To nie film to eksperyment psychologiczny.

Pierwszy raz spotkałem się z filmem, który zrobił pranie mózgu tak skutecznie że po wyjściu
z kina aż sam nad sobą się zastanawiałem, czy naprawdę byłbym do tego zdolny.
Kto nie oglądał niech nie czyta dalej.
Przez cały film główną bohaterkę szmacono, każdy ją wykorzystywał, robił z nią co chciał,
przez cały film reżyser budował akcję tak abyśmy poczuli do wszystkich mieszkańców
obrzydzenie. Przyszedł taki moment, w którym bohaterka stanęła przed wyborem, co ma ze
swymi oprawcami zrobić, ten moment na tą decyzję się przeciągał, w tym momencie
uświadomiłem sobie że czuję całkowitą nienawiść do wszystkich mieszkańców, chciałem
aby bohaterka zabiła wszystkich, to uczyniła. Po tym wszystkim poczułem obrzydzenie do
samego siebie, że tak łatwo było można mną zmanipulować, tak łatwo można było wywołać
to uczucie nienawiści.
Ten film jako jedyny sprawił że z kina wyszedłem kompletnie wstrząśnięty, nie fabułą ale
swą reakcją na to co w filmie się działo, a raczej jak film mną zmanipulował. Jedyny w swym
rodzaju, zasługuje na 11 jednak oglądałem go tylko raz i więcej nie mam zamiaru.

15
  • Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich przemyśleniach o tym filmie. Fenomenalnie wyreżyserowany, scenariusz nie pozostawia żadnych wątpliwości:) Ale duża racja i w tym, że nie można zobaczyć go jeszcze raz, po prostu nie można dla własnej higieny psychicznej...

  • tak eksperyment i jest takie stare powiedzenie ,że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

  • popieram miałem coś podobnego

  • Tak to jest jak się ma 11 lat. Nie przejmuj się nic, kiedyś już się tak ekranu i fikcji nie przeżywa .. i nie dorabia się do tego filozofii. I żeby nie było - bardzo dobrze, że takie filmy ktoś ogląda :)

  • u mnie eksperyment wywolal inny efekt. mialam nadzieje ze nastapi przebaczenie. tak mowila ojcu o stworzeniu lepszego swiata. uwierzylam jej. myslalam ze ona tez wierzy ze jest darem dla zepsutego miasteczka. rozczarowalam sie drastycznym zakonczeniem.

    chcialam wysoko ocenic, ale koncowka wytracila mnie z tego zamiaru.
    po obejrzeniu mialam ogromny ciezar na plecach od kazdego z mieszkancow dogville a najwiekszy od grace.
    mozg wyprany. dusza zdeptana. spokoj zachwiany.

  • Film rzeczywiście emocjonujący, ale efekt wypranego mózgu... hmm raczej powiedziałabym wydobycie na światło dzienne głęboko skrywanych odczuć. Utożsamiając się z główną bohaterką, szukającą "lepszego" świata, ślepo wierzącą w "dobro" ludzkie, a brnącą tylko w jeszcze większe bagno ludzkich słabości - właściwie nie ma możliwości postąpienia inaczej niż ona uczyniła w końcowej scenie - zresztą głęboko to przeżywając. W tym filmie pokazana jest cała prawda o ludziach i o wyborze mniejszego zła z czym mamy do czynienia na codzień.

  • Ależ niepotrzebnie całkiem. To jest właśnie potęga filmu. Jako jedyna ze sztuk jest w stanie stworzyć iluzję przed, którą ludzka psychika jest bezradna i żadne mechanizmy obronne nie pomogą. Po to są filmy, żeby "zmanipulować". Te najlepsze to arcydzieła i takim jest dogville.
    Mistrzostwo tego filmu przejawia się głównie w fakcie, że twórca wyrzucił z niego maksymalnie dużo elementów tworzących iluzję od strony wizualnej. I nie tylko wypreparował postaci ze środowiska ograniczając się do kilku rekwizytów ale także w sferze montażowej CELOWO zostały "popełnione" wszelkie możliwe błędy. I to jest prawdziwy eksperyment. Jakby reżyser chciał pozbawić film wszystkiego co nie stanowi jego treści abyśmy dokopali się do "filmu właściwego". Jakby chciał pokazać (udowodnić?) że to co ostatecznie rządzi to fabuła.

    • Zgadzam się z przedmówcą/przedmówczynią, jeżeli jest jakiś film, który może zastąpić przeczytanie książki, to jest nim właśnie Dogville, majstersztyk!!!

