PILINHA: {__webCacheId=filmBasicInfo_pl_PL, __webCacheKey=1275}

Mechaniczna pomarańcza

A Clockwork Orange
7,9 218 576
ocen
7,9 10 1 218576
8,6 37
ocen krytyków
Mechaniczna pomarańcza
powrót do forum filmu Mechaniczna pomarańcza

Ciekawi mnie, który sposób zakończenia historii Alexa uznajecie za lepszy.
W ostatnim, 21. rozdziale powieści (który jednak nie znalazł się w amerykańskim wydaniu książki - a to właśnie na nim wzorował się Kubrick) Alex zostaje dobrym, przykładnym obywatelem i decyduje się wieść dobre życie. Nie wiemy jednak, na ile jest to jego własna decyzja, a na ile wynik uporczywej terapii.
Film kończy się na 20. rozdziale książki - kiedy to Alex dochodzi do siebie w szpitalu. Po obejrzeniu filmu nie wiadomo, czy zwycięży w nim dobro, a może wróci on do swoich niecnych występków.

Anthony Burgess był wściekły, że Kubrick nie wziął pod uwagę ostatniego rozdziału książki i nigdy nie zaakceptował takiej wersji filmu. Uważał, że film wypacza sens książki i przeinacza morał z niej płynący. Tymczasem mnie się wydaje, że właśnie Kubrick postąpił odważnie i słusznie - pozbawił film cukierkowego zakończenia, które na ekranie mogłoby wypaść zbyt naiwnie.

Jak uważacie?

ocenił(a) film na 10
Kubolski

W pełni się z Tobą zgadzam. Cieszę się, że Kubrick nie uległ presji i zamiast bezkrytycznie adaptować czyjeś dzieło zrealizował je według własnej wizji.

Zawsze byłem miłośnikiem produkcji o otwartej kompozycji, która nawet niezbyt uważnego widza siłą rzeczy zmusza do refleksji.

ocenił(a) film na 10
Kubolski

Również zgadzam się z założycielem tematu. Dobrze, że film skończył się tak jak się skończył, a nie tak jak w książce.

Pzdr :)

ocenił(a) film na 10
Kubolski

Indeed!

U Kubricka jest lepiej.. z książką Burgessa zetknęłam się na dość długo przed obejrzeniem filmu, zachwyciłam się, ale.. ale ostatni rodział wywołał u mnie reakcję: WTF?! Przecież to kompletne załamanie kompozycji! Wynikało z tego, że całe zło Alexa, wszystkie jego wybory były skutkiem młodości.. Kiedy dojrzał (zauważyliscie to oczko - 21 rozdział, pełnoletność w UK ;p), wszystko mu się poodmieniało.

W filmie zakończenie bardziej oddaje przesłanie historii Alexa. Wiecie, zacytujmy sobie "Człowiek pozbawiony wyboru przestaje być człowiekiem." Wolę wersję złego cżłowieka, niż nawróconego ^^

Kubolski

Zgadzam się z Tobą... Pozatym moim zdaniem jak ktoś chcę w pełni zrozumieć film powinien przeczytać ksiązkę i analogicznie dowiedzieć się z niej o alternatywnym zakończniu. Popieram- ksiązkowe zakończenie absolutnie nie pasuje do koncepcji filmu.

ocenił(a) film na 10
Kubolski

Tralala.
A wiecie, że Kubrick nie miał pojęcia, że książka ma jakikolwiek dodatkowy 21. rozdział? To nie jest tak, że nie uległ presji, że adaptował książkę i stwierdził, że ostatni rozdział nie pasuje do jego wizji. Wydanie amerykańskie do 1988 roku nie miało 21.rozdziału.
Dopiero Antony Burgess powiedział Kubrickowi jesienią 1971 roku (po zakończeniu prac nad filmem) w czasie prywatnego spotkania, że pierwotna wersja książki ma inne zakończenie.

To, że Burgess 'nigdy nie zaakceptował takiej wersji filmu' prawdą nie jest. Ostatecznie zaakceptował film takim jaki jest i wiele razy, razem z Malcolmem McDowellem stawał w obronie adaptacji.

A fakt, że obaj panowie planowali na przyszłość wspólną pracę nad adaptacją burgessowskiej powieści 'Napoleon Symphony' z 1974 roku dowodzi, że nie byli jednak w konflikcie.

