Lawendowe wzgórze

Ladies in Lavender

2004 1 godz. 43 min.
7,0 10 085
ocen
7,0 10 10085
7 588
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":1}
{"type":"film","id":113172,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Ladies+in+Lavender-2004-113172/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Lawendowe wzgórze
  • Wrażenia ogólnie pozytywne, ale ten nieszczęsny Polak;) Pomijając jego typowo polskie imię, polszczyznę...
    Mamy tu do czynienia z jakimś beznadziejnym egoistą, który przyjmuje oferowaną mu opiekę, wikt i opierunek, jakby mu się należały, bez słowa wdzięczności, mało tego - stroi fochy, przychodzi urżnięty itd. Na koniec zaś bez słowa wyjeżdża a zamiast wyjaśnień przesyła swój portret! Dlaczego autorzy uparli się na Polaka? Nie mógłby być to dajmy na to Słowak?

  • pinzon Oj, bez przesady...
    Mogę się z Tobą zgodzić jedynie, jeśli chodzi o zarzuty dotyczące imienia (fakt, z tym Andreą to trochę im się nie udało, pewnie miał być Andrzej, ale stwierdzili, że za trudne do wymówienia).
    Z polszczyzną nie było znów tak najgorzej.
    Poza tym nie wydaje mi się, żeby przedstawili naszego rodaka jako beznadziejnego egoistę... Wspomniany przez Ciebie wikt i opierunek na początku przyjął, bo właściwie nie miał za bardzo wyjścia, od razu też podziękował za uratowanie mu życia. Potem stał się prawie domownikiem, więc co? Miał codziennie, na każdym kroku znów dziękować? A w jakiej to scenie Andrea stroił takie fochy? Jakoś tego nie pamiętam. Co do sceny, gdy wraca do domu pijany z wiejskiej zabawy... Jasne, my Polacy od razu przyczepimy się do tego. Bo pokazano nas znów jako pijaków. Ten nasz wieczny stereotyp... Pójdźmy dalej i zapytajmy, dlaczego scenarzyści nie wprowadzili wątku, w którym Andrea kradnie starszym paniom auto! Litości! Czy to, że wrócił pijany z zabawy aż tak bardzo nas dotyka? Mnie osobiście nie. Jak dowiadujemy się z następnej sceny inny uczestnik tejże zabawy również miał kaca, więc można przypuszczać, że każdy mężczyzna nieźle się wtedy spił. Andrea po prostu miał się "integrować" z tubylcami, że tak to ujmę. Poza tym ta scena jak dla mnie dodała trochę humoru całej tej historii przedstawionej w filmie. Andrea wraca do domu, nuci pod nosem melodię z zabawy, a potem zasypia na podłodze. Czyżbyśmy byli aż tak przewrażliwieni na swym punkcie, że nie dostrzegamy komizmu tej sytuacji? Ty najwidoczniej jesteś. No i jeszcze końcowa scena. Chyba niezbyt dokładnie oglądałeś(aś) film. Andrea dowiedziawszy się, że zaraz jedzie do Londynu z Olgą, chciał pożegnać się ze starszymi paniami. Ale Olga nie dała mu tej szansy. Pojechał więc, a potem napisał list, w którym przepraszał, dziękował raz jeszcze za wszystko i zapewiał, że często o nich myśli. W dowód wdzięczności załączył swój portret. Czy trzeba coś jeszcze dodać?
    Ja akurat bardzo cieszę się, że twórcy "uparli się na Polaka". Myślę, że przedstawili naszego rodaka dobrze. Młody, przystojny chłopak, znający niemiecki, potrafiący grać na skrzypcach, który płynie po pracę, a może i nowe życie do Ameryki. Za nic w świecie nie chciałabym, żeby Andreą był Słowak.

