Dom, który zbudował Jack

The House That Jack Built

2018 2 godz. 35 min.
6,5 19 221
ocen
6,5 10 1 19221
20 833
chce zobaczyć
6,8 19
ocen krytyków
{"rate":6.78947,"count":19}
powrót do forum filmu Dom, który zbudował Jack
  • peem1991 ocenił(a) ten film na: 7

    „Dom, który zbudował Jack” to jeden z tych filmów, po których obejrzeniu wiem, że nic nie wiem. Na podstawowym poziomie historia jest bardzo prosta, ale ilość odniesień do innych tekstów kultury nakazuje wnioskować, że film należy odbierać znacznie głębiej (albo głębia jest tylko udawana, to już kwestia do dyskusji).

    Wydaje się, że Jack to alter ego Larsa von Triera. Film wyraźnie nawiązuje do „Boskiej komedii”, w której głównym bohaterem było alter ego Dantego (autora poematu). I tak jak Dante w „Boskiej komedii”, tak von Trier pod postacią Jacka odbywa swoją wędrówkę przez piekło. W wędrówce tej towarzyszy mu i prowadzi go Wergiliusz (który po piekle oprowadzał w „Boskiej komedii”).

    Podobieństwo poglądów Jacka, do tego co mogliśmy usłyszeć od Larsa von Triera jest momentami niezwykle uderzające. Można odnieść wrażenie, że Jack jest nośnikiem poglądów von Triera – tak samo jak reżyser jest mizoginem, tak samo jak reżyser ma kontrowersyjne poglądy, gdy przychodzi do tematu nazizmu (wypowiedź von Triera z Cannes o rozumieniu Hitlera! Swoją drogą przewrotne umieszczenie w filmie Bruno Ganza, który w „Upadku” grał właśnie Hitlera!).

    Motyw budowania domu przez Jacka jawi się jako alegoria twórczości von Triera. Reżyser podobnie jak Jack buduje swój dom (czyli filmy, które tworzy) i szuka ku temu najlepszego „tworzywa” (von Trier eksperymentuje z różnymi gatunkami filmowymi) i nie boi się niszczenia i zaczynania od nowa (korzysta z kolejnych schematów filmowych i wychodzi poza granice stawiane przez te schematy). Von Trier przyzwyczaił nas w stawianiu w swoich filmach na ohydę, odpychające sceny i brzydotę (czyli robi dokładnie to samo, co główny bohater „Domu, który zbudował Jack”). Może głupie kobiety będące bohaterkami „Domu, który zbudował Jack” to tak naprawdę my, nierozgarnięci widzowie, którzy nie potrafią zrozumieć artysty?

    Sam bohater filmu mówi w jednej ze scen „Podobno zbrodnie, których dopuszczamy się w twórczości, to wyraz fantazji, których nie możemy zrealizować. Tylko w dziełach sztuki stać nas na szczerość.” Pytanie, czy von Trier śmieje się sam z siebie i puszcza do nas oko, czy jest cały czas poważny i właśnie pozwala sobie na szczerość? Nie jestem pewny, czy to pierwsze, dlatego we fragmencie zachwytu nad holocaustem film staje się bardzo przerażający.

    Wychodzi więc, że to kolejny film von Triera o von Trierze.

    Zachęcam do dyskusji :)

  • peem1991 ciekawa interpretacja!

  • CarolynaArtnet ocenił(a) ten film na: 8

    peem1991 interesujaca interpretacja - bardzo podoba mi sie także scena wędrówki po piekle - skłaniająca w pewien sposób do refleksji, nad tym, że w pewnych sytuacjach niektóre drogi sa już ostatecznie zamknięte i mimo starań oraz złudzeń jest za późno by cokolwiek zrobić... Świetnie,że nawiązałeś też do motywu sztuki, który jest jednym z bardziej wyrazistych elementów filmu - refleksji nad tym czy sztuka powinna mieć jakies granice, czy bezkarnie jako twórcy możemy dporowadzać do degradacji oraz zniszczenia w imię stworzenia arcydzieła.