Burgess oczywiście był wkurzony na Kubricka, głównie o to, że 'Mechaniczna Pomarańcza' kojarzona była głównie z filmem, a nie książką. Kilka razy dopuścił się do złośliwości w stosunku do Kubricka. Na przykład w jednym ze swoich przedstawień didaskalia brzmiały mniej więcej: 'na scenę wchodzi brodaty mężczyzna, przypominający Kubricka, gra na trąbce 'deszczową piosenkę', po czym jest wyrzucany ze sceny'.


Wracając do tematu. Dobrze, że Kubrick nie wiedział o książkowym zakończeniu. Człowiek zupełnie inaczej odbiera film niż książkę. Książkę można podsumować słowami 'młodość musi się wyszumieć'. Z filmem już jest gorzej. Interpretując film, można dojść do wniosku, że człowiek jest zły i zło czyni. I nie jest to uwarunkowane wiekiem, płcią czy wychowaniem. Ciekawe, ciekawe. Trzeba się pozastanawiać trochę nad tym, nad książką i nad filmem zupełnie osobno, odseparować te dzieła. Bo to zupełnie inne dzieła.

ocenił(a) film na 8
ottak

---- MOŻLIWY SPOILER ----

To ciekawe wszystko co piszecie. Jestem świeżo po seansie - wiem, że to dziwne, bo film taki słynny i stary, no ale tak się złożyło, że dopiero teraz obejrzałam. No i mam takie pytanie. Bo oglądając film odbieram to w ten sposób, że oni najpierw go "przerobili" ze złego na dobrego, a potem po próbie samobójczej postanowili wymazać mu tą uprzednią terapię i przerobić go z powrotem na takiego, jaki był wcześniej, czyli złego. I jako potwierdzenie tego rozumiem ten test, kiedy lekarka pokazuje mu obrazki i teksty. Odpowiedzi do "dymków" wymyślane przez Alexa są chamskie i aspołeczne. Czyli już są jakieś efekty przerabiania go z powrotem na złego i lekarka jest zadowolona. Terapia odnosi skutek, choć tak naprawdę w sumie nie wiadomo ile w Alexie zostało z Alexa. To, że znowu zaczyna być zły nie znaczy wcale, że będzie taki jak wczesniej, bo to nowe zło, czy chamstwo jest tak samo sztucznie wszczepione, jak dobro w poprzedniej terapi. Czyli odbieram to jako taki obraz kompletnej manipulacji niby w imię uszlachetnienia człowieka, czy walki ze złem, ale tak naprawdę manipulacji w której jedyną liczącą się rzeczą są rosnące lub malejące wpływy polityczne konkretnych jednostek (polityków lub choćby słynnych lekarzy stosujących niby to przełomowe metody), a samo społeczeństwo, czy człowiek jako taki, jest bez znaczenia. Ogólnie więc wszystko jest bardzo ciekawie i zgrabnie pokazane. Przy czym Alex będący bądź co bądź przedstawicielem tego, co w społeczeństwie najgorsze, okazuje się ważnym i godnym uwagi, a nawet troski, obywatelem, co jest wyrazem szeroko rozpowszechnionej hipokryzji. Wszystko jest więc na wiele sposobów przewrotne i naprawdę fajnie skonstruowane. No i teraz moje pytanie jest takie - bo ja książki nie czytałam - jakim cudem w książce on zmienia się w dobrego obywatela? Jaki to ma sens? I czy w szpitalu jego rechabilitacja też tak wygląda, że widać w nim z powrotem zło (konkretnie chodzi mi o tą scenę z testem obrazkowym), czy tego w książce nie ma? No bo skoro w książce Alex staje się dobry, to kompletnie nie rozumiem przesłania tak zakończonej historii.

ocenił(a) film na 10
Eleonora

Polecam przeczytać książkę .. ale mogę Ci powiedzieć, że Burgess przedstawił to trochę jako "kwestię wieku". Własciwie mnie to z deczka wkurzyło, bo wyszło mu na to, że całe zło Alexa wynikało z jego młodości.

ocenił(a) film na 8
szuwarcia

No ale była ta scena w szpitalu z tym testem, czy koncówka wygladała jakoś inaczej (poza tym drukowanym lub nie rozdziałem - końcówka w obrębie tego pobytu w szpitalu). Co do czytania wiesz mam mnóstwo książek, które bym chciała przeczytać i jakoś mnie do tej szczególnie nie ciągnie, za to właśnie już mi kasy nie starcza na te pożądane, więc naprawdę chce zaspokoić swoją ciekawość tu i teraz :) a nie czekać az kiedys może przeczytam książkę :). No jestem ciekawa no. Bo w ogóle nie widzę sensu całej historii, gdyby to miały być szaleństwa młodości. Nie widzę w ogóle sensu tej kuracji, dzięki której wyszedł z więzienia.

