Gwiazdeczki

Mignonnes

2020 1 godz. 36 min.
3,8 3 707
ocen
3,8 10 3707
424
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":1}
{"type":"film","id":848343,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mignonnes-2020-848343/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Gwiazdeczki
  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    Film nie ma nic wspólnego z pedofilią, a i nawet z seksualizacją dzieci.

    Ponieważ rzadko kto z piszących tu oglądał ten film, to napiszę o czym on tak naprawdę jest.

    --- SPOILER ---
    Film opowiada o dziewczynce z senegalskiej rodziny, która zamieszkała we Francji. Ojciec dziewczynki, zgodnie z tradycjami (tak, te "tradycyjne wartości" khe khe), bierze sobie nową żonę w związku z czym matka naszej bohaterki przeżywa załamanie, które jednak stara się ukrywać, bo w ich kulturze żona powinna się jedynie cieszyć szczęściem męża, z radością informować krewnych i znajomych o nowej żonie, wyprawiać mężowi kolejne wesele i po prostu gotować, gotować, gotować, prać, prać, prać, rodzić dzieci. Do tego służy kobieta i nie powinno jej to smucić, ba, powinna być w związku z tym szczęśliwa. Czuć się spełniona.

    Matka dziewczynki jest posłuszna tradycji. Płacze tylko w ukryciu. Widząc, że córka odważnie się ubiera czy zachowuje beszta ją i dosłownie stara się wyganiać z niej demony. Przekazuje córce "tradycyjne wartości", czyli nauki tego typu, że w ciele kobiety mieszka zły duch i dlatego w piekle większość stanowią kobiety, że rolą kobiety jest służba mężczyźnie, a wyróżnieniem sam fakt jeśli jakiś ją zechce wziąć na swoją żonę/służącą. Początkowo wygląda na to, że dziewczynka nawet jest w stanie zaakceptować narzucane jej ramy kulturowe, jednak kiedy dowiaduje się, że ojciec bierze sobie nową żonę i kiedy widzi jak bardzo jej matka cierpi i obawia się o przyszłość, choć stara się udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy widzi jak żyją inne (pokuszę się o określenie "normalniejsze") rodziny we Francji, zwyczajnie w końcu nie daje rady tego wszystkiego udźwignąć. Do tego dochodzi chęć bycia akceptowaną w nowym kraju i kulturze, by czuć się po prostu bezpiecznie. Dziewczynka rozpaczliwie wręcz usiłuje się dopasować, a nawet być bardziej "cool" niż cała reszta. Poznaje koleżanki, których hobby jest taniec. Dość zwyczajny taniec, bez żadnych podtekstów seksualnych. Żeby także tańczyć i żeby robić to dobrze, co utożsamia z sytuacją, gdy podoba się to jak największej ilości osób (zbiera dużo lajków), nasza bohaterka ogląda w sieci filmiki mające dużą ilość polubień. Są to filmiki, na których tańczą głównie dorosłe kobiety. Zaczyna je naśladować. Ich ruchy i gesty. Nie trudno się domyślić, że filmiki z takim tańcem robią się w sieci popularne - mocno lajkowane. Skoro tak dobrze jej idzie, nasza bohaterka, instruuje więc też w tańcu swoje koleżanki. Efekt jest taki, że nie rozumiejące jeszcze swojej seksualności (co jest ukazane dosłownie, wręcz łopatologicznie, więc powinno trafić nawet do najbardziej ociężałych umysłowo widzów), bo przecież bardzo młodziutkie dziewczęta (wręcz dzieci) tańczą w sposób, który je wręcz ośmiesza. To, co faktycznie dobrze wyszło w tym filmie, to właśnie pokazanie tego niezrozumienia samych dziewczynek. To, że nawet jeśli tańcząc poruszają pośladkami czy stroją niby to seksowne miny (co robią, bo zauważyły, że za to lecą lajki), to przez to, że są jeszcze dziećmi i nie rozumieją swojej seksualności, wychodzi to bardzo sztucznie i wręcz pokracznie.

