Musze przyznac że ostatnio filmy gatunku kina akcji zaczynają wygladac
sensownie i przekonująco. Mroczny również mi sie podobał. Oczywiscie
największe brawa dla Ledgera za role Jokera. Ale jedna rzecz mnie
walneła prosto miedzy oczy i zupełnie psuła oglądanie filmu.
Oto mamy dwóch przystojniaków Bale (Batman)i Eckhart (Dent) i miedzy
nich wsadza sie watpliwej urody kobiete - Maggie Gyllenhaal!
Wiem, że uroda to rzecz gustu, ale jakim cudem ona tam sie dostała?!
W komiksowym filmie jakim jest Batman, bohaterowie powini byc
superprzystojni, przestepcy wyjątkowo paskudni, a kobiety przecudnej
urody.
Jak widze kiedy Ci dwaj przystawiaja sie do Maggie, to rece mi opadają i
wogóle przestaje wierzyc w cokolwiek.... ;)
Wiem że tą wypowiedzią moge sobie zarobic na miano męskiej szowini.....
itd, i że nie ma brzydkich kobiety tylko wina.... itd, ale pewna
konwencja wymaga konsekwencji. I nie przekona mnie argument, że ona jest
dobrą aktorką, bo z tego co widziałem na filmie.... chyba nie koniecznie
tak jest, przynajmniej w Mrocznym rycerzu
pozdrawiam
Przecież Rachel(grana przez Maggie Gyllenhaal) była kobietą przede wszystkim inteligentną,nie mogła jej zagrać cycata blondyna.Poza tym ja uważam,że Maggie jest ładna i w dodatku nie sprawia wrażenia głupiej.
A mówią ze faceci sa wzrokowcami ;))) Myśle, że w tym Holywoodzie mają
sporo ładnych aktorek (niekoniecznie cycatych,) które moga zagrać
kobietę inteligentną ;)
Ja tu wietrze spisek, ot co ;)
pozdrawiam
jest mnóstwo atrakcyjnych brunetek, muz choc by brane pod uwage Rachel Adams czy Emilly Blunt, albo Eva Green czy inne- brunetki ale atrakcyjne, ta jest raczej typem siostry, kolezanki, to nie jest gwiazda
Obejrzałem ten film po raz 3 i zmniejszyłem ocenę, z powodu tego, że nie licząc świetnej gry aktorskiej jest tam masę dziur logicznych, które z wiekiem juz mnie nie drażnią ale wręcz irytują.
Błagam nie mów w czasie teraźniejszym odpowiadając na komentarz sprzed 6 lat, zimny pot.
A jednak wiedziałem do kogo napisać w czasie teraźniejszym skoro zaszczekałeś na aport.
Człowieku oceniłeś film jako arcydzieło i byłeś zbulwersowany że kto inny ocenił go tylko średnio. Autentycznie w komentarzu się oburzyłeś że ten ktoś jest niespełna rozumu. W domu jak żona nie zgadza się z twoim zdaniem to co jej robisz, zamykasz w piwnicy, czy od razu podbijasz oko? I ty mi wyjeżdżasz z jakimś błagam? Nie kompromituj się.
A ten dalej w czasie teraźniejszym gada, jakbym był tą samą osobą. Na kolanach błagam i płaczę.
A rozumiem jesteś kim innym, masz kilka osobowości, teraz gadasz w czasie przeszłym, czyli jesteś Schwarzeneggerem z przyszłości. Weź lek, jeśli już nie pomagają to skonsultuj się ze specjalistą.
Dokładnie, psychologia tłumu działa na tej zasadzie, że "skoro wlazłeś między wrony, krakaj jak i one".
Aktorki były brane pod uwagę wyglądają niestety jak kolejne słodkie panienki. Nie mają tej inteligencji w oczach.
Stara życiowa mądrość komentarza sprzed 15 lat nauczyła mnie właśnie że duży biust i blond włosy wykluczają inteligencję... ręce opadają.
