Z nauką i tym co już wiemy o wszechświecie film nie ma nic wspólnego. Trochę bezdennych bredni o
czarnych dziurach, mechanice kwantowej i teorii względności. Uwielbiam fantastykę ale gdy ktoś będzie
fantazjował, że Ziemia jest jednak płaska to nie będzie zbyt oryginalny. Komunikacja z wnętrza czarnej
dziury poprzez regał z książkami to nawet po mocnych prochach, pomysł trudny do zaakceptowania.
W Interstellar widzimy jak w przyszłości ludzie nie mogą opanować chorób upraw rolnych, a Ziemia z
nieznanych powodów (burz piaskowych?) staje się niezdolna do podtrzymywania życia.
W przyszłości farmerzy mają samobieżne sterowane komputerami kombajny ale nie mają nawigacji w
samochodzie czy w telefonie i muszą korzystać z papierowych map.
Na podróżach międzygwiezdnych czasu im trochę schodzi ale już sygnały komunikacyjne latają przez
wszechświat z praktycznie zerową zwłoką, a przeloty między różnymi planetami zajmują parę chwil zamiast
paru lat.
Ludzkość szuka innej planety do zamieszkania aby na końcu zamieszkać w stacji kosmicznej... Super
puenta!