I poza tym jaki w ogóle był powód tego, że nie drukowano tak długo tego ostatniego rozdziału. Bo może autor sam stwierdził po otrzymaniu jakichś rad od kogos (np. redaktora), że ten rozdzial psuje wydźwięk? Tak sie czasem zdarza, że się cos tworzy z jakimś zamysłem, a potem nagle się okazuje, że uzyskało sie coś z innym, ale o niebo ciekawszym przesłaniem. Mam np. dvd "Urodzonych morderców" z rozbudowanymi dodatkami i są tam sceny, które były zaplanowane w historii, którą wymyślił Tarantino, jednak po nakręceniu filmu, zdecydowano się nie wykorzystywać tych scen i bardzo słusznie, bo wydźięk całej historii byłby całkowicie inny niz ten w końcu uzyskany. Ktoś się orientuje jak było w przypadku tej książki?

ocenił(a) film na 9
Eleonora

Ogólnie z tą kuracją było tak - działał środek wstrzyknięty do krwi, której Alex po próbie samobójczej sporo utracił, więc dzięki temu wyzdrowiał (w książce była taka sama scena z obrazkami, ukazująca jego powrót do normalności). Nikt go nie przerabiał z powrotem na złego, ale ministrowi to było bardzo na rękę że przeżył i czuje się dobrze (hipokryzja władzy o której pisałaś).

W książce Alex zmienia się w dobrego obywatela ze "starości", przestał go ekscytować dotychczasowy tryb życia, ma swój nowy gang, którego jest "wożatym", ale jednego wieczoru każe swoim ludziom wyruszać w miasto bez niego. Potem spotyka swojego dawnego ziomka Pete'a, który ma już żonę i w ogóle się ustatkował.

Widać więc że te zakończenia różnią się dość znacznie, moim zdaniem dobrze, bo jak napisano parę postów wyżej sprawia to że film i książka to nieco inne dzieła.

ocenił(a) film na 8
bartezowski

hmmm... Tzn. tak, no fajnie, że są inne (książka i film), bo jest ciekawiej - różnorodniej. Tylko jakoś tak do mnie ne trafia to rozwiązanie z książki, ale może dlatego, że jej nie przeczytałam i może też za mocny wpływ na moje myślenie ma film. To zawsze trochę utrudnia i to, co się wcześniej przeczyta lub zobaczy rzutuje na to drugie. Ale może i to ma jakiś sens, że on normalnieje, choć na razie niespecjelnie to rozumiem.

ocenił(a) film na 8
Eleonora

Nie sądzę, żeby Burgess sugerował, że "młodość musi się wyszumieć". W każdym razie moim zdaniem to błąd odbierać w ten sposób ostatni rozdział. To raczej w miarę dorastania człowiek jest w stanie coraz bardziej świadomie wybierać dobro, jakkolwiek on i społeczeństwo to "dobro" zdefiniują. Czy to z powodu konformizmu czy też z zupełnie innych.

ocenił(a) film na 8
bartezowski

Ale dzięki, że napisałeś, że w książce też jest ta scena z testem. Bo nie lubię jak proszę, żeby mi ktos odpisał, a ludzie piszą na to "przeczytaj to się przekonasz;P ".

