... tak właśnie pisze w zaledwie kilu notkach prasowych wydanych na przestrzeni ponad dziesięciu lat od premiery tego filmu, a i na internecie ciężko jest coś znaleźć, nawet po angielsku... wokół filmu wytworzyła się pewnego rodzaju legenda, podobnie z resztą jak w wypadku innych starszych przedstawicieli japońskiego kina eksploatacji/gore, że wspomnę tylko o serii "Guinea pig".
Co do samego filmu... to z pewnością, mimo jego kultowości w niektórych kręgach cała dycha mu się raczej nie należy, zabrakło mi tu czegoś co by mnie kompletnie rozwaliło, sceny o której bym myślał jeszcze kilka dni po seansie przed snem... pomimo tego byłem pozytywnie zaskoczony mnogością efektów gore... a w niektórych fragmentach film nie ustępował wspomnianemu wcześniej GP. Do tego niezła historia, niestety nikt nigdy nie posilił się o polskie tłumaczenie, ale po angielsku już jest, tak więc posunę się nawet do stwierdzenia, że film miał przesłanie... w końcu coś czyni z ludzi morderców, tutaj motyw ten był poruszony i nawet ładnie rozbudowany. Do tego gł. ciemne barwy i ścieżka dźwiękowa momentami przyprawiająca o dreszcze. wątek główny też zły i banalny nie jest. Krótko i zwięźle: film wart tych prawie dwóch godzin i nie łatwo wyparowuje z pamięci, jest naprawdę mocny, przy czym niegłupi... 9/10