Człowiek który go stworzył musiał dostać naprawdę nagłego olśnienia. Ale jest zabójczy i oglądając go miałam niezłą zabawę x] http://youtube.com/watch?v=WIGbAHeBqNM
Setny post! Naszej czaterii stuknął setny post!
Jakże szybko leci czas przy ciekawej dyskusji kulturalnych, zdrowo zafascynowanych fanek - rozmowy dwóch młodych lasek o niemłodym facecie, który siedzi sobie w Australii, karmi kangury i nie wie o naszym istnieniu :D :D :D
Wiesz, my jednak naprawdę jesteśmy elitą :) To forum stało się strasznie zasyfione. Każdy temat przekształca się w gówniarskie teksty obrażające biednego Willa Turnera... aż strach wejść na temat, bo prędzej czy później pojawi się "załoga CS"... nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.
Momentalnie zobaczyłam w myślach tę wannę - gorąca (nie słona!) woda z dużą ilością piany, wreszcie porządna kąpiel od wielu miesięcy. I co? I wchodzi Jacuś z gnatem :( Zamiast relaksu - Jacuś, zamiast odpoczynku - Jacuś, zamiast miłej chwili zapomnienia o obowiązkach i kłopotach - rozmowa z Jacusiem i próba zrozumienia tego, co on nazywa swoim tokiem myślenia... ech, oni są chyba na siebie skazani.
Na kucyku nie była gumka, tylko takie złote coś.
"Jack miał w trzech częściach chyba tylko dwie sceny w których z Jacka wychodzi "zwykły" człowiek. Tą, i chyba na plaży w pierwszej części..." - Tak... tą, którą wycięli :D
A to z okazji rocznicy - nie jest jakieś super, ale milutkie:
http://piratesofthecaribean.deviantart.com/art/Happy-Birthday-Barbossa-43659968
Faktycznie, ten czas leci. Właśnie piszę sto-drugi post xD I już trzy strony się z tego zrobiły x]
A może koale karmi, skąd wiesz?? Razem z nimi eukaliptus wsuwa x] Na zdrowie. Może dlatego jest taki chudy?
Fajnie byłoby móc się jakoś pokazać, by miał choć pojęcie o tych dwóch "młodych laskach" z kraju o istnieniu którego ma pewnie blade pojęcie.
A że jesteśmy elitą, to tylko szczycić się nam wypada.
Faktycznie ostatnio przez panie ze Swaan w zdjęciu strasznie psują poziom postów. Ja tez nie lubię Willa, nie przepadam za aktorem, no ale ile można wałkować ten sam temat?? Panie! Raz w zupełności wystarczy! Poza tym gówno kogo obchodzi jak chcecie nazywać tego biednego chłoptasia.
Ależ to bardzo piękna i oryginalna scena, problem leży tylko w tym, że ja zwykle potrafię wymyślić tylko pierwszą, ogólną wizję sceny, a potem nie mogę dopatrzeć się szczegółów. Jaka sprawa mogłaby skłonić Jacka do przeszkadzania Hectorowi w tak intymnej chwili??
Niestety oni SĄ na siebie skazani. Gdzie jeden tam zawsze można rozglądać się za drugim, bo istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że na pewno trafi się na ten oryginalny duet.
Złote coś? A mi wydawało się że to gumka.
Właśnie. Wycieli. Chamsto!! Taka fajna scena.
Sweat xD Ciekawe które to urodzinki, bo nasze, można rzec, pierwsze.
A może i kangury, i koala :) Z tym eukaliptusem to mogło być tak, że wsuwał za czasów studenckich, żeby zaoszczędzić na jedzeniu, i dlatego był taki chudy w tym "Hoodwing". Był jeszcze młody wtedy, pewnie zaraz po studiach i nie przerzucił się jeszcze na zwykłe jedzenie, wciąż się poczciwe miśki z nim dzieliły. A w tym filmie to chyba gra takiego wrednego, nadużywającego władzy glinę z przylizanymi włoskami, taką klasyczną gnidę. Pewnie uznali, że chodzący szkielet będzie w sam raz do tej roli :) Na szczęście kochająca rodzina zadbała, żeby od tego czasu przytył o te... hm... 50 dekagramów?
Ja ani lubię, ani nie lubię Willa, ale uważam, że nie zasługuje, żeby aż tak po nim jechać. Toczyć wojenek z "załogą" nie będę, bo szkoda czasu, tym bardziej, że mój najsilniejszy argument obronny byłby taki: skoro Will jest wciąż uparcie wierny temu beznadziejnemu wypłoszowi Eli, to musi być chyba trochę upośledzony... a nie wolno wyśmiewać się z ludzi nieszczęśliwych! To by było jak wetknąć kij w mrowisko :|
Preteksty Jacka - mógłby wymyślić kilka, jest przecież bardzo kreatywny:
1. Och, przepraszam, nie wiedziałem, że tu jesteś. No ale skoro już wszedłem, to...
2. To ja miałem wziąć teraz kąpiel! Wypad!
3. Korzystając z okazji, że z przyczyn oczywistych nie możesz wstać i wyjść, chciałbym z tobą porozmawiać...
4. Ekhm... Mam nadzieję, że nie używasz mojej gumowej kaczuszki? Czarną Perłę mogę ci odstąpić, ale kaczuszki - nigdy. Savvy?!
Wiem że głupie, ale mi zawsze wychodzą głupoty... Pytanie brzmi: czego oczekiwał Jack od nagiego faceta w wannie? A od tego konkretnego faceta? Tu możemy snuć domysły...
Co do tego pokazania się, to możemy na przykład w Photoshopie podmienić nasze twarze zamiast Susan i Goldie, i wysłać mu na maila:
http://www.impactservices.net.au/movie_list/bangersisters-main.jpg
xD xD xD xD xD
Idealne zdjęcie xD Uwielbiam to jego jęczenie w "Siostrzyczkach". Paranoik idealny x] Tyle że nie wiem czy miałabym swoje odpowiednie do tak ważnego zdjęcia. Nigdy nie lubiłam oglądać się na zdjęciach.
No dieta eukaliptusowa jest chyba mało kaloryczna, ale studia na szczęście zdał z sukcesem. A jedzeniem mógłby się z nim Gibbson podzielić, w końcu razem studiowali. Mel też nigdy ciałem nie grzeszył, ale aż tak chudego też go nie widziałam, więc pewnie miał co jeść.
Ale przynajmniej żonkę Geoff teraz ma troskliwą, troszkę go podtuczyła x]
A ja nie lubię Blooma już od "Władcy Pierścieni". Wybitnie denerwuje mnie jego głos i kwadratowa szczęka, ale nie mam zamiaru na niego bluzgać.
Tak samo jak nie mam zamiaru zaczynać wojen z (o zgrozo) wciąż powiększającą się załogą, choć jest to strasznie denerwujące. Zaczekajmy cierpliwie, w końcu to się skończy i znów będziemy mieli spokój.
Bardzo fajne pomysły xD Wcale nie taki głupie.
Nr. 2 jest wyborne. Już widzę to oczami wyobraźni xD
Ale wątpię by fakt iż jest nagi i w wannie był wystarczającym powodem by go tam zatrzymać. W mojej wizji, Hector podczas rozmowy swobodnie kończy ablucje i ubiera się do wyjścia.
Tylko o czym mogliby rozmawiać?! Szczególnie, że wedle mojej wizji, to dzieje się po trzeciej części...
Najgorsze jest właśnie to, że chęć do pisania jest a pomysłów (kurcze) brakuje... :/
"Siostrzyczki" mam dopiero w planach.
Z Melem tylko mieszkali w jednym akademiku, z tego co wiem, ale może rzeczywiście dzielili się kanapkami z eukaliptusem. A w przerwach między zajęciami kangury przynosiły im w torbach nowe liście :)
"Zaczekajmy cierpliwie, w końcu to się skończy i znów będziemy mieli spokój." - to może potrwać, mala herba cito crescit.