Miałam identyczne odczucia co OP - zarówno Joker, Bruce i Harvey uważali ją za piękność której ja się jakoś dopatrzyć nie mogłam, podobnie jak i wielkiej inteligencji. Strasznie drażniła mnie jej postać
Jako kobieta stwierdzam, że mnie się ona nie podoba. Może tylko w tym filmie, może to wina makijażu, ale kiecki miała zdecydowanie źle dobrane. Jej gra w "Mrocznym rycerzu" też pozostawia wiele do życzenia. Słabiutko. W starych Batmanach mieliśmy Pfeiffer, Kidman, Thurman - i ładniejsze i lepsze aktorsko :-).
Powinna zostać Katie Holmes, ale tak jak wyżej Eva Green chociażby była by dobrym zastępstwem, Maggie jest ok ale do Tego filmu nie pasuje totalnie
A ja uważam, że zagrała bardzo dobrze i świetnie pasuje do tego filmu. Nadała mu realizmu, bohaterowie nie uganiają się za zwykłą "spódniczką ", z superlaską między dentem i brucem ten film był by karykaturą.
Chociaż nie powiem, brak sprawiającej wrażenie głupiutkiej Katie Holmes był dla mnie niemiłym zaskoczeniem :P.
Twoje słowa potwierdzają moje odczucia. Początkowo zastanawiałem się czy to ja tylko nie potrafię dostrzec uroku który być może istnieje w roli tej kobiety czy faktycznie go brakuje. Bo jej uroda jest poniżej przeciętnej.
W sumie można powiedzieć właśnie, że przez to, że Batman mógł mieć wszystkie te cycate blondyny (scena kiedy wysiada z helikopteru z 3 modelkami, scena na statku) tak bardzo mógł kochać tą swoją miłość z młodości, której jednocześnie nie mógł "zdobyć", większość tych jego partnerek jest bezosobowa, Rachel ma charakter i byłaby potencjalną stratą dla Bruce gdyby zginęła przez jego ukryte hobby. Ale trzeba przyznać, że faktycznie nie pasuje ta walka o nią przez Bruce i Harveya, zwłaszcza gdy kamera robi przybliżenia na już nie idealną twarz Maggie albo średnią figurę w źle dobranych kreacjach (jednak dzieci robią swoje), chciałbym zobaczyć w tej roli aktorkę taką jak Gal gadot albo Amy Adams czyli niekoniecznie kobiety o ponętnych piersiach ale z naprawdę idealną twarzą która byłaby dobrym kontrastem do tego jakże nieidealnego świata Gotham.
Aż tak nisko nie oceniam jak ty "Mrocznego Rycerza", tym niemniej widziałem tysiące lepszych filmów od tego. 5-/10
Dokładnie, w nocy z piątku na sobotę obejrzałem pierwszy raz do końca ten film. I nieprędko do niego wrócę, o ile w ogóle.
Ale każdy widzi Batmana i wszystko, co z nim związane na swój sposób. Wsparty komiksami, czy rozmaitymi innymi występami tej postaci w dowolnym medium. I moje zarzuty są zapewne spowodowane tym, że ja się wychowałem na Batmanach Burtona i kreskówce z lat dziewięćdziesiątych, które zaprezentowały odrealniony, gotycki wizerunek Mrocznego Rycerza. Tak tak, piszę o "The Animated Series".
Animowanego batmana nic nie przebije. To jest kult. Z tych animowanych serii poleciłbym Ci "The real ghost busters czy Hrabia Kaczula. Wracając do animowanego batmana to jest to niewątpliwie coś fantastycznego.
I pomyśleć, że "Memento" mógłbym oglądać codziennie - to jest moim zdaniem najlepszy film Christophera Nolana.
Ktoś go tam kreuje mam tu na myśli Nolana. Z tych reżyserów celebrytów wolałbym Kenneth Branagh'a od Nolana.
Sugerujesz, że twój gust jest absolutnym wyznacznikiem piękna i brzydoty?