    Pierwszy etap konkursu tanecznego jakoś zaliczają, ale kiedy tańczą w następnym widownia patrzy na nie z mieszaniną zdziwienia, rozbawienia i niesmaku (to także jest w filmie, sorry, hejterzy, ale nie ma tam promowania takiego stylu tańca). Wydaje się, że do głównej bohaterki w pewnym stopniu wreszcie to dociera. A przynajmniej czuje, że coś jest nadal nie tak, że ten taniec i tak nic nie naprawia, w niczym, w żadnym dopasowaniu, stworzeniu jakiegoś poczucia bezpieczeństwa, odnajdywaniu się... w niczym z tych rzeczy nie pomaga. Bohaterka jest nadal małą dziewczynką i przede wszystkim boi się utraty matki w wyniku rozpadającego się małżeństwa rodziców. Na szczęście matka staje po jej stronie i wbrew tradycjom przedkłada swoje dziecko nad swojego męża (swojego pana). Tak więc film jest właściwie głównie o statusie kobiety w senegalskiej (muzułmańskiej) rodzinie. Sytuacji matki, będącej porzucaną żoną (porzucaną dosłownie, bądź schodzącą do roli dalszej żony, co się przekłada na zostanie służącą nowej żony) i sytuacji dziewczynki, która dopiero wkracza w dorosłość i jeśli będzie żyć zgodnie z senegalskimi tradycjami będzie musiała pogodzić się z upodleniem do końca życia.

    Film nie ma żadnego związku z pedofilią ani kwestią seksualizacji dzieci. Dziewczynka po prostu usiłując dostosować się do nowego środowiska rzuca się bez ładu i składu, by się jakoś odnaleźć i zapewnić sobie stabilną pozycję. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, parę razy przegina, bo nie rozumie tego, co robi. Ludzie coś lajkują, to to robi. Nie zdaje sobie sprawy z roli podtekstów seksualnych różnych zachowań. W całej tej historii widać właśnie niewinność tych dziewczynek, a nie ich deprawację.

    Niesamowita jest hipokryzja osób hejtujących ten film, które tak zapamiętale chcą być uważane za moralnie lepsze od innych, że wystawiają jedynki i oceniają produkcję (w tym jej przekaz) bez oglądania.

    Jeśli chodzi o mnie, to film średnio mi się podobał. Końcówka jest dość ładnie zrobiona - dosyć się ją czuje. Większość filmu jednak mnie zwyczajnie nudziła. Nie ma w nim nic odkrywczego. Jest to jakieś studium uczuć dojrzewającej dziewczynki z muzułmańskiej rodziny, zaczynającej zauważać złe traktowanie kobiet w tradycji, z której się wywodzi, pragnącej mieć tę odrobinę wolności i wyboru co do tego kim zostanie w przyszłości, mieć w ogóle jakąś przyszłość, szansę by być kimś - nie tylko siedzącym w kuchni, zakrytym tkaniną, dodatkiem do mężczyzny. Rozumiem to, ale wcześniej też te kwestie rozumiałam. Nie zostało to ukazane tak, by jakoś mną poruszyło, więc oceniam film jako średni.

    Co do plakatu, to uważam go za bezsensowny biorąc pod uwagę treść filmu. Lepsze byłoby np. zdjęcie głównej bohaterki z końcówki filmu, kiedy podskakuje. To bardziej koresponduje z tematyką filmu, którą jest odnajdywanie się wewnętrzne tej dziewczynki. Sama ta końcówka wyszła naprawdę dobrze, ładnie podsumowuje pewien etap jej dorastania. Przeszła przez pewne doświadczenia, przeginając raz w jedną, raz w drugą stronę, w końcu osiągnęła stan równowagi. Tak odczuwam tę scenę i za nią duży plus. I kadr z tej sceny byłby idealnym plakatem.

  • ililanka ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Nareszcie ktoś to napisał

  • Piotrek4 ocenił(a) ten film na: 1

    ililanka Ten film jest przerażający. Wczoraj go zobaczyłem. Pełno ujęć na wypięte tyłki, cycki 11-LETNICH dziewczynek. Ja prdl, lewica jest straszna. Jest przerażająca.

