni zależy od tego jak dobrze znasz język, kontekst i żarty kulturowe. Każde tłumaczenie ma z tym problem i wszyscy tłumacze o tym mówią, że nie da się przedstawić żartów kulturowych w innym języku, bo zawsze to wychodzi niestety źle, w dubbingu, lektorze i napisach. Generalnie zachęcam do nauki języka angielskiego i nie trzeba wtedy napisów, a na dubbing się nie przesiądę bo mnie zwyczajnie drażni. Najgorszy jest moment, gdy ktoś coś mówi i po angielsku już skończył a po polsku dalej idzie, albo na odwrót i mamy wtedy efekt ryby. Kwestia że napisy zubażają przekaz? No tak jak się człowiek gapi tylko na napisy i dwie linijki czyta pół roku, to nie nadąży. Nigdy nie miałem z tym problemu, by kątem oka na to zerkać i oglądać, jak jeszcze oglądałem z napisami filmy. Teraz jak idę do kina to wybieram napisy, bo nie mam opcji bez i generalnie w ogóle na nie, nie patrzę. A z takim podejściem to za chwilę będziemy chcieli dubbing do zagranicznych piosenek, co z tego, że w internecie jest przetłumaczony tekst. Jak go przecież będę czytał i słuchał, to utracę przekaz. Zróbmy dubbing/lektora do zagranicznych utworów. Nie popadajmy w paranoję, dubbing mocno ingeruje w film, napisy nie. Mam ochotę oglądać film z wytwórni, a nie przerobiony przez ludzi, nie znających żartów kulturowych itp.

            • Pełna zgoda. O ile w kreskówkach dla dzieci jeszcze ujdzie [choć i w nich dubbing mnie mierzi], to w całej reszcie jest nie do strawienia i zawsze będzie brzmiał sztucznie. Nie władam na tyle dobrze angielskim, żeby np. w filmach szpiegowskich/kryminałach/sf łapać wszystko w lot [powiedzmy 70%] i wspomagam się napisami angielskimi w celu rozwijania języka ale już w akcyjniakach/familijnych/komediach w ogóle nie używam napisów.
              W mojej opinii dubbing jest dla dzieci i osób starszych bez znajomości angielskiego [za komuny w szkole był głownie rosyjski i czasem niemiecki]. Ale już ludzie z przedziału 18-40 lat, chodzący na dubbing, są zwykłymi, lingwistycznymi leniuchami.

            • Nie mówimy o lektorze. Mówimy o dubbingu i napisach.
              Owszem nie da się przetłumaczyć żartów kulturowych ale można je zastąpić, czasem nawet z lepszym skutkiem niż w oryginale, ale nie o tym mówimy.
              Nie zachęcam cię do przejścia na dubbing, napisałem to wyżej. Ucz się angielskiego, ale nigdy nie będziesz w stanie wyłapać wszystkich nawiązań kulturowych, chyba że zostaniesz profesjonalnym tłumaczem.
              Zubażanie przekazu przez napisy nie polega na nie nadążaniu w czytaniu tylko na konieczności skracania tekstu, aby mógł się wyświetlać w odpowiednią prędkością.
              To czy nie miałeś kłopotu za śledzeniem napisów wyszłoby dopiero na testach. Twierdzić to sobie możesz. Znam osoby, które oglądają TV tyłem, gotując obiad i rozmawiając jednocześnie przez telefon i też im nic nie umyka :-)
              Nie prawdą jest, że nie patrzysz na napisy. To też wyszłoby na testach. Uwierz mi.
              Z tymi piosenkami to wszystko pokręciłeś. Czesi i Niemcy kiedyś dubbingowali muzykę, choć nie jest to najlepszy pomysł. Piosenka ma często to do siebie, że po przeczytaniu tłumaczenia, niczego ono nie wnosi bo nic z niego nie rozumiem, albo nawet okazuje się: "boże jakie to głupie". Czy to jest zubażanie czy wzbogacanie przekazu?
              Dubbing mocno ingeruje w film bo taki jest jego cel i jego zaleta. Napisy ingerują słabo, co jest wadą, ale dodatkowo przeszkadzają.
              Nie zrozumiałeś tego co ci napisałem wyżej: dubbing nie jest "zrobiony przez ludzi" jest zrobiony w pełni z błogosławieństwem wytwórni, a pracujący przy nim tłumacze świetnie zdają sobie z istnienia żartów kulturowych i próbują je zastąpić żartami zrozumiałymi dla widza, a do tego o wiele skuteczniejszy jest dubbing niż napisy.

