Mulan

2020 1 godz. 55 min.
5,8 8 027
ocen
5,8 10 1 8027
21 488
chce zobaczyć
5,5 13
ocen krytyków
{"rate":5.46154,"count":13}
powrót do forum filmu Mulan
  • chińskiego języka! Hmmm... pomarzyć można, bo w USA na filmie z napisami nie wyrobią. :P Ale cały ten dość fajny klimat angielski trochę psuje...

    Trochę mi się przypomniał "Czarnobyl", gdzie przyszła do mnie myśl, że fajnie by było usłyszeć rosyjski.

  • cloe4 Ucz się chińskiego to i film obejrzysz po chińsku jeżeli go zdubbingują i klimat będzie ;)

  • Magnolia1993 Miłość do słuchania chińskiego rozpoczęła się u mnie, gdy zostałam dawno temu fanką EXO-M. Ale zdolności do nauki języków obcych niestety nie posiadam, chęci w sumie też nie... Nawet z takim prostym angielskim sprawa zawsze szła opieszale. :P Zawsze można jednak obejrzeć film po polsku z napisami czy nawet dubbingiem i wiedzieć o czym mówią, a potem znaleźć wersje chińską i jej posłuchać. :D

  • cloe4 Chiński to bardzo trudny język :) myślę, że do niego trzeba by mieć niezłomny zapał, żeby opanować te ideogramy, nie wiem jak z gramatyką. Z angielskim też mam problemy, bo jedno się pisze, drugie wymawia. Niby są reguły wymowy, a potem są niespodzianki. Chyba że nie miałam niedobrych nauczycieli od angielskiego stąd mam te problemy.

  • Magnolia1993 Masz przede wszystkim złe podejście i nie rozumiesz idei języka.

  • Mowiacy_do_reki To znaczy?

  • Magnolia1993 O tym mógłbym napisać naprawdę długi post, ale postaram się skrócić.
    Żaden język trudny nie jest, bo być nie może. Każdy język naturalny został stworzony naturalnie przez ludzi dla ludzi, więc nie może być trudny, bo ludzie by się nim nie posługiwali. Każdy język jest prosty, bo ma ułatwiać komunikację, więc musi być prosty i jest zawsze upraszczany, dlatego chociażby już dzisiaj nie funkcjonuje ani w polskim, ani angielskim, ani francuskim słowo fotografia, photography i photographie, a foto, photo i photo. O ile dobrze pamiętam.
    Ty możesz odczuwać, że jest inaczej, iż jest trudny, ale fakty temu przeczą.
    Czy uważasz, że język polski jest trudny? Sprawia ci trudność? Nie sprawia ci żadnej trudności.
    Czy uważasz, że chiński jest trudny dla Chińczyków? No raczej nie, skoro nieraz zapindalają jak podupieni. Skoro dla nich jest łatwy, to dla ciebie też powinien być, a jednak stawiasz sobie barierę, że jest trudny. Jedyna różnica jest taka, że oni już go znają, a ty nie.

    Sam mandaryński, którego trochę liznąłem, jest dosyć prosty. Inne dialekty chińskie mogą być cięższe. Nawet i kantoński. Sami Chińczycy nie znają wszystkich znaków i żyją, bo nie są im potrzebne. Co więcej, każde duże miasto ma swój dialekt, a do tego jeszcze znają mandaryński. Może gdybyś była z państwa, gdzie ludzie na co dzień znają dwa języki, to byłoby ci łatwiej. Nawet nie może, a na pewno. Mam na myśli Ukrainę, Niemcy, Chiny... Fonetyka mandaryńska jest znośna, pewnie cięższa jest fonetyka angielska. Nie ma tam wielu rzadkich głosek.

