Nurtuje mnie jedna rzecz, chodzi dokładnie o informacje z innego wymiaru. Rozumiem ,że Cooper
sam sobie podaje te współrzedne do bazy NASA, zeby tam sie udał, to po co później chce, żeby
został i nie wylatywał.
UWAGA - TEN WĄTEK POWINIEN BYĆ OZNACZONY JAKO SPOILER!
UWAGA - TEN WĄTEK POWINIEN BYĆ OZNACZONY JAKO SPOILER!
UWAGA - TEN WĄTEK POWINIEN BYĆ OZNACZONY JAKO SPOILER!
UWAGA - TEN WĄTEK POWINIEN BYĆ OZNACZONY JAKO SPOILER!
UWAGA - TEN WĄTEK POWINIEN BYĆ OZNACZONY JAKO SPOILER!
Cała ta komunikacja jest bez sensu. Dlaczego zegarek stale powtarzał daną sekwencję? Jeżeli facet mógł zostawić trwałą anomalię grawitacyjną układającą piasek, to czemu zapisał wiadomość niezgodną z pozostałymi? Niezależnie od tego, czy on to napisał, czy napisał to ktoś inny (twórca tunelu), to dlaczego napisał tylko te współrzędne i nic więcej? Dlaczego książkami napisał "zostań" - naprawdę miał taką krótką pamięć i nie pamiętał że to właśnie jego córka odczytała i że to go nie powstrzymało?
100% licencja poetycka, żeby ciągnąć film dalej i zbudować atmosferę czegoś nieznanego. Pierwsze elementy 'nolanizowania'.
Komunikacja przy pomocy piasku była chwilową anomalią - zazwyczaj okna są zamknięte. Obawiam się, że zarówno piasek jak i książki nie mogły przekazać za dużo informacji. W terminologii informatycznej powiedziałbym, że nośnik informacji miał za małą pojemność (a dokładniej za mało bitów).
Współrzędne były niezbędne, żeby Murphy dostała się do NASA i rozwiązała zagadkę grawitacji. Intencją nadawcy wiadomości nie było natomiast by Cooper opuszczał Ziemię - jak widać nie było to konieczne.
Murphy nie rozwiązała by zagadki grawitacji, gdyby jej ojciec za pomocą zegarka nie przekazał kluczowych danych.
Zgadzam się z Tobą. Teraz pytanie który ojciec musiałby wysłać te informacje. Ten, który wysłał współrzędne ( o ile towarzyszył mu komputer-robot), czy raczej koniecznie ten, który poleciał.