              • Zależy jakiej muzyki słuchasz, skoro masz same głupie teksty. Jeżeli włączam napisy angielskie to mam to samo, co mówią, więc nie trzeba nic skracać. Nie oglądam filmów przy gotowaniu itp., bo wtedy zajmujesz się czymś innym, porównanie całkiem z dupy. Siadam i oglądam film i skupiam się tylko na nim, a nie wykonuję w tym czasie innych czynności. Film pamiętam. Ciekawostką, którą kiedyś zauważyłem, to że pamiętam więcej z filmów jak go oglądałem z napisami, niż z lektorem czy dubbingiem. Więcej szczegółów no i przede wszystkim kultowe cytaty, które spolszczone w 90% po przetłumaczeniu są tragiczne. Nie trzeba być profesjonalnym tłumaczem, by wyłapać nawiązania kulturowe, wystarczy się interesować kulturą brytyjską czy amerykańską, a nauczenie się języka na poziomie, by umieć oglądać bez napisów, nie jest trudne. Jak widzę, że zastąpienie żartów polega na tym, że zamiast jakiejś firmy czy sklepu wstawiamy tą, którą jest u nas popularna np. wielokrotnie w komediach widziałem wstawioną biedronkę zamiast marketu amerykańskiego(tak wiem, biedronka nie jest polska), to mnie szlag tafia. Nadal nie odniosłeś się do efektu ryby przy dubbingach, który drażni niemiłosiernie. Ponadto przez dubbing nie potrafimy ocenić gry aktorskiej. No sorry, to nie jest kino nieme, że mamy oceniać tylko po mimice czy ruchach.

                • Badzmy panowie powazni, jak ja slysze dubbling w filmie to natychmiast go wylaczam.

                  Dubbling to jakas nieopisana blizej porazka, nie da sie wrecz opisac tej sztucznosci, plastikowosci dzwiekow i niedopasowania glosow do bochaterow.

                  A jeszcze o zgrozo jak jeden aktor dostaje w roznych produkcjach rozne glosy.

                  W mojej opini wielkie NIE dla dublingu, mam nadzieje, ze za kilkanascie lat moda na te syfiasta mode przejdzie wraz z % ludzi znajacy jezyk angielski, juz lektor jest o niebo lepszy.

                  Porownanie filmu w wersji oryginalnej do takiego z dublingiem, to jak porownanie wersji jakosci filmu cam w 240p do wersji full hd.

                • Nie skupiasz się tylko na filmie bo skupiasz się też na czytaniu, oczywiście zdaje ci się, że to ignorujesz, ale tak nie jest. Dlatego porównanie z kuchnią jest trafne. Filmy z napisami zapewne zapamiętujesz bardziej, bo bardziej musisz się na nich skupiać. Oglądanie wymaga większego wysiłku i na pewno nie sprzyja zapamiętywaniu szczegółów, a jeżeli nawet to jest bardziej męczące. Oczywiście jak chcesz się męczyć przy oglądaniu filmu to twoja sprawa.
                  Nie jesteś wstanie wyłapać wszystkich nawiązań w polskim filmie, a co dopiero w amerykańskim. Oczywiście nie jest tego wiele i można z tym żyć, zwłaszcza gdy się to ignoruje (kuchnia), ale nie wmówisz mi, że wszystko wiesz i rozumiesz.
                  Efekty ryby? Tylko przy kiepskim dubbingu. W dobrze zrobionym tego nie ma.
                  Ja nie jestem wstanie ocenić gry aktorskiej bez dubbingu. Bo wydaje mi się one o wiele gorsza niż jest na prawdę. Aktorzy mówią z obcą manierą, której nie przyswajam. Dubbing to maskuje i nie muszę oceniać gry, dlatego wypada ona mniej negatywnie.

