Lighthouse

The Lighthouse

2019 1 godz. 50 min.
7,6 38 501
ocen
7,6 10 38501
33 677
chce zobaczyć
7,9 27
ocen krytyków
{"rate":7.851852,"count":27}
powrót do forum filmu Lighthouse
  • 'Lighthouse' w subtelny sposób przeplata wiele znaczeń i symboli, co skutkuje ogromem możliwości interpretacji tegoż filmu. Postanowiłem podzielić się moimi spostrzeżeniami i sposobami odczytania tego dzieła. Od razu zaznaczam, że jestem świeżo po seansie oraz nie posiadam ogromnego zaplecza wiedzy jeśli chodzi o znajomość tekstów kultury (co jest bardzo istotne biorąc pod uwagę intertekstualność Lighthouse), moje myśli mogą być zatem nieskładne i mogą umknąć mi pewne istotne dla pełnej interpretacji szczegóły.

    Pierwsza z moich interpretacji filmu Lighthouse zakłada, że wszystkie wydarzenia dzieją się w głowie Thomasa Howarda i są odzwierciedleniem jego psychiki. (Zarówno klimat jak i istota tej interpretacji przypominają twórczość Edgara Allana Poe, między innymi 'The Fall of the House of Usher'). Interpretacja ta bazuje w dużej mierze na teoriach psychoanalityki (szczególnie Freuda i Junga) na temat ludzkiej osobowości. Dwóch bohaterów - Stary (Thomas Wake) oraz Młody (Ephraim Winslow) symbolizują bowiem tylko pewne części umysłu. Umysłu osoby, która popełniła morderstwo i której Freudowskie 'ego' stosuje mechanizmy obronne- dysocjację, wyparcie (Ephraim wierzy, że jedynie biernie obserwował śmierć człowieka, którego przygniatały bale drewna, możemy jednak podejrzewać, że było to czynne zabójstwo - Stary Thomas, będący częścią osobowości go o to oskarża), przemieszczenie (Ephraim rozładowuje swoje emocje np. na mewie, co jest swoją drogą punktem zwrotnym w jego szaleństwie i rozpoczyna uświadamianie sobie prawdy, nawiązanie do Hitchkocka), oraz projekcja. Ten ostatni mechanizm - projekcja - jest szczególnie istotny, Staremu Thomasowi przypisuje on bowiem wszystkie najgorsze cechy swojej osobowości - pijaństwo, okrucieństwo, ale także morderstwo (oskarża on starego latarnika o zabójstwo swojego poprzedniego pomocnika). Stary latarnik jest strażnikiem światła latarni morskiej, strażnikiem tajemnicy psychiki Thomasa Howarda. Poznanie tej tajemnicy przez część osobowości, którą udało się ocalić - Ephraima byłoby jednoznaczne z uświadomieniem sobie przez niego, że to on popełnił morderstwo (trochę jak u Edypa ;) co istotne w mojej drugiej interpretacji) , a w konsekwencji z zupełnym szaleństwem i upadkiem (można to zaobserwować w scenie, kiedy dotyka on światła latarni, co symbolizuje oświecenie, poznanie prawdy, następnie szaleńczy śmiech i upadek ze schodów na sam dół latarni).
    Istotne są także wizje, które miejsce mają podczas snów Ephraima (Carl Jung pisał dużo o roli snów w zrozumieniu ludzkiej podświadomości), są one niejako przebłyskami świadomości Thomasa Howarda, są one niezależne od mechanizmów obronnych ludzkiego ego. Zabójstwo Starego Thomasa jest jednoznaczne ze śmiercią Ego. (zabójstwo siekierą może mieć swoją drogą związek z 'To The Lighthouse' Virginii Woolf)
    Podsumowując, pierwsza interpretacja filmu to wnętrze umysłu człowieka, który popełnił zabójstwo i aby nie oszaleć, próbuje wyprzeć ten fakt ze swojej świadomości.