  • Norblin ocenił(a) ten film na: 2

    Eleonora Dzięki za rzeczową opinię :)

  • zuzwspaniala ocenił(a) ten film na: 7

    Eleonora dla mnie środek ciężkości był jednak na bohaterce i jej zmagań z dorastaniem, odnajdowaniem się w grupie rówieśników. rzeczywiście, główna bohaterka jest bardzo ugruntowana w kulturze, która różni się od francuskiej i jest dużo bardziej restrykcyjna, ale żadnej z tych dziewczynek się nie przelewa, a najbliższa bohaterce dziewczyna też jest emocjonalnie zaniedbana, mimo że nie jest muzułmanką. bohaterka też miota się, próbując znaleźć akceptację, popularność, uwagę, a przy braku dorosłych, którzy zaopiekowaliby się dziewczynkami w wartościowy sposób (a nie ograniczając interakcje jedynie do "kobieta musi być cnotliwa" czy "nie dostaniesz telefonu dopóki nie poprawisz ocen"), efekty są jak widać

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    zuzwspaniala Ale ja się zgadzam jak najbardziej, że jest to film głównie o młodziutkiej bohaterce. Jednak na marginesie tego jest też trochę tej kobiety już dorosłej - jej matki, co w pewien sposób łączy się z tą dziewczynką, bo bycie dorosłą kobietą jest jej przyszłością.

    Trochę średnio to wyraziłam faktycznie, bo nie chodzi mi tu o to, że to była akurat rodzina muzułmańska. Wiem, że w poprzednim wpisie podkreślam tę muzułmańskość, ale faktycznie mogłaby to być rodzina jakiejś innej religii, grunt żeby prezentowała dość surowe podejście do wizji kobiety. Dzięki temu mamy ukazane dwa bieguny podejścia do bycia kobietą jak i wychowywania dziewczynek, dorastania.

    Na jednym biegunie jest to dość surowe podejście - tu akurat w rodzinie muzułmańskiej - w którym wpaja się dziewczynce, że jej ciało i seksualność są tematami tabu, skłóca się ją z własnym ciałem, izoluje od niego, naucza się ją że powinna być raczej podległa (mężczyźnie i innym), jej samoakceptacja i szacunek dla siebie w tym podejściu się w ogóle nie liczą. Na drugim biegunie jest podejście przegięte w druga stronę, czyli wręcz zbyt egoistyczne i zbyt wyzwalające seksualność, zbyt celebrujące cielesność, własne zachcianki, otwartość na wszystko, ale w takim negatywnym sensie braku jakichkolwiek hamulców.

    Dziewczynka dorastając raz rzuca się w jedną stronę, raz w drugą - to miałam na myśli pisząc o przeginaniu raz w jedną, raz w drugą stronę. Oczywiście pójście w skrajność - nieistotne którą - nie jest dobre. Na końcu filmu osiąga stan równowagi, złoty środek. Zrzuca z siebie ten przerysowany strój tancerki, ubiera się w zwyczajne ubrania, ale też nie tak skromne, jak w jej kulturze - po prostu takie właśnie "po środku", odpowiednie dla dziewczynki w jej wieku. Nie idzie na ślub ojca (co się wiązało z tym biegunem podejścia zbyt restrykcyjnego, zbyt duszącego jej własne ja, jej własne potrzeby, jej samoakceptację), nie idzie tańczyć (co się wiązało z biegunem podejścia zbyt egoistycznym i hedonistycznym), tylko zaczyna skakać na skakance z innymi dziećmi. Wreszcie staje się normalną dziewczynką w jej wieku. Wyglądającą i zachowującą się adekwatnie do swojego wieku. Dlatego to zakończenie tak mi się podoba. Bardzo ładnie to przedstawili. Być może nie dałoby się tego uzyskać bez tej, mnie osobiście, dosyć nudzącej wcześniejszej części filmu. Tak czy inaczej końcówka naprawdę działa na uczucia.

