Zaszalałem. Obejrzałem Interstallar po raz kolejny. Stwierdzam, że moje poprzednie zachwyty nad nim były sporo przesadzone. Ktoś mocno pomylił się klasyfikując ten film jako sf. Przecież to tradycyjny ckliwy melodramat ze łzami i miłością w rolach głównych. Główni bohaterowie w każdej kolejnej scenie płacząc nad swoim losem podejmują co raz bardziej katastrofalne dla nich decyzję. Co gorsza decyzje zupełnie nieuzasadnione, często wręcz absurdalne. Skutek jest taki, że powstaje bełkotliwy przykry w odbiorze obraz. Broni się w tym filmie tylko warstwa wizualna. A szkoda bo pomysł był niezły.