    Druga natomiast interpretacja jest bardziej symboliczna i uniwersalna. Bazuje na mitologicznych archetypach i symbolach, niezamknięta w żadnych ramach czasu ani miejsca.
    Ephraim jest tu bohaterem zbiorowym, Prometeuszem, bohaterem symbolizującym ludzkość. Stary Thomas z kolei to Proteusz, mitologiczne bóstwo morskie, Syn Posejdona, który posiadał zdolność przepowiadania przeszłości (Stary Thomas podczas jednej ze scen niczym w transie rzuca na Ephraima przekleństwo, które okazuje się prawdą na końcu filmu). Istotne są też ocean i syreny, które symbolizują naturę i chaos. No i tutaj istnieje prawdopodobienstwo, ze wiele rzeczy w swojej interpretacji przeoczyłem, ale myślę, że istotą jest pewien archetyp, który przewija się przez wiele tekstów kultury, poczynając od Adama i Ewy i wszelkie tego interpretacje (Raj Utracony, Doktor Faustus), ale też właśnie mit o Prometeuszu, czy greckie (np. Król Edyp) i szekspirowskie tragedie (np. Król Lear), czyli motyw hubris(pychy). Młody Ephraim jest zmuszony do podporządkowania się Bogom - Staremu Thomasowi - Proteuszowi, który każe mu wykonywać najtrudniejsze prace, sam siedząc na górze latarni morskiej (symbolika góra, dół). Budzi w nim to uczucie niesprawiedliwości i goryczy. Również natura go ogranicza, jest on zmuszony do pozostania na wyspie wbrew swojej woli ze względu na sztorm. Wizje o syrenach budzą w nim ogromny strach. No i do kupy to wszystko, czyli poczucie ogromnej niesprawiedliwosci i goryczy (stary Thomas), niemoc (ocean) i strach (syreny) w połączeniu z hubris (ludzką pychą) powodują Hamartię(winę tragiczną) , a w konsekwencji Perypetię (punkt zwrotny), którym w filmie jest zabicie jednookiej mewy. Od tego momentu wszystko się zmienia. Tak jak kiedyś Stary Thomas pomiatał Ephraimem, tak teraz role się odwracają. Ephraim dominuje zarówno Thomasa jak i Syreny (wizje seksualne, w których je dominuje/gwałci). Staje się Panem wyspy. Jak w wielu tragediach bywa, Ephraim z minuty na minutę staje się również coraz bliższy szaleństwu. W końcu otwiera właz na ostatnie piętro latarni morskiej i dotyka światła latarni morskiej. Podobnie do Prometeusza, który wykrada ogień, dosięga tego, co boskie. (może daleko idąca interpretacja, ale panowanie nad latarnią może oznaczać panowanie nad oceanem - symbolem natury i chaosu). Zostaje jednak ukarany przez Bogów - ostatnia scena jest niemal wycięta z mitu o Prometeuszu, któremu orzeł pożera wątrobę.

    Podsumowując, druga interpretacja to od zawsze obecny w wielu tekstach kultury motyw ludzkiej pychy (hubris),która w połączeniu z poczuciem niesprawiedliwości i strachem, prowadzi do hamartii i powoduje punkt zwrotny w postawie i losach bohatera tragicznego (w tym przypadku zbiorowego) i w konsekwencji prowadzi do katastrofy.


    Z góry przepraszam za niedociągnięcia i niedbałość w tym co napisałem, na celu miałem przede wszystkim otworzenie Waszych umysłów na nowe interpretacje i zachęcenie do dyskusji :)

  • Rzirzi ocenił(a) ten film na: 8

    Yooleq A można krócej:
    The VVitch - film o kobiecości
    Lighthouse- film o męskości.
    Te wszystkie archetypy i mity są pięknymi odzwierciedleniem złożoności mężczyzny. Bo w każdym facecie walczą dwie siły: jedna zwierzęca, która chce tylko żreć i dymać, i druga, która chce czegoś więcej od życia. Wydaje mi się, że ten film jest bardziej dla kobiet - reżyser zwraca się do nich: "patrzcie, z czym musimy się zmagać każdego dnia". A klamrą spinającą jest Latarnia - fallus.

  • mk34 ocenił(a) ten film na: 10

    Yooleq Świetna interpretacja, no i właśnie co do fallicznej latarni. Skupiłbym się jeszcze bardziej na tytułowej Latarni, która jest tu chyba najważniejszą częścią filmu. Można powiedzieć że jest czymś co łączy dwa światy, ten zatroskany ludzki pełen grzechów i cierpień z tym utopijnym boskim wolnym od trosk i niedoskonałości. Latarnia to taka linia graniczna między ludzkością a niebem, chęć dotarcia tam przez głównego bohatera jest uzasadniona. Jednak nieświadom w pełni swoich ludzkich niedoskonałości, gdy oświetla go boskie światło latarni nie doznaje odkupienia a wręcz przeciwnie, zostaje osądzony. A może idąc dalej ta wyspa razem z latarnią to rodzaj czyśćca, miejsca gdzie człowiek zmaga się ze swoimi demonami oraz cieniami grzechów z przeszłości, tylko po to by finalnie zrozumieć że i tak musi ponieść karę. No i właśnie ciekawe czy postać grana przez Dafoe jest tą ciemną stroną ego Winsowa z którą się zmaga czy może raczej jakimś boskim strażnikiem prawdy, której ludzie nie powinni poznawać.