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Może jeszcze dodam, że ten film też bardzo dobrze pokazuje jaki problem stwarza brak edukacji seksualnej (niezależnie od stylu wychowania, bo i przy tym podejściu surowym, i przy tym pozostawiającym dziecko zbyt samopas). Nie twierdzę, że powinna się ona zaczynać już w tak młodym wieku, ale na pewno w ogóle jest ona bardzo istotna. Dzieci jednej i drugiej płci pozbawione rozsądnie podanych informacji dotyczących seksu i seksualności zawsze będą sięgać do internetu, do którego dostęp w dzisiejszych czasach tak czy owak na pewno znajdą. Brak edukacji seksualnej skazuje je na szukanie odpowiedzi na swoje pytanie na stronach pornograficznych, co niestety zawsze implikuje późniejsze problemy.
    Pornografia czy seksualizacja nie są jednak jedynymi pułapkami, bo odcięcie od tego wszystkiego przy jednoczesnym braku edukacji seksualnej także da w rezultacie osobę niepewną siebie i skonfliktowaną wewnętrznie.

    W gruncie rzeczy im dłużej jestem po obejrzeniu tego filmu, tym więcej zalet jego odnajduję. Tuż po seansie uznałam film za dzieło o treści nic dla mnie nie wznoszącej i w zasadzie nadal podtrzymuję, że nie uświadomił mi niczego, czego wcześniej bym nie wiedziała. Jednak sposób w jaki poruszył naprawdę wiele problemów i potencjał uświadomienia ludziom różnych kwestii ma ten film naprawdę wielki. Patrząc na komentarze pod nim to uświadomienie przydałoby się bardzo wielu osobom.

  • zuzwspaniala ocenił(a) ten film na: 7

    Eleonora ja też zaczynam odnajdywać nowe wartości tego filmu podczas rozmowy o nim :) ze swojej strony nie chciałam też umniejszyć tego, że bohaterka jest zanurzona akurat w takiej - senegalskiej, muzułmańskiej - kulturze, chciałam tylko podkreślić, że film ma też bardziej uniwersalne obserwacje

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    zuzwspaniala Tak, ja wiem, i zresztą bardzo dobrze, że się tu wpisałaś i podzieliłaś tą uwagą, bo przez to miałam możliwość pewnego sprostowania swojej wcześniejszej wypowiedzi. I jak najbardziej miałaś rację w swojej uwadze. No i właśnie jest też tak jak piszesz teraz, że im więcej się dyskutuje, tym więcej się zauważa. Na początku myślałam, że ten film jest ok, ale nic wielkiego, a teraz myślę, że jest naprawdę bogaty w treści i bardzo zgrabnie łączy różne zagadnienia. Samo to studium dorastania - ta kwestia tego, że nie jest zdrowo przesadzać w żadnym kierunku - naprawdę zgrabnie to tu ukazano.

    W innych tematach wiele oburzonych osób pisze tak jakby uważało, że samo pokazanie, że jedenastoletnie dzieci zastanawiają się nad seksem (rozmowa w toalecie) czy że interesuje je druga płeć (dziewczynki próbują podrywać chłopców) - jakby samo to już było chore. Tak jakby należało udawać (lub może wierzyć), że o kwestiach w jakikolwiek sposób związanych z płcią czy seksualnością myśli się dopiero po osiągnięciu wieku pełnoletności lub nie myśli się wcale (bo patrząc na wypowiedzi wielu osób wygląda na to, że to w ogóle jest perwersja). I to jest przykład na to, że nie trzeba nawet bardzo religijnego, jak w filmie np. muzułmańskiego, wychowania, by uważać za słuszne tłumienie w dzieciach naturalnego rozwoju i blokować jakąkolwiek możliwość osiągnięcia przez nie dojrzałości świadomości seksualnej. Przykre to bardzo, że ludzie w ten sposób rozumują.