Moim zdaniem była całkiem ładna.
Jej uroda nie reprezentuje dzisiejszych "ideałów" co jedynie dodaje jej oryginalności,charakteru a przede wszystkim wszystkim realizmu.
I tak jak ktoś wcześniej już pisał - aktorka emitująca nadmiernym seksapilem zabiłaby głębię tej postaci i uczyniłaby film koczowantym.
A tak mamy zwyczajną, przeciętną dziewczynę wplątaną w niezwykłą historię - czego chcieć więcej?
Wyznacznikiem piękna i urody nie jest niczyj gust. Jeżeli uważasz, że coś jest piękne, bo komuś się podoba to mylisz przyczynę ze skutkiem, coś nie jest ładne dlatego, że komuś podoba. Coś się komuś podoba, bo jest ładne.
Nie bez powodu podobają nam się takie a nie inne kobiety, tak ukształtowała nas ewolucja. Kobieta szczupła, z dużym biustem i symetryczną twarzą podoba nam się dlatego, że tak właśnie powinna wyglądać zdrowa kobieta.
Twoim zdaniem była całkiem ładna, no cóż widocznie masz niższe standardy niż inni.
"Dzisiejsze ideały"? A cóż to takiego? To nie są "dzisiejsze ideały", tylko ideały wykreowane przez naturę i ewolucję, to one sprawiły, że podobają nam się pewne kobiety, a inne nie.
Jeżeli ktoś nie chce dostrzec głębi postaci to i tak jej nie dostrzeże, niezależnie od tego, czy będą mu w tym przeszkadzać jej walory wizualne.
Zwyczajna, przeciętna dziewczyna nie nadaje się na obiekt pożądania dwóch facetów z górnej półki. Dziesiątki łączą się z dziesiątkami, siódemki z siódemkami czwórki z czwórkami. Niektórzy chcą znacznie więcej.
To ty mylisz przyczynę ze skutkiem - piękno i brzydota istnieją wyłącznie w ludzkim mózgu który różnie odbiera i definiuje to co do niego dociera
- jak sam piszesz:"tak ukształtowała nas ewolucja" - w rzeczywistości nie ma żadnego piękna/brzydoty, smacznego/niesmacznego, dobra/zła - wszechświat jest absolutnie neutralny. Coś jest ładne bo tak jest odbierane i określane.
Trendy cały czas się zmieniają,słyszałeś np. o Wenus z Willendorfu? w Paleolicie to otyła kobieta była najbardziej atrakcyjna - stanowiła wyznacznik dobrobytu - w średniowieczu na topie były dziewczyny o anemicznej budowie ciała i urodzie,wręcz chorobliwej - było to kojarzone ze skromnością i uległością. Również przez całe wieki za piękne uchodziły maksymalnie blade kobiety, od nieco ponad pół wieku to opalenizna jest bardziej atrakcyjna.
A w dzisiejszych czasach bardzo charakterystycznym zjawiskiem (w przeciwieństwie do poprzednich, dość jednolitych epok typu renesans,romantyzm itd) jest duża różnorodność gustów - ludzie różnie się ubierają, słuchają różnej muzyki, mają różne upodobania na każdy temat.
Moje standardy nie są niskie ani wysokie a jedynie inne niż innych - i dokładnie to samo można powiedzieć o tobie -
jedyny problem to twoje egocentryczne podejście, niestety nie jesteś jednomyślnym głosem ludu a jedynie subiektywną jednostką.
Akurat efekty wizualne to główny obok dźwięku środek przekazu stosowany w filmografii - obraz musi spełniać określoną funkcję poprzez skupianie się na tym co istotne - Ta postać miała być przedstawiona w kontekście bardziej osobowym niżeli erogennym w czym nadmiar seksapilu by przeszkadzał - rozpraszałby uwagę i odciągał od tego co istotne w tej postaci - podobny efekt wywołałaby nadmierna szpetota tak więc przeciętna uroda była najlepszym wyjściem.