    Natomiast najbardziej sensowną i przyziemną interpretacją jest to że po prostu dwóch ludzi na bezludnej wyspie z latarnią, po długim czasie osamotnienia i braku pożywienia (potem mieli już tylko alko), dostaje paranoi albo jakiejś innej choroby psychicznej i wszystkie te dziwne wydarzenia to wytwór ich zmęczonych mózgów xD

  • Lutorx ocenił(a) ten film na: 9

    Yooleq Świetne interpretacje, mnogość możliwości ich tworzenia staje się odzwierciedleniem jakości filmu.
    Przychodzi mi do głowy też prostsze, bardziej biblijne nawiązanie.
    W dużym skrócie: Światło latarni jako raj, niższe poziomy to czyściec, bądź życie na ziemi, w którym trzeba ciężko zapracować, aby osiągnąć zbawienie. Na początku widzimy chęć ścisłego stosowania się do reguł (odmowa spożywania alkoholu, chęć postępowania według "instrukcji"), z czasem następuje jednak ich łamanie, co powoduje reakcję łańcuchową (popełniane coraz cięższe grzechy). Następuje bunt przeciwko Bogu i regułom, próba ominięcia trudnej, ale jedynej drogi na górę. Tam ostatecznie, bohater dostaje się brudny, widzi niezrozumiałe piękno i ginie, zdając sobie sprawę co finalnie traci.

  • gmagdalena ocenił(a) ten film na: 10

    Yooleq Świetnie opisane! Moja interpretacja jest zbliżona do pierwszej, która została ujęta w komentarzu. Wyspa to umysł chorego psychicznie człowieka (lub każdego z nas w zależności od uosobienia i nastroju?), otoczonej z każdej strony oceaniczną niemocą. Kolorystyka i warunki atmosferyczne ukazują świetnie samopoczucie (samotność, odcięcie od wszelkich perspektyw i nadziei, jedyne co jest wokół stwarza negatywny, zaburzony obraz). Stary latarnik to podświadomość, próbująca wpędzić nas w obłęd. Latarnia to cel, a światło to nadzieja. Nadzieja, która ostatecznie okazuje się bardzo zgubna.

    Warto zauważyć, jak stwarzane były przez bohaterów autorytety postaw, którymi chcieli operować i być w ten sposób postrzegani (stary latarnik - wspomniany kapitan Ahab z Moby Dicka, młody latarnik - powściągliwy, tajemniczy). Jednakże prawda o nich samych wychodziła z każdą sceną coraz bardziej. Widzieli wzajemną pozorność, wykrzykując ją sobie w twarz oraz wzburzając się tym samym wewnętrznie (wypierana prawda). Obrazuje to idealnie walkę świadomości z podświadomością, prawdy z kłamstwem.

    Określiłabym ten film mianem "cynicznej autodestrukcji", ponieważ tak naprawdę największym zagrożeniem dla obydwojga - byli oni sami. Stwarzali dla siebie samych największego wroga i niebezpieczeństwo, tak jak i my robimy to w naszych umysłach. Zwięźle i dosłownie, film ukazuje co odosobnienie i samotność robi z ludźmi. Niewiadomo już czasami co jest rzeczywistością, snem, a co urojeniem.

  • Yooleq Dafoe zresztą wygląda z twarzy jak połączenie Proteusza i Posejdona, mnie tylko nurtuje jedna scena którą nie mogę rozgryżć, jest to dość migawkowe, nagi Dafoe w pozie jak z greckiego posągu dosłownie świeci oczami na leżącego Pattisona

  • marckoza Ten kadr to wizualna parafraza znanego obrazu Schneidera "Hypnose". Wyglądają niemal identycznie.

  • M0RiARTY a dzięki, jedyne co udało mi się znaleźć to wywiad z Dafoem dla Boston Herald, gdzie mówił o 19wiecznym "frieze where this naked figure was staring into the other man’s eyes and the beam of light is shooting into his face", fryz to coś bardziej rzeźbiarskiego, ozdoba architektoniczna, na jakim budynku oni to widzieli to nie wiem

  • Yooleq https://www.youtube.com/watch?v=lo-S64ws2O8 pierwsze do kosza, druga analiza- trafiony zatopiony ("światło latarni" to "ogień" który skradł Prometeusz)

    https://www.refinery29.com/en-us/2019/10/8516296/is-the-ligh...