  • guen ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Czy tylko mam wrażenie, że ten film zrozumiały głównie kobiety? I jakoś nie widzę opinii kobiet o eksponowaniu miejscy intymnych, seksualizacji itp? Przez cały film nie zwróciłam uwagi na żadne części intymne i nic zupełnie seksownego tam dla mnie nie było. Drodzy panowie jeśli w tym filmie widzieliście coś seksownego i zauważyliście przede wszystkim części intymne tych dzieci to właśnie z wami, a nie z tym filmem jest coś bardzo nie tak! Widziałam za to bardzo wiele z siebie i swoich koleżanek, w dzieciństwie próbujących zaimponować rówieśnikom (chociaż w tamtych czasach to były inne środki i sposoby bo nie było internetu i inne rzeczy były "na topie"), widziałam dzieciaki pełne pasji do tańca, które szukają swojej drogi i niestety w padają w ślepą uliczkę żebrania o lajki. Te lajki pod teledyskami roznegliżowanych pań też , nota bene, w większości wystawiają panowie, którzy tutaj tak bardzo bronią moralności, a na co dzień traktują kobiety mocno przedmiotowo. Dla mnie te dzieci były po prostu pocieszne, czasem trochę pokraczne, czasem trochę śmieszne, a czasami bardzo smutne. Bo ogólnie życie dziecka w dzisiejszych czasach wcale wesołe nie jest. Wciąż jest bombardowane reklamami, teledyskami, bajkami z dziwnymi treściami. Oczekiwaniami rodziców pchających je na kolejne zajęcia pozalekcyjne, sesjami zdjęciowymi mamusiek ustawiających dziecko przez godzinę w obsranych liściach żeby zrobić ładne zdjęcie na fb. Porównywaniem się do rówieśników, którzy dziwnym trafem są zawsze jakoś fajniejsi, ładniejsi, zabawniejsi i bardziej popularni. Wystarczy żebyśmy po prostu dali im być dziećmi i patrzyli na nie jak na to czym własnie są - dziećmi szukającymi swojej drogi. O tym był dla mnie ten film. I choć, przyznaję w kwestii formalnej nie jest to arcydzieło, to przekaz ma jednak bardzo dobry.

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    guen Dokładnie. Ja również zauważyłam, że film jest hejtowany głównie przez panów i również zgadzam się z tym, że to niezbyt dobrze o nich świadczy, że w tak oczywisty sposób widzą tu jakiś erotyzm. Dla mnie dziewczynka choćby i naśladująca ruchy kopulacyjne nadal nijak nie kojarzy się z seksem i nijak nie jest seksowna. No po prostu nie umiem tak spojrzeć na takie dziecko. Nie chodzi o moją orientację, to że jestem hetero. Dorosła kobieta zachowująca się seksownie jak najbardziej budzi we mnie określone z seksem związane skojarzenia i odczucia. Ale dziecko w ten sposób się wyginające, jak w tym filmie, pod którym piszemy, nie. Dla mnie to nadal jest jedynie dziecko. Zero w tym seksu, zero czegoś podniecającego. Nie widziałam też żadnych zbliżeń na srom, o których panowie tak często piszą. Być może były jakieś zbliżenia, tyle że dla mnie były niewinne, bo nie kojarzę dzieci z czymś erotycznym. Generalnie bardzo niepokojące jest, że na mężczyzn tak łatwo to działa w tym kierunku, ale też jest to ważna informacja, która nas wzbogaca i czyni przekaz tego filmu jeszcze ważniejszym. Szczególnie właśnie dla panów. Z tymże niestety natknęłam się pod tym filmem również na kilka wpisów autorstwa kobiet podobnie oburzonych jak panowie, widzących w tych dzieciach jakąś erotykę (o, zgrozo) i nie rozumiejących filmu i samej kwestii tego, że dzieci nawet malutkie, kilkuletnie, wykazują jakieś tam zainteresowanie druga płcią, jakąś ciekawość, czasem i seksem, który jest dla nich na razie zupełnie niezrozumiały i nie ma w tym nic złego. Dzieci się po prostu rozwijają, zbierają doświadczenia, wiedzę, uczą coś rozumieć, rozwijają się też w nich naturalne własne popędy. To wszystko jest zdrowe i naturalne i prowadzi w końcu do osiągnięcia pełnej dojrzałości i w tym właśnie seksualnej. I to jest bardzo ważne by ten rozwój nastąpił. Ważne jest żeby dzieci chronić, ale też żeby ich nie blokować i jeśli wykazują czymś zainteresowanie, stawiają jakieś pytania, to im odpowiedzieć. Niekoniecznie wszystko tłumaczyć (ile to już zależy od wieku dziecka), ale nie zostawiać ich samych z tą niewiedzą i nie skazywać na to, żeby wpadły w tarapaty albo/i popadły w kompleksy, czuły strach lub niechęć w stosunku do swojego ciała i seksualności. Wielu panów pod tym filmem pisze tak jakby uważali, że dziecko powinno się całkowicie odgrodzić od myśli o seksie czy nawet płci, a jeśli jakieś dziecko nieświadomie o coś związanego z tą tematyką spyta, to jest od razu upadłe i patologiczne.Z wszystkim co napisałaś jak najbardziej się zgadzam, aczkolwiek myślę, że każde czasy mają swoje plusy i minusy. Teraz jest łatwy dostęp do internetu, co może powodować pewne problemy, ale z drugiej strony daje też sporo korzyści, bo jednak jest to jakieś źródło informacji. Niestety jeśli chodzi o kwestie związane z seksem zwykle te najbardziej potrzebne podstawowe, wspierające dojrzewającą osobę, faktycznie ważne na początku współżycia, są raczej trudne do znalezienia. Mimo wszystko jednak dobrze, że w ogóle jakieś informacje daje się znaleźć - takie rzeczy jak np. to, że istnieją lubrykanty, że dziewczyna, która jest dziewicą może ich potrzebować nie dlatego, że coś jest z nią nie tak, ale dlatego, że dopiero zaczyna. Tego typu informacje. Bardzo ważne dla młodych osób. Jakoś tam mimo wszystko są do znalezienia w sieci i to uważam za duży plus internetu zwłaszcza, gdy mądrzy inaczej rodzice walczą z edukacją seksualną i zostawiają dojrzewających ludzi samych sobie.

