Australijczycy wiedzą i przekonali się na własnej skórze, jak Polacy, że Anglicy to świnie orwelowskie, które nie dość, że nie biją się za "wolność waszą", to za "wolność naszą" też pozwalają wybijać wrogom tych, których szumnie nazywają sprzymierzeńcami, a traktują gorzej niż wrogów. Film momentami nudnawy, muzyka wg...
więcejPotrafi ona stworzyć klimat, ale nie jestem pewien, czy ten fragment "Oxygene" Jarre'a nie pasowałby
lepiej do science-fiction. Nie żeby jakoś strasznie przeszkadzał, pojawia się raptem w kilku
miejscach. Niemniej brzmi trochę dziwnie.
Film całkiem niezły, choć miejscami przynudza, brak sensownego pomysłu na...
Myślę że Weirowi nie chodziło tu o przedstawienie samego Gallipoli jako tako. Głównym celem było pokazanie kształtowania się świadomości narodowej Australijczyków i zostało to przedstawione w znakomity sposób. Z jednej strony mamy świadomość postkolonialną, czyli że "interesy Brytyjczyków to też nasze interesy"...
Peter Weir (jakiejś niezwykłej aury, tajemnicy), a ten da się obejrzeć, ale jest niezbyt wciągający i trochę przynudza.
powala na kolana. Muzyka nieziemska. Piękne plenery. Dobre aktorstwo [Mel G.!]. Film znakomicie ukazał bezsens wojny, masakra pod koniec filmu świetnie to obrazuje. Dlaczego musieli zginąć, po co? Smutny obraz, ale bardzo przejmujący i ciekawy.
10/10
Gallipoli” to nie tylko film wojenny — to film o dojrzewaniu, rozczarowaniu i brutalnym przebudzeniu z młodzieńczych złudzeń. Peter Weir opowiada historię dwóch młodych Australijczyków, którzy zgłaszają się na front z entuzjazmem, który wojna szybko zamienia w pustkę.
Mark Lee i młody Mel Gibson tworzą niezwykle...
Gallipoli w reżyserii Petera Weira to film wojenny, który stawia na emocje i atmosferę bardziej niż na realistyczne odwzorowanie frontu. Opowiada historię dwóch młodych Australijczyków (w tych rolach Mark Lee i Mel Gibson), którzy z entuzjazmem zaciągają się do wojska i trafiają na front jednej z najtragiczniejszych...
więcejRewelacyjny film. Nie żałuję, że go obejrzałem. Na plus bardzo dobra kreacja Mela Gibsona (mało znany wówczas aktor), połączenie muzyki klasycznej z "Oxygene" Jeana-Michel Jarre’a oraz ukazanie końcowej bitwy pod tytułową Gallipoli. Szczerze powiedziawszy, zgadzam się z krytykami że lepszy od Mad Maxa, bardziej udany...
więcejDałem 8* bo film jest niezły, a nawet bardzo dobry, ale ostatecznie obniżyłem do 7* za baaaardzo fajną muzę Jarre'a ale niekoniecznie do tego filmu! Młody Gibson fajny. NA PEWNO obejrzę ten cudny film (co najmniej 8*) znów za trochę. POLECAM! Piszą, że film "wojenny". Owszem, ale nie tylko. Polecam drugi raz i...
Kolejny obraz potwierdzający fakt, iż Weir kręcił lepsze filmy przed wyjazdem do Ameryki. Zaczyna się jako przyjemna i sympatyczna opowieść o przyjaźni dwóch młodzieńców mieszkających gdzieś w Australii, a kończy gorzkim przypomnieniem, jak mało sensu jest w toczonych wojnach. Tym razem reżyser zrezygnował z aury...
Są argumenty za tym, aby po ten film sięgnąć, ale jest też i kilka które sytuują go w przegródce: przeciętne obrazy wojenne. Może w ramach ciekawostki warto się z nim zapoznać, ale na spektakularne odkrycie nie ma co liczyć.
Więcej na:
http://komet.blox.pl/2010/04/Australijska-epopeja-wojenna.html
Rewelacyjny film z niesamowita scena koncowa i muzyka poza tym swietne role
Gibsona i Lee.Zastanawiajace jest to,ze jest lekko niedoceniony, bo film
piekny i wzruszajacy, pokazujacy bezens wojny...Polecam z czystym sumieniem
.
9/10
może jakiś reżyser mógłby kiedyś nakręcić film o tej bitwie z perspektywy Tureckiej. W końcu najwięcej korzyści ta bitwa przyniosła Turkom.
Taki malo fajnych scen batalistycznych, ale chodzi glownie o co innego w filmie. Goscie mysleli, ze wojna to fajna zabawa - teraz jest Air Soft Gun :D - prawdziwa wojna to totalna lipa, male szanse na przezycie, szczegolnie w tamtych czasach co typy, ktorych podziwiam lecieli z bagnetami na karabiny maszynowe...