Jeśli chodzi o temat do rozmowy, to musimy wziąć pod uwagę, gdzie znajdowała się wanna: na statku na środku pokładu, czy w w domu (w jakim domu?), jak doszło do tego, że się spotkali, jak wyszło ostatecznie z tą mapą, czy postanowili się tymczasowo sprzymierzyć, czy jako wrogowie itp.
"Ale wątpię by fakt iż jest nagi i w wannie był wystarczającym powodem by go tam zatrzymać." - no wiem, wiem. Tylko że ostatnio po tym, jak przewinęłam swe piraty na ostatnią scenę (zawsze jak oglądam, chcę usłyszeć czuły tekst o chłopczyku tatusia :) i zobaczyłam Jacka, wpatrującego się wzrokiem kopniętego spaniela w oddalającą się Perłę, jakoś często narzuca mi się myśl, że mógł tęsknić nie tylko za statkiem... W końcu z tą jego seksualnością to nie jest do końca wyjaśnione...
A ja nie wiem czy mieszkali czy się uczyli, słyszałam tylko że znali się w tym czasie.
To ziele w końcu się wypleni, spoko.
Wanna znajduje się w pokoju w jakimś hoteliku, zajeździe, gdzie można było skorzystać z takiej usługi, w jakimś nieokreślonym porcie. No na lądzie. Spotkali się... przez przypadek?? Jack usłyszał że Hector jest w okolicy to postanowił wpaść, ewentualnie, szukał go... no... nie wiem. To już zależy od indywidualnej wyobraźni, bo ja aż takich szczegółów nie obmyślałam.
Z mapą też nie wiem jak wyszło. Zapewne nie wyszło x].
Wszystko jest możliwe. W tamtych czasach wśród marynarzy to raczej nie było nic nienormalnego, co nie?? Znasz Roonz???
A tak... to z moich dwusetnych pierwszych urodzin, chciałam się pokazać z jak najlepszej strony...
Wanna w porcie kojarzy mi się tylko w połączeniu ze słowem "usługa", kojarzy mi się tylko, jakby to powiedział Pratchett, z domem negocjowalnego afektu. Tam się mógł się udać Jack nie wiedząc, kogo tam spotka, i odruchowo wyciągnął pistolet, Barbossa pewnie wyciągnął swój spod stery ubrań i kiedy do siebie wycelowali, zdali sobie sprawę z absurdalności sytuacji i dali spokój. Tylko nie wiem, o czym mogliby gadać w takiej sytuacji...
Ziele ma już jeden temat zablokowany, hehe ;)
Roonz - wklepałam w Google i wyszedł mi jakiś zespół, gra komputerowa, społeczność artystyczna i jeszcze jakaś inna. Mów więc, cóż to takiego, jestem zawsze otwarta na poszerzenie horyzontów :)
Tu najnowsze z You Tuba, fajny jest początek, kiedy wspomina, jak mu tatuś wyliczał, kim mógłby zostać:
http://www.youtube.com/watch?v=_91hTLNgUyM
edit: "Wanna w porcie, w połączeniu ze słowem "usługa", kojarzy mi się tylko..."
Aj!! Super klip. Lubie przeróbki tego typu xD
No i cholera (przepraszam), wciąż zostaje problem tej rozmowy... Mam już początek napisany, przedstawienie sytuacji, szybkie rozmyślania Hectora i moment kiedy zjawia się znikąd Jack.... no...
Tak widziałam ten zablokowany temat. A ja chyba przez przypadek spowodowałam upadek jednego z pirackich blogów. O_o.
Zostawiłam komentarze pod każdym postem (niegroźne, niekiedy nawet entuzjastyczne), dziś patrzę a blog nie istnieje...
Niestety trzeba być zalogowanym żeby oglądać galerię, a Roonz ma szczególnie zablokowane swoje profile. No ale te prace... mmmmm.. rozpływam się ja na nie patrzę.... (takie zboczenie artystyczne, ale to normalne u artystów x]) Nadal zazdroszczę tej osobie wielkiego talentu. Ostatni rysunek z młodym Barbossą, jest cudowny... Nadal nie mogę wyjść z podziwy.
A który "piracki" blog rozwaliłaś??!!! I jak??!!! Proszę, podaj przykłady swych finezyjnych metod, ja mam ochotę rozpier****ić prawie każdy z nich i powoduje mną zawodowa ciekawość. Są tak niewyobrażalnie ch***we. Nie stosuję za często określenia "dzieci neo", ale w tym przypadku zrobię wyjątek.
Ja galerie oglądam swobodnie, jak już wpiszę coś w wyszukiwarkę. Jak zapodasz jeden link, to może się otworzy, chyba że kolo zablokował sobie totalnie wszystko. Wtedy nici :(
Rozmowa: trudności możesz mieć, jeśli nie lubisz "myśleć Jacusiem". W tym naszym słynnym opowiadaniu dla jaj najbardziej lubię "mówić i działać) Barbossą" i jak go nie ma, to nie chce mi się wczuwać w inne postacie. A nie ma go często, bo oczywiście każę mu bez przerwy zabierać Perłę i zostawiać Jacusia z Willem i Eli (teraz np. załatwiłam mu na Perle romans z agentką Scully z Archiwum X... nie pytaj, jak do tego doszło :)
Wiesz, oni na początku nie muszą mówić nic, tylko wyciągają gnaty. Potem panuje minuta niezręcznej ciszy... potem stawiam na: "Ekhm... tego... przepraszam" i "Sparrow, do cholery, naucz się pukać" ;)
Nie pamiętam już co to był za blog, w środę na niego trafiłam, a że było mało, to sobie przeczytałam i skomentowałam. Ale moje komentarze nie były jakoś bardzo ostre, nic nie bluzgałam ani nie wyzywałam, po prostu pisałam od serca, ale niezbyt źle. A może to jakiś problem w onecie że blog zniknął. Nie wiem...
Ale, faktycznie, masz rację, większość to światła dziennego nie powinno widzieć.
To lubię x]: http://to-nie-statek-wycieczkowy.mylog.pl/ choć mylog też mnie nieco drażni.
To jest profil Roonz: http://yaoi.y-gallery.net/user/roonz/
A to projekt (który jest przyozdobiony świetnym rysunkiem xD): http://yaoi.y-gallery.net/club/6849/
Nie tyle co nie lubię "myśleć Jackusiem" co raczej nie potrafię myśleć Jackiem. Próby wczucia się w jego tok myślenia sprawia mi niestety dużo problemu. Chociaż się staram.
Nie spytam jak do szło do tego osobliwego romansu...
Na ilu blogach czytałam tekst "Sparrow, do cholery, naucz się pukać" lub podobne...
Pierwsze słowa, jakie włożyłam w usta Hectora w tej historyjce, brzmią: "Czego ty chcesz?!" oczywiście znużonym głosem, człowieka który nigdy nie marzył o takim spotkaniu x]
Roonz stracony dla mnie...
yaoi - koncepcja obopulnej gejozy mi się nie podoba, ale rysunek frontowy jest rzeczywiście świetny :D Nich zgadnę... Singapur?
Translator Google jest cudowny, i świetne komentarze pod nim. "Czy plus czy minus, zawsze Alpinus" :D W ogóle lubię te wszystkie programy pracujące za człowieka, jak chociażby słynna Ivona i jej rodzeństwo.
"myśleć Jackiem" to dla mnie to samo co "myśleć Jackusiem". Po prostu nie potrafię traktować go poważnie. On nawet jeśli czasami myśli normalnie, to i tak zachowuje się nienormalnie. Może łatwiej się wczujesz, jeśli strzelisz sobie ze trzy flachy rumu - w końcu czego się nie robi dla sztuki ;)
Ech, zatem nic nowego nie wymyśliłam... Napiszę więc to, co kazałam mu już raz powiedzieć na niespodziewany widok kapitana szalupy: "Jack Sparrow. Trudniej się ciebie pozbyć niż trypra". Ale to jest oczywiście parodia, dla hecy i bzdet xD
A czy to był jednak dom negocjowalnego afektu?