    Pisząc, że angielski sprawia ci problemy, mogę w to uwierzyć, ponieważ klasyfikuję ten język jako jeden z trudniejszych.
    "Chiński to bardzo trudny język"
    "Z angielskim też mam problemy, bo jedno się pisze, drugie wymawia."
    Po tym wnoszę, że nie rozumiesz idei języka.
    Co do chińskiego dodam jeszcze, że nie ma tam czasu przyszłego, teraźniejszego czy przyszłego, na tyle na ile dobrnąłem.
    Idea języka jest taka, że są to dźwięki. Język to język, a nie kartka papieru. To co piszemy, to tylko zapis języka. Kiedy masz słowo mówione i słowo pisane, ważniejsze jest słowo mówione, bo to język. Nie próbuj odnosić angielskich słów mówionych do słów pisanych. Anglicy posiadają pisownię zabytkową. Francuzi również, ale trochę inaczej. Polacy zawsze dostosowywali pisownię do wymowy i tutaj Anglicy zaprzeczyli idei pisowni. Jeśli masz słowo break mówione, to nie doszukuj się w zapisie informacji o wymowie. Oczywiście są tam jakieś reguły, ale jest mnóstwo odstępstw. Sami anglofoni, kiedy widzą nowe słowo, starają się je wymówić na podstawie schematów. Więc jeśli takim słowo byłoby break, to by to "ea" raczej starali się wymówić jak "i".
    U Anglików dodatkowo powstał jeszcze problem dialektów. Zdarzało się tak, że w różnych regionach Anglii jedno słowo miało wymowę i pisownię różną od tej w innym regionie. Na szczeblu ogólnokrajowym dochodziło do takich absurdów, że przyjmowała się pisownia z jednego regionu, a wymowa z innego. Tak było chyba ze słowem gauge.

    Poza tym angielski to język kreolski, szczególnie kiedy został on przetrącony w stronę francuskiego, co stało się po najeździe Normanów. Doszło do wymieszania normańskiego (północnofrancuskiego) z ...nie wiadomo do końca czym. Może staroangielskim, a może staronordyckim.
    Musisz znać dane słowo w wymowie, a zapis tego słowa to jedynie informacja, które to słowo, ale nie jak wymawiać.

    Ciekawe o jakich regułach mówisz, bo generalnie ich nie ma.
    Jeśli miałaś nauczyciela z Polski, to raczej na pewno nie miałaś dobrego nauczyciela od angielskiego.

    Po tym, co napisałaś, rozumiem, iż jesteś prawdopodobnie osobą, która poszukuje jakiegoś dobrego sposobu nauki, co jest błędem.
    Z językiem trzeba spędzić odpowiednią ilość czasu. Nieważne jaki sposób się obierze. Liczy się czas. Na stronie amerykańskiego departamentu dyplomacji jest tabelka, ile trzeba poświęcić czasu dla danego języka, żeby go opanować. Oczywiście dla anglofona. Rodzice nie uczą dzieci wg sposobu. Po prostu uczą, czas leci. Wszyscy znamy jakiś język, wystarczy spojrzeć na samych siebie.

    I tak jak pisałem - istotą języka są dźwięki, a więc fonologia i fonetyka. Litery to tylko sposób zapisu. U nas ch to h, a u anglików cz. Dlatego nieważny jest zapis, a dźwięk.
    Polscy nauczyciele nie mają bladego pojęcia o fonetyce.
    To taki mój krótki wstęp do języków.

  • Mowiacy_do_reki Dziękuję za wyjaśnienie, a teraz ja coś Ci powiem :)

    Jestem dwujęzyczna, język włoski jest moim pierwszym językiem ojczystym, drugi to język polski. Oba języki mają pewne schematy, które różnią się od siebie pod względem ujęcia tej samej koncepcji i nie mam na myśli gramatyki. Np. w języku polskim mówimy "wychodzę z autobusu", w języku włoskim mówi się "schodzę z autobusu", ponieważ czynność wchodzenia/schodzenia z autobusu przypomina wchodzenie/schodzenie po schodach, ale koncepcja jest ta sama: przechodzę z wnętrza środka lokomocji do świata zewnętrznego pod otwartym niebem. Poza tym jedna czynność może mieć inną nazwę w zależności od kontekstu w odróżnieniu od drugiego języka. Np. w języku włoskim nie ma jednego czasownika oznaczającego "wchodzić", jest "salire" dla środków lokomocji/schodów/drabiny i jest "entrare" dla wchodzenia gdzieś przez drzwi jakiegoś budynku.