  • Grifter ocenił(a) ten film na: 8

    peem1991 Tak! O to chodzi.
    Ten film to jeden wielki fvck off pokazany wszystkim, którzy stanęli Larsowi na drodze. Fragment o Holocauście mocny, jeszcze mocniejsza staje się jego szydercza wymowa - "Wygoniliście mnie z Cannes za Hitlera, a teraz wracam do was i wyjaśniam wam durniom o co mi chodziło. I piergolcie się wszyscy".
    Na łatkę Enfant terrible Lars sobie niewątpliwie zasłużył :)

  • niedzielnyogladacz ocenił(a) ten film na: 9

    peem1991 (uwaga, spojlery)

    Nie znam twórczości von Triera na tyle, żeby oceniać wątek autoretrospektywny.
    Ale ocenię film jako dzieło pojedyncze.

    Pośród wielu wątków do rozważań dostrzegam rozważania teologiczne na temat predestynacji. Jeśli Bóg istnieje i prowadzi nasze życie, uruchamia deszcz, który zaciera ślady, to co sądzić o duszy mordercy? Jeśli dociera do głębin piekła, gdzie "kiedyś było wyjście na górę" na długo zanim Wer się tam pojawił - to co sądzić o piekle po Chrystusie? Czy Jacka piekło pochłonęło? Czy to jest jednoznacznie w filmie wyjaśnione? Ale jednak piekło zamarzło. Więc może nikogo tam nie ma? Kto o tym decyduje? Mnie w tych scenach wracała odbyta niegdyś dyskusja filozoficzna na temat predystynacji, ale także piekła i rożnych ujęć tego zagadnienia w nurtach teologii chrześcijańskiej. Idąc dalej w tych rozważaniach, można dojść i do pytań o nazistów. Autor nie pozostawia na te pytania odpowiedzi.

    Z innych wątków - niemal kuriozalnie "polowanie na ludzi" zostało zrównane do "polowania na zwierzęta". Ale... w imię czego jedno nas - społeczeństwo - rusza, a drugie nie? Jedno jest ok, drugie karzemy? Czy to nie kwestia socjalizacji? A skoro tak to przecież będą osoby, które się z różnych przyczyn tej socjalizacji wymknęły. Dla których człowiek, zwierzyna leśna, kaczka... Co za różnica. Nie usprawiedliwiam. Film pokazuje pewną perspektywę. Z drugiej strony, kulturowo akceptujemy zabijanie zwierząt. A czy dramat zwierząt się aż tak różni od dramatu ludzi? Kwestia socjalizacji. Reżyser bardzo wprost zadaje nam pytanie o tę granicę. Czemu polowanie na zwierzęta jest ok, a polowanie na ludzi nie jest. To jest pytanie o to co motywuje naszym człowieczeństwem. I jak je rozumiemy.

    Trzeci wybrany wątek - sztuka. Widać nawiązania rozwoju Jacka jako seryjnego mordercy do rozwoju artysty. Artysta dąży do doskonałości, tworzy, rozwija się, niszczy, tworzy nowe, doskonalsze, większe, dojrzalsze. Może gna go do przodu jakaś dziwna skłonność, nerwica natręctw, może później już czysty narkotyk, uzależnienie. Rozwija się, aż go ostatnie, może nigdy niedokończone, następne dzieło przytłoczy. Może nie zdąży. I wreszcie wrócę do punktu pierwszego - tego o predystynację. Czym różni się sztuka artysty od sztuki seryjnego mordercy? Jack chciałby zostać architektem. Ale jedyne co może w życiu osiągnąć to dom z martwych ludzi. To jest jego materiał. I znów traktat teologiczny nad tym czy artysta jest mniej natchniony przez Boga od psychopaty?

    Oczywiście nie oceniam. Pewne punkty widzenia trudno zaakceptować. Ale film skłania do myślenia. I wcale nie są to innowacyjne przemyślenia, choć może rzadko dyskutowane w kulturze masowej.

  • niedzielnyogladacz ocenił(a) ten film na: 9

    niedzielnyogladacz korekta: czy artysta jest BARDZIEJ natchniony

  • Geszek13 ocenił(a) ten film na: 5

    peem1991 Bardzo ciekawa interpretacja. Dała mi do myślenia, i dała nowy wgląd na postrzeganie tego filmu.

  • LukaszJarosz25 ocenił(a) ten film na: 8

    peem1991 Może coś w tym być.

  • peem1991 film tak nudny że go przewijałem lipa straszna

  • XIPE ocenił(a) ten film na: 8

    Maciej1982 brawo dla tego Pana. miał odwagę wyjść na środek sali i własnym przykładem potwierdzić prawdziwość stwierdzenia, że warunkiem wstępnym do odbioru sztuki jest posiadanie mózgu. dziękujemy za wkład do dyskusji.