Nie lubisz gejów? Ja też nie bardzo za yaoi, chyba że coś jest naprawdę nietandetne. A Roonz na szczęście nie jest tandetne, i talent ma przeogromny. Warto popatrzeć choćby dla samych aspektów estetycznych.
Nienawidzę Ivony. Ten głos.... jak go słyszę, aż mi skóra cierpnie... brrr....
Rum mi się właśnie skończył :( Został ostatni łyk na jakąś lepszą okazję...
Ile razy ja to już słyszałam, i z ilu ust... echhh... "czego się nie robi dla sztuki". Wielu osobom też sama to powtarzałam, tak dla motywacji xD
Może za pół roku w końcu się napisze. Przypuszczam, że mniej więcej za ten czas coś wymyślę x]
W między czasie pewnie wymyśli się coś innego... norma.
Nie mam nic do gejów, po prostu koncepcja związku gejowskiego Jack-Barbossa mi się nie podoba. Chociaż sam Jacuś może być bi....
A oprócz Ivony jest jeszcze Ewa, Jacek i chyba coś jeszcze :)
"Rum mi się właśnie skończył :( " - poor little thing (głaszcze po główce)
Moje pytanie odnośnie charakteru użytkowego budynku, w którym znajduje się wanna, pozostaje zawieszone w próżni. Ech...
Mnie taki związek też nigdy się nie podobał, na szczęście Roonz przedstawia stosunkowo mało golizny, za to dużo talentu.
Pewnie że "poor little thing"!!! Kurna! Taki dobry rum!
Sama nie znam charakteru użytkowego budynku, to ci nie odpowiem. Tylko ta cholerna wanna stoi gdzieś w jakimś pokoju i tyle mi wiadomo.
Hello :)
I jak tam deficyt rumu, ma siostro w Barbossie? Uzupełniony?
Wiesz, gdyby wanna rzeczywiście stała w wiadomym przybytku, można by wprowadzić nowe postacie (żeńskie), które na pewno ożywiłyby dialog miedzy "dwoma" panami.
Zwróciłam uwagę, że yaoi bardzo starannie odwzorowuje anatomię postaci. Mam tu głównie na myśli zachowanie oryginalnego kształtu nosa kapitana B. :D
Pioseneczka o tym, jak Jack chciałby zostać małpką, tak jak jego mały imiennik. Może nie najmądrzejsze, ale jestem tak wykończona, że nawet mi się podoba:
http://www.youtube.com/watch?v=VqWoQdelR5w
Deficyt rumu, nadal baaardzo duży i nie widać by w najbliższej przyszłości miałoby się to zmienić :(
W pewnym momencie wchodzi dziewczyna, ale szybko się wycofuje. Nie chcę w to wciągać postaci żeńskich. Gdy ostatnio pisałam o ich wypadzie na dziewczyny, nie skończyło się to dla obu zbyt dobrze.
Uwielbiam jego nos!! xD Na tych rysunkach szczególnie. I kształt oczu i usta. Ale nos jest najlepszy. Mam podobny x] Znaczy... duży.
Klip? hehehehehehehe....
Cytat (niedokładny) fanki na którymś portali internetowym: "Po obejrzeniu kilku filmów z Geoffrey'em Rushem stwierdzam, że ma on chyba najpaskudniejszą gębę na świecie... ale ja ją kocham!!! Kocham jego paskudną gębę!!!!!". Dalej następowały zachwyty i pienia pochwalne fanki :D
Trudno mi jest wymienić na poczekaniu kogoś innego, kto w mniejszym stopniu spełniałby powszechnie uznawane kanony urody, ale też go kocham! Ma to coś :)
Kształt oczu i spojrzenie tez uwielbiam, a usta ma naprawdę sexy.
Kiedy weszłam była na twoją galerię i widziałam twój "jakby portret", nos twój jakoś szczególnie wielkością mnie nie uderzył. Proporcjonalny nos. Nos jak nos. Ot, nos. Większą uwagę przyciągają twe oczi cziornyje.
Co do nosa pana Rusha, to wiesz, co mówią o mężczyznach z dużymi nosami... ;)
Ja tez kocham tą "paskudną gębę" choć nie wiem czy sama bym tak napisała x]. Pewnie, że ma w sobie to coś, nieco brak mu urody, ale nie da się zaprzeczyć że mimo tego jego osoba strasznie pociąga i przyciąga.
Ach tak, te usta... szczególnie w wersji młodszej xD
Twarz na zdjęciu wydała ci się proporcjonalna, być może dla tego że na zdjęciu "jakby portret" znajduje się mój znajomy, dawno nie widziany co prawda, ale znajomy. Moja przecudowna osoba znajduje się na zdjęciu "A kto to?"
Ja słyszałam tylko o mężczyznach o dużych stopach, albo dłoniach ;]
"A kto to?" też widziałam i jako że nos jest z profilu, muszę cię zmartwić: absolutnie niczym się nie wyróżnia spośród innych nosów :) BTW - bardzo mi się podoba kompozycja twojej postaci z tymi wszystkimi elementami i symbolami, które cię otaczają/określają. Można by z tego plakat zrobić, albo nadruk na torbę. Niech się znajomy nie gniewa, że go wzięłam za dziewczynę, ujęcie było po prostu z bardzo bliska xD
No to teraz wiesz już o mężczyznach o dużych nosach ;)
Vidło trochę nie a propos, ale nabrałam po nim sympatii dla biednego Willa:
http://pl.youtube.com/watch?v=lDDtkcukhh0
A tu już a propos - Jack-małpka na planie (najmądrzejszy z całej załogi!):
http://pl.youtube.com/watch?v=wWfVJOdelzs
http://pl.youtube.com/watch?v=_5RLq4Xfuts&feature=related
http://pl.youtube.com/watch?v=kQZ72U5LSIE&feature=related
:D
Uwierz mi na słowo że mam duży nos. Ale to u mnie rodzinne, taka cecha przenoszona z pokolenia na pokolenie. A to wszystko co mnie otacza na tym zdjęciu, to tylko niewielka część tego co siedzi w mojej głowie xD
Tylko nie zakładajmy koalicji pro-Willoewj... może i jest strasznie zgnębiony przez innych ale ja nie mam ochoty stawać w jego obronie.
Słodka jest ta małpka x]
I taka podobna do swojego filmowego pana. Szczególnie jeśli chodzi o duży zakres mimiki twarzy xD
Zawsze się zastanawiałam czy Rush miał z tym zwierzątkiem jakieś kontakty (zabawa, itp.) poza treningów, poza planem. Bo w końcu musiała się do niego przyzwyczaić, nie? Tyle czasu przecież spędziła na jego ramieniu.
Wiesz tak naprawdę to nigdy nie lubiłam pirackich filmów (nadal nie lubię) a szczególnie nie lubiłam gdy pirat miał małpkę, bo to zawsze wydawało mi się takie nierealne i trochę niehumanitarne, ale odkąd zobaczyłam Barbossę z Jackiem xD
Teraz każdy szanujący się pirat powinien mieć małpkę.
Miałam dzisiaj w nocy tyle dziwnych snów... a jednym z epizodów (bardzo realistycznych zresztą) był telefon. Ktoś do mnie zadzwonił i powiedział mi że w jednym z hoteli w moim mieście pojawi się Rush. Ten ktoś nawet podał mi nazwę tego hotelu (którego teraz nie pamiętam) i już miałam wychodzić z domu, kiedy się obudziłam... :( No i nie dotrwałam do ciągu dalszego tego snu.
To był dziwny sen tym bardziej, że ostatnio nie oglądałam nawet żadnego filmu z Geoffrem, ale to może dlatego że ostatnio dużo biegałam z aparatem po mieście...