Kubolski

Uwaga,pewny spojler. Zresztą czemu ktoś kto nie oglądał i nie czytał miałby wchodzić w taki wątek?
Dobrym, przykładnym obywatelem? Chwila, chwila... w książce nic takiego nie było, nawet nie przyszło mi na myśl tak traktować tego rozdziału. Nie ma wątpliwości, że Alex dorasta i zaczyna pojmować dlaczego ludzie zakładają rodziny, rozpoczynają pracę, ale to wciąż jeszcze niedojrzały człowiek - potwornie zagubiony, znudzony starym światem i niegotowy na przejście do dorosłości. Wreszcie pojawia się w jego głowie pierwszy stanowczy zamysł-cel: spłodzenie syna. Początkowo te hmm.. tacierzyńskie uczucia same go zaskakują (nowi kumple Alexa znajdują w jego portfelu zdjęcie upapranego w mleku tłuściutkiego niemowlaka ??)lecz po spotkaniu z Petem zaczyna rozumieć te nieśmiałe sygnały świadczące o dorastaniu (np. wyobraża sobie siebie jako staruszka pijącego herbatę w przytulnym domu). No cóż, zakończenie trochę sztucznawe, cukierkowe i jakby za szybkie to przejście Alexa do 'normalnego' świata, ale mimo wszystko właśnie to, książkowe wolę. Zresztą bardzo jest mi na rękę, że w filmie pominięto ostatni rozdział bo tym sposobem widzę dwa całkiem odmienne sposoby pojmowania 'Mechanicznej Pomarańczy'. Pierwsza (z którą się spotkałam) to wersja filmowa - jak dla mnie bardziej agresywna, przerażająca, psychodeliczna, ale i fascynująca - uschematyzowane postacie, niesamowita scenografia, [zwłaszcza Korova Milky Bar i dom facetki od kotów], wszelkie smaczki [typu sztuczne rzęsy, Basil, zalotny więzień] no i przede wszystkim wszelkie sceny grane muzyką (łącznie z pierwszą). Film wymaga takiego zakończenia i jakkolwiek by to interpretować jest to zakończenie przyngębiające, przekazujące zatrważające prawdy o ludzkiej naturze. Natomiast wersja książkowa, skupiająca się bardziej na efekcie lingwistycznym (przy okazji padam do stóp tłumaczowi, toż to majstersztyk) ukazuje szerzej wnętrze głównego bohatera, jego sposób myślenia i odbierania świata. Tu historia Alexa jest bardziej historią człowieka jako jednostki. A może rzeczywiście ludzie nie rodzą się z wyczuciem dobra i zła, a szaleństwa młodości to odkrywanie tego co warto i tego czego nie warto (a to co barwne, intensywne, potężne pierwsze przyciąga uwagę). No może jakaś wybitnie głęboka i prekursorska interpretacja to toto nie jest, zresztą nie mogę się wysłowić tak jakbym chciała :)
Jeszcze słowo do Eleonory. Świetnie rozumiem taką niechęć, nawet jeśli film mnie zachwyci rzadko sięgam po książkę. Ale w tym przypadku naprawdę warto, czyta się lekko (co wydaje się dziwne jeżeli wziąć pod uwagę rosyjską wmieszkę i nierzadko nawet składnię).
Aha, i szczerze wątpię w wersję o wykrwawieniu się i pozbyciu środka mdlącego. Przecież później już go nie podawano, a organizm po pewnym czasie się pozbywa tego co niepotrzebne (a nerki to miał koleżka chyba w porządku). Ta kuracja to raczej miała wymiar symboliczny i autor przyjął że na zasadzie odruchu to będzie działać. A wyleczono go o ile pamiętam przez operację mózgu (to było w domyśle i w książce i w filmie). A teraz wszyscy medycy i znachorzy możecie zrobić zbiorowy facepalm.
:)

ocenił(a) film na 9
alpinica

Trochę z innej beczki: czy Mechaniczna pomarańcza to dobry wybór na prezentację maturalną(temat: Język filmu i jezyk literatury. Porównaj dzieło literackie i jego filmowa adaptację)?

Z góry dziękuję za pomoc.

ocenił(a) film na 8
Gladys_2

temat na pewno zainteresuje "żiri" maturalne, o ile będzie zaakceptowany.
Książka Burgessa jest przepełniona neologizmami, język odgrywa w niej dość istotną role, więc przedstawienie lingwistycznego aspektu nie powinno być trudne. natomiast jeśli chodzi o film, to może być problem, ponieważ teoria filmu jako taka wymaga sporo indywidualnej pracy (imho). wypadałoby wczytać się w wizję Kubricka. Tu mogę polecić książke Piotra Kletowskiego - Filmowa odyseja Stanleya Kubricka.

żeby nie było offtopicu - wydaje mi się, że Burgessowi nie chodzilo o 'szalenstwa mlodości'. Jego książka w dośc kontrowersyjny sposób porusza temat wolnej woli człowieka. 21. rozdział ukazuje, że człowiek może się zmienić na lepsze, ale tylko wtedy, gdy sam tego zapragnie (21. - czyli wiek w którym w UK człowiek staje sie prawnie dorosły odzwierciedla dojrzałość Alexa i jego decyzji). I tego zabrakło mi w filmie.

kajoko

widzę, że temat świeżutki :) wypowiem się z mojej strony.