    Gdy człowiek uczy się drugiego języka, on nie jest tabulą rasą, ponieważ ma już w głowie schematy mówienia na podstawie swojego ojczystego języka. Schematy wypracowane zupełnie nieświadomie od dzieciństwa. Nauka drugiego języka jest nauką nie tylko wymowy i gramatyki, ale także tych schematów, ujęcia tej samej koncepcji ale wyrażanej w inny sposób, a to stanowi pewną trudność.

  • Magnolia1993 jakby to byl facebook, to dalabym lajka :P

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 7

    Magnolia1993 ja dodam tylko, że odnośnie języków, to języki arabskie są bardzo trudne do nauczenia dla dorosłych, bo mówiąc w nich od dziecka naturalnie rozwija się intonacja której później nie da się nauczyć, a to dlatego, że to bardzo "gardłowe" języki - te wszystkie chrząkania i zbitki ghr bhry rgh ciężko wychodzą europejszykom.
    Tak jak nasze ą ę sz ś ć ;p
    A co do chińskiego to tam są dopiero jaja z tymi zbitkami sylab, a przekładanie słów litera po literce jest trudne a często komiczne , mówiła o tym Weronika Truszczyńska na youtube

  • Mowiacy_do_reki Brzmisz trochę jak Skryba z Misji Kleopatry, który na pytanie "Jak to jest być skrybą?" wygłasza słynny monolog. U Ciebie jest całkiem podobnie - "to nie ma tak, że język jest trudny czy nietrudny...", a później sam sobie troszkę zaprzeczasz mówiąc, że klasyfikujesz angielski do języków trudniejszych... to jak w końcu? ;)

    W głowie mamy schematy, ja przy nauce hiszpańskiego nie umiem się przestawić na stawianie "no" przed wyraz, choć w polskim mówimy "nie robię". Ale w głowie utrwalił mi się schemat języka obcego, pierwszym był u mnie angielski, gdzie "not" idzie po czasowniku "I do not". Poza tym, schematy nie są tylko w naszej głowie, ale także nasz aparat mowy jest już ustawiony na jedną koncepcję języka, a głos na jedną rytmiczność (chodzi mi o akcentowanie).

    Twoja idea języka jest piękna i fajnie by było gdyby mogła mieć odbicie w rzeczywistości. Mówisz, że dla każdego człowieka język ojczysty jest łatwiejszy, zatem każdy inny język powinien być dla nas łatwy, skoro dla kogoś już jest. Dla mnie polski nie jest łatwy i gdybym miał możliwość, to chętniej na co dzień posługiwałbym się angielskim, bo jest przede wszystkim mniej uciążliwy w wymowie. Żadnemu obcokrajowcowi nie poleciłbym z pewnością nauki języka polskiego. 99% z nas uczy się kolejnego języka obcego zapamiętując poprzez schematy, a nie słuchając naturalnie języka i przyswajając go jak małe dziecko.

  • filmowy_laufer Haha, rozumiem, że ta osobista zaczepka o tym skrybie miała na początku zbudować iluzoryczną przewagę. Ja o faktach, nikogo nie porównuję do żadnego skryby, a ty jakieś docinki. Już widzę na wstępie, że mam do czynienia z dzieckiem, a im dalej, to tym bardziej daje się to odczuć. Ale dobrze, niech będzie. Mój pierwszy post był krótki, koleżanka chciała wiedzieć, co mam na myśli, więc, jak sam napisałem, krótko chciałem opisać, co wiem na temat języków. Po tym, co czytam u ciebie, wnoszę, że mało wiesz. Rozumiem, że przedstawianie swojej wiedzy jest złe, bo dla ciebie brzmi jak popisywanie się. Cóż, jesteś człowiekiem, który musi się doszukać u kogoś zła, żeby podbudować swoje marne ego, mimo że ja nic złego wobec drugiej osoby nie pisałem. Mam wiedzę, to ją prezentuję, a ciebie to boli, że ktoś jest lepszy od ciebie. I radzę sprawdzić, co znaczy słowo monolog. Co do pierwszej kwestii, to piszesz, że trochę sobie przeczę. Trochę? To albo sobie przeczę, albo nie. Dlaczego trochę? Bo sam widzisz, że jednak tego nie robię. Jest tam jasno opisane co i jak. Nie moja wina, że twój intelekt nie starcza ci. Wystarczy się wczytać, a nie próbować się czepić. Nigdzie sobie nie zaprzeczyłem. Twoja słaba logika, to nie mój problem. No i co w związku z tym, że masz schemat? Bo nie rozumiem, jak to się ma do mojej wypowiedzi, skoro w ogóle nie poruszałem tej kwestii. To koleżanka o tym pisała i ja temu nie przeczyłem. Czy to jest jakaś duża trudność? Skoro sam pisałeś, że twoim pierwszym językiem obcym był angielski i utrwalił ci się schemat jego. A polskiego ci się nie utrwalił? W polskim jest właśnie jak w hiszpańskim. To sobie sam zaprzeczysz. To jak to? Piszesz o schematach, ale jakoś polski schemat nie przeszkadza ci w angielskim. Natomiast angielski schemat przeszkadza ci w hiszpańskim. Zastanów się czasami, co piszesz. Poza tym jeśli uczysz się języka na takiej zasadzie, że sobie tłumaczysz kropka w kropkę, to się nie dziwię, że niewiele wiesz i masz problemy ze schematami. To jakby napisać, że po polsku jest stół, a po angielsku table. Jest inaczej? No jest, to idzie się pomylić. Co za trudność. Może po prostu zastanów się, jak działa twój mózg. Chcesz ze mną dyskutować, a piszesz takie banały, o których wie każdy człowiek. Jakbyś nie zauważył, ja piszę o trochę bardziej wyrafinowanych rzeczach, które jak widać dla ciebie są magią, kosmosem. Może gdybyś nie pozował na równego mi i starał się wczytać, co napisałem, to byś nie rzucał się z motyką na słońce. W wyrażeniu I do not piszesz o czasowniku, ale chyba miałeś na myśli orzeczenie. Do not nie pełni tu funkcji czynności, tylko jest operatorem, który oznacza jedynie zaprzeczenie. I do not nie oznacza żadnej czynności, nie oznacza, że nie robię, a taki przykład pisałeś. Dopiero I do not do oznacza nie robię, więc na to wychodzi, że zaprzeczenie jest przed czasownikiem, a dokładnie orzeczeniem tak jak w polskim i hiszpańskim. Masz duże braki na temat struktury języka. Uczysz się języków za pewne bardzo prymitywnie, w ogóle nawet nie rozumiejąc, czego się uczysz. Jakoś schematy nie przeszkodziły ci się nauczyć angielskiego? Poza tym nie mówiłem, że język można nauczyć się ot tak. Nie za bardzo wiem i ty też, o co ci chodzi, pisząc o schematach. Co próbujesz udowodnić? To że się trzeba trochę wysilić? Nigdy temu nie przeczyłem. Co to znaczy, że aparat mowy jest nastawiony na jedną koncepcję? O czym ty, człowieku, piszesz? Nie wymyślaj własnych teorii. Kiedy on został nastawiony? W którym momencie? I co to jest ta jedna koncepcja? Wiesz, co to jest w ogóle aparat mowy? I co to jest ta rytmiczność? Opowiedz mi o tym. Ja podaję jakieś fakty na temat języków, a ty jakieś wymysły przedstawiasz. I co z tym akcentowaniem? Każdy język ma jakieś zasady akcentowania, ale rytmiczność? Widzisz, że masz zerowe pojęcie w tematach językowych. Polski nie jest dla ciebie łatwy? To chyba nie jesteś rodowitym Polakiem, bo dla przeciętnego Polaka język polski jest najłatwiejszy. Poza tym napisanie, że język angielski ma łatwiejszą wymowę to już jest mistrzostwo świata. Chciałbym usłyszeć, jak mówisz po angielsku. Masz jakieś dowody na to, że polska wymowa jest cięższa? Jakieś konkrety? Czepiasz się mnie, a twój post to stek jakichś autorskich bredni. Piszesz, jakieś głupoty o swoich problemach z językiem i odnosisz to do wszystkich. Przecież pisałem, że ludzie stawiają sobie bariery, bo nie rozumieją idei języka i ty takim człowiekiem jesteś. Ale bardzo mało pojętnym. Skupiasz się na samej nauce języka, zamiast zrozumieć tego, jak działa mózg. To nie jest moja idea języka, to po prostu idea języka. Ja sobie tego nie wymyśliłem. W którym punkcie się nie zgadzasz? To że ty byś nie polecił obcokrajowcowi języka polskiego, to jest tylko dowód na twoją małą wiedzą i posługiwanie się schematami. Stereotypami właściwie mówiąc. Tak się przyjęło, że polski jest ciężki i ludzie to powtarzają jak głupi. A prawda w tym przypadku jest inna. Napisałeś, że nie poleciłbyś, a napisałeś konkretnie dlaczego nie? Co jest w nim trudnego? 99% to mocne stwierdzenie i błędne. Ci którzy się uczą schematami, uczą się długo. Nie przeczyłem nigdy, że ludzie się tak nie uczą. Więc nie rozumiem, w czym rzecz? "zatem każdy inny język powinien być dla nas łatwy, skoro dla kogoś już jest. Dla mnie polski nie jest łatwy" Rozumiesz różnicę w znaczeniu być, a powinien być? Chyba ten problem opisałem w swoim tzw. monologu? To zastanów się nad sobą, skoro polski jest dla ciebie ciężki? Kto pisał ten post, skoro dla ciebie polski jest ciężki? Zachodzę w głowę, z kim ja w ogóle mam do czynienia, czytając takie brednie niebywałe. Powiedz mi, czym ty się różnisz od Chińczyka, że nie możesz nauczyć się chińskiego? To że on nauczył się chińskiego za dziecka, a ty nie i to że ludzie uczą się wg matrycy, którym jest język ojczysty, to nie jest dowód na trudność danego języka. Rozumiesz, jaki błąd logiczny popełniasz? Piszesz też o małych dzieciach. Albo coś jest trudne, albo nie. Dla wszystkich. Czy to dzieci, czy dorosłych. Rozumiem, że języki są trudne, bo np. Hiszpanie dają no przed czasownikiem, a Anglicy po. Chyba każda nowa umiejętność wymaga wysiłku i treningu. Dziwne by było, gdybyś za coś się brał i przychodziło ci to bezproblemowo. Ale to chyba nie oznaka trudności? To jakby marudzić, że zmiana auta na benzynę na auto elektryczne jest ciężka, bo zamiast wlewać benzynę do baku, trzeba podłączać do gniazdka. Zastanawiam się, czy w ogóle powinienem dyskutować z takim dzieckiem.

  • Mowiacy_do_reki "Może gdybyś nie pozował na równego mi" - nawet nie przeczytałem dalej.

  • filmowy_laufer Nie dziwię się. Lepiej się wycofać zawczasu. I tak przeczytałeś wystarczająco dużo. To że dla ciebie nauka języka obcego jest ciężka, nie znaczy, że języki są trudne, tylko że ty jesteś ograniczony. Ja jednak przeczytałem twój cały post, pomimo tego nieszczęsnego skryby. Słaby docinek. Skoro ty się obraziłeś, ojej jaki wrażliwiec, to ja tym bardziej mogłem się obrazić, a jednak przeczytałem twój post i odniosłem się do niego. To świadczy o moim szacunku, na który i tak nie zasłużyłeś. To że cię zrównałem z ziemią, na co zasłużyłeś, to nie powód do płaczu. Po prostu zacznij używać łba, a nie tylko go nosić. I tylko chciałeś mnie poinformować, że się obraziłeś? Gdybyś nie czytał dalej, to byś po prostu nie odpisał. A ty chciałeś dać do zrozumienia, że tupnąłeś nóżką, bo poczułeś się obrażony. Zdałeś sobie sprawę, że nie jesteś w stanie dyskutować na tym poziomie co ja, więc znalazłeś wymówkę. O nie, on napisał, że nie jestem równy jemu, więc się obrażę. Obrażać się możesz, dzieciaku, gdybyś miał wiedzę, to byś swoje napisał tak czy siak. Ale jej po prostu nie masz. Stąd brak treści.

  • Mowiacy_do_reki Co ty wypisujesz człowieku w ogóle, miałem swoje zdanie i pomału formowała mi się już odpowiedź, ale dojechałem do tego zdania i stwierdziłem, że raczej ta dyskusja nie jest warta niczego, jeżeli ty okazujesz tak duży brak szacunku dla rozmówcy. Dla sprostowania do pierwszych zdań, które tam u góry zawarłeś - nie jestem dzieckiem i nie pisałem niczego złośliwie, po czasie też zorientowałem się, że źle zinterpretowałem twój monolog (tak, monolog). Twoja kolejna wypowiedź to już pokaz bufonady i arogancji, nie żałuję że nie kontynuowałem czytania poprzedniej wypowiedzi. Śpij dobrze.

  • filmowy_laufer Tak, tak, miałeś, miałeś, ale jednak obraziłem cię i mogę jedynie czuć niedosyt, że nie raczyłeś mnie oczarować mądrościami na poziomie tych z pierwszego twojego postu. To ty przede wszystkim wykazałeś brak szacunku wobec mnie. Już nawet nie chodzi o tego skrybę. Pisałeś, że się mylę i język tak nie działa, a dowodów żadnych nie przedstawiłeś. To ja napisałem takich kilka aspektów, wysiliłem się wyciągając z pamięci różne przykłady, które kiedyś poznałem czytając o językach, a ty po prostu stwierdziłeś, że nie i już. Poza tym jak zobaczyłem te twoje idiotyczne przykłady jak to "no" w hiszpańskim i poza tym, to praktycznie nic więcej, to już musiałem zjechać głupka, który udaje mądrzejszego od innych. Jestem uczulony na głupotę. Napisałeś takie banały na poziomie przeciętnego człowieka. Tłumaczenie kropka w kropkę na podstawie własnego języka to domena wszystkich uczących się. A ja przecież pisałem o ludziach z barierami. Nie rozumiesz tekstu czytanego. Jesteś dziecinny. Domyślam się, że twoje złośliwości nie były do końca celowe. To znaczy robisz to podświadomie, nie zmienia to faktu, że tak robisz. Wymądrzasz się, a kompletnie nie masz wiedzy. Bo co ty w porównaniu ze mną napisałeś? Nic. To ty wygłosiłeś monolog, ja przedstawiłem kawałek swojej obszernej wiedzy w temacie języków. Mam obszerną wiedzę i nie mam powodu się tego wstydzić. Widzę po prostu, że ty takiej nie masz, więc ci napisałem - z kim ty próbujesz dyskutować? To tak jakby uczeń 1 klasy dyskutował z profesorem fizyki jądrowej. Koleżance przedstawiłem swoją wiedzę, bo o to zapytała. Mój pierwszy post do niej był jednozdaniowy. Ona później podziękowała za to i napisała o swoich odczuciach. Natomiast ty za cel przyjąłeś sobie, żeby mnie pouczać. I świetnie. Tylko, że treści nie było żadnej, a forma właśnie taka. Jak pisałem, robisz to podświadomie. Kiedy widzisz kogoś, kto ma obszerną wiedzę, to cię to kłuje, że ktoś się wyróżnia i dążysz do tego, żeby go przywrócić do szeregu. Nie masz pokory, jesteś zawistny. To właśnie ty pokazałeś bufonadę i arogancję. Ja jedynie pokazałem wiedzę i dałem ci do zrozumienia, żebyś nie wyskakiwał przed szereg ze swoją nikłą wiedzą.

  • filmowy_laufer No i jeszcze napisałeś, że sam sobie przeczę, a to nieprawda. Dlatego stwierdziłem, że jesteś głupkiem. A z głupkami jadę ostro. Nie mogłem czytać twoich bzdur, gdzie pisałeś, że się mylę, bo dla ciebie polski jest uciążliwy. Ja piszę o faktach, a ty o swoich odczuciach. Żenada.

  • Mowiacy_do_reki Na drugi dzień pewnie wpadłbyś tutaj i powiedziałbyś, że skoro nie odpisałem, więc to pewnie jestem "zaoraned". Nie jestem. Ale ty z kolei jesteś triggered. Powodzenia w dalszym życiu dorosłym i takim traktowaniu swoich rozmówców. Mam nadzieję, że nie uczysz innych. Ja z twojej wypowiedzi nie wyciągam lekcji. To na tyle.

    No dobra, z I do not do masz rację.

  • filmowy_laufer Wręcz przeciwnie. Już któryś raz się zarzekałeś, że kończysz i nie dotrzymujesz słowa. Żadne zaoraned, ani triggered, gimbusie. To świadczy o twoim poziomie. Rozmówców traktuję dobrze, ty to nie każdy. Miej sobie nadzieję. Ja wątpię, że ty kiedykolwiek zdobędziesz wiedzę, ale wiem, że będziesz się wymądrzał.

  • filmowy_laufer mozna powiedziec, ze uruchomiłeś kartę pułapkę tym porównaniem do skryby xD

  • filmowy_laufer XDDD

  • shika9 ocenił(a) ten film na: 7

    cloe4 Właśnie zastanawia mnie kwestia chińskiego dubbingu.. Aktorzy będą dubbingować samych siebie? ;) Też bym wolała słyszeć jak postaci mówią w swoim rodzimym języku niż
    po angielsku... albo po polsku :P

  • shika9 Dokładnie... Też ciekawi mnie jak rozwiążą kwestię dubbingową... Czy to będą ci sami aktorzy w chińskiej wersji. Zobaczymy. :P

  • cloe4 A może nagrali film też w języku chińskim, chociaż chyba wtedy pokazali by i taki zwiastun :)

  • cloe4 No masz rację. To trochę nawet nietaktowne podejście. Oryginał mógłby być po chińsku. Ale mniejsza. Byle nie był filmem dla 7-latek chociaż. Trochę realizmu byłoby ok.

  • cloe4 A mi brakuje smoka Mushu:D
    Jak wprowadzili panienko ptaka to mogli zostawić smoka Mushu

  • cloe4 A mi brakuje przede wszystkim murzynów. Kilku białych statystów podających obiady też mogłoby być.

  • cloe4 Mulan po chińsku już jest - Hua Mulan (2009).

  • Marilee_chan Wiem, oglądałam tą wersję. :D

  • cloe4 generalnie sie zgadzam, ale akurat w Czarnobylu tak pięknie mowili po angielsku, ze absolutnie nie załuję :)

  • cloe4 W sumie część Polaków też nie wyrabia na filmach z napisami, ale telewizja przyzwyczaiła ich do lektora.

  • cloe4 Doskonale Cię rozumiem! To tak jak nie mogę strawić Pianisty po angielsku...zgroza

  • cloe4 Polecam "Mulan" 2009 prod. Made in China. Duże widowisko, chyba starają się być jak najbardziej wierni głównemu nurtowi legendy.