Pisząc "zwyczajna,przeciętna" miałem na myśli jedynie kontekst jej urody, jej wnętrze to już zupełnie inna rzecz której możemy poświęcić pełnię uwagi. Dzięki temu np. widz w chwili jej śmierci nie czuje, że bohater stracił fajną dvpę do rvchania tylko że stracił bardzo wartościową i bliską mu osobę - a wszystko to zasługo odpowiedniego efektu wizualnego.
I wybacz, ale faceci z górnej półki XXI wieku to nie ci sami co faceci z górnej półki 10 000 pne.
Dziś kobieta nie stanowi już jedynie erotycznej zabawki i pracownika domowego jak w epoce kamienia a urosła do rangi współtowarzysza w efekcie czego jej cechy osobowości dziś niemal dorównują walorom fizycznym.
PS. Widziałeś kiedyś małżonkę Emmanuela Macrona? Jakby nie było "facet z górnej półki" :)
Piękno nie jest czymś subiektywnym. Jest to wysoki stopień sharmonizowania przedmiotu. I właśnie dlatego nieprzypadkowo podobają nam się takie a nie inne rzeczy. Owszem mogą się nam podobać różne rzeczy, gust i subiektywna ocena nie są tutaj bez znaczenia, ale jeżeli coś jest brzydkie, to po prostu się nam nie podoba, a jeżeli coś jest piękne, to się nam podoba niezależnie od gustu.
W paleolicie otyła kobieta była uznawana za odpowiednią partnerkę, ponieważ taka rodziła najwięcej dzieci, a więc związek z nią był gwarantem przekazania jak największej ilości dobrych genów. Chuda kobieta, będąca prawdopodobnie niedożywiona mogła z dużym prawdopodobieństwem umrzeć przy pierwszym porodzie, a więc mamy tutaj zaledwie jedno dziecko, które pewnie i tak nie dożyje wieku dorosłego.
Owszem moje podejście jest egocentryczne. I dlatego nie uważam swojej opinii za głos ludu, go "lud" to ludzie przeciętni, w tym kraju o IQ 99, z którymi się nie utożsamiam. Moje poglądy i tezy, które głoszę są oparte na faktach, może ci się to nie podobać, ale taka jest rzeczywistość, twoja opinia jej nie zmieni.
Faceci z górnej półki to faktycznie nie ci sami, co setki lat temu, często mają zupełnie inne cele, w których brakuje miejsca na płodzenie bachorów. Ale fakty są takie, że faceci z górnej półki wiążą się z kobietami z górnej półki, tak było i będzie. Oczywiście możemy różnie definiować "górną półkę" ona już jest zależna od naszych upodobań i subiektywnego wartościowania. Miliarder o IQ 150 może chcieć być z kobietą o podobnych do niego walorach intelektualnych, ale może być z tym problem, bo ludzi o takiej inteligencji jest 0,5% z społeczeństwie, a kobiet jest wśród nich zaledwie 10%, jeżeli dodatkowo gość jest przystojny i chce być z piękną kobietą, to wtedy zostaje mu do wyboru procent promila kobiet, a więc najprawdopodobniej będzie musiał obniżyć standardy i zdecydować co jest dla niego najważniejsze.
Żadnego polityka nie nazwałbym kimś "z górnej półki", bo każdy z nich to oszust i złodziej, zaś przedstawiciele opcji lewicowych są zwykle również tępymi, histerycznymi mięczakami. Tacy raczej nie mają szans u kobiet z górnej półki, takie bowiem wiążą się z alfami, którzy mają władzę dzięki sobie, a nie mandatowi mas.
Cieszę się że doszliśmy do porozumienia :)
Wybacz, zdawało mi się, że pod określeniem ''z górnej półki" kryje się osoba o wysokiej pozycji społecznej (do której można bezsprzecznie zaliczyć wysokich rangą polityków) a nie atuty osobiste, choć często idzie to w parze.