Szkoda tylko, że takie rzeczy nie dzieją się naprawdę...
"A to wszystko co mnie otacza na tym zdjęciu, to tylko niewielka część tego co siedzi w mojej głowie xD" - nie wątpię :)
"może i jest strasznie zgnębiony przez innych ale ja nie mam ochoty stawać w jego obronie." - ja też nie. Po prostu ten filmik był zabawny. A najcięższy argument broniący Willa już wytoczyłam :)
Tu jest ich wspólne zdjęcie z premiery:
http://farm1.static.flickr.com/218/506945828_dce3b76225.jpg?v=0
I to też jest fajne:
http://www.heraldtimesonline.com/stories/2007/05/24/_ul_RUSH+Z_lc.jpg
Jeśli już mieć kołnierz z ogona małpy, to tylko z żywą małpą na ramieniu!
No pewnie, że małpka musiała się przyzwyczajać - i do niego, i do całej obsady. Fajne było, jak opisywał pierwsze wrażenia ze współpracy, jak zaczęła bawić się włosami i skubać w ucho :D Tutaj wywiad, w którym Geoffrey deklaruje, że nie będzie gadał o małpie. Po czym razem z prowadzącym prawie cały czas gadają o małpie :D
http://www.youtube.com/watch?v=kHKPi4DPqPY
Jack jest niesamowity jeśli chodzi nie tylko o mimikę, on sprawia wrażenie, jakby myślał jednocześnie ze swoim panem. Podaje mu różne rzeczy, których Barbossa akurat potrzebuje, pomaga mu, kiedy trzeba, jest zupełnie jak trzecia ręka. W trylogii "Mroczne materie" Pullmana jest przedstawiony świat, w którym ludzie mieli dajmony w kształcie zwierząt. Dajmon to widzialna część duszy człowieka i miał taki kształt, który najlepiej charakteryzuje właściciela: odważnie mieli np. lwy, przebiegli - węże itp. Jedna z głównych postaci, kobieta, miała złotą małpę kapucynkę. Nie była to postać dobra, ale ciekawa. Przy czym kobiety miały dajmony męskie, a mężczyźni - żeńskie, chyba że ktoś był homo :) Bardzo mi się to kojarzy z Jackiem (który tak naprawdę ma na imię Chiquitta :) - on i Barbossa stanowią jedność.
Ja inną małpkę widziałam tylko na ramieniu Geeny Davis w jakimś filmie o piratach, ale nie miała takiego ładnego ubranka.
"Teraz każdy szanujący się pirat powinien mieć małpkę." - amen :)
"ale to może dlatego że ostatnio dużo biegałam z aparatem po mieście..." - a może dlatego, że tak dużo tu o nim piszemy ;)
A sen bardzo ciekawy swoją drogą. Może dzisiaj będzie dalszy ciąg?
"Szkoda tylko, że takie rzeczy nie dzieją się naprawdę..." - ten sen mógł być proroczy...
Oj tak, jest tego o wieeele więcej xD
Wiesz, że niektórzy sądzili, przez to że pojawił się na premierze z małpką, że ona tak naprawdę należy do niego??
To byłoby ciekawe i oryginalne gdyby aktor w filmie grał z własnym, prywatnym zwierzęciem x] szczególnie takim.
To tak samo jak chcesz mieć kołnierz z lisa to tylko żywego nosić na ramieniu. Przy okazji to dobra ochrona przed ewentualnym złodziejem.
No to byłoby nudne i wcale nie robiło wrażenia, gdyby Jack tylko siedział i zapełniał tło za bohaterem. A tak swoimi umiejętnościami wprowadził bardzo sympatyczny wątek komediowy i stworzył jakże uroczą i sympatyczną kreację xD
Najbardziej jednak podoba mi się to że to, negatywny bohater tak naprawdę. Nie zrobili z niego słodkiej maskotki całego filmu, tylko aktywnego bohatera. Szczególnie lubię jak naprzykrza się swojemu imiennikowi >]
A ubranko faktycznie miał bardzo ładne, nawet ładniejsze od niektórych piratów.
Nie dziw że nie chce mu się gadać o małpie ile razy przecież można odpowiadać na to samo, nudne pytanie...
Kurcze, uwielbiam jego głos, taki z lekka zachrypnięty i jakby to powiedzieć.. rozwlekły xD
No może też dlatego że dużo o nim rozmawiamy, ale w tym śnie przed wyjściem z domu aparatu szukałam.
Niestety tylko moja mama miewa prorocze sny :( Echh...
Jack jest słodki. Oczywiście mówię o tym mniejszym Jacku. Fajnie wyrzucił dużemu Jackowi kapelusz za burtę (hłe hłe hłe - śmiech Igora)
Lis na ramieniu rzeczywiście złodziei by odstraszał, tylko raczej nie dałby rady się sam wspiąć. Za to dziś widziałam, jak do tramwaju wsiadł facet ze szczurem na ramieniu. Szczur był odwrócony pyszczkiem w tę samą stronę co właściciel, ogon miał spuszczony po jego plecach. Również sprawiali wrażenie jedności :) Wydaje mi się, że gość był z Londynu Pod, jeśli wiesz, o czym mówię...
Jeśli chodzi o sny, to mamy ten sam rodzaj mamy (ach! cóż za wysublimowana gra słowna! tym razem to ja wpadam w samozachwyt)
Chwilowo jestem na czymś w rodzaju internetowej abstynencji, ale widzę, że to forum niewiele się zmieniło. Will dalej jest be, Eli dalej jest boginią, dalej teksty rodem z piaskownicy. Jak można do tego stopnia lubić plastik?
Ach, na premierze pojawili się jako pełnoprawni partnerzy :) Podobała mi się opinia Mr. Rusha o "małpce-dziewczynce, która z wielkim talentem gra małpkę-chłopczyka" :D
PS O tak! Wyhąąąąąąąątkowo fajne xD
heheh.. a propos kapeluszy... Wiesz kto może się równać na kapelusze z Hectorem? Właśnie sobie to uzmysłowiłam, że Capt. Teague, miał równie pokaźne nakrycie głowy.
Można też kota na ramieniu nosić. Albo fretkę, ja byłam tego świadkiem, ale szczura też widziałam na ramieniu. Sama chciałam mieć szczura... kiedyś.
Faktycznie, żonglerka słów xD
Internetowa abstynencja? A coś się stało? Czy to tak dla zdrowia? x] Ja ostatnio miała dużą przerwę, kiedy komputer mi się zepsuł, a teraz laptopa chcą mi wcisnąć niemal na siłę.
Znów miałam okazję obejrzeć "Na krańcu Świata" (wczoraj). W całości udało mi się obejrzeć szczególnie zakończenie i wiesz co? Po raz kolejny zastanowiło mnie, dlaczego Gibbs nie oddał Jackowi? Przecież nawet jak by mu oddał to nie przestaliby być przyjaciółmi.
Szkoda że mu nie oddał :/ tylko przyjął to jak rzecz naturalną.
A Elizabeth mogła choć trochę z siebie wykrzesać w tym pożegnaniu. Spojrzała na Barbossę jakby chciała powiedzieć: "I kto tu jest górą?" A przecież to on sprawił, że mogła nazywać siebie Pani Turner. Ja bym mu się na szyję rzuciła, no ale to już inna historia....
Zastanawiał mnie też zawszę, a może Zadziwiał rozmiar Turnera Buciora. Jakie on ma wielkie ramiona! Mógłby na nich beczki nosić. Uf!
Zauważyłam też że paznokcie Hectora różnią się w pierwszej i trzeciej części. W pierwszej wyglądały na naprawdę baaardzo zaniedbane, na takie które dawno nie zaznał manicure, a w trzeciej wyglądają już na przyklejone i pomalowane na czarno. Nie lubię takich zmieniających się szczegółów, na które jednak zwraca się uwagę.