książkę przeczytalem z otwartymi ustami. jest niesamowita i temu trudno zaprzeczyc. co do forum jednak nie zgadzam się z paroma rzeczami, które zostały wcześniej napisane:
1. gorący 21. rozdzial. moim zdaniem to, jaki stał się Alex ostatecznie nie było spowodowane terapią. mianowicie gdy był w szpitalu został poddany operacji mózgu i efekty terapii zostały zanegowane - co potwierdza fakt, że znów byl w stanie słuchać muzyki klasycznej. jakby tego było mało, później wrócił do stylu życia sprzed odsiadki, co wyklucza opcję tylko częściowej zmiany mózgu podczas operacji (tzn. anulacja jedynie odruchów wymiotnych pod wplywem muzyki). to, że zdecydowal się ustatkować było zatem jego samodzielną decyzją.
2. po drugie - 'młodzież musi się wyszaleć'? nie nie nie... nie. chciałbym zauważyć, że autorem powieści jest Rosjanin, a została napisana w czasach komunizmu i totalitaryzmu. zatem książka jest moim zdaniem rodzajem manifestu, buntu, próby wyleczenia społeczeństwa ze ślepego posłuszeństwa systemowi - jest jak najbardziej anarchistyczna. WOLNOŚĆ - i wydaje mi się, że tu właśnie jest pies pogrzebany.

Pozdrawiam :)

QbK

Autorem powieści jest Szkot, ale to nie ma nic do rzeczy :). Widzę, że już kolejna osoba krytykuje mój niefortunny zwrot 'szaleństwa młodości'. Aż tak płytko interpretować tej powieści wręcz nie wolno (choć mój ścisły umysł z wszelkich nadinterpretacji z ochotą się naśmiewa). Szaleństwa młodości czy też kult przemocy czy też postępowanie na przekór przyjętym przez społeczeństwo wzorcom ( w sposób rażący i ostentacyjny) to jedynie droga, forma poszukiwania wartości. Dojrzałość to świadomość. A jedyna droga do jej osiągnięcia to doświadczenie. Tak więc nasz mały Alex jest bombardowany taką oto wiadomością (tu zakładam, że pojęcie dobra i zła nie jest wrodzone): Na świecie istnieje Dobro i Zło - prawidłową wyborem jest to pierwsze (przynajmniej w naszym kręgu kulturowym tak przyjęto). Pojawiają się pytania 'badawczo-poznawcze' : A dlaczego Dobro? A co to jest Dobro? A co to jest Zło? A skoro można Zło to czemu nie Zło? A czemu mamy wybór? Czy rzeczywiście to są dwie odrębne kategorie? itp. To wszystko trzeba sprawdzić, aby dojść do stwierdzenie że nie bez powodu ten świat (w książce reprezentowany przez krąg ludzi dorosłych, nie związanych ze slangiem) nie bez powodu oparty jest na takich a nie innych zasadach. Wolność? Jak najbardziej - bardzo czytelna aluzja do wolności jednostki (choćby z wypowiedzi 'bogusława' i Alexandra), polityki to bym w to zdecydowanie nie mieszała, a tym bardziej totalitaryzmu. Nie widzę żadnych przesłanek w tekście, żeby w ten sposób "Mechaniczną Pomarańczę" pojmować.

ocenił(a) film na 9
kajoko

Dziękuję, każda opinia jest dla mnie cenna.
'Filmową odyseję' już mam;]
Zwątpiłam, poniważ wybierając temat kierowałam się tylko znajomością filmu, a usłyszałam niedawno, że wybrałam w zasadzie dość trudne dzieło. Biorąc wczoraj do ręki książkę Burgessa także dopadło mnie lekkie przerażenie, och ten język;]
Jeśli mogę liczyć na jeszcze jakieś wskazówki to będę wdzięczna.

Pozdrawiam

ocenił(a) film na 10
Kubolski

Film w swojej wymowie jest bardziej ekstremalny niż książka, bardziej wyrazisty, a książkowy oryginał zawiera więcej humoru, dystansu, stara się być bardziej barwny, a w zakończeniu nawet apologetyczny wobec postępowania Alexa. Przesłanie filmowej Mechanicznej pomarańczy jest pełne pesymizmu, zło nie może zostać wymazane i triumfuje, podczas gdy Anthony Burgess wolał przedstawić świat, w którym istnieje szansa na zmianę i odkupienie. Osobiście wolę filmowe rozwiązanie, dosłowność i jaskrawość scen dobrze podsumowuje finał, w którym bohater zapowiada powrót na ścieżkę gwałtów, włamań i rozbojów. Takie zakończenie jest spójne z wcześniejszymi losami. Natomiast Burgess nie naciskał "gazu do deski" na przestrzeni powieści w podobny sposób, więc jego historia pozwoliła mu przemycić końcowy morał o nawróceniu. I taki koniec też pasuje, ale tylko do książki właśnie. Nic dziwnego, że film przyćmił powieść, gdyż jest bardziej radykalny.

Pobierz aplikację Filmwebu!

Odkryj świat filmu w zasięgu Twojej ręki! Oglądaj, oceniaj i dziel się swoimi ulubionymi produkcjami z przyjaciółmi.
phones