                • To że ty masz problemy z angielskim nie znaczy, że każdy je ma. Mnie nie męczy oglądanie z napisami. Męczy mnie oglądanie z dubbingiem albo oglądanie słabego filmu, dlatego zawsze się decyduję na oglądanie z napisami, żeby na 100% uniknąć zmęczenia dubbingiem. Poza tym w każdym filmie można zaobserwować efekt ryby nawet w Shreku. Ponadto jak masz film animowany albo zwykły z dubbingiem i jest zbliżenie na postać to widać, że jego jak porusza ustami to, jakby co innego mówił. To łatwo wyłapać i drażni.
                  Weźmy np. taki Stranger Things. Jest tam masa nawiązań do popkultury lat 80. i nie zawsze tylko nawiązania do najsławniejszych osób. Przeciętny Polak może tego nie wyłapać, ale to nie jest powód, by zrobić do tego dubbing i dać mu nawiązania do Misia czy Alternatywy 4. Skoro ktoś się decyduje na film z innej kultury, to niech liczy się z tym, że może tego nie zrozumieć. Na przykład Monty Python - przerobienie tego na polski odpowiednik byłoby tragiczne. Poza tym ocenianie gry aktorskiej z dubbingiem jest o dupę rozbić. Aktor może mieć tragiczną/świetną rolę a dubbing ją poprawi albo zepsuje jeszcze bardziej i jak można oceniać aktora po tym, że ktoś po polsku mu głos podstawił? Skoro dla Ciebie oglądanie zagranicznych filmów to wielki wysiłek, to sobie oglądaj z dubbingiem, ale nie twierdź, że jest lepszy od oryginalnej wersji, bo takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki.

                • Mylisz się. Oglądanie z napisami cię męczy tylko, że nie zwracasz na to uwagi, bo uważasz, że tak ma być. Natomiast oglądanie z dubbingiem Cię irytuje. Skoro zajmujesz się dodatkowo czytaniem z ruchu warg to faktycznie może cię to irytować jeszcze bardziej, a nawet męczyć. Mnie męczy i irytuje drewniane aktorstwo, nienaturalna intonacja, językowe kalki, niezrozumiałe i potworkowate grepsy. A dodatkowo ciągłe wędrowanie wzrokiem w dół ekranu.
                  Nie twierdzę, że masz problem z angielskim, bo niby dlaczego, twierdzę że lubisz się męczyć przy oglądaniu filmu, bo uważasz, że tak ma być, Twoja sprawa, podczas gdy reszta świata nauczyła się akceptować dubbing i ogląda filmy w komforcie. Mi też nie zawsze odpowiadał dubbing, ale nauczyłem się go akceptować i teraz dostrzegam jego niezaprzeczalne zalety, tak jak ludzie na cały świecie.
                  To, że ktoś może nie wyłapać pewnych nawiązań jest waśnie powodem, że się je zastępuje zrozumiałymi. Jeśli chcesz się wgłębiać w obcą kulturę, proszę bardzo, ucz się języka i studiuj oryginał. Natomiast producenci i dystrybutorzy z Holywood są innego zdania, dlatego współpracują przy produkcji wersji językowych i preferują dubbing.
                  Przerobienie Monty Pythona na polski przez Tomasza Beksińskiego uznawane jest za genialne. Natomiast nieprzerobiony Monty Pyton nie nadaje się w ogóle do oglądania. Chyba, ze urodziłeś się w Anglii, przed laty.
                  Nie oceniam gry aktorskiej z dubbingiem - nie zrozumiałeś - dubbing maskuje mój subiektywny odbiór obcojęzycznej gry aktorskiej jako kiepskiej, drewnianej i sztucznej.
                  Wielkie dzięki, że pozwoliłeś mi oglądać z dubbingiem, ale nie rozśmieszaj mnie, zwolenników dubbingu jest o dobre kilka miliardów więcej.

                • https://www.youtube.com/watch?v=Wi_DD5D4y80

                  Oglądnij ten film. Jak mało to mogę więcej podesłać. To że coś ma więcej zwolenników, nie znaczy, że jest lepsze. Weźmy na przykład filmy - najpopularniejszy nie znaczy najlepszy. Ludzie są leniwi i tylko dlatego. Jeżeli twierdzisz, że Monty Python oryginalny jest tragiczny, to skończmy już tę dyskusję, bo szkoda czasu na te twoje typowo polaczkowe wypociny. Oglądnij tylko powyższy film i tyle.