    • Ciekawa interpretacja, chociaż akurat mnie to irytowało i czasami odwracało uwagę od akcji.

    • Trzeba przyznać, że usunięcie (rzekomo) tak ważnych elementów filmu, jak konkretne, "żywe" miejsce akcji i zastąpienie tego nikłą namiastką mogło na samym początku odrzucić od filmu. I mnie odrzuciło, aby następienie po kilkunastu minutach pokazać mi jak bardzo się mogłem mylić. Widz został przez von Triera zmuszony do wyobrażenia prezentowanego świata, a sama produkcja była jakby hybrydą powieści i filmu (mistrzowski, nieco baśniowy narrator oraz liczne opisy przyrody itp.). Niesamowity efekt. Nie spodziewałem się, że w taki sposób można wprowadzić widza w głębokie stany immersji - mnie złapał, a nie należę do tych, którzy łatwo poddają się "wciąganiu" w akcję.

  • Dziwię się, że potrafisz się aż tak wczuć w film. Ja oglądając zawsze pozostaje oddalona, na zimno śledzę akcję - rzadko kiedy coś mnie porusza. I tutaj też - nie stałam po żadnej stronie, nie miałam żadnych uczuć w stosunku do mieszkańców miasta, ani w stosunku do Grace. Byłam tylko ciekawa co stanie się dalej (choć w momencie w którym okazało się, że gangster jest ojcem Grace już wiedziałam jak wszystko się skończy), ale nie przeżyłam żadnego prania mózgu. Choć pewnie będę się zastanawiać nad moralnością działań bohaterów. Zresztą dostrzegam tu pewną niejednoznaczność (być może celową): z jednej strony dość teatralne ustawienie "dekoracji" (choć też nie do końca, bo w teatrze np. nie ma potrzeby udawać, że przechodzi się przez drzwi), narracja z offu i kilka innych rzeczy, które właśnie miały powodować moim zdaniem u widza oddalenie, poczucie, że obserwujemy "pod mikroskopem" jakiś wypreparowany świat. Z drugiej strony irytująca gra Kidman skrajnie wczuwającej się w swoją postać, zbliżenia na jej twarz i inne takie kicze (przepraszam, wiem, że za chwilę wszyscy się na mnie rzucą z pazurami tłumacząc, że gra Kidman jest doskonała i idealnie wpasowana w system Stanisławskiego - tak zgadzam się, gra bardzo dopracowana, ale dla mnie mocno przesadzona, kiczowata i zupełnie nie w moim stylu, podobnie jak samo spojrzenie na postać reprezentowane przez aktorkę).

    • ludzie sa okrutni albo inaczej sa jacy sa po prostu! (bo nie mozemy ocenic obiektywnie samych siebie prawda?) to jakby oceniac swoja prace domowa.. wiec idac dalej, ludzie na przestrzeni ewolucji stworzyli wiele mechanizmow zabezpieczajacych ich przed chaosem i pozwalajacym w miare biezpiecznie rozwijac sie zarowno na warstwie spolecznej, miedzyludzkiej, jak i naukowej. Slynny eksperyment psychologiczny prof. Zimbardo w lat 70 wlasnie dokladnie o tym traktuje. Ludzie zyja w tzw. porzadku urojonym (wyobrazonym), ktory ma zabezpieczac cywilizacje wlasnie przed samodestrukcja ale ktory to porzadek jak widzimy (chyba akurat 20 wiek dal nam sporo przykladow...:( ) potrafi byc bardzo ulotny. Jak rzucisz ksiaze ze stolu to ona spadnie bo tak dziala grawitacja, tu nie ma innych odpowiedzi. Z ludzmi nie ma tak latwo...film absolutnie top

  • mam to samo, własnie skonczylam ogladac. film po prostu....za*ebisty!

    • Dogville, miasto, w którym tylko pies przywiązany do budy nie zasługuje na śmierć, wszyscy jego mieszkańcy wykazują cechy tak zwierzęce, że nie mają racji bytu w środowisku. Człowiek jako istota w jakiś sposób wyższa,ale tak naprawdę bardziej bezwzględna od zwierzęcia?
      Trochę też widać jedność Grace z Mojżeszem, uwiązanym na smyczy i rozumującym inaczej. Gdyby pies był zdolny do pracy, pewnie podzieliłby los dziewczyny :) Gdyby dodatkowo posiadał rozum, podzieliłby los mieszkańców Dogville, tak mi się wyadje

  • Film mocno prowokuje, ale nie sposób powiedzieć, że robi pranie mózgu. Z pewnością ciężko jest się przegryźć przez te trudne sceny, które wywołują ogromny niesmak u każdego widza. Bohaterka była najbardziej zmanipulowana, głównie przez arogancję Toma, ale czy widza też to mogło zmanipulować? Ja może nie tyle, co czułem nienawiść, ale raczej chęć tego odwetu. Chyba każdy może się ze mną zgodzić, że kara mieszkańcom się bezsprzecznie należała. Gdy jej wymierzenie stało się tylko formalnością poczułem dużą ulgę, ale zobaczcie na reakcję bohaterki, poza gniewem były też łzy i smutek. Wątpię, że były to łzy szczęścia.