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Edytowałam post, żeby poprawić jeden błąd w zdaniu i niestety edycja zlikwidowała odstępy między akapitami. Szkoda, bo tak jest mniej czytelne, ale nie było to moim zamiarem, by maltretować czytających "ścianą tekstu".

  • guen ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Jest czytelne jak najbardziej. Mnie nie tyle chodziło o klasyczne "w dawnych czasach było lepiej" ale mam nieodparte wrażenie, że ta presja na dzieciaki i była inna. Mówię o latach 80 bo ja wtedy dorastałam. Presja rówieśników, żeby być fajnym, dobrze ubranym , żeby posiadać dobra materialne była może nawet większa niż teraz bo wszystko to było trudniej dostępne. Natomiast rodzice parli chyba tylko na dobre oceny. Obecnie patrzę po fb znajomych, które mają dzieci. a tam sesje w liściach, sesje modowe, sesje kąpielowe itd. Podobnie jest z ilością zajęć pozalekcyjnych. W ośrodku kultury, w którym pracuję to czasem się nóż w kieszenie otwiera jak matki ciągną zawyte dzieciaki na balet, na recytację, na trąbkę "bo musisz". Bo musi spełniać marzenia mamusi, których jej się nie udało spełnić. Nie ważne, że nie chce i ze tego nienawidzi. Natomiast edukacja seksualna faktycznie w tym kraju leży. Podobnie jak w filmie, pewnie połowa dzieciaków (nawet starszych) nie wie co to kondom, nie wie jak się zabezpieczyć, a co najgorsza nie wie, że ma prawo odmawiać i że nie znaczy nie. I tu znowu niestety panująca obecnie w tym kraju kultura gwałtu! I, o zgrozo! w tym ostatnio górowały kobiety zębami i pazurami broniące obrzydliwych wypocin Lipińskiej. Niestety kobiety też często mają bardzo wypaczone spojrzenie na te sprawy. Nie wiem czy to własnie brak edukacji, czy to właśnie "edukacja śmieciowa" poprzez filmiki porno i tego typu rzeczy. Lub właśnie przez różne szmatławce sprowadzające kobietę do roli przedmiotu, za który się płaci butami i ciuchami. Prawie trudno się dziwić facetom ich frustracjom. Bo skoro one tak bardzo chcą być gwałcone przez przystojnych Włochów to dlaczego nie przeze mnie? I tak nakręca się spirala chorego podejścia do seksu. No ale jednak wciąż nie mogę zdzierżyć jak bardzo trzeba mieć chorą głowę żeby tam widzieć coś seksownego w tych dzieciakach!

