Django

Django Unchained
2012
8,3 536 tys. ocen
8,3 10 1 535983
8,1 91 krytyków
Django
Od najlepszych
  • Od najnowszych
  • Od najlepszych

Absolutny hit. Film niemal doskonały. Wartka akcja, super historia, świetna gra aktorska, kapitalna muzyka, świetny klimat i sceneria, sam pomysł na film doskonały. Nie da się już tu nic poprawić. Obowiązkowy do obejrzenia.

Bo chyba nie w czasie kiedy, w którym przebywał z doktorkiem. Scena, w której Schulz zabija szeryfa pokazuje, że Django chyba z bronią nie miał wiele wspólnego ale potem jest scena gdzie uczy się strzelać. Ok, ale naiwne jest uwierzyć, że strzelał potem lepiej od rasowych "kowboji"

ocenił(a) film na 8

Dla mnie spośród trzech filmów Tarantino Django stoi ponad Nienawistną i Bękartami. Dialogi, di Caprio i Waltz. No i cała rozkmina. Ten film jest kompletny i mi to wystarcza by go zobaczyć ponownie. Pozostałe dwa już nie koniecznie.

Okrucieństwo i empatia, godność i zwyrodnienie, miłość do tej jedynej i męska
przyjaźń,doskonałe dialogi i czarny jak smoła humor, nieustające tarapaty i legenda o Zygfrydzie. Krew pryska. Film bardzo brutalny ( część seansu siedzę z zamkniętymi oczami) Uwielbiam.

ocenił(a) film na 8

Te triki z wąsem Christopha i Leo to mistrzostwo świata

ocenił(a) film na 8

W większości filmów Tarantino pojawia się charakterystyczne ujęcie z bagażnika. Ciekawi mnie czy i w Django się ono pojawi, a jeśli tak to w jaki sposób zostanie upchnięte do WESTERNU?

Ta scena strzelaniny w domu Candie'ego zbyt wyidealizowana tzn. Django zdążył zabrać broń, zabić i jeszcze uciec, a biali jak muchy w smole. Mimo to film spoko, podobał mi się, polecam.

Ale daleko mu do Bękartów. Uważam, że jest nawet gorszy od Nienawistnej ósemki.

ocenił(a) film na 9

Nic dodać, nic ująć - po prostu oglądać!

Zaczyna się fajnie, Waltz bawi się z nami wygłupiając się swoją grą aktorską, uwalnia Django
(Jamie Fox), "jako Niemiec mam dać ci wolność", faktycznie jak pisał syn Hansa Franka
zbrodnie niemieckie w swoich koloniach do 1933 nie ustępowały zbrodniom kolonizatorów
brytyjskich, francuskich, holenderskich czy...

jak oglądałem pierwszy raz w 2012 to ledwo dotrzymałem do końca, stwierdziłem że gniot i w ogóle, właśnie obejrzałem z ciekawości (co się tak wszyscy excytują tym filmem) i przyznam, że zwracam honor...film nie jest efekciarski, nie ma jakieś wybujałej fabuły, jest wręcz banalny i w sumie wszystko dzieje się tak jakby...

więcej

ocenił(a) film na 9

Film dobry ale dałam 8 ze względu na genialny soundtrack. Słucham go cały czas.

Sam Quentin ponoc uznal go za swoje najlepsze dzielo, ja osobiscie jestem rozczarowany. Film jest
dobry ale nie tak dobry jak Inglorious Basterds. Brakuje mu naprawde dobrych dialogow jak w
poprzednich filmach, humor tez wydaje mi sie slabszy (rozmowa o workach na glowy miala byc
zapewne komiczna, wg mnie byla...

więcej
Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę.

że fajnie se poszczelać, bo krew tak fajnie tryska na ściany, nie

Prowokacyjny tytuł, wiem, ale zastanówmy się:
"Django" - prawie wszyscy biali są ukazani jako rasistowskie potwory, a czarny mściciel zabijający z zimną krwią kobietę jest ukazany jako postać pozytywna - nie ma problemu.
"Narodziny narodu" - prawie wszyscy murzyni ukazani są jako bydło i potwory, Ku Klux Klan...

Poza świetnym soundtrackiem oraz rolą Waltza film niczym szczególnym mnie nie zachwycił, a raczej rozczarował. Jak dla mnie zabrakło/było ich zbyt mało - typowych dialogów tarantinowskich, przepełnonych wisielczym humorem, mało krwi, a sama historia mnie nie powaliła-to czego tu zabrakło całe szczęście Tarantino...

Upadek tego świetnego niegdyś twórcy wspaniałych filmów zaczął się od słabego 'Death Proof', po obejrzeniu, którego byłem zaniepokojony stanem wyczucia Tarantino.

Niestety moje obawy potwierdziły się dość szybko, gdyż przyszła pora na beznadziejnych, prymitywnych wręcz kretyńskich 'Inglourious Basterds'. Ten film...

więcej

ocenił(a) film na 6

W ogole sie nie nadawala do tego filmu...

To dobra komercja, ale tylko dobra i geniuszu w niej brak, natomiast nazwisko grupuje wszelkich hipsterów i domorosłych wizjonerów kina zmuszając ich do opinii, że ten film to przynajmniej "Obywatel Kane" XXI.