                • Zapewne nie uwierzysz, że fachowcy od kina np. Tomasz Raczek również są zwolennikami dubbingu, w dużej mierze.
                  No i wyszła Twoja indolencja, którą próbujesz maskować chamstwem. Nie napisałem, że Monty Pyton jest tragiczny tylko, ze nie nadaje się do oglądania, jak ktoś słabo zna angielski.

          • Wreszcie jakieś normalne podejście. Większość widzę, że jak tylko jest dubbing muszą wyskoczyć jaki ja jestem yntelygentny po se po angielsku oglądam film, a reszta to debile/leniuchy/ślepi lub starcy, muszę to koniecznie przekazać wszystkim bo ja jestem najlepszy... takie samodowartościowanie.
            Zawsze dubbing jest lepszy niż napisy nie mówiąc o lektorze który beznamiętnie zagłusza wszystko.
            Ktoś zna dany język na tyle dobrze to niech ogląda w oryginale, a dla tych co nie znają na tyle aby wyłapać wszystkie niuanse językowe to potrzeba pracy tłumacza, która tak samo jest zlokalizowana i odbiega od rzeczywistości w każdym jej podaniu: napisy/lektor/dubbing ale wersja dubbingowa najbardziej oddaje ducha filmu i jest najwygodniejsza i najlepsza. I w takim kontekście powinien wreszcie zniknąć debilny lektor z filmów w Polsce, z którego śmieją się na całym świecie i niech zagości dubbing.

            • Z tym duchem to byłbym ostrożny. Należy pamiętać, że istnieją filmy, w których dubbing się nie sprawdza. Ja stałbym na stanowisku, że o tym w jaki sposób należy zrealizować wersję językową filmu powinien decydować reżyser. Tak się najczęściej dzieje, ale swoje do powiedzenia ma tutaj też producent i marketingowiec, który wywodzi, że w takiej Polsce dubbingu nie lubią i aby więcej zarobić trzeba sprzedać dwie wersje.
              Generalnie dubbing najlepiej sprawdza się w filmach lekkich: komediach, sensacyjnych, horrorach, blockbusterach... Najgorzej w filmach, gdzie język lub różnorodność narodowa na znaczenie fabularne. Ciekawie oglądało mi się polski film Karbala, gdzie bez napisów i lektora brzmiały polski, angielski, arabski (czy jakiś kurdyjski) i rosyjski, ale fabuła była tak poprowadzona, że nie bala konieczna znajomość tych języków. Natomiast potwornym rozwiązaniem jest lektor wsadzony do TV wersji Ogniem i Mieczem, przy kwestiach w języku ukraińskim, które nie dość że są łatwe do zrozumienia przez Polaka to jeszcze mają marginalne znaczenie dla fabuły.

  • tez nie lubie dubbingu, ale kim jestes, zeby mowic ludziom jak maja zyc, ziomus?XD

  • U mnie w kinie nawet dubbingu nie ma xD same seanse z napisami

  • Deadpool i dubbing? Chyba już wolałbym sobie strzelić kulkę w nogę.

  • Na Dubbingpedia.pl właśnie została ujawniona lista aktorów, którzy będą podkładać w tym filmie. A do tego Deadpool będzie przemawiać głosem żaby Kermita i świnki Piggy z "Muppetów"! Ale jaja! XD

  • Dubbing psuje każdy film. Taka prawda

  • Byłem na wersji z dubbingiem i są wszystkie przekleństwa na K... H.. J... P... więc da się oglądać

  • Ma rację. Nigdy nie miałem problemów z dubingiem (no po za gandalfonixem z hobbita) ale tutaj taksówkarz i kolosus? to tragedia. Autentycznie po usłyszeniu ich pierwszych kwestii modliłem aby przez reszte filmu nie wypowiedzieli już ani jednwgo słowa. Reszta swoją sztuką nie porywa ale powyższej dwójki nie da się słuchać.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: