Taki w którym dobrze pokazane jest uczucie między bohaterami, a dialogi nie są oklepane. I gdzie
człowiek jest w stanie polubić główną bohaterkę (bo nie zgrywa zimnej i niedostępnej).
I który dotyczy miłości młodych ludzi we współczesnych czasach.
Bo ten film tak wszyscy chwalą, a żadnej z tych rzeczy w nim nie widziałem w tym filmie. Zna ktoś coś
innego?
A może "Say anything"? -To jest niby o nastolatkach i już nie takie współczesne, ale film jest klasykiem gatunku. Warto dać mu szansę, zawiera kilka kultowych wręcz scen, taki banalny też wcale nie jest, co nawet widać po przeglądzie komentarzy na forum.
http://www.filmweb.pl/film/Nic+nie+m%C3%B3w-1989-9369
PS. A jak się komuś podobało np. Madison County to bardzo polecam : http://www.filmweb.pl/film/Arytmetyka+uczu%C4%87-2007-392346 . Fajny film, a tylko 283 odhaczeń na FW :).
Dziewczyna i chłopak- wszystko na opak. Tu bohaterka nie zagrywa zimnej i niedostępnej, bo jest wręcz przeciwnie. Nie uprawiają również seksu na pierwszej randce. Film jest o miłości młodych ludzi. Dialogi nie są bardzo oklepane, a czasem nawet odrobinę zabawne.... Już brak pomysłów. Jednak "Pamiętnik'' na zawsze pozostanie najlepszym filmem o miłości jaki oglądałam. Uwielbiam też film ,,Charlie'', ale chyba nie tego szukasz...
I jeszcze ''Keith''- wspaniały film. Jeden z moich ulubionych. Życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach.
Przed wschodem słońca
"Słowo na M". Sympatyczni bohaterowie, ciekawie pokazana znajomość opierająca się na wspólnych zainteresowaniach i rozmowach.
Przed wschodem słońca-widziałem
Słowo na M- a czy film faktycznie koncentruje się na miłości, nie ma tak, że wpycha na siłę jakiś wątek, który przyćmiewa wątek miłosny (jak w czasie na miłość), albo, że sama relacja jest pokazana byle jak?
Czy seks nie zastępuje tam miłości (jak w praktycznie każdym ostatnio filmie o miłości)?
Słowo na M- po obejrzeniu zwiastunu nie dość, że znam całą fabułę (bo ją całą zdradza, co za bezsens), to jeszcze widzę jak ograny to film (wątki przerabiane z miliard razy. Poza tym nie skupia się tylko na miłości.
Ahahahahahahaaaaaaaaaaaaaaaaa!! Stary! jesteś najlepszy! Przeczytałem Twoją "dyskusję" od góry do samego dołu ahahahahahaaaa! Jak babcie kocham, no dawno nie byłem świadkiem by komus udało sie powkręcać tyle osób co Tobie! Popłakałem się! Co by Ci kto nie polecał- TO DLA CIEBIE BEEEEEEEEEEEEEE!!! Umarłem...A ludziska tak sie starali ehhh!! :))))))))) Pozdro z Wrocka, dałeś radę! Igor
Bo żaden z tych filmów nie jest naprawdę o miłości. Tak trudno pomyśleć, że szukam czegoś o określonych kryteriach, bo inne pseudoromansidła mnie nie interesują?
,,Rust and bone"
,,Dobry rok"
,,Dotyk miłości"
Tyle tytułów już tutaj zostało wymienionych, więc marne szansę, że trafię w Twój gust...
Ale to nie chodzi oto czy film mi się podoba czy nie. Chodzi mi o film spełniający konkretne założenia czyli:
-Być o miłości (nie seksie, nie namiętności, nie zdradzie)
-Być o młodych ludziach (nie wdowcach, nie małżeństwach, nie starcach, nie nastolatkach)
-Pokazywać uczucie dwojga ludzi od momentu w którym się poznali (a nie, że już na początku filmu już się znają, albo są już małżeństwem, bo to zaczynanie od środka)
-Gdzie miłość nie jest sprowadzona do seksu
-Gdzie miłość jest jedynym wątkiem (bez żadnych nie potrzebnych dupereli, które zajmują czas jak w większości filmów)
-Gdzie facet nie jakimś podrywaczem, co zalicza każdą laskę
-Gdzie fabuła jest w miarę oryginalna (albo przedstawiona w sposób na tyle poruszający by to nie przeszkadzało)
TYLKO TAKIE MNIE INTERESUJĄ!!! ZROZUMCIE!!!