  • lech_stawikowski ocenił(a) ten film na: 8

    Eleonora Szczerze mówiąc ten film to bardzo dobry test na pedofilię. Co prawda jestem facetem, ale też nie widzę niczego seksualnego tutaj w machaniu tyłkami przez dzieciaki. Ci co widzą w tym "porno", bądź nawet "soft-porno", powinni się przez chwilę zastanowić, czy nie mają pewnego problemu sami...

  • L_Lams ocenił(a) ten film na: 6

    guen Nie tylko kobiety go zrozumiały , ale ja chyba jestem feministą

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • 1253_1642 https://www.ppe.pl/news/150586/netflix-oskarzony-o-seksualiz... już porządek robią z ku.. pedofilskimi.

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    1253_1642 Coś jednak nie bardzo z Twoim rozumieniem wydarzeń z tego filmu. Twórca (twórczyni) przecenił intelekt niektórych widzów.

  • 1253_1642 ocenił(a) ten film na: 1

    Eleonora Oczywiście wszyscy nie rozumieją, tylko ty należysz do grupy ROZUMNYCH. Nie będę tolerował takiego syfu, milcząc dajemy zielone światło dla tego typu wybryków.
    P.s netflix zrył ci już banie wystarczająco mocno, odstaw

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    1253_1642 Kolejny wpis, w którym pokazujesz, że jest coś nie tak z Twoim rozumieniem. Oczywiście, że nie tylko ja ten film zrozumiałam, więc siłą rzeczy więcej ludzi niż tylko ja, zauważa, gdy ktoś taki jak Ty pisze bzdury.
    PS: Po produkcje Netflixa sięgam okazjonalnie, więc znowuż mamy tu do czynienia z Twoją niezdrowo wybujałą wyobraźnią.

  • 1253_1642 ocenił(a) ten film na: 1

    Eleonora Oczywiście, że nie tylkoa ja ten film zrozumiałem, więc siłą rzeczy więcej ludzi niż tylko ja, zauważa gdy ktoś taki jak ty pisze bzdury, z resztą możesz na luzie wywnioskować to po ocenie tego filmu ;p żyj dalej w swoim świecie i rób sobie co tam chcesz, ale nie mieszaj w to dzieci bo nic ci nie zrobiły

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    1253_1642 Tak się składa, że ja używam mózgu, który w przeciwieństwie do ciebie, mam w głowie, więc na szczęście nie mam takich skojarzeń i brudnych fantazji, jakim dajesz tu wyraz. Jak na razie udawanie obrońcy dzieci ci nie wychodzi, ale może to i lepiej, bo tym prędzej może na ciebie zwrócić uwagę jakaś organizacja do walki z pedofilią.

  • 1253_1642 ocenił(a) ten film na: 1

    Eleonora No tak podczas gdy wykładam sensowne argumenty próbujesz mnie obrazić, w dodatku obracasz kota ogonem, że to ja niby jestem pedofilm typowa lewacka zagrywka, z tobą nie da się dogadać racjonalnie marksistowski żołnierzyku

  • 1253_1642 " typowa lewacka zagrywka, z tobą nie da się dogadać racjonalnie marksistowski żołnierzyku"

    Ale Ci się ulało typie xD

  • Piotrek4 ocenił(a) ten film na: 1

    Eleonora "Ja używam mózgu, wy nie! Ja ja ja. Ja rozumiem ten film, ty nie. Ja jestem najlepsza, ja ja ja. Ja i reżyserka, używamy mózgów, a wielu, a wszyscy ci co dają jedynki, nie używa"

    Lol.

  • Piotrek4 Ta, egzaltuje się swoją osobą, jak jakiś podlotek podczas rewolucji hormonalnej.

