Męczyłam, męczyłam i wymęczyłam ten film. Dobrze, że nie był długi...Nudy, nudy, nudy; i zakończenie tego nie zmienia. Aha, to jest komedia?! To?! Komedia?! Litości...
Do tego Will Smith obejrzał chyba Luthera i postanowił być zgorzkniałym czarnym twardzielem.
Niestety z mizernym skutkiem.
Na nieszczęście większość obsady się dostosowała i wszyscy wypadli cienko lub tragicznie.