    Nikt tutaj nie zwrócił na to uwagi, ale mnie osobiście przeraziły ludzka chciwość, pazerność i okrucieństwo u mieszkańców wioski. Z każdym dniem przyzwyczajali bohaterkę do gorszego traktowania, a później również do gorszych warunków życia. Bez żadnych skrupułów wykorzystywali jej słabości, czyli to że była poszukiwana. Oczywiście interpretowali to w najgorszy możliwy dla niej sposób, jakby nie widząc jej starań i tego, że jest dobrą osobą. Nawet nie przejawiali wątpliwości, że może być niewinna. Jedynie interesowało ich zdobycie pozycji i psychicznej przewagi nad przybyszką. Zobaczcie jak niewiele potrzeba, żeby kogoś zniewolić.

    Ech ludzie bywają okrutni i stety czy niestety powinni ponosić tego konsekwencje, im wcześniej tym lepiej. Film jest też oczywiście przesłanką dla arogantów.

  • "nie fabułą ale swą reakcją na to co w filmie się działo, a raczej jak film mną zmanipulował"
    ...na tym polega magia kina.

  • Dziękuje autorowi postu za słowa - sama bym lepiej tego nie nazwała... Podpisuje się również pod cave8 ...

  • niepowtarzalna forma i... to co zawarte w twoim poście dają w moim mniemaniu film godny 10/10 :)

    ostatnia scena przeważyła nad wyborem oceny.

    • Bardzo dobry finał, chociaż moim zdaniem zbyt mało brutalny, dodam w tym miejscu że brzydzę się przemocą a najostrzejsza scena czyli zabijanie dzieci na oczach matki mnie rozmontowało. Oni zasłużyli na ten los, głównie za te gwałty, ta zemsta a właściwie kara była dobra ale za szybka. A czy Tom na samym końcu zasłużył na taki los, tak ponieważ jego obojętność i egoizm był najgorszy, Niby ją Kochał a co robił ?? Miał wyje...bane jak kolesie jeden po drogim gwałcili ją i szmacili, a do tego miał jeszcze pretensje że nie dawał mu kiedy tego chciał... cham i prostak... Dobrze że ich wymordowali... Chwasty trzeba wyrywać... AMEN

      • Przyznam, że sam dałem się zmanipulować przez reżysera i pojawiła się ogromne poczucie wymierzenia kary dla tych ludzi. Stopniowo znikalo w momencia wymierzania tej kary.

        Film nie jest zadnym arcydzielem. Jest niebezpieczny bym powiedzial, bo nie pokazuje dalszych losow bohaterki, a z tego co widac nie dla kazdego sa jeszcze oczywiste wnioski odkryte juz 2000 lat temu przez pewnego dlugowlosego czlowieka, ktory lubowal sie w Milosci.

        Wyobraz sobie, ze film zaczynasz ogladac w momencie, gdy jakas kobieta wspolnie z gangsterami pala wioske, zabijajac przy tym niewinnych ludzi (bo tego nie wiemy) wraz z dziecmi w wyjatkowo okrutny sposob. Co sie dzieje? Pragniesz jej smierci? To ona jest winna. Zostaje zabita. Ale zalozmy, ze ktos dazyl ja uczyciem. Wtedy ta osoba bedzie pragnela smierci osoby odpowiedzialnej za zabicie jej... i tak bez konca. Ludzie 2000 tysiace lat minelo od czasu tego czlowieka, a my caly czas plywamy w bagnie niezrozumienia i ignorancji.