P.S. Mam nadzieję, że Jack w tej swojej łupince w drodze na Florydę trafił na jakiś huragan >]
Kapelusz Teague'a był duży, ale bardziej kształcie kapelusza synka, żadne tam duże rondo.
Abstynencja nie dla zdrowia bynajmniej, po prostu przeprowadziłam się na nowe mieszkanie i mam problem z adresacją i dns-ami i będzie trzeba dzwonić do dostawcy pewnie. Grrr! Już mi bokiem wychodzi sprawdzanie poczty z kafejki... ale weszłam na FW, bo nie chcę, żeby nasz cudowny, kochany i różową koszulą podszyty temat poszedł w dół :)
Też nie wiem, czemu Gibbs mu nie oddał. Lepiej chlasnąć w pysk i zaryzykować gniew "kapitana" niż wyjść na szmatę, tak uważam. Sądzę, że gdyby Jack skrzywdził pluszowego misia Gibbsa, jednak dostałby po pysku.
Elizabeth to plastik + tapeta, więc jakie może mieć odruchy?
Też nie wiem, czemu uparli się, żeby piratom doklejać czarne tipsy. Też nie lubię takich różnic.
Masz ochotę na kolejny film o piratach? Ja tak, ale nie na żadną "czwartą część trylogii", tylko zupełnie różny film: żadnego Willa, żadnej Eli, trochę poważniejszy klimat i bardziej sensowny scenariusz. Wiadomo, że Jackuś musi zostać, ale może niech nie robi z siebie takiego przypała. Marzy mi się jakaś przygoda z kapitanem Czarnej Perły - PRAWDZIWYM kapitanem - w roli głównej, mniej fantastyki i więcej realnego, codziennego życia na statku...
PS Łupinka jacusiowa ma duże szanse na zmiażdżenie przez rozszalały sztorm xD
Abstynencja porzucona, sieć skonfigurowana :-)
Obejrzałam "Okrucieństwo nie do przyjęcia" i powiem jedno - cholernie słaby film Coenów. Nudna para Clooney - Zeta-Jones, a Rush ma tylko jedną początkową scenę, tą która była na YouTube. Potem pojawia się tylko w migawkach w środku i pod koniec. Strata czasu.
A, przeprowadzka. No to faktycznie sporo problemów. Ale widzę, że uporałaś się z kłopotami. Ja bym czekała na odpowiedź bo przecież nie porzuciłabyś mas (mnie i tematu) bez uprzedzenia, prawda?
Może i Elizabeth to plastik i tapeta, ale scenarzyści czy reżyser mogli jakoś inaczej rozegrać tą scenę...
Te najmniejsze szczegóły zawsze najbardziej rzucają się w oczy.
No mógłby być następny film o piratach, choć jak dla mnie to nawet trzecia część była już przesadą. Elizabeth i Will już zamknęli swoje historie, to po kij mieliby się pokazywać. Powinien wystąpić tylko, cytuję: "PRAWDZIWY kapitan Czarnej Perły" i Jack, ewentualnie jakaś nowa postać. Ale jeśli chodzi o treść, to nie wyobrażam sobie o czym miałby być kolejny film. Zgodzę się jednak z tobą co do mniejszej ilości fantastycznych wątków o mitycznych bestiach i walkach w wirach morskich, a więcej realizmu, nie porzucając oczywiście komizmu (zdroworozsądkowego, oczywiście).
Chciałabym zobaczyć Jacusiową łupinkę w oku cyklonu >]
Też chciałam obejrzeć ten film, ale skoro twierdzisz że nie warto, a największa scena Rusha to ta z YouTube, to faktycznie szkoda czasu.
Szkoda.
"Ja bym czekała na odpowiedź bo przecież nie porzuciłabyś mas (mnie i tematu) bez uprzedzenia, prawda?" - Nigdy, przenigdy! A z kłopotami jeszcze się nie uporałam, bo na nowym mieszkaniu mam bardzo wolne łącze i muszę popracować, żeby je podkręcić.
"Może i Elizabeth to plastik i tapeta, ale scenarzyści czy reżyser mogli jakoś inaczej rozegrać tą scenę... " - słowo "może" jest tu niepotrzebne... no ale faktycznie mogliby. Ale w końcu to Angielka, więc pewnie to ta angielska powściągliwość :)
Tu mały Jacuś (bez łupinki) w oku cyklonu (w sensie przenośnym):
http://stray-kat.deviantart.com/art/You-Don-t-Touch-Dad-s-Guitar-67261318
"Nigdy, przenigdy!" - No to się cieszę x]
Pozwolisz, że sie trochę rozpiszę?
Ostatnio często dają Piratów na HBO i z każdym zerknięciem na ten film, coraz to znajduję jakiś szczegół albo przychodzi mi do głowy jakaś myśl. A mianowicie:
+ Podczas rozmowy z Barbossą w Singapurskiej łaźni, Sao Feng był bosy. Ubrany po szyję, wciąż domagający się pary, ale bosy.
Czy później walczył na boso to już nie wiem, bo pokazywali go głównie od pasa w górę.
Według mojej skromnej opinii, Feng powinien w tej scenie pokazać Elizabeth gdzie jej miejsce, a nie pozwala jej tak wyskakiwać z mordą.
A tej jego blizny?
Zbyt symetryczne i idealne, by były powodem przypadkowej rany.
Jakieś znaki klanowe? Symbol statusu społecznego? Hm... Jakiś czas się nad tym zastanawiałam bo chciałam o tym napisać, ale nic nie wymyśliłam.
Szkoda że go zabili...
+ Zastanawiałaś się kiedyś jak wyglądałby luk Jonesa dla Hectora? Albo... bo ja wiem... Willa?
Jack wiadomo kocha morze, to wylądował na pustyni.
+ A w pierwszej części filmu, widać w pewnym momencie, że w kajucie kapitańskiej stoi działo x]
+ Zastanawia mnie też scena po wirze. Gdy już się z niego wydostali, Jack rozkazał wciągać żagle, ciekawe tylko jak zdołali je tak szybko zwinąć, skoro z wiru wypłynęli na pełnym ożaglowaniu. Kolejna niekonsekwencja, której coraz więcej z każdym kolejnym obejrzeniem filmu.
+ A wracając do wcześniejszej naszej rozmowy o tym czemu piraci się cieszą skoro niczego nie zrobili (prócz Perły), tym razem zauważyłam, że w niektórych statkach dymią działa, a w tle horyzontu za Perłą widać słupy z dymu.
+ no i jeszcze... Jak Jack mógł nosić przy pasku głowę matki?!!
A tak poza pirackimi tematami...
Dziś jest RedBull X Fighters!! W takich momentach żałuję, że nie mieszkam w Warszawie :(
Życzę jak najmniej problemów w dalszej przeprowadzce, i żeby jak najszybciej się skończyła, szczególnie związane z nią niewygody xD
P.S. Widziałaś wywiad z Rushem, i tymi aktorami którzy grali Jonesa i Fenga? Siedzą w trójkę na kanapach i odpowiadają na pytania fanów.
W pewnym momencie, przy którymś pytaniu, Rush mówi, że jego syn powiedział mu: "Przykro mi tato, ale moim ulubioną postacią jest Davy Jones" x] Czy jakoś tak.
Wyrodne dziecko x] Ale i tak dobrze, że nie Jack, Will ani Eli. A Davy jest u mnie na drugim miejscu, świetna rola Billa Nighy'ego nawet mimo tych komputerowych macek kapitan Holendra ma osobowość. I ten szkocki akcent jest boski :)
No to teraz ja się rozpiszę, bo te plusiki godne są komentarza :)
"Według mojej skromnej opinii, Feng powinien w tej scenie pokazać Elizabeth gdzie jej miejsce, a nie pozwala jej tak wyskakiwać z mordą." - no przecież Elizabeth to Helena Trojańska, Joanna D'Arc i Czarna Mamba w jednym, zapomniałaś? Buńczuczna, twarda i budząca pożądanie w każdym facecie. A że przy okazji anorektyczny wypłosz i wkurzająca sraka to szczegół... Sao Feng nic nie mógł odpowiedzieć, bo był zbyt zauroczony jej wdzięczną postacią (rozkoszny widok dla oczu itp.). Rozwinięcie postaci Elizabeth jest skrajnie głupie i całe jej postępowanie jest konsekwencją tego, że scenarzyści uparli się stworzyć postać kolejnej zbuntowanej dziewczyny z wyższych sfer - zero oryginalności. Żeby jeszcze miała surowych rodziców albo wredną macochę czy coś w tym stylu, ale przecież gubernator Swann to chyba najfajniejszy ojciec, jakiego można mieć, więc właściwie przeciwko czemu się buntowała? Że chciał ją wydać za porządnego faceta na wysokim stanowisku? On by się przecież na tego Willa zgodził, poczciwiec :)
Z tym łażeniem na bosaka to może taki ichniejszy lokalny zwyczaj, a blizny faktycznie miał jakieś zbyt symetryczne... Nie dowiemy się niestety nic więcej, bo postać Sao Fenga pojawia się tak samo szybko, jak znika. Scenarzyści go po prostu zmarnowali. I jeszcze umierając kazali mu mianować kapitanem naszą "ulubioną piratkę" - klękajcie narody, co za głupota.
"Zastanawiałaś się kiedyś jak wyglądałby luk Jonesa dla Hectora? Albo... bo ja wiem... Willa?" - pytanie z gatunku nurtujących... pan Rush wspominał w wywiadzie, że według niego Barbossa musiał w przeszłości popełnić jakąś ciężką zbrodnię i dlatego został piratem. Myślałam, że może służył w Royal Navy i zabił kogoś wyższego stopniem, bo był zmuszony... nie wiem. Luk jest osobistym piekłem każdego, więc byłoby to może związane z przeszłością. Albo męki Tantala - chce zerwać z gałęzi jabłko, a ona ucieka do góry :D William? Nie wiem, musiałabym się zastanowić.
"A w pierwszej części filmu, widać w pewnym momencie, że w kajucie kapitańskiej stoi działo x] " - a nie zauważyłam :) To pewnie na wypadek buntu czy co.
"ciekawe tylko jak zdołali je tak szybko zwinąć, skoro z wiru wypłynęli na pełnym ożaglowaniu. Kolejna niekonsekwencja, której coraz więcej z każdym kolejnym obejrzeniem filmu." - czyli nic nowego... wiem tylko, że jak idzie sztorm, to się zmienia żagle, więc może chodziło o wciągnięcie starych żagli. Ale prędzej rzeczywiście kolejny babol tego filmu.
"w niektórych statkach dymią działa, a w tle horyzontu za Perłą widać słupy z dymu. " - to chyba było na wiwat, że "wygrali". Albo kolejny babol.
"Jak Jack mógł nosić przy pasku głowę matki?!!" - to Jack nosił czy Teague?
"Dziś jest RedBull X Fighters!! W takich momentach żałuję, że nie mieszkam w Warszawie :( " - mieszkając w Krakowie w żadem sposób nie mogę napisać czegoś takiego. Na pohybel warszawce :-)
A przeprowadzka już na szczęście zakończona, senkju :)
Helena Trojańska... pfff... z tą jej wysuniętą brodą, gdy wczuwa się w rolę. Ja się dziwie, że ona tą brodą nie wydłubała Jackowi oka, przy pocałunku.
Feng miał takie fajne dwie laski pod bokiem, a się za Elizabeth oglądał. No ale ja rozumiem, egzotyczny wygląd tak go oczarował. Blond włosy, jasna skóra itp.
Fakt, zero oryginalności. W pierwszej części jeszcze fajnie wyszła, ale późniejsze, na siłę robienie z niej bohaterki, było... no cóż. Nie lubię jak ktoś wciska mi coś na siłę.
A gubernator faktycznie był fajnym ojcem. Kochany tatuś, który zrobiłby dla swojej jedynej córeczki wszystko. Nawet zgodził się na ich ślub. Bo przecież się zgodził.
"Scenarzyści go po prostu zmarnowali. I jeszcze umierając kazali mu mianować kapitanem naszą "ulubioną piratkę" - klękajcie narody, co za głupota." Amen!
"pan Rush wspominał w wywiadzie, że według niego Barbossa musiał w przeszłości popełnić jakąś ciężką zbrodnię i dlatego został piratem." Naprawdę?? Nie wiedziałam. Ale też kierowałam się na takie teorie. Większość piratów wybrało swój fach w ucieczce przed prawem, nawet Sparrow.
"To pewnie na wypadek buntu czy co." Od razu duży kaliber? Na pewno już nikt by nie poskoczył xD
Najpierw nosił Teague, a na końcu filmu, ma ją już Jack.
Mi tam Warszawa obojętna, chodzi mi tylko o zawody, które z przyjemnością bym obejrzała. Szczególnie, że jeździ chyba mój ulubiony zawodnik.
Jesteś z Krakowa??
"z tą jej wysuniętą brodą, gdy wczuwa się w rolę. Ja się dziwie, że ona tą brodą nie wydłubała Jackowi oka, przy pocałunku. " - hehehe :D :D
Nie no, nie wyśmiewamy się z ułomności fizycznych, ona po prostu tak właśnie się wczuwa w rolę, że zaczyna od brody ;) W pierwszej części nie zwracałam uwagi na tę jej szczękę, tyle tylko, że Knightley strasznie nieprzyjemnie się wykrzywia podczas uśmiechania się, no ale poza tym wyglądała bardzo ładnie. Ma w końcu tzw. klasyczne rysy, w sam raz dla ról kostiumowych (chyba zresztą w innych nie gra). Za to w dwóch kolejnych częściach zrobili z niej stracha na wróble. Czy oni byli tak zaślepieni swoją wizją stworzenia "piratki" (to słowo jakoś brzmi mi coraz bardziej ch***wo), że nie zdawali sobie sprawy, że ona naprawdę beznadziejnie wygląda w męskich łachach?
No, laski Fenga były fajne, skojarzyły mi się a O-Ren Ishii z "Kill Billa". No ale Eli była egzotyczną blondi z jakże ciekawą osobowością...
A tatusia gubernatora bardzo lubiłam, w przeciwieństwie do córeczki. Scena na łódce w drodze do zaświatów była taka okropnie smutna. Bardzo fajna postać.
"Od razu duży kaliber? Na pewno już nikt by nie poskoczył xD " - no cóż... szczury lądowe mają w gabinetach gaśnice, kapitanowie okrętów mają działa. Logika. :)
To było w którymś "Becoming Barbossa", niestety nie mogę podać ci w jakim, bo mam teraz takie zaj***ste łącze, że jeden filmik ładuje mi się pół godziny :(
Nie tyle rdzennie jestem z Krakowa, po prostu mieszkam tu już dłuuugo... więc właściwie tak, jestem. A obecnie z Nowej Huty, sztucznie dołączonej do Krakowa za komuny :D Kawał na dobranoc: Jak nazywają się drechy z bejsbolami, licznie rozsiane po tej dzielnicy? Otóż nie są to żadne drechy z bejsbolami, lecz - uwaga - rdzenni mieszkańcy Nowej Huty w strojach ludowych :D
A kto jest twoim ulubionym zawodnikiem?
Och i jeszcze jedno: czy na tym ujęciu widać, jak skulony za plecami Hactora Jacuś ssie kciuk, czy mnie się tylko tak wydaje?
http://pirates.wikia.com/wiki/Image:Saofengaboard.jpg
No nie, nie wyśmiewajmy się, ale to jest jej tak charakterystyczna i najbardziej paskudna mina, że aż o oczy kole.
Właśnie podczas tego pocałunku, najbardziej nie mogę na nią patrzeć. Przymrużone oczy, rozchylone wargi i wysunięta do przodu broda, jakby chciała go nią zadźgać, albo co najmniej zjeść.