Bo z tego tego, że mi podacie nawet z milion tytułów, jak one są kompletnie o czym innym ja szukam akurat takich filmów. Zresztą niektóre podawane tu tytuły nawet nie mają z filmem o miłości nic wspólnego (bo miłości jest tam tak mało jakby w ogóle nie było).
Te które podałaś/eś też nie są o miłości młodych ludzi.
Poza "Dotykiem miłości". Czy tam relacja pomiędzy bohaterami jest głównym wątkiem?
Jedyne, co mi przychodzi na myśl po zagłębieniu się w tych wymaganiach, to seria filmów z Julie Delpy. ,"Przed wschodem słońca" - rodzące się uczucie, moment poznania, same dialogi, uczucie niesprowadzone do seksu, a fabuła "w miarę oryginalna". I kontynuacja "Przed zachodem słońca" chyba również spełnia te kryteria.
A mogłabym wiedzieć dlaczego według Ciebie "Rust and bone" nie jest filmem o miłości młodych ludzi?
Tak, w tym filmie relacja pomiędzy bohaterami jest głównym wątkiem.
Przed wschodem słońca-widziałem i nie zbyt mnie wciągnęło.
Co do Rust and bone, to dla mnie jeśli ktoś ma dziecko to już nie jest dla młodym człowiekiem, w sensie, że jego problemy bardziej będą kręciły się wokół problemów przeżywanych przez nieco starszych niż przez 20-kilkulatków.
Przed wschodem słońca - daj konstruktywną krytykę bo twoje słowa brzmią jak dziecka "nie, bo nie".
- Miłość bez namiętności? No bzdura jakaś :/
- Miłość nie może sprowadzać się do seksu bo wtedy to nie jest miłość
- Miłość jedynym wątkiem - powtarzam NUDANUDANUDANUDANUDA nie dla tego, że nie lubię filmów pokazujących obraz miłości a dlatego, że miłość dopełnia życie dwojga ludzi a nie zastępuje im powietrze. Powietrze zastępuje zauroczenie! Różnica zasadnicza :)
- oryginalna fabuła w temacie oklepanym od setek lat... hmm czy to jest jeszcze realne? Tym bardziej że nie pozwalasz na wątki poboczne.
Nie, bo ma ograną do bólu fabułę, którą zna każdy i którą rzygam totalnie (miałem nieprzyjemność czytać książkę, mam dość)
Dzięki za pomoc.
Romeo i Julia to kiepska oklepana historyjka. Ja szukam czegoś naprawdę o miłości, a nie jakieś stare melodramaty.
To moje filmy, które spełniają Twoje kryteria (choć zapewne się z tym nie zgodzisz, bo o to chodzi w tym wątku :):
,,W pogoni za Amy,” ,,Nad rzeka, której nie ma”, ,,Mr. Nobody”, ,,Zakochany bez pamięci”, ,,Wiosenna bujność traw”, ,,Tacy byliśmy”, ,,Dzikość serca”, ,,Ruby Sparks”, ,,Kochankowie z Księżyca”.
W pogoni za Amy- a to skupia się na miłości hetero czy homo, bo z opisu to nie wynika?
Mr. Nobody- to ciekawy film, ale nie jest stricte o miłości (choć dzięki za przypomnienie o nim)
Zakochany bez pamięci- widziałem i jak dla mnie jest to bardziej film o traceniu, zapominaniu drugiej osoby (ale to kwestia interpretacji w sumie)
Dzikość serca-wg fw to kryminał, a kryminałów nie cierpię.
Ruby Sparks- wygląda na coś fajnego, ale to też nie jest stricte historia "Facet poznaje dziewczynę i widzimy jak sie rozwija ich relacja"
Kochankowie z Księżyca-tu nie wiem. Czy romans jest tu najważniejszy? Czy może bardziej skupia na samej ucieczce niż miłosnej relacji?