        Myslicie, ze tak latwo ocenic kto dobry to zly? Bohaterka i zarazem jej pseudochlopak byli niesamowicie irytujacy. Jesli nie reagujesz na biezaco - napiecie w Tobie rosnie i w pewnym momencie mozesz wlasnie dopuscic sie nawet morderstwa. Tak samo zapewne mieszkancy wioski skrywali mase ukrytych cierpien, TYLE TO PO PROSTU BYLO NIE POKAZANE. Psychologowie od siedmiu bolesci... nie ma czegos takiego jak jakas mroczna ludzka natura. Zasada jest prosta - szerzysz milosc - dostajesz milosc, szerzysz cierpienie - dostajesz to samo. Czy bylbys w stanie zyc z bagazem zabicia czlowieka - niezaleznie co ten ktos Ci zrobil? Zastanow sie nad tym. Film pokazuje czlowieka w sposob prymitywny, co nie ma zwiazku z rzeczywistoscia. Nic nie jest czarne, ani biale. Nie ma 100% dobrych, ani zlych ludzi. Kazdy wybiera to co jest najlepsze dla niego w tym momencie, jesli ktos dopuszcza sie gwaltu czy morderstwa, to znaczy, ze jest w tak beznadziejnym stanie, ze nie jest w stanie dostrzec nawet co sluszne a co nie. Kiedys nawet jacycs naukowcy udowodnili, ze wystarczy, ze bedziemy troche niedosypiac - nasza ocena moralna juz ulega zachwianiu. Ot cala tajemnica naszej "mrocznej natury" - pare godzin smu za malo, malo czulosci w dziecinstwie, obecnosci rodzicow, niestrawne jedzenie czy inne... Zreszta sprawdz sam na sobie i zastanow sie - czy kazdego dnia jestes tak samo dobrym czlowiekiem? Czy nies jest tak, ze im lepiej sie czujesz tym masz wiecej motywacji, zeby czynic dobrze, a im gorzej sie czujesz tym chcesz czynic gorzej? To jest proste, ale to jest esencja psychologi, ale takiej prawdziwej. To jest podstawa. W tym filmie, ktory jednym byl troche plytki - nie pokazano tego jak okropnie musieli czuc sie mieszkancy Dogville czyniac takie rzeczy. Nie bylo by zadnych mordercow, ani gwalcicieli na swiecie gdyby potrzeby ludzkie byly w pelni zaspokojone. Polecam film Zeitgeist, polecam tez, abysmy wkoncu zaczeli sie jednoczyc jako ludzie i przestali zabijac wlasny gatunek. Tak latwo jest nas zmanipulowac, czemu nawet sam czesciowo uleglem pragnac kary dla tych ludzi. Czy swiat bylby lepszy bez ludzi z Dogvile? Nie, swiat bylby lepszy bez tego, co spowodowalo, ze ludzie z Dogville zachowywali sie tak jak zachowywali!! Usun przyczyne, wyrwij korzen. Zabicie tych ludzi nie usunelaby przyczyny. Jedynym plusem tego filmu jest dla mnie ciekawa forma, ale przeslanie jest bardzo niebezpieczne.

        • A ten człowiek lubujący się w miłości propagował jakieś oszustwa, czy trochę rozszerzyłeś jego poglądy, żeby móc oszukiwać ludzi?

          Miłość tego człowieka nie była tylko w słowach. Ty obrażasz wielu ludzi, kłamiesz, rzucasz oszczerstwa na naukę, wprowadzasz w błąd i nakłaniasz ludzi, żeby sobie zrobili krzywdę. Nie ma znaczenia, ile razy użyjesz słowa "miłość" w postach, to po prostu będzie słowo nieoddające Twojego postępowania w żadnym stopniu.

          Zgodziłbym się, że pływasz w bagnie niezrozumienia i ignorancji.
          Co ciekawe, jedną z dziedzin, w których wiesz sporo mniej niż zero, jest psychologia. Filmy w rodzaju Dogville są, o czym zresztą informuje przedmówca, eksperymentami psychologicznymi. Scenariusz (jak i dzieła literackie), jest poszukiwaniem psychologicznego prawdopodobieństwa bohaterów, a odbiór wytworu sztuki dostarcza dalszych informacji o psychice ludzi.
          Nie potrzeba oczywiście Dogville, by zauważyć, że niektórzy myślą życzeniowo i wolą rzucać szumne hasła o miłości i szczęściu niż przyjrzeć się życiu. Sam fakt ucieczki od smutnego czy trudnego filmu (a widzę na forum, że częściej krytykujesz filmy za to, że nie oddają Twojego światopoglądu), świadczy właśnie o potrzebie zignorowania informacji zaprzeczających przyjętej ideologii.

          Świat byłby lepszy bez ludzkości. :)

  • Zła strona ludzkiej natury tak okropnie wychodzi tu na wierzch: próżność, obłuda, małostkowość, zazdrość, hipokryzja, zdrada i tak dalej. Film naprawdę mocny.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: