Nóż w wodzie

1961 1 godz. 30 min.
7,8 54 598
ocen
7,8 10 54598
26 834
chce zobaczyć
8,1 20
ocen krytyków
{"rate":8.15,"count":20}
{"type":"film","id":894,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/N%C3%B3%C5%BC+w+wodzie-1961-894/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Nóż w wodzie
  • RAVICIANA ocenił(a) ten film na: 7

    "to był geniusz bierek"

  • wertuqq ocenił(a) ten film na: 7

    RAVICIANA "Andrzej! Krokodyl bańki puszcza"

  • karoleuro2012 ocenił(a) ten film na: 10

    wertuqq "Bo....pływanie po wodzie to jest......pływanie po wodzie to jest nic.....dopiero gdy się idzie przed siebie - konieczny jest nóż. Tak już jest w życiu !" "Ale Pan dziecinny............"

  • ludowy ocenił(a) ten film na: 9

    RAVICIANA On nie był najmądrzejszy, ten bosman. Ale wychował twardych chłopaków !

  • georgeAzbest ocenił(a) ten film na: 9

    ludowy mnie ten tekst rozwalił :D

  • luckynarc ocenił(a) ten film na: 10

    RAVICIANA "Przejechałbym szczeniaka, a odpowiadał jak za człowieka". Ulubione, bo cudownie oddawało osobowość Andrzeja.

  • raffaello_od_ferrero ocenił(a) ten film na: 8

    luckynarc Dokładnie. Albo:

    - Pan by nie ustąpił...
    - Wiedziałem, że Pan zahamuje...
    - Pan jest szczeniak, ale Pan mi się podoba.

    Ale najbardziej zawsze rozwala mnie to:

    - Baran...
    - Kto ?!?!!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
    - ...chmura jak baran.

    Pozdrawiam.

  • franek21 ocenił(a) ten film na: 10

    raffaello_od_ferrero Kapitalna jest odpowiedź Andrzeja:
    "... a tam na lewo, też jak baran..."
    A Malanowicz był akurat po lewej od Niemczyka.

  • raffaello_od_ferrero ocenił(a) ten film na: 8

    franek21 Tekst znam, ale nie przyuważyłem tego kontekstu. Ciekawa uwaga. Pozdrawiam.

  • luckynarc Bez "jak". Powinno być: "Przejechałbym szczeniaka, a odpowiadał za człowieka".

  • luckynarc ocenił(a) ten film na: 10

    kendo777 OBORZE OJEZU MATKOBOSKO Z CÓRKO JAK MOGŁO DO TEGO DOJŚĆ JEZU JEZU JEZU2 LATA TEMU NAPISANY KOMENTARZ, NIE MOGĘ ZMIENIĆ, COTERAS COTERAS BORZE BORZE JEZU. ŹLE ZACYTOWAŁEM!!!!!!!!!!!111111JEZUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!! !!!!!!11111111111111111111111111 JAKOMOGŁODOTEGODOJŚĆ! GDZIEPOPEŁNIŁEMBŁĄD!!!!11111

  • luckynarc Dobrze się czujesz, czy zaparzyć melisę?

  • luckynarc ocenił(a) ten film na: 10

    kendo777 Biorąc pod uwagę, że zareagowałeś na komentarz sprzed 2 lat i poczułeś potrzebę powiadomienia o tym jakże istotnym błędzie, sądzę że powinieneś raczej zastanowić się nad swoim życiem i emocjami, nie nad moimi. Pa :*

  • luckynarc >złap bóldupy
    >próbuj go przypisać swojej rozmówczyni
    Nawet mi cię nie żal XD

  • luckynarc Zamknij mordę.

  • RAVICIANA "To pani wylała zupę!"

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 9

    RAVICIANA "Miseczka do płukania rąk będzie?"

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    RAVICIANA Kurczę, cóż za genialne kwestie. "To pani wylała zupę!" "Miseczka do płukania rąk będzie?" Toż to Tarantino i Allen razem wzięci.
    Ludzie, nie róbcie sobie jaj.

  • MishaPl W kontekście to są niezłe kwestie.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Bez przesady. Zdaję sobie sprawę, że pod każdą teorię można podciągnąć fakty ale jest też coś takiego jak nadużycie.
    Poza tym jedną z charakterystyczny cech takich cytatów, powinno być to że doskonale funkcjonują również bez kontekstu.

  • MishaPl Niektóre bronią się jednak same, inne w kontekście - bo to niezły film jest po prostu.
    Np. "to był geniusz bierek" ma w sobie nieodparty urok komiczny, śmieszne niezależnie, czy znamy film, czy nie.
    Z kolei "to pani wylała zupę!" tłumaczy się tylko w w ramach filmu i sceny, w której bohater zgrywa silnego faceta, a już po chwili okazuje się dzieciakiem - na tym zderzeniu wygrywane jest napięcie i komizm sytuacji.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Nigdzie nie umniejszałem jakości samego filmu.
    Takie cytaty można wyciągać praktycznie z każdego filmu. Dla mnie, jak już wspominałem, to jest nadużycie. Po prostu scenariusz Noża w w odzie nie jest napisany w stylu prowokującym wciąganie z niego cytatów.

  • MishaPl "Można z każdego filmu" to dość ogólne stwierdzenie. Jednak raczej nie z każdego.
    Konkretnie: "to pani wylała zupę!" jest dobrą puentą sceny, ale przecież można sobie wyobrazić inną kwestię, która by ją domykała, a która nie byłaby aż tak nośna dla prezentacji bohatera. Nie widzę tu "nadużycia", tylko proste docenienie tych kwestii, które są tego warte.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein To może doprecyzuję - można z każdego dobrego filmu. Oczywiście można sobie wyobrazić gorszy scenariusz, ponieważ ogólnie można sobie wyobrazić gorszy film. Natomiast takie przytaczanie cytatów nie w takim kontekście się zwykle odbywa. Po prostu uważam, że pomiędzy takim "I’m going to make him an offer he can’t refuse", "you talkin' to me?", "you’re gonna need a bigger boat", a "to pani wylała zupę!" jest przepaść niczym kanion Kolorado. Przytaczanie cytatów w kontekście tego filmu wydało mi się komiczne. Jeżeli dla ciebie są aż tak nośne to ok. Ja tego nie dostrzegam.

  • MishaPl "...między "you talkin' to me?", a "to pani wylała zupę!" jest przepaść niczym kanion Kolorado."

    Serio? Gdzie są walory cytatu ze Scorsese, jeśli cytat potraktujemy bezkontekstowo, bez przywołania konkretnej sceny i konkretnego aktora?
    Zwykłe "mówisz do mnie?" nie jest przecież żadną perełką językową, stylistyczną, humorystyczną, która "działałaby" bez połączenia z filmem.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein A jednak przeszło do języka potocznego. Powiem więcej, kto wie czy nie jest to najczęściej używany cytat filmowy w języku potocznym (nie odnoszę tego do Polski oczywiście)?
    Może i kontekst jest wymagany ale jest to kontekst minimalny. Tak naprawdę wystarczy zobaczyć tylko tą jedną scenę.
    Ja nie zauważyłem, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek używał cytatu z Noża w wodzie. I mam tu na myśli środowisko kinomanów.

  • MishaPl Przecież nie mówię, że nie przeszło, tylko to, że zdanko "samo w sobie" nie wydaje się szczególnie genialne. Bo przecież nie jest.
    "Ta jedna scena" jest właśnie niezbędnym kontekstem. Podobnie kontekstowo trzeba korzystać z "Noża...", żeby móc złapać sens wypowiedzi i jej esencję.
    Nie, nie twierdzę, że cytaty z Polańskiego są bardziej znane czy popularne. Chodziło mi tylko o ten "kanon Kolorado", którego z lupą szukając nie potrafiłem wypatrzeć. ;)

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Ja w dalszym ciągu widzę przepaść - przepaść jakościową, pomimo (i tu się zgodzę), że do odczytania obydwu cytatów wymagany jest kontekst.

  • MishaPl "Mówisz do mnie".
    OK, możesz wykazać tę domniemaną przewagę, na czym polega, z czego wynika?

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Trochę nie fair pytanie. A może nie tyle nie fair co bardzo trudne. Bardzo trudno bowiem w paru zdaniach uargumentować wyższość wybranych linii dialogowych ze scenariusza.
    Może tak pobieżnie. Zdanie "you talkin' to me?" jest genialnym wykładnikiem samego filmu. Oddaje paranoiczne zachodnie Travisa oraz jego wszechogarniającą i tak naprawdę nieukierunkowaną agresję. Jest też manifestem jego pragnienia wymierzenia "sprawiedliwości" (w jego mniemaniu) winnym wyrządzonej mu krzywdy. Jest to też element genialnej budowy postaci Travisa przez Scorsese (ale tu już jest wymagany szerszy kontekst, więc możesz nie brać pod uwagę tego argumentu).
    "To pani wylała zupę!" również co prawda jest elementem budowania postaci i mówi nam coś konkretnego o samym bohaterze ale ja w niej nie dostrzegam żadnego polotu. Ot niezła scen, dobrze wpisująca się w sam film. Żadnych większych emocji u mnie nie prowokuje.

  • MishaPl Z tą "genialnością" to chyba troszkę przesada.
    Oba cytaty korzystają przecież z języka potocznego (nie wiem, dlaczego jeden według ciebie jest wręcz genialny, a drugi godny jedynie wzruszenia ramion - bo niby "brak polotu"), umiejętnie wykorzystują go to opisania charakteru bohaterów.
    Scorsese jest bardziej zaczepny, agresywny, konfrontacyjny - nic dziwnego, ze bardziej zapada w pamięć, jest bardziej lubiany niż płaczliwo-dziecinna kwestia Polańskiego.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein No nie wiem już jak mam to tobie wytłumaczyć? Nie wiesz że ocena sztuki zawsze jest subiektywna? Przedstawiłem tobie moje argumenty. Być może dla ciebie nie są przekonujące. Dla mnie są. Dla mnie pierwsza kwestia jest genialna, a druga co najwyżej dobra. I zgadza się ze mną zapewne z 99% świata filmowego, więc jeśli już to ty powinieneś do swoich racji przekonywać (dla mnie nikogo przekonywać nie musisz).

  • MishaPl "...I zgadza się ze mną zapewne z 99% świata filmowego,..."

    To chyba już regularna imaginacja, bo nie sposób tego zweryfikować. ;)
    OK, rozumiem, że to twoje zdanie, podobnie jak ty chyba rozumiesz, że moje jest inne, tyle.
    Tylko, że jednak "najwyżej dobra" chyba nie pasuje do "braku polotu", ale pewnie tu też mamy odmienne opinie.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Oczywiście że imaginacja dlatego też "zapewne" w tym zdaniu.
    Ja nie widzę żadnego konfliktu w najwyżej dobra i brak polotu.

  • MishaPl "Brak polotu" raczej nie kwalifikuje do bycia dobrym, tylko słabym.
    Za Słownikiem synonimów "brak polotu" występuje w towarzystwie: Nieefektownie, bezbarwnie, blado, nijako, bezbarwnie, mdło, bezpłciowo.
    Uważasz, że "najwyżej dobra" pasuje? ;)

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein Pasuje. Sama linia dialogowa jest dobra ale nie ma polotu wymaganego do używania jej w formie cytatu. Jeżeli natomiast masz zamiar analizować moje wypowiedzi pod kątem polszczyzny literackiej , dodatkowo ze słownikiem w ręku, to zapewne większych nie mam. Wydawało mi się jednak, że mój przekaz jest czytelny.

  • MishaPl Przekaz istotnie czytelny, jeśli tylko mieć odrobinę dobrej woli, tylko twój termin (czy zestawienie) nieadekwatny. Bo wśród synonimów "braku polotu" nie ma ani "dobry" ani "niemal dobry", zaś pozostałe bliższe są zdecydowanie po prostu "słabemu". I to są fakty - na podstawie obowiązujących norm języka polskiego - a nie moje widzimisię.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein To umówmy się, że w duchu postmodernizmu, nie stosuję się do przyjętych norm.

  • MishaPl OK, umówmy się...
    Dobrze chociaż, że nadal zdania zaczynasz dużą literą, zaś kończysz kropką. ;)

    W kwestii "niestosowania do przyjętych norm" bywa też tak, ze wynika ono po prostu z niewiedzy albo nieporozumienia.
    Np. wtedy, gdy ktoś pisze o swoim ulubieńcu "osławiony aktor" nie wiedząc, że osławiony to tyle, co okryty złą sławą.

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    zweistein De Palma też rozpoczynał film od napisów początkowych, a kończył na napisach końcowych, co nie przeszkadzało mu w łamaniu zasad wszelakich. Zresztą De Palma to jeszcze pikuś, Warhol też wybranych zasad się trzymał.
    Co do etiologii mojego nietrzymania się zasad, to nie czuję obowiązku tłumaczenia się przed kimkolwiek. A już z pewnością nie przed społecznością filmwebową. Tym bardziej, że zwrotu o nie trzymaniu się zasad użyłem żartobliwie. Być może mój przekaz znowu został źle odczytany ale mam wrażenie, że spowodowane jest to brakiem, wspomnianej, dobrej woli po drugiej stronie.

  • MishaPl Rozmawiamy, wyjaśniamy, przestawiamy swoje stanowiska - to chyba nic złego? Raczej nie "przed społecznością" (?) tylko we dwóch, każdy z nas reprezentuje chyba tylko siebie, prawda?
    Nie musimy dojść do identycznych wniosków, to przecież normalne, że widzimy inaczej.
    Nie sądzę, żeby to była kwestia mojej złej woli, raczej mojego przekonania, ze niektóre słowa po prostu do siebie nie pasują, szczególnie, jeśli chce im się nadać - jak ty to zrobiłeś - bardzo konkretne, jednoznaczne znaczenie.

  • kilgoretrout_ ocenił(a) ten film na: 8

    zweistein Stuprocentowa zgoda z MishaPI. Nie w dialogach tkwi majstersztyk tego filmu a w takich kwestiach jak praca kamery czy nawet już bardziej ścieżka dźwiękowa Komedy. To nie jeden z tych filmów, gdzie nie ma słowa rzuconego na wiatr, tu dialogi to nader często beztreściowa paplanina, która często nieźle dopełnia obraz postaci, ale ciężko ją traktować jako priorytet. Zgadzam się, że wyrwane z kontekstu cytaty nie mają zbyt wielkiego potencjału podbicia popkultury i średnio się bronią, chyba że odsyłając do samego filmu, dla którego mają szczerze mówiąc niewielkie znaczenie.

  • kilgoretrout_ Jasne, nie to co "mówisz do mnie?" - czyste arcydzieło :)

  • kilgoretrout_ ocenił(a) ten film na: 8

    zweistein Stawiasz dość kłopotliwe, choć ciekawe pytanie. Bardzo trudno powiedzieć dlaczego jeden cytat staje się kultowy, chwyta, przedostaje się do świadomości popkulturowej i żyje własnym życiem a drugi nie. Debatowanie nad tym to dla mnie jak debatowanie nad tym dlaczego jedne memy stają się popularne a drugie nie. Dobrego żartu się nie tłumaczy. Nie wiadomo nawet czy ta kwestia rozbija się o jakieś obiektywne czynniki.

    Jeżeli już miałbym strzelać to kultowość "mówisz do mnie?" to mieszanka tego, że a) scena jest bardzo nienaturalna, odtwarzana dwa razy, co sprawia, że łatwo zapada w pamięć, do tego kreuje bardzo specyficzną emocjonalną więź z widzem b) cytat jest po prostu krótki i chwytliwy c) jest świetnie zagrana przez De Niro. No i wydaje mi się, że Taksówkarz kładzie dużą emfazę na tę scenę w przeciwieństwie do Noża w wodzie, gdzie moim zdaniem dialogi funkcjonują w tle, określiłbym je bardziej jako takie "trajkotanie" fajnie budujące pewien element absurdu w filmie niż kunsztowne, przemyślane kwestie, gdzie każde słowo jest ważne.

    Ale tak jak mówię, kwestia jest bardzo intuicyjna. Ja z łatwością sobie jestem w stanie wyobrazić powiedzmy dwóch kłócących się kolegów, gdzie jeden z nich mówi "mówisz do mnie?" i odwołanie jest dość zabawne, czytelne i naturalne. Tak samo z kwestiami Tarantino. Nie wyobrażam sobie nawiązania w stylu "to pani wylała zupę!", ale jeżeli ty sobie wyobrażasz to ok.

  • kilgoretrout_ Byłoby to nawiązanie dla erudytów...;)
    Tak, wyobrażam sobie,ale bardziej jako żart niż cokolwiek innego i faktycznie skierowany do wąskiej grupy odbiorców.
    O tym nie pomyślałem, że kilkakrotne powtórzenie kwestii w Taksówkarzu budowało mocniejszy przekaz i sprzyjało wychwyceniu przez widzów.

  • kilgoretrout_ ocenił(a) ten film na: 8

    zweistein Już nawet nie chodzi o hermetyczność tego nawiązania. Po prostu żadna kwestia w tym filmie nie wydaje mi się tak nośna by żyć własnym życiem i mówię to jako entuzjasta tego filmu. Z łatwością jestem w stanie powiedzieć, że kwestia "mówisz do mnie?" jest już sama w sobie pewnym symbolem, który się przyjął, wyrażającym pewną zaczepność, agresję, szaleństwo. Czy kwestia "to pani wylała zupę" jest takim samym symbolem wyrażającym, powiedzmy sobie, komiczną nieudolność potrzeby popisania się swoim męstwem czy niedojrzałość próby zaprezentowania się jako samiec-alfa? Mogłaby być, ale z jakichś powodów w szerszej świadomości chyba raczej nie jest. Wydaje mi się zbyt mało autonomiczna w stosunku do filmu by taką być.

    Poza tym ciężko sobie wyobrazić by jakakolwiek kwestia z tego filmu miała potencjał na to by wejść do języka potocznego z tego względu, że ten film jest na to zbyt teatralny. Wątek i dynamika przekomarzanek rozbuchanych ego mężczyzn z kobietą po środku funkcjonuje dla mnie na pewnym poziomie abstrakcji, artyzmu, symboliki, która nie ma prostego przełożenia na sytuacje, w których możemy się znaleźć w życiu codziennym.

  • kilgoretrout_ Zastanawiam się, czy popularne i znane są choćby cytaty z filmów Woody Allena, przecież niektóre znakomite, a jednak jakoś nie funkcjonują na podobnym poziomie jak ten z "Taksówkarza". Nie zasługują? Chyba nie to.
    A z "Misia" już tak, choć chyba nie wśród młodszych widzów. Inny klucz?

  • kilgoretrout_ Odkrycie z dzisiaj:

    Justyna_0288
    w odpowiedzi na post: Pan_Nawrocki | 26 lip 2008 18:01

    "Kwestia "...You talkin to me..." z Taksówkarza zerżnięta z filmu "Pistolet do wynajęcia " z lat 40. sam Scorsese przyznał się to tego , ze wzorował sie na tym filmie , tak przy okazji..."

  • użytkownik usunięty

    MishaPl NO NIE!
    Komuś podobały się dialogi, które Tobie nie przypadły do gustu.
    Jak to możliwe?

  • MishaPl ocenił(a) ten film na: 7

    Proszę, nie podniecaj się tak. Wyraziłem swoją opinię. Odmienną od pozostałych, mam do tego prawo. Temat wątku wydał mi się naciągany, czemu dałem wyraz. Również mam do tego prawo. Jeżeli polemika tobie nie w smak, to załóż sobie prywatny wątek (zwany również kółkiem wzajemnej adoracji) i tam się do woli miziaj z kamratami.

  • kuapoucha ocenił(a) ten film na: 9

    RAVICIANA Moje ulubione:
    "- Dobrze patrzyłem pod tą boją. On utonął
    - Do tego stopnia nie utonął, że zdążyłam cię z nim zdradzić. "

    I w ogóle cała końcowa rozmowa Andrzeja i Krystyny nadaje się do zacytowania.