Widziałam ją w filmie w którym grała piłkarkę. Nawet fajnie wyszła, ale tylko "nawet".
Nie wiem czemu, ale mi najbardziej podobała się, gdy miała w drugiej części włosy zawiązane w tego warkocza, czy co ona tam miała.
"No ale Eli była egzotyczną blondi z jakże ciekawą osobowością..." - ciekawą osobowością? nie dostrzegłam tego... ;P
Każdy potrafi powtarzać słowa po innych (płomienna przemowa w trzeciej części, w której cytowała słowa Hectora).
"rdzenni mieszkańcy Nowej Huty w strojach ludowych :D" Dobre, dobre...
Travis Pastrana jest moim ulubionych zawodnikiem.
A Jacuś tam tylko z nerw paznokcie obgryza (jak często zdarzało mu się w tych filmach). Ale fajnie by było gdyby faktycznie ssał palec xD.
http://apple4b.livejournal.com/ Zobacz, mniej więcej w połowie, jaka kartkę dziewczyna od Ruha dostała...
Ja tez tak chcę :(
Ja natomiast jestem ciekawa jego reakcji na widok pseudonimu apple4b :-) Przeleciałam przez jej blog - laska W OGÓLE nie ma obsesji ;) Kartka świetna, fajnie byłoby też taką dostać, fakt... Trza mu na następne urodziny też co przesłać. Długopis w kształcie szluga już ma... hmm, musiałoby to być coś równie oryginalnego. Tylko żeby paczka doszła na czas do Australii! Pewnie po otrzymaniu prezentu złapałby za atlas geograficzny, żeby sprawdzić, gdzie ta Polska jest :)
"ciekawą osobowością? nie dostrzegłam tego... ;P " - to była prowokacja... nie można dostrzec czegoś, czego nie ma. No i tą wysuniętą szczenę rzeczywiście ma paskudną. Jak Księżna z "Alicji..." - też mogłaby ją komuś wwiercić w ramię. Najpierw uwodzi Jacka szczeną i rozchylonymi warami, potem przykuwa go do masztu na pastwę morskiego potwora. Jak ta lasia świetnie sobie radzi z trudnymi wyborami moralnymi, co nie?
Ten artykuł to kopalnia wiedzy o naszym kapitanie. Jednak myślał o Elizabeth jako o swej przyszłej wybrance - przez chwilę. Kto by pomyślał, że ma marzenia o domu i rodzinie. Nierealne raczej, jeśli wziąć pod uwagę, że szukają go międzynarodowym listem gończym. I jednak jest Anglikiem, choć korzenie może mieć portugalskie, hiszpańskie albo włoskie. Ech, że też ja nie mogę zostać jego "pirate bride"... (wzdycha jak głupia za fikcyjną postacią)
http://pirates.wikia.com/wiki/Hector_Barbossa
Jeśli komunikat "ostatnio zalogował(a) się" nie przekłamuje - mnie wcześniej przypisywał do warszawki, co za bezczelność! - to jesteś z Torunia? Dawniej miasto Kopernika i pierników, dziś ojca didżeja...
Jak się spisuje ulubieniec Travis?
No widząc jej pseudonim musiał się zdziwić, ale przecież fani mają chyba do takich rzeczy prawo. Gdyby nie, wtedy nie byliby zagorzałymi fanami.
Na pewno złapałby za atlas, albo za globus znajdując taką malutką plamkę gdzieś pośrodku Europy. Potem pewnie by się zorientował, że to ten śmieszny kraik dwóch, małych, sympatycznych bliźniaków.
"Jak ta lasia świetnie sobie radzi z trudnymi wyborami moralnymi, co nie?" wręcz fenomenalnie. Nie dała po sobie niczego poznać...
Faktycznie może i kopalnia wiedzy, ale żeby go przeczytać tak od początku do końca, potrzebowała będę nieco czasu :( Niby ciągle czyta się coś po angielsku, ale jednak nadal ma się te trudności, słowa których się nie zna, nie rozumie.
"(wzdycha jak głupia za fikcyjną postacią)" może i fikcyjna, ale na pewno nie głupia. A że facetów takich nie ma w realu to czemu nie powzdychać do fikcji?
Oh nic nie mów!! Sam wstyd nam tylko przynosi. Kiedyś to się na straganach pierniki i małe Koperniki kupowało a teraz miniaturowe, moherowe bereciki. Wstyd i hańba!! Czasem to aż ciężko się przyznać gdzie się żyje...
A co Rushowi na prezent??
Coś na pewno bardzo zaskakującego, bo takie prezenty najlepiej i najczęściej się wspomina. A fajnie byłoby być przez niego wspominanym. x]
"przecież fani mają chyba do takich rzeczy prawo. Gdyby nie, wtedy nie byliby zagorzałymi fanami" - no pewnie :) Wydaje mi się jednak, że musiał się lekko zdziwić, że jakaś dziewczyna chce zostać "jabłuszkiem" Barbossy. Ostatecznie ta postać nie została pomyślana przez reżyserów tak, żeby łamać serca fankom - wszak od tego są postacie Jasia i Orliego. Chyba że jest na tyle świadom swego uroku, że przyjął to jako rzecz normalną... :) A ten list jest naprawdę fajny, w takim tonie jak do przyjaciółki i zarazem, jak by nie było, damy. Niby nabazgrolone, ale nabazgrolone dużo i od serca.
Mamy teraz więc bojowe zadanie - wymyślić prezent dla Geoffrey'a. Czekoladowy moherek raczej odpada, smok wawelski oklepany ;) I nic, co kojarzy się z "dwoma, małymi, sympatycznymi bliźniakami" - brrr! Chociaż teraz ostał się ino jeden na świeczniku. To się zresztą nie musi z krajem kojarzyć, tylko z nami.
Artykuł zamierzam sobie wydrukować i wgryźć się weń dogłębnie. Tak to mi się nie chce nic po angielsku przeczytać, a tak to sobie podszkolę język bezwiednie :)
"A że facetów takich nie ma w realu to czemu nie powzdychać do fikcji?" - Aye, you're right, mate! Ale trochę szkoda, że nie ma realu...
PS Z tymi miniaturowymi berecikami to na serio tak jest?
A ja myślę, że on już mógł przywyknąć do tego że i on i Barbossa są bardzo lubiani przez wiele dziewczyn o przedziwnych pseudonimach. Wszak to nie pierwsze takie zdjęcie listu czy podpisanego zdjęcia widziałam w internecie. I fajnie, że ma poczucie humoru i potrafi się z tego wszystkiego śmiać, a co za tym idzie nie pisze płaskich, oficjalnych podziękowań, tylko długi, nabazgrany własnoręcznie niemalże list. To właśnie chyba najbardziej w nim lubię tą jego lekkość do ludzi i spontaniczność, a jednocześnie wielką wierność do małżonki.
"To się zresztą nie musi z krajem kojarzyć, tylko z nami." - Jak najbardziej xD. Jak wcześniej wspominałaś o tym fotomontażu, to ja też myślałabym o zdjęciu z jakimś fikuśnym podziękowaniem lub pozdrowieniami. Widziałaś podpisywane przez niego zdjęcia?? Zawsze dorysowuje do kogoś dymek z tekstem. Do siebie, do małpki jeśli to zdjęcie z piratów, jedno nawet widziałam z dymkiem dorysowanym do trzymanej przez niego czaszki x].
W realu to on jest, a on i postacie przez niego granie to też w pewnej mierze On. Jak również wspominałaś wyżej.
"Z tymi miniaturowymi berecikami to na serio tak jest?" Serio serio. Kiedy zaczęła się ta cała sława ojca, jakiś rok, dwa lata temu? To wtedy tego więcej było, ale teraz też jeszcze znaleźć można.
Jak już pisałam... wstyd!