"To moje filmy, które spełniają Twoje kryteria (choć zapewne się z tym nie zgodzisz, bo o to chodzi w tym wątku :):"
Nie, po prostu jestem wymagającym widzem szukającym czegoś niestandardowego co by oddawało jak najlepiej to co film o miłości powinien przekazać, a nie tylko ładne obrazki. Po prostu jak dla mnie miłość to bardziej uczucie niż ładny obrazek, dlatego szukam filmu, w którym będzie czuć miłość pomiędzy dwoma bohaterami. Niestety kino amerykańskie unika uczuć.
Jesteś "miszczem" wkrętu :))))))))))))))))))) ahahahaha posikałam się.
Pański piesek wybrzydza, a ludziska dogadzają jak mogą, a nie zrażają się wcale....
Nie do wiary :)))))))))))))))))))))
To nie moja wina, że większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem i nie rozumie, że nie interesuje mnie cokolwiek, tylko film spełniający konkretne wymagania.
Poza tym wszyscy i tak w większości rzucają te same tytuły w kółko.
takiego filmu jakbyś ty chciał nie ma po prostu, odnoszę wrażenie, że jesteś jakiś jebnięty i nie masz pojęcia o miłości xd poczytaj książki, na pewno jest większy wybór i to taki który spełnia twoje kryteria
Zgodzę się. MistrzSeller chyba ma zbyt wysokie wymagania. Ja sama jestem niepoprawną romantyczką i w sumie cieszę się, że ta dyskusja powstała, dzięki niej mam masę filmów do obejrzenia. Wiele z nich na pewno umiejętnie pokazuje uczucie, tylko chyba nie takie które założyciel tematu chciałby widzieć.
Odnoszę wrażenie, że chyba to on sam stworzył sobie film, którego nie ma i którego nie będzie, taki "idealny".
Nie żaden z nich nie poazauje uczucia. Amerykańskie filmy w ogóle są totalnie sztuczne i bezuczuciowe. Tam skupiają się na seksie i oklepanych wątkach zamiast pokazać uczucie między bohaterami
A widziałeś którykolwiek z nich?
Amerykańskie kino ma swój dziwny klimat. Jednak istnieje w nim także masa dobrych filmów. Widziałam produkcje, w których było czuć miłość między bohaterami.
A co do "Jednego dnia" - tak naprawdę to znali się oni bardziej z widzenia, a większą znajomość nawiązali od nocy zakończenia studiów. Są różne gusta, ale wydaje mi się że romantykowi powinien się spodobać. Chociaż mi często przeszkadza w takich produkcjach "zmarnowany czas" - bohaterów często coś rozdziela, nim będą mogli być razem i mi to nie odpowiada. Chętnie obejrzałabym coś, w czym byłby pokazany szczęśliwy związek bez większych problemów, bo takie też się zdarzają.
Wiele z nich widziałem.
"Amerykańskie kino ma swój dziwny klimat. Jednak istnieje w nim także masa dobrych filmów. Widziałam produkcje, w których było czuć miłość między bohaterami."
ja w żadnym. Pod tym względem lepsze jest azjatyckie kino, ale tam jeszcze trudniej znaleźć cokolwiek
Co do jednego dnia- Mi chodzi o film, gdzie jest pokazana relacja między zakochanymi od samego początku i gdzie nie będzie to właściwie to chciałem ja tylko przelecieć, ale w sumie tego nie zrobiłem i zaczęliśmy się spotykać.
Problemem filmów o miłości jest to, że problemy jakie rzucają bohaterom sa często przesadzone. Co innego, gdyby był problem, który coś czyniłby w fabule, ale był czymś z czym zmaga się większość związków i pokazane w nieprzesadzony sposób.
Wśród książek też szukałem, ale nie ma żadnej o miłości, gdzie się skupiają na miłości, a nie seksie, czy innych różnych oklepanych wątkach (typu ona jest śmiertelenie chora, albo chłopaka, który jest dupkiem, albo rodzice nie pozwalają im sie spotykać).