Chociaż z drugiej strony czy zdolność do skutecznego oszukiwania i okradania milionów ludzi w majestacie prawa nie jest pewnym przejawem geniuszu?Czy taki człowiek nie jest poniekąd tą alfą?
Człowiek, dla którego poważnym rywalem jest narodowa socjalistka z pewnością nie zasługuje na miano alfy. Zaś umiejętność oszukiwania i kradzieży nie jest przejawem geniuszu, geniuszami nie są pasożyty, którymi są politycy, lecz ludzie, dzięki którym jest na czym pasożytować - ci, którzy tworzą bogactwo, które później mogą zrabować politycy, lecz politycy również nie robią tego własnymi rękami, a tym co im to umożliwia jest pewna chora ideologia, której również oni nie wymyślili. Jeżeli więc ktoś z tego typu ludzi zasługuje na uznanie to ideolodzy, którzy wymyślili idee trzymające w ryzach większość społeczeństwa.
Atuty osobiste i umiejętności polityczne raczej rzadko idą ze sobą w parze, a przynajmniej mnie się tak wydaje. Jedynym politykiem, który bez polityki osiągnął prawdziwy sukces i nie potrzebuje polityki, a którego potrafię wymienić jest Trump.
Również się cieszę, że się rozumiemy ^_^
Ho ho, od kobiecej urody przechodzimy do polityki :) magia dyskusji
Myślę że geniusz to osoba zdolna do czynów nieosiągalnych dla przeciętnego zjadacza chleba - bez względu na to kto na tych posunięciach miałby skorzystać.
A umiejętne wykorzystywanie tej "chorej ideologii" dla własnych celów wcale nie jest takie łatwe.
Atut to według definicji słownika "cecha, umiejętność mogąca komuś przynieść pozytywne skutki" - umiejętności polityczne jak widać też są atutem osobistym.
Nie wiem co chcesz udowodnić pokazując przykład Trumpa który poza polityką był i jest dobry również w innych dziedzinach.
Zwykle gdy ktoś jest w czymś dobry to taką obiera sobie drogę - jeśli komuś dobrze idzie polityka i lubi ją to czemu miałby szukać innych dróg?
Geniuszem określa się kogoś o IQ powyżej 140, takich ludzi jest 0,5-0,2%, przeciętny zjadacz chleba to około 100 i połowa ludzkości dysponuje właśnie taką inteligencją w granicach 90-110
Geniusze wykorzystują środki ekonomiczne, te, które coś tworzą, środki polityczne to pasożytnictwo, które jest znacznie łatwiejsze, bo wartościowe jednostki są inteligentne i przez to zwykle moralne, przez co tworzą zamiast rabować. Politycy robią to drugie i niektórzy są w tym lepsi od innych, ale nie dlatego, że są genialni, a dlatego, że nie są aż tak głupi jak reszta. Polityka to domena miernot, ci, którzy wybijają się tam ponad poziom mogą się wydawać kimś w tamtym środowisku, ale gdy weźmie się pod uwagę również innych, zwłaszcza tych, którzy wytworzyli bogactwo, które politycy rozkradają okaże się, że ludzi ci są nikim, bo sami, bez ludzi na których pasożytują niczego by nie osiągnęli.
Podałem przykład Trumpa jako wyjątek od reguły.
Może dlatego, że polityka to "po prostu sztuka przeszkadzania", jak śpiewał Kielecki Bard. Polityka niczego nie tworzy, lecz jedynie odbiera dobra ich producentom i prawowitym właścicielom. Gdybym miał określić politykę jednym słowem byłoby to pasożytnictwo, gdybym miał prawo do dwóch byłyby to kradzież i oszustwo.
Nikt nie ma prawa okradać drugiego człowieka, dlatego też nikt nie ma moralnego prawa być politykiem, niestety prawo stanowione ma prawo moralne za nic. Może dlatego, że to właśnie politycy je tworzą.