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 9

    Yooleq W sumie kolejna siła tego dzieła jest to, ze te dosc celne interpretacje nie wykluczają też interpretacji bardziej dosłownych. Czasem przypominał mi sie Shutter Island.

    Studium rozwoju młodego, wydawałoby sie ułożonego i introwertycznego faceta poddanego długotrwałemu psychicznemu wysiłkowi, poniżaniu, przy jednoczesnym braku możliwości wyładowania emocji oraz narastającej w takiej pustelni frustracji seksualnej co prowadzi do wybuchu kiedy nikt nie przyjeżdża po nich, jednocześnie znajdujesz dowody ze Twoj mentor zabił twojego poprzednika. Czy byla to zaplanowana strategia przez starego Toma i tender tak naprawde nigdy nie miał po niego przypłynąć? Czy zabicie mewy i brak posłuszeństwa do reguł i zasad morza sprowadził na niego tez zagładę w sensie dosłownym ? (Tutaj motyw prosto z klasycznego brytyjskiego poematu Samuela Taylora Coleridge’a „The Rime of an Ancient Mariner”).

    Ilość poziomów na ktorych mozna rozmawiać o tym filmie jest imponująca

  • sonyvegas ocenił(a) ten film na: 7

    Yooleq Hybris

  • Karandra ocenił(a) ten film na: 9

    Yooleq niesamowicie trafna analiza, chapeau bas.

    można też to oczywiście odebrać jako płytszy film z gatunku "lovecraftian", jak sama to otagowałam, ale choćby scena z Neptunem czy "nawiedzony" monolog dają do myślenia w kategorii bliższych nam, hm, mitów. ;)

    genialny film, świetny zabieg z kwadratem-kamerą; obciętym polem widzenia widza, a co czai się za nim zawsze jest najbardziej zajmujące, dawno też nie widziałam tak dobrej wypowiedzi na forum FW oraz... tak dobrej zabawy balansem czerni i bieli. wypowiedź godna filmu.

  • nazuul ocenił(a) ten film na: 7

    Yooleq Interesująca pierwsza interpretacja, tylko jak wytłumaczyć np. zakopywanie Thomasa przez Ephraima czy prowadzanie na smyczy? Sam się zakopywał i prowadził?

    Druga interpretacja również interesująca, ale:
    "ocean i syreny, które symbolizują naturę i chaos"
    "niemoc (ocean) i strach (syreny)"
    "oceanem - symbolem natury i chaosu"
    - to które ostatecznie z tych symboli co symbolizują?
    - dlaczego akurat to symbolizują?
    - dlaczego akurat to są symbole a nie np. mewy, latarnia, taczka, nóż, klucze, stół itd.?

    "ostatnia scena jest niemal wycięta z mitu o Prometeuszu, któremu orzeł pożera wątrobę"
    - oczywiście każda scena w każdym filmie, gdzie ptak wcina człowieka jest takim nawiązaniem.
    Czy Ephraim w ogóle "wykradł ogień"?

  • Adrian_Aniola ocenił(a) ten film na: 9

    Yooleq W mojej opinii bohaterowie nie są odzwierciedleniem jednej konkretnej postaci mitycznej. Punktem zwrotnym historii jest moment zabicia jednookiej mewy. Jest to według mnie nawiązanie do oślepienia cyklopa przez Odyseusza. Cyklop był synem Posejdona, który w ramach zemsty uniemożliwił Odyseuszowi powrót do domu sprowadzając na niego sztormy itp. Tu również nie bez znaczenia pozostaje motyw syreny które Odyseusz spotykał na swej drodze. Motyw stosunku mógł być również nawiązanie do romansu Odyseusza z nimfą. Prace wykonywane przez Tomasa przywodzą na myśl prace syzyfowe, a motyw "wykradania ognia" i kara przedstawiona w finałowej scenie to oczywiste nawiązanie do mitu o Prometeuszu. Postać Defoe w mojej opinii symbolizuje boską moc, postać uprzywilejowaną. Jest panem światła, wyznacza pracę, nakłania do modlitwy. Ma własny notatnik w którym zapisuje "grzechy" Tomasa. Rozlicza go bardzo surowo ze swojego postępowania co finalnie doprowadza do totalnego załamania i sprzeciwu. Również instrukcja o której wspominają przywodzi na myśli święte księgi zawierające zasady, których przestrzeganie zapewnić ma nagrodę (wypłatę)
    Z pewnością znaleźć można wiele przykładów i każdy w jakiś sposób odnieść do znanych motywów. Jednak wydaje mi się, że w dużym uproszczeniu nasi bohaterowie to odzwierciedlenie wszystkiego co ludzkie i grzeszne oraz wszystkiego co boskie i wywyższone. Gdy śmiertelnik zabija boga by osiągnąć oświecenie które było przed nim schowane, zostaje surowo ukarany.