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 6

    Piotrek4 Sorry, że dopiero teraz odpisuję, ale generalnie nie wpadam na fw zbyt często. Minęło sporo czasu od kiedy obejrzałam ten film i nie chcę już brnąć w dyskusję o nim. Niemniej jednak idiotyzmem jest wmawianie mi czegoś tak odlotowego, że niby kiedykolwiek twierdziłam, że tylko ja rozumiem ten film. Ale oczywiście jak brakuje argumentów, to wiele osób po prostu zaczyna zmyślać tego rodzaju głupoty.

    Faktem jest, że wiele osób dających temu filmowi jedynki otwarcie napisało, że go nie oglądało. Faktem jest również, że osoby, które filmu nie obejrzały wygłaszały na jego temat opinie i wykłócały się, że lepiej znają jego treść od osób, które ów film widziały. To chyba najlepiej pokazuje kto ma tu niedojrzałe podejście i się ośmiesza.

  • Piotrek4 ocenił(a) ten film na: 1

    Eleonora Wiesz co, nie chce mi się tracić czasu na oczywistości.

  • alles_stones ocenił(a) ten film na: 6

    Eleonora Zgadzam się prawie w 100%. Uważam jednak, że ten film opowiada o seksualizacji kobiet, a dokładniej stanowi krytykę tego zjawiska. Według mnie Amy staje na skraju dwóch kultur, które traktują kobiety mocno przedmiotowo. Tradycyjne wartości jej rodziny, stawiają kobietę na równi z robotem kuchennym, gdzie nie może mieć swojego zdania i musi być posłuszna mężowi oraz panującym zasadom. Amy widząc, jak nieszczęśliwa jest jej matka, chce się od tego odciąć. Niestety wpada z deszczu pod rynnę. Chce się wpasować w środowisko, więc zaczyna śledzić profile, filmy, które są , popularne. Jak wiadomo, seksualizacja kobiet w showbiznesie trwa w najlepsze, więc widząc roznegliżowane kobiety, które prezentują swoje wdzięki na klipach i sama chce taka być. Jest to zupełnie normalne. Sama jako nastolatka również wygłupiałam się z koleżankami do piosenek Shakiry czy Britney. Dzieci naśladują to co widzą w telewizji, lub obecnie na ekranach swoich smartfonów. Jednak to co jest obecnie w sieci zdecydowanie bardziej epatuje seksem niż te 10-15 lat temu. To że widziałam kilka teledysków Shakiry, nie zmieniło tego, że nadal chodziłam po drzewach i skakałam na skakance. U głównej bohaterki przerodziło się to w obsesję, prawdopodobnie był to również mechanizm obronny na traumę, wywołaną drugim ślubem ojca. Nie bez winy są tutaj również matka i ciotka, nie pozwalające Amy na pozostanie dzieckiem, lecz mówiące jej "że już jest kobietą", tak samo koleżanki udające starsze, przed kolegami- ona nie jest gotowa do tej roli, ale jednak rozpaczliwie próbuje się dostosować. Dochodzi agresja, patologiczne kłamstwa i kradzieże. Na żadnym etapie filmu, nie widziałam, żeby gdziekolwiek pojawiła się pochwała takiego zachowania. Tak samo w scenie przesłuchania, gdy zaczynają twerkować Angelica zauważa, że sędziom to się nie podoba i kończą układ w starym stylu. Dopiero na finałowym występie widzimy układ, który został podrasowany przez Amy. Wszyscy zarówno widzowie i sędziowie mają zdegustowane miny i wygwizdują dziewczyny. Nie wiem, czy to przez reakcje widowni, czy po prostu w głównej bohaterce coś pęka i docierają do niej tłumione emocje. Płacze, chce się przytulić do mamy, bo jest dzieckiem i wymaga czułości od rodzica. Koniec końców uważam, że przekaz jest taki, aby pozwolić dzieciom (młodym dziewczynkom) pozostać jak najdłużej dziećmi oraz aby rodzice i wychowawcy dawali im przykład i wspierali w odkrywaniu siebie, żeby nie musiały szukać rozwiązań u ucieczki w sieci.

    I wszyscy którzy, krytykują ten film (pod względem seksualizacji dzieci) albo go nie widzieli, albo widzieli to co chcieli zobaczyć.