  • Emocja20 ocenił(a) ten film na: 8

    Johanna Ja o wizerunek Andrei jako Polaka czepiać się nie będę, ale zgadzam się co do tego, że okazał się trochę egoistą. Jakoś źle mi było patrzeć na to, jak dwie panie odchodzą smutne z przyjęcia. Gdyby ktoś mi uratował życie, to żadna Olga, żaden wirtuoz nie zmusiliby mnie do tego, żeby się nie pożegnać z kimś, komu zawdzięczam aż tyle. Niemniej jednak film bardzo mi się podobał. A czy pokazali Polaków w nieodpowiednim świetle? A kto nas pokazuje w odpowiednim ;) Poza tym, ja to pijaństwo Andrei wzięłam za wątek humorystyczny, a egoistą po trochu jest każdy, nie tylko Polak :)

  • tamarynka ocenił(a) ten film na: 8

    Emocja20 Moim zdaniem ta scena z pijanym Andreą właśnie przeczyło stereotypowi Polaka-pijaka. Grzeczny chłopiec spity na wiejskiej zabawie. Ale poza tym rzeczywiście był zadziwiajaco bierny i podporządkowany innym.

  • tamarynka Zadziwiająco bierny? Dziwne stwierdzenie... Moim zdaniem postać Andrei jako Polaka została świetnie pokazana, pomijając już omawiany wcześniej fakt upicia się na zabawie i wyjazdu bez pożegnania, to nie wiem czy zwróciliście fakt na takie może mało zapadające w pamięć scenki, ale dodające postaci Andrei trochę charakteru, mianowicie, gdy idzie na plażę ze starszymi paniami popływać i robi im kawał, że prawie się utopił, albo kiedy wychodząc na spacer spotyka gospodynię, która trzepie dywan i jej również sprawia figla przez moment trzepiąc dywan z każdej strony i uciekając, żeby ona nie mogła zobaczyć kto to. To może nic nie znaczące momenty, ale dla mnie były ważne, bo pokazały, że Andrea to nie żadne "ciele malowane" - zamieszkał u pań i teraz będzie przykładnym, nieśmiałym domownikiem, tylko pokazał, że mamy trochę poczucia humoru, potrafimy robić kawały, trochę taka łobuzerka. Poza tym kawał charakteru i waleczność, kiedy wraca do domu i wścieka się o to, że panie nie przekazały im listu od Olgi. Może chodzi Ci o bierność wobec Olgi, no bo raczej nie wobec starszych pań, z którymi się nawet nie pożegnał - przychodzi do niej, dowiaduje się o wyjeździe, o przesłuchaniu i pozwala się wywieźć bez tego pożegnania. Może jemu też chodziło o swoją karierę, chciał o nią powalczyć, wiedział, że to jego szansa, poza tym spotkanie z jego idolem Daniłovem... Być może nie chodziło o bierność, tylko o chęć wykorzystania tej szansy. Z tej strony też to można tak odebrać.
    Poza tym zastanawiałam się jakby wyglądał film, gdyby zakończenie było inne - powiedzmy, że Olga informuje go o przesłuchaniu, daje czas na decyzję, on opowiada o tym starszym paniom, które zapewne miałyby wiele "ale", lecz w końcu przekonałyby się do tego, że to jego szansa, no bo cóż mogłyby zrobić - zatrzymać go siłą? Nastąpiłaby scena pożegnania, wyjazd, potem koncert, na który Andrea zaprasza panie... Wszystko ładnie, pięknie, poprawnie... Tylko że wtedy zrobiłby się z tego filmu bardzo nudny obyczaj dokumentujący jak można zostać sławnym skrzypkiem... A tak film toczy się w swoim rytmie, bardzo klimatycznym, ale nie zapominajmy, że to dramat, więc ten pozorny spokój jest po coś, właśnie po to, żeby ukazać wydarzenia na końcu, jakim jest pospieszny wyjazd Andrei i wspaniała scena w wykonaniu Judi Dench, kiedy Ursula dowiaduje się o wyjeździe. Przynajmniej ja tak to widzę.

  • juma1989 ocenił(a) ten film na: 6

    pinzon Jestem tego samego zdania.

  • pinzon Narzekasz

  • Tamilina ocenił(a) ten film na: 8

    Kretol11 Czasem trzeba :-)