P.S. Który lepszy??
http://pl.youtube.com/watch?v=zN3X8wlKt38
http://pl.youtube.com/watch?v=DRRS2C8mekE
http://pl.youtube.com/watch?v=oKHy_o1sIzI
Widziałam te dymki! Myślałam, że to robota fanów, ale rzeczywiście charakter bazgrolenia taki sam. Do czaszki muszę poszukać, bo na pewno gdzieś widziałam. Podobnie jak z tymi australijskimi nagrodami filmowymi :D Dziecinada, ale sama uwielbiam robić takie rzeczy. Facet ma w sobie coś takiego, że niesamowicie da się lubić - ma poczucie humoru, dystans do siebie, sympatia dla fanów, zero pozerstwa i wywyższania się, spontaniczność... cóż mogę więcej napisać, ten pan jest po prostu zajebisty (lakoniczny i celny language of Nowa Huta :)
"a jednocześnie wielką wierność do małżonki" - to akurat fajne i niefajne ;)
"W realu to on jest, a on i postacie przez niego granie to też w pewnej mierze On" - aaach, więc zaczynamy pisać zaimki wielką literą - proszę bardzo, nie mam nic przeciwko :) Tylko szkoda, że facet w realu nieosiągalny... chyba zacznę wspierać badania nad klonowaniem :D
Ale kto kolportował te moherki? Opozycjoniści czy zwolennicy? Tak czy inaczej nie zazdroszczę. W jakimś dziecięcym wierszyku dla dzieci o miastach była zwrotka o Toruniu, że słynnym astronomem i piernikami słynie, a dziś zapytaj nawet jakieś dziecko - wymieni radyjo... miasto musi się jakoś inaczej wypromować. Mnie tam od tej pory będzie się kojarzyć z tobą :-)
Filmiki ocenię dopiero jutro - transfer przepływu danych oszałamia jeszcze bardziej niż zwykle, jeden ładuje się 40 minut. Ja już nie wiem, co mam zrobić z tym szajsem. Odkryłam huba osiedlowego (po tym jak wpisałam w google: "jak przyspieszyć gówniane łącze w TuNazwaMojegoDostawcy"), ucieszyłam się i co z tego, skoro idzie jak krew z nosa. Ech... może uda się obejrzeć dziś chociaż jeden.
No faktycznie, miałam wątpliwości czy to naprawdę ty... ale jeśli tak twierdzisz x] To teraz muszę przyzwyczaić sie do nowego nicku.
Te dymki są świetne xD Żaden inny aktor chyba tak się nie podpisuje x]
http://bp2.blogger.com/_2J5KtWSIXnk/R7to1L_1BwI/AAAAAAAAAbg/9IhA4Il5bLw/s1600-h/ Geoffrey+Rush+Autograph.jpg
http://colenekoh.blogspot.com/2008/03/interesting-find.html
http://www.hlmullaney.com/SignedArt/AutoGeoffreyRush.jpg
http://i58.photobucket.com/albums/g241/thislittlelightofmine/autographs/RushGeof frey001.jpg
"Facet ma w sobie coś takiego, że niesamowicie da się lubić - ma poczucie humoru, dystans do siebie, sympatia dla fanów, zero pozerstwa i wywyższania się, spontaniczność... cóż mogę więcej napisać, ten pan jest po prostu zajebisty" - Amen.
Składam się do tych badań. Wyhodujemy sobie swoich własnych, prywatnych i całkiem osobistych Rush'ów. Ale to paskudnie brzmi, powoli to wszystko zaczyna nabierać charakteru "mam 15 lat i nie mogę bez niego żyć". Trzeba troszkę przystopować. Trochę rozsądku dziewczyno (stuka się w potylicę).
Miasto próbuje się inaczej wypromować ale Ojciec Dyktator nie daje nam szans. Ostatnio jak przechodziłyśmy pod radyjem z siorą to się zaczęłyśmy śmiać, już nie pamiętam dokładnie z czego i mijała nas pod tym radyjem taka starsza pani. Myślałyśmy że nas zruga z tego śmiania się z Dyktatora, a ona tak do nas z uśmiechem podchodzi i mówi: "O! Znowu Tvn to Rydzyka przyjechał?" I też zaczęła się śmiać.
Poczciwa babulinka, jedna z tych "normalnych", które nie przeszły prania mózgu.
"Mnie tam od tej pory będzie się kojarzyć z tobą :-)" - Awww... jak miło xD
A mi szczerze mówiąc Kraków z niczym mi się ni kojarzy, no może tylko z plenerem w pierwszej klasie liceum i tym niemiłosiernym upałem który wtedy nas męczył.
Oglądałam sobie dziś "Elizabeth". To znaczy włączyłam sobie ten film i nie mogłam się oprzeć by nie przewinąć od razu do sceny w której Walsingham rozpościera swój niewątpliwy czar nad królową szkocji Marie de Guise.
http://www.youtube.com/watch?v=NsilefmiWgU
Rrrrrr.... no jak też można mu się oprzeć?! Nie można!!
Nick jest nowy dla wszystkich oprócz mnie, o czym napisałam na swym blogu. Generalnie nie uznaję zmiany nicków, bo to wprowadza niepotrzebny bałagan, ale po prostu konto na FW było moim pierwszym kontem internetowym. Na wszystkich późniejszych jestem Bad Ann. Nie ma ich dużo, ale w przeciwieństwie do naszego kumpla Jacka Wróbla nie lubię rozszczepiać sobie jaźni, więc postanowiłam się ujednolicić w sieci. Brooke_Logan było zresztą tylko dla draki, a potem już tak zostało - za długo.
A wyobrażasz sobie taką samą kartkę z dymkiem: "Ann and Antubis0 wrote to ME!"? No cudne po prostu są te dymki, przyznaję panu Mr. R. pierwsze miejsce jeśli chodzi o "fajność" autografów. Gaiman też dał mi niezłe: na "Nigdziebądź" napisał: "Anna, mind the gap!", a nad "Koraliną" skupił się nieco bardziej i narysował szczura, patrzącego znacząco na czytelnika. Ake Rushie i tak daje lepsze :)
"Trzeba troszkę przystopować. Trochę rozsądku dziewczyno (stuka się w potylicę)." - to niewykonalne, dopóki trwa ten temat - nawzajem skutecznie pozbawiamy się rozsądku. A tam do licha! To już nawet obses... EKHM! niewinnej fascynacji mieć nie wolno?
Filmiki władowują się do połowy lub do jednej trzeciej (wspominałam, że mam wyjeb**e w kosmos łącze?), ale i tak mogę stwierdzić, że do wszystkich dobrano pasujące, klimatyczne utwory. Aż mam ochotę znowu obejrzeć "Quills".
Ale jak wyszła Marie de Guise na tych amorach! Tak mi jej było szkoda, a jeszcze bardziej jej siostrzeńca - tego w gorsecie (facet tez świetnie zagrał). W pierwszej części "Elizabeth" postać Walshinghama było nie tylko rewelacyjnie zagrana, ale i rewelacyjnie napisana, czego nie można powiedzieć o części drugiej, gdzie scenariusz został zwalony na całej linii.
A oprzeć się nie można - ja już nawet nie próbuję. Jestem stracona ;)
Dobry tekst wam zapodała babulinka z tym tvn-em :-) Lubię takich ludzi, trzeźwo myślących i wyluzowanych w każdym wieku.
Z Krakowem się przeważnie ludziom hejnał kojarzy. Pod Mariackim można nawet kupić takie cudo jak "świadectwo wysłuchania hejnału" - intratny biznes, prosperuje już parę lat. Łatwo odróżnić turystów od miejscowych. Turyści: "Zaraz będzie trąbił! A z którego okienka zaczyna? Widzisz go? Tam widzę, widzę trąbkę!". Miejscowi (zerk na zegarek): "Już czwarta? A niech to cholera...". No i z bardem Maleńczukiem Maciejem, synem Edwarda.