W moim życiu się nie da, bo wszystkie kobiety wokół są zajęte. W moim wieku nie ma już kobiet, które byłyby wolne i miałby czas na randki ze mną.
(Sama jeszcze nie widziałam tego cyklu i się przymierzam do obejrzenia) co powiedziałbyś na ,,Przed wschodem słońca", ,,Przed zachodem słońca" i ,,Przed północą"?
Przecież to nawet nie jest o miłości. Wątek miłosny kończy się tam po godzinie i nawet nie jest romantyczny. Film jest bardziej ogólnie o życiu, a nie miłości dwoje ludzi.
Dla mnie to ideał filmu o miłości. Dokładne przeciwieństwo Pamiętnika. Historia jest codzienna, niewyszukana - i to jest właśnie atut tego filmu. Ponieważ opowiada o zwykłym, życiowym uczuciu dwójki ludzi. Opowieść mogłaby się wydać mało interesująca: nie ma zdrady, trójkąta miłosnego, rozstań i powrotów, ale to własnie tam widzę główną siłę About Time.
"Wątek miłosny kończy się tam po godzinie"
Czyli małżeństwo to już nie miłość? :)
Mam wrażenie, że spełnia warunki:
1. Uczucie jest pokazane w sposób uroczy i przemiły, taki chwytający za serce.
2. Dialogi miejscami przynajmniej błyskotliwe.
3. Bohaterka przesympatyczna.
4. Dotyczy miłości we współczesnych czasach.
Ma jeszcze dodatkowy plus:
5. dobre aktorstwo - nie to, co ten drewniany Ryan G. Główny bohater nie jest może tak szablonowo przystojny, jak Noah, ale z pewnością gra go lepszy aktor. Poza tym film ma świetnie obsadzony drugi plan.
Chodzi oto, że droga do małżeństwa była skrótowo pokazana, a potem nie było już ważnym wątkiem.
Poza tym było pokazane zbyt pospiesznie i przez pół filmu skupili się na rodzienie bohatera, a nie na jego ukochanej.
"Czyli małżeństwo to już nie miłość? :)"
Małżeństwo to następny etap.
Filmy sa za krótkie by przedstawić wiarygodnie związek i to co po małżeństwie, przez co cała ta relacja jest dla mnie zbyt pospiesznie opowiedziana tak, że jej nie czuje.
Myślę, że ten film całkiem wiarygodnie przedstawił pierwsze lata małżeństwa. Relacje między bohaterami nie są idealne. Małżonkowie kłócą się, zaniedbują ważne sprawy i robią sobie przykrości - ale problemy rozwiązują wspólnie. Mary mogłaby powiedzieć, że alkoholizm jej szwagierki to nie jej problem i nie chce, aby problemy tamtej wpływały na życie jej rodziny. Zamiast tego trzyma stronę męża i wspiera go.
Nie przeszkadza mi też, że wątek romantyczny nie zdominował filmu. Myślę, że dobre relacje w kochającej się rodzinie to temat stanowczo niedoceniany przez filmowców.
Moim zdaniem to trochę nie wypaliło, bo twórcy pokazali za dużo na raz, a wolałbym, żeby pokazali mniejszy kawałek życia, ale za to bardziej dokładnie.
Powiem ci, ze jak sie nad tym zastanawiam to nie wydaje mi sie, ze widzialem film o milosci, ktory wydawalby sie "autentyczny. od siebie moge polecic. http://www.filmweb.pl/film/Marty-1955-31583 Nawet nie dlatego, ze jest jakis genialny, ale chociaz troche wylamuje sie ze schematu. Moze bardziej cie przekona niz inne.
Mam świetny pomysł. Moi koledzy zamierzają nagrać jakiś film, z ich opowiadań wnioskuję, że nie mają żadnego ciekawego pomysłu na niego, a Ty rzucasz wyzwanie światowej kinematografii. Napisz scenariusz, a moi koledzy go zrealizują. Wzbogacimy świat o film, który zaspokajałby Twoje oczekiwania.
W pewnym sensie jest o miłości, ale ten film nie jest przesłodzony. Wątek romantyczny między jego córką i sąsiadem.