  • Yooleq A co z wymienianym poprzednim asystentem latarnika? Jak dobrze pamiętam, Dafoe kilka razy w filmie poruszał kwestię nieżyjącego już jednookiego poprzednika, który popadł w obłęd, miał wizje itp. Ostatnia scena pokazuje młodego Thomasa, po "upadku" z latarni, który jest : "pożerany", no może lepiej będzie napisać dziobany (teraz nabiera to postać groteski) przez ptaki. Jak się lepiej przyjrzeć, konający nie ma już oka...
    Z drugiej strony, patrząc na taką interpretację, dostrzegalny jest brak sensu w śmierci Dafoe.
    Jeszcze tak dodając trochę od siebie, obrazy, które "napływały" w trakcie oglądania seansu, to m.in. "Ptaki" Hitchcocka, czy przy ostatniej scenie (wykradania ognia- czego dla mnie symbolem jest świętość i czystość, coś niemożliwego do zdobycia przez zbroczonego krwią Thomasa) płonąca postać Cagney'a z filmu "Biały żar".
    Denerwujące i wręcz odrzucające (co raczej było zamiarem reżysera) były przeszywające "odgłosy" latarni i rzeczywiście fizjologiczna i niechlujna strona postaci, szczególnie starego latarnika #P

  • Innna ocenił(a) ten film na: 8

    Yooleq Ciekawa interpretacja. Do mnie jeszcze trafia to, że film przedstawia dwa rodzaje męskości, tą toksyczną, z całym jej bagażem, która narzuca się innym. Z drugiej strony ten, który wykonuje prace ale zarazem uważa, że mu się coś za to należy, jest wyrachowany. Niektórzy mówią, że sztorm symbolizuje zmianę klimatu i jak ludzie na niego reagują, zatracając się w konsumpcji. Najciekawsze jest w tym filmie, że każdy może zobaczyć co dla niego jest ważne i na tym się skupić.

  • fhuifhiuf ocenił(a) ten film na: 10

    Yooleq Zajebisty film

    Nie byłem pewien wielu rzeczy a najbardziej tego dlaczego mewy zjadają go na koniec.

    Powyzsze interpretacje są mega i pasują, ale napiszę własną.

    Moim zdaniem film Lighthouse i symbole w nim nawiązują do relacji uczeń i mistrz. Mistrz wyciąga potencjał z młodego mezczyzny, ten na początku jest uległy jemu, ciężko pracuje jednak zapada się w tym wszystkim, buntuje, przełamuje własne granice (sztorm), z gniewu wykańcza mewy (ludzi), jest osamotniony... W końcu pokonuje mistrza i staje się jego panem, dotyka latarni ... Osiąga cel. Jego praca i dzieła starą się pożywieniem dla ludzi (mew)

    :)

  • kundzia44 ocenił(a) ten film na: 9

    Yooleq Bardzo podobają mi się, wszystkie interpretacje tutaj, wzbogacają odbiór filmu i co najfajniejsze nie wykluczają się wzajemnie. To co ja widzę oprócz motywu męskości i to także wątek homoseksualny. Panowie w świetle dnia grają swoje role mentora i ucznia, trzymają fasady i normy, które zostały ustalone, jednak nocą po alkoholu te role powoli odrzucają. Stają się sobie bliżsi, zwierzają się sobie i też przez cały film czuć seksualne napięcie, które nie znajduje ujścia (scena Pattisona w szopie). Wspaniała jest scena pijackiego tańca, który najpierw jest przyjacielski, gwałtowny, a zamienia się w czuły, delikatny. Wygląda jakby w pewnym momencie latarnicy chcieli się pocałować, ale Pattison jako młodszy, niedoświadczony i może nie do końca akceptujący swoją seksualność odpycha go i napięcie rozłądowują bójką. Widać w momentach słabości, że w postaci Defoe jest dużo czułości i wrażliwości - w momencie kiedy przejmuje się, że drugiemu nie smakuje jego kuchnia, lub krzyczy "nie zostawisz mnie". Można też to interpretować, że Defoe celowo rozpija Pattisona, żeby go uwieść, a gdy się to nie udaje wyżywa się na nim i spycha go w szaleństwo. Bohaterowie tak są przerażeni sobą i zmierzeniem się z prawdą, że kurczowo trzymają się swoich męskich postaw i gierek, które coraz bardziej